Rower

san pellegrino
Michał Szypliński

Wakacje w Alpach na szosie

Pot zalewa oczy, łańcuch rozpaczliwie szuka większej zębatki na kasecie, ale już od dawna obraca się na 28 zębach… Momentalnie zapominasz o wszystkich docinkach kolegów na temat damskiej korby i błogosławisz „kompakta”, na którego zdecydowałeś

fatbike
Michał Szypliński

Grube jest piękne

Próbowałem jazdy na trenażerze. Najciekawsze filmy, mecze, wirtualne trasy – nic nie było mnie w stanie zmusić do regularnych treningów na rowerze zimą. Myślę, że tor w Pruszkowie ma szanse, ale ja po prostu

rower na dachu
Michał Szypliński

Rower na dachu – jak uniknąć głupiego wypadku?

Właśnie mija rok od pechowego wydarzenia, którego skutki ciągną się do dziś. Pod koniec czerwca 2014 roku, żona (która wtedy żoną mą jeszcze nie była) postanowiła sprawdzić wytrzymałość karbonowej ramy mojej szosówki. Jednocześnie

piotr klin
Piotr Klin

Wehikuł czasu

The road ahead or the road behind Kilka dni przed mid-season break zasiadłem do spisania moich refleksji dotyczących minionych sezonów, obecnego i tego co znajduje się za kolejnym metaforycznym zakrętem.

piotr klin
Piotr Klin

Chill, it’s only 10 miles

Kolarstwo to sport drużynowy. Wszyscy obeznani w temacie zdają sobie sprawę, że na każdego Frooma, Contadora czy Nibaliego w zawodowym peletonie przypada ośmiu Thomasów, Tossatów czy Tiralongów. Niestety, podczas zawodów amatorskich ciężko liczyć

tour de pologne
Michał Szypliński

Jak kibicować na Tour de Pologne

Już za kilka dni na Stadionie Narodowym w Warszawie rozpocznie się Tour de Pologne! Na tę chwilę czekają wszyscy fani kolarstwa w kraju. Może nie tak ciekawy jak Giro d’Italia, nie tak medialny jak Tour

tyrol trasy rowerowe
Michał Szypliński

Jeden dzień na szosie w tyrolu

Wszystko wskazywało na to, że w tym roku nie będę miał okazji zmierzyć się z alpejskimi przełęczami. Trochę smutna perspektywa. Nieoczekiwanie pojawiła się jednak szansa na spędzenie jednego dnia w kolarskim raju.

szosa beskidy
Michał Szypliński

Pomysł na szosowy weekend w Beskidach

Dochodzi siedemnasta. Pot okrutnie szczypie w oczy. Polewam głowę wodą z bidonu, ale jest tak gorąca, jak rosół, który jadłem kilka godzin wcześniej. Garmin pokazuje 38°C. Za mną już 100 km i 2000 m