PATRZYMY W SZKLANĄ KULĘ: CO Z KULAMI?
Macio: Czy tym razem, pierwszy raz od długiego czasu, mamy sytuację, w której kulka na starcie sezonu nie ma swojego „pewniaczka”? Oczywiście Mikaela nie zawsze była zdrowa, ale gdy jest w pełni sił, to nikt jej nie fiknie. Jednak Emma Aicher jest w szybkich konkurencjach solidna jak Passat 1.9 TDI, a w slalomie potrafi utrzymać tempo. Uczciwie przyznaję: trudno być fanem Passata. Brakuje mi tu fantazji i wirtuozerii, jednak zawodników potrafiących być na pudle zarówno w slalomie, jak i w zjeździe nigdy nie było wielu. Za to wśród panów elegancki chłopak z Norwegii – a sorry, już z Brazylii – może i pięknie tańczy sambę, może i giganta ma na kapitalnym poziomie, ale jednak nie jest dominatorem konkurencji technicznych, więc myślę, że kulka Marco nie wydaje się zagrożona. Nawet Legia mogłaby w końcu zdobyć mistrzostwo, gdyby pozwolono jej grać dodatkowe mecze, kiedy reszta ligi siedzi w domu – a tak trochę jest z Marco, punktującym wysoko w trzech konkurencjach. Dawaj, Łukasz, do supergiganta, zatańcz na długich nartach. Może okażesz się równie szybki jak Cafu na prawej flance na mundialu w 2002. Inaczej zdobycie wielkiej kulki raczej się nie uda.
Tonio: Angielski piłkarz Gary Lineker po porażce z Niemcami w półfinale mundialu w 1990 roku powiedział, że „piłka nożna to taki sport, w którym 22 chłopów biega za piłką, a na końcu i tak wygrywają Niemcy”. Patrząc na nasze alpejskie poletko z perspektywy ostatnich kilku sezonów, można by powiedzieć, że „na końcu i tak wygrywa Shiffrin z Odermattem”. Tymczasem w kraju, gdzie – o zgrozo! – znaleźć możemy kminek w kapuście, od czasów Viktorii Rebensburg Kryształowych Kulek na razie brak.
Ale za Odrą Niemcy nie próżnują (oni nigdy nie próżnują!). Wypuszczony w świat parę lat temu prototyp „Emma” najwyraźniej potrzebował trochę czasu na dopracowanie. W minionym sezonie zobaczyliśmy już jego najnowszą wersję EMMA 4.0, która potrafi skręcać w prawo i w lewo, a pomiędzy skrętami jedzie nadzwyczaj szybko. Co najważniejsze – jeździ wszystkie konkurencje. Tak jak przeprosiny słałem w stronę Lindsey, tak i Emmie należy się ode mnie bukiecik kwiatków z winietką „I’m sorry”. Dobra, ale naprawdę żarty na bok, bowiem tutaj mówimy o uniwersalnej zawodniczce, która zrobiła „prawie” podium w każdej z konkurencji! Dawno nie było takiego kozaka i to jest ta słynna niemiecka „die Qualität”.
Co do kulek – z racji tego, że fanem dobrych zawodników jestem zazwyczaj do momentu, w którym ich nieustanne wygrywanie zaczyna być już nudne, zacieram rączki na „Emma show” i „ktokolwiek będzie lepszy od Odermatta show” w tym sezonie. O ile Niemka już pokazała, że w każdej konkurencji potrafi sobie poradzić (najbardziej kuleje gigant, ale 4. miejsce to co to, przepraszam, za kulanie?), a w kilku jest już absolutnym topem, to u panów takiego, co krawaty wiąże w co najmniej trzech konkurencjach, na razie nie widać, ale cokół pod pomnikiem Odermatta zdaje się powoli kruszyć, a piesków do podgryzania nad wyraz sporo ostatnimi czasy. Może w końcu Marco Schwarz? Jak GS w Alta Badia się umie wygrać, to co, Odermatta się nie pyknie?
CZY KTOŚ W KOŃCU DA WYGRAĆ ODERMATTOWI STREIFA?
Tonio: Wiadome było, że parowóz „Marco” dostanie kiedyś zadyszki i mimo iż silnik zaczyna powoli gdakać, a lampka z napisem „check engine” wyświetliła się na desce rozdzielczej parę razy, to Marco niczym Octavia 2.0 TDI nadal dowozi całą rodzinę na wczasy w Chorwacji. Ale na litość boską, dajcie mu przecież tego Streifa wygrać!
Macio: Klątwa trwa, nawet jak będzie mu się wydawało, że już jest w domu i wita się z kurką, to Arnold na trybunach spojrzy na jakiegoś zawodnika z numerem 50 i zmieni go w terminatora.
SPRZĘTOWE MERCATO
Macio: No ja najbardziej jestem ciekawy, czy świat po prostu nie produkuje nart godnych umiejętności Henrika. Skoro u Hirscherów finalnie nie dali rady, a wcześniej rozstał się z Rossi, to ciekawe, czy Head stanie na wysokości zadania. Jeśli nie, to pozostaje już chyba tylko wcisnąć między warstwy titanalu a rdzeń trochę ametystu na uspokojenie oraz obsydianowy proszek chroniący przed złą energią. Wcześniej krawędzie okadzone białą szałwią, a ślizgi posypane solą księżycową. Zobaczymy też, czy Paulinka Moltzan na Van Deerach będzie fikać na tyłek jeszcze bardziej efektownie niż na Rossi.
Tonio: Ofensywa transferowa Heada w postaci Kristoffersena, Ledeckiej, Colturi, Robinson czy podstarzałego Innerhofera przypomina złotą erę madryckich „Galácticos”. Postawili na bardzo mocne koniki, a w składzie grają już przecież Luís Figo i Raúl, czyli takie tuzy jak chociażby von Allmen czy Aicher. Stąd sądzę, że klasyfikacja konstruktorów będzie wygrana w cuglach.
Jeszcze ciekawsze są ruchy Van Deera, który stawia na Paulinkę Moltzanową i sięga po młode norweskie strzelby. Nordica z kolei postanowiła zorganizować narciarski czyściec i zaopiekować się bałkańskim kotłem w postaci Popowa, Zubčicia i Kranjca. Całej trójce z pewnością przyda się trochę poprawić notowania. Może zdjęcie z Dominikiem Parisem pomoże?
Zatem, szanowni państwo – betamix przez klucz przelany, apetyt na sezon ostry jak krawędzie po serwisie u Seby Białobrzyckiego, Kryształowa Kula przetarta szmatką, a wszystkie nasze prognozy skrupulatnie zapisane, żebyście na koniec sezonu mogli nam je bezlitośnie wyciągnąć.
Mamy nadzieję, że się pomyliliśmy, a wy będziecie nam to z przyjemnością wytykać. Tymczasem zapraszamy do słuchania naszego podcastu, bo już teraz wiemy, że będzie kogo.
Życzymy wam samych pięknych dni na stoku i pamiętajcie, że nie ma takiego sportu, w którym nie możecie być co najwyżej przeciętni. Sport to super przygoda!
Ahoj i do usłyszenia w Stalkant FM!
To piąta z pięciu części cyklu „Kryształowe kule, betonowe głowy”. Tekst Antoniego Zalewskiego i Macieja Żabskiego (Stalkant FM) pochodzi z magazynu NTN Snow & More nr 1 na sezon 2026/2027. Cały artykuł przeczytasz w magazynie. Zamów numer w wersji papierowej lub jako e-wydanie PDF.







