rower na dachu

Rower na dachu – jak uniknąć głupiego wypadku?

Właśnie mija rok od pechowego wydarzenia, którego skutki ciągną się do dziś. Pod koniec czerwca 2014 roku, żona (która wtedy żoną mą jeszcze nie była) postanowiła sprawdzić wytrzymałość karbonowej ramy mojej szosówki. Jednocześnie na próbę wystawiła też moje nerwy. Zderzenie z elewacją garażu podziemnego zakończyło żywot roweru, a ja do końca sezonu musiałem się ograniczyć tylko do wypadów na leśne dukty oraz jednego weekendu na pożyczonej szosie.

Pomimo ogromnej złości, nie krzyczałem na ukochaną, ponieważ potrafię sobie wyobrazić, że ja mógłbym wykręcić podobny numer. Przewożąc rower na dachu, nie zawsze pamięta się, o jego istnieniu. Pal sześć, jeśli uderzymy w gałęzie drzew, ale próba sforsowania bramy garażowej musi zakończyć się tragedią. Wśród moich znajomych w ten sposób zostało „skasowanych” kilka cennych maszyn.

Zacząłem się zastanawiać w jaki sposób zminimalizować ryzyko na przyszłość. Pierwszy pomysł – bagażnik na hak. Ale to z kolei możliwość uszkodzenia przy kolizji lub cofaniu oraz utrudnione korzystanie z tylnej klapy. Poza tym mam bardzo dobry bagażnik dachowy i wymiana nie wchodziła w grę. Nie wiem czy istnieją jakieś czujniki lub systemy ostrzegające przy zbliżaniu się do garażu – jeśli nie, to zapewne niedługo powstaną. Ja postawiłem na prostotę. Moje rozwiązanie opiera się na użyciu wyłącznie… kawałka taśmy gaffa!

rower na dachu
Tyle zostało z mojego CR1
rower na dachu
Pilot zaklejony taśmą gaffa – rozwiązanie proste, ale skuteczne

Otóż, gdy bagażnik jest nieużywany, przyklejam plasterek na klucz do szyny. Po zamontowaniu roweru na dachu muszę zdjąć taśmę z klucza, aby móc go użyć. Przeklejam ją więc na pilota do bramy garażowej – uniemożliwiając wciśnięcie przycisków. Dzięki temu, nawet jeśli zapomnę, że mam rowery na dachu, unikam wjazdu do garażu. Proste, prawda? Make life easier – Kasia Tusk byłaby wniebowzięta…

Rozwiązanie nie jest oczywiście pozbawione wad. Po pierwsze nie uchroni rowerów przed zniszczeniem przy wjeździe do innych podziemnych garaży – na przykład w supermarketach. Na szczęście tam często znajduje się luźno zawieszona belka, kilka metrów przed betonowym stropem. Drugi problem, to sytuacja gdy sąsiad będzie wjeżdżał lub wyjeżdżał z garażu tuż przed nami – zabezpieczenie na nieużywanym pilocie nie zadziała.

Wniosek jest taki, że jednak trzeba być bardziej skoncentrowanym, gdy wiezie się cenny sprzęt na dachu. Ale dla zminimalizowania ryzyka i tak warto się dodatkowo zabezpieczyć korzystając z mojego patentu. A najlepiej po prostu kupić busa i nie przejmować się takimi rzeczami.

Przytrafił się Wam kiedyś taki wypadek? A może macie jakieś swoje sposoby na uniknięcie kolizji rowerów z garażową elewacją? Dajcie znać w komentarzach.

Znaczniki

Podobało się? Doceń proszę atrakcyjne treści i kliknij:

Dodaj komentarz

Zobacz także

Inne artykuły

maryna

Mini wywiad z Maryną po supergigancie w Lenzerheide

A teraz obiecany mini-wywiad z Maryna Gąsienicą-Daniel przeprowadzony w rejonie linii mety po supergigancie w Lenzerheide. Wiem, że trochę późno, ale pomimo to przeczytać warto. Cześć. Ponownie spotykamy się po zawodach. Tym razem prawie

maryna gąsienica daniel

Ostatnie pchnięcia

To był długi i ciekawy sezon. Na pewno ciężki dla większości zawodników, a w szczególności dla tych, którzy jeżdżą wszystkie konkurencje. Dużo podróżowania, mnóstwo startów i wszyscy są już bardzo zmęczeni. Niemniej, końcówka

AMP Narciarstwo Alpejskie

AMP 2022: Dwa oblicza wielkiego finału

Zuzanna Czapska i Paweł Pyjas (oboje AWF Katowice) zdobyli tytuły akademickich mistrzów Polski w gigancie. W slalomie zwyciężyli Maja Chyla (UJ Kraków) oraz Przemysław Białobrzycki (AWF Katowice). W Zakopanem zakończyły się

AMP Narciarstwo Alpejskie

AMP 2022: Bez dotykania tyczek

Zwycięzcami eliminacji slalomowych zostali ci sami zawodnicy, którzy byli najlepsi we wczorajszym gigancie. Na zachodzie dominacja Zuzanny Czapskiej i Pawła Pyjasa (oboje AWF Katowice), a na wschodzie zwycięstwo Mai Chyli (UJ Kraków) i Antoniego

maryna gąsienica-daniel

W Lenzerheide po dwóch latach…

Obiecałem relację, wiec być musi… Czas i sytuacja na świecie, co prawda nie napawają mnie chęcią do pisania o narciarstwie, ale życie toczy się dalej pomimo niezbyt miłych wieści stąd i zowąd. Wreszcie

Newsletter

Dołącz do nas – warto

Jeśli chcesz dostawać informacje o nowościach na stronie, nowych odcinkach podcastu, transmisjach live na facebooku, organizowanych przez nas szkoleniach i ważnych wydarzeniach oraz mieć dostęp do niektórych cennych materiałów na stronie (np. wersji online Magazynu NTN Snow & More) wcześniej niż inni, zapisz się na newsletter. Nie ujawnimy nikomu tego adresu e-mail, nie przesyłamy spamu, a wypisać możesz się w każdej chwili.