Gratulacje, czytelniku kochany! Jeśli przeczytałeś już nowy magazyn NTN Snow & More, to wiesz, jakie narty są najlepsze. A skoro przy najlepszości już jesteśmy, to witamy w kąciku redakcyjnym Stalkant FM, jedynym i – w naszej ocenie – najlepszym narciarskim medium w Polsce, które ma tyle czelności w sobie, by komentować poczynania wielkich turów w obcisłych strojach ścigających się po alpejskich stokach.
Za nami intensywny sezon uzupełniony o igrzyska. Na szczęście nie trzeba było zarywać nocek, na szczęście mogliśmy cieszyć się wydarzeniami rozgrywanymi pod pięcioma obręczami, bez podpierania powiek zapałkami – no i na szczęście zawodnicy dostarczyli nam niesamowitych emocji. Dla tych, co nie pamiętają – a to Atle poszedł płakać do lasu, a to Marynka była dosłownie o włos od medalu, a to – nie uwierzycie, państwo drodzy – Brazylijczyk, tak, tak! Brazylijczyk, prosto z faveli, prosto ze slumsów, prosto z krainy radosnego futbolu, zgarnął medal igrzysk olimpijskich! No i oczywiście Fede Brignone, boska Fede, której noga po upadku w sezonie 2024/2025 skręcona była jak makaron farfalle, wróciła jakby nigdy nic i wyjechała z igrzysk z dwoma złotami! No co za historia!
A u nas też się działo, bo nagraliśmy przez sezon 28 odcinków, z czego aż cztery o dziadach z PZN, o czym nie omieszkamy tu wtrącić, ponadto obejrzeliśmy prawie wszystkie zawody minionego sezonu. Fachowe analizy, merytoryczne dyskusje, daleko idące wnioski, a wszystko to pod szyldem Stalkant FM. A teraz zapraszamy na nasze coroczne predykcje i wspominki. Smacznego!
PODSUMOWANIE MINIONEGO SEZONU PUCHARU ŚWIATA
Rany boskie, ileż to tam się działo! Co za fantastyczny sezon! Czteroletnie plany treningowe i robienie formy na igrzyska to najlepsze, co może przydarzyć się alpejskiemu Pucharowi Świata! Ale od czego by tu zacząć omawianie tych narciarskich dionizji?
Z pewnością miejsca nie starczy na przypomnienie wszystkiego, bowiem narciarskie dania wchodzące na stół minionego sezonu były naprawdę doskonałe. Na sam początek zacznijmy od debiutantów. Na podium po raz pierwszy stanęli m.in. Hallberg, Dr. Alban, Rassat, Egger, Zenere, Babinsky czy Marchant. Z podium, do czasu kontuzji, praktycznie nie schodziła Lindsey Vonn. Wcześniej, jeszcze przed igrzyskami, okazało się, że Giovanni Franzoni jest absolutnym przekozakiem, który zgarnął pierwsze podium w karierze, a potem wygrał najbardziej epicki ze wszystkich zjazdów, czyli Streif.
A skoro już mowa o igrzyskach – występ Federiki Brignone podczas zawodów w gigancie to było wyważenie drzwi razem z futryną. Pokłony na mecie były w pełni uzasadnione dla królowej giganta. Do tego jeszcze dopisała złoto w supergigancie! Piękną historię, choć niestety kolejną z cyklu „gdyby nie słupek, gdyby nie porzeczka”, napisała Maryna Gąsienica Daniel, której zabrakło 0,13 s do medalu, notując jeden z najlepszych sezonów w karierze.
Wśród panów wszystkie złota, oprócz jednego, powędrowały do Szwajcarii głównie za sprawą fantastycznej formy Franjo von Allmena, który zgarnął ich aż trzy. Złoto dla Brazylii (gigant), brąz dla Dominika Parisa (zjazd), do tego Marco bez złota – no jak tu nie kochać tych igrzysk?!
A na sam koniec Pucharu Świata – eksplozja talentu Pirovano i pierwsza kulka dla Atlecika. Piękny sezon i błagamy narciarskich bogów – dajcie nam taki kolejny!
ROZLICZENIA, CZYLI COŚ TAM NIBY WIEMY
Macio: Psst! Hej, dziewczyno! Hej, ty tam, chłopaku! Chcesz może jakąś wystrzeloną predykcję na nowy sezon? Może jakąś wróżbę? Weź no pokaż dłoń, zaraz tam z linii wyczytamy, kto wygra kulkę. Jaka skuteczność? Mordeczko, wchodzi wszystko jak radler 0% po wiosennym treningu w słoneczku! Pamiętajcie, nikt was nigdy tak nie pochwali, jak sami się nie pochwalicie, tak że teraz zaczynamy honorową rundę, wypinając piersi po ordery, konfetti i jakiś pokaz pirotechniki też może być. No bo zobaczcie sami, Tonio rok temu napisał, że Franjo „sam sobie jeszcze podniesie poprzeczkę”. No i co? Pyk, trzy złota na IO. Pisaliśmy, że Aicher będzie dobra – no i mamy walkę do końca o generalkę. Weszły nam nawet odjechane sugestie, że może jakieś pudło dla Belgii się ziści. Dalszy rozwój zawodników takich jak Giorgia Collomb czy Tormis Laine? No dobra, tu jest lekki przypał. Bierzemy to na klatę, mając świadomość, że nasze prognozy są wielosezonowe. Dąb Bartek nie urósł w jedną wiosnę, Arnold nie zbudował bicka po dwóch treningach, a Michał Wiśniewski nie zaliczył ośmiu ślubów w jeden rok. Dajmy im czas!
Tonio: Ogólnie to jest tak, że ja – nieskromnie mówiąc – mam tak zwane „oko” do takich ananasków. Oczywiście moje oko podsycane jest różnymi podszeptami od tych, co częściej jeżdżą i robią to zazwyczaj w miejscach, w których zawodnicy z telewizorka również trenują, no ale aż sama mi się pierś do orderu wypina za tego Marchanta z zeszłego sezonu. Ale po kolei. W zeszłym sezonie w rubryce „Talenciak” pojawiły się u mnie takie nazwiska: Franjo von Allmen (trzy medale na igrzyskach), Lauren Macuga (kontuzja), Eduard Hallberg (trzy podia SL), Tormis Laine (piach), Jan Zabystřan (zwycięstwo w Val Gardena), Marchant (pierwsze podium w SL), Maes (6. miejsce w GS), tak że trafność jakaś tam jest.
Ogólnie z takimi nazwiskami to trochę tak, jak powiedzieć, że „Raphinha będzie strzelał w Barcelonie dużo goli”. Z całej wymienionej ekipy wydaje mi się jednak, że na dłużej w okolicach podium zostanie przede wszystkim Hallberg.
To pierwsza z pięciu części cyklu „Kryształowe kule, betonowe głowy”. Tekst Antoniego Zalewskiego i Macieja Żabskiego (Stalkant FM) pochodzi z magazynu NTN Snow & More nr 1 na sezon 2026/2027. Cały artykuł przeczytasz w magazynie. Zamów numer w wersji papierowej lub jako e-wydanie PDF.







