H+H
magazyn ntn
Wzruszona Lindsey Vonn na podium zjazdu w St. Moritz, z dłonią na piersi

Vonn, Brignone, Hirscher. Powroty mistrzów i bolesne pożegnania (2/5)

BABCIE I DZIADKI BIJĄ NAS SZMATĄ W JAPĘ, ALE CO DALEJ?

Macio: Zaczynam podejrzewać, że podczas wizyty w domu Innerhofera wiele lat temu redaktor Szypliński zostawił sympatycznemu Włochowi dożywotnią prenumeratę magazynu NTN Snow & More. Przyznaję, że potraktowałem tego doświadczonego narciarza wręcz obcesowo, nominując go do „karnetu na Jędrola”. Przypuszczam, że moja krytyka, lekko podlana sezonem olimpijskim, pozwoliła mu na parę solidnych wyników – trzy razy dycha. Jedziemy dalej. Babcia Lindsey, do momentu rozwalenia, zrobiła coś, w co nie wierzyłem. Każdemu mówiłem, że przecież siostry Williams też kiedyś tłukły wszystkich, ale po czterdziestce nie wróciły już do seryjnego lania światowej czołówki. Tu jednak się okazuje, że stary dobry rodzinny przepis na szarlotkę babci Lindsey smakuje najlepiej. Strasznie mi głupio i każde kolejne pudło, na którym widziałem czapkę z dwoma pomponami, swędziało bardziej niż worek pokutny. Przepraszam.

Tonio: W poprzednim numerze przepraszałem ciocię Lindsey za to, że w nią nie wierzyłem, ale takiej riposty ze strony Amerykanki, proszę szanownego państwa, to ja się nie spodziewałem. Do kontuzji postanowiła nie schodzić z podium w zjazdach, a w supergigantach zawsze była w najlepszej czwórce. Dotarły chyba do niej moje słowa, bo wpadła do mnie ostatnio na Mokotów (akurat mnie nie było w domu) opowiadać o swojej drodze, przekraczaniu granic i niepoddawaniu się podczas „Impact Leading Minds”.

Ponoć, przechadzając się po urokliwych uliczkach Starego Mokotowa, zachwycała się smakiem ciepłego „Króla”, opowiadała, że faktycznie na Łazienkowskiej stadion jak z bajki, komplementowała polskie pierogi i rozpływała się nad pierwszą zwrotką Wilka WDZ w „To jest to”, przyznając, że to nie Nowy Jork, a Warszawa jest stolicą rapu. W głowie się nie mieści! Nie zdziwi mnie zatem, jeżeli w tym sezonie rozprawi się z leszczami i z lamusami się nie będzie pieścić.

Co do samego bicia mokrą szmatą, no to teraz komputery, TikToki, ejaje, ale nic nie zastąpi tej tzw. „czutki”. Ciocia Lindsey z Krzysiem Innerhoferem, jak widać, cały czas mają ten x-factor, a Vonn z pewnością będzie polowała na kolejny rekord wieku na podium. Młodzieży, zwłaszcza jej żeńskiej części z dłuższymi nartami, radzę robić notatki albo po prostu patrzeć i podziwiać. Przecież to tak, jakby Zidane razem z Beckhamem i Ronaldo postanowili wrócić do Realu. Albo Just 5 postanowiło wydać kolejną płytę.

AMBICJA NIE DO POSKROMIENIA

Macio: Muszę przyznać, że to dla mnie dość trudny temat. Niektóre z zapowiadanych powrotów zdają się smakować jak trzydziesty siódmy sequel „Szybkich i wściekłych”. Sam jestem rozdarty, bo jedna cząstka mnie chce oglądać Fede i Marcela, a druga chce zachować pomniki wielkich bez zadrapania i skazy. Już raz zwątpiłem w Fede, tak że nie ośmielę się zrobić tego drugi raz, ale czy nie byłoby pięknie zakończyć z dwoma złotami na szyi? Z kolei powrót Marcela jawi mi się jako próba nakręcenia kolejnej części „Harry’ego Pottera”. Hype już dawno minął, większość ludzi zapomniała, a i obawiam się, że rezultat sportowy może być wątpliwy. Oczywiście, kim ja jestem, by sugerować tytanom tego sportu emeryturę? Wynika to jednak z tego, że nie lubię pomników porysowanych i pomalowanych jakimś graffiti. Didier Cuche pokazał, jak odchodzić należy.

Tonio: Czy Marcel to dowiezie? Wydaje mi się, że to już jest dawno po herbacie. Austriak-Holender raczej twardo stąpa po ziemi i brakuje tam górnolotnych deklaracji, a skoro ich brak, to moja wiara w sukces jest niewielka. Fede pokazała nam piękną historią z igrzysk, że wiara góry przenosi, podobnie Lindsey, która już deklaruje powrót. Ambicja, która ich do tego prowadzi, niech się niesie, niech wlewa nam w serca nadzieję i niech będzie inspiracją dla młodszych pokoleń.

RANA W SERCU, CO PIECZE

Macio: Prosta sprawa, pewnie nikogo to nie obchodzi, ale Puchar Świata bez Dave’a Rydinga nie będzie już taki sam. Moje dziaderskie serce będzie bardzo tęskniło za tym swego rodzaju anty-Braathenem. Zero kreacji, zero prób bycia fajnym – on po prostu fajny był. A zwycięstwo w Kitz to była tego kwintesencja: chłop z pubu wparował w drelichu na bal Habsburgów, wypił im piwo, pościągał obrusy ze stołów i jeszcze zabrał puchar do domu.

Tonio: Kochanowskiego warto by sparafrazować: „Wielkieś mi uczynił pustki w domu moim, mój drogi Dawidzie, tym zniknieniem swoim”. Mimo że Brytyjczyk już nie jeździ, jego duch cały czas unosi się nad Pucharem Świata. Cieszy fakt, że szybko znalazł życie po narciarstwie i nadal aktywnie udziela się w środowisku, organizując treningi i szkolenia czy też komentując zawody narciarskie.

Drugą ranę piekącą serce wygryzła Lara Gut-Behrami, a raczej to, że narciarski świat nie miał okazji godnie pożegnać szwajcarskiej mistrzyni. Język miała cięty (bardzo cięty!), jeździła przepięknie, kulek się nawygrywała, a wszystko niestety skończyło się bez tego ostatniego, wielkiego tańca. Straszna szkoda, a Lary i jej awersji do drastycznie desocjalizujących, szeroko pojętych mediów będzie zwyczajnie brakować.

Trzecia rana to forma Zrinki Ljutić w minionym sezonie. Ależ serce się krajało, patrząc na desperackie próby dobicia się do podium w slalomie. Po kulce ze slalomu nie zostało absolutnie nic i teraz liczę na to, że odnajdzie się w nowym sezonie.

Czwarta rana to rana, która na szczęście zdążyła się już zagoić, czyli ucieczka Atle Lie McGratha do lasu po przegranym slalomie na igrzyskach. Całe szczęście, odkupił swe niepowodzenie kulką w slalomie, ale tymi emocjami zaskarbił sobie sympatię fanów na całym świecie. Takim szczerym w emocjach zawodnikom po prostu nie sposób nie kibicować.


To druga z pięciu części cyklu „Kryształowe kule, betonowe głowy”. Tekst Antoniego Zalewskiego i Macieja Żabskiego (Stalkant FM) pochodzi z magazynu NTN Snow & More nr 1 na sezon 2026/2027. Cały artykuł przeczytasz w magazynie. Zamów numer w wersji papierowej lub jako e-wydanie PDF.

Znaczniki

Dodaj komentarz

Zobacz także

Inne artykuły

Newsletter

Dołącz do nas – warto

Jeśli chcesz dostawać informacje o nowościach na stronie, nowych odcinkach podcastu, transmisjach live na facebooku, organizowanych przez nas szkoleniach i ważnych wydarzeniach oraz mieć dostęp do niektórych cennych materiałów na stronie (np. wersji online Magazynu NTN Snow & More) wcześniej niż inni, zapisz się na newsletter. Nie ujawnimy nikomu tego adresu e-mail, nie przesyłamy spamu, a wypisać możesz się w każdej chwili.