Pierwszy trening DH za mną, trasa robi wrażenie – początek płaski potem stromo i na koniec ponownie płasko, dużo zmian ukształtowania terenu, jeden większy skok przed metą i dwa małe w trakcie jazdy, odcinek stromy bardzo techniczny i kręty za to na płaskim trzeba być na maksa opływowym i szukać prędkości. Mnie to dziś nie wyszło jechałam na ręcznym z dużym respektem do stromego i zaskoczyło mnie to ze wcale nie jest tak trudno jak sobie myślałam dlatego jutro zwalniam ręczny i ogień!

Moje rodzinne ferie na nartach – uczę się jeździć w ośrodku Stubai w Tyrolu!
Rodzinne wyjazdy na narty są dla nas zawsze kompromisem. Nie każdy jeździ na tym samym poziomie, nie każdy cieszy się adrenaliną na czarnej trasie. Jak pogodzić różne potrzeby podczas wyjazdu narciarskiego




