Wine Ski Safari – tylko w Alta Badia

Tak się czasem zdarza, że końcówka sezonu łączy się ze zwiększeniem intensywności wyjazdowej. Cała ekipa NTN rozjechała się po Europie w poszukiwaniu wrażeń narciarskich. Trafiliśmy także do Południowego Tyrolu w celu degustacji win. Oczywiście na nartach, co nie było prostym wyzwaniem.

Zacznę od owego Winno-Narciarskiego Safari, bo od razu czuję już oburzenie i piętnujące spojrzenia. Na szczęście w naszym gronie znalazł się wybitny winiarz Tomasz Prange-Barczyński (m.in. redaktor naczelny Magazynu Wino). W Jego obecności zwykły konsument wina szybko przekonuje się, że o winie można zasadniczo bez końca i nie tylko istotnym aspektem jakości wina jest to, czy “dobrze kopie”. Ta sobota była szczególna pod względem degustacji. W kilku schroniskach w Alta Badia rozlokowano śnieżne bary, przy których sączono powoli (oczywiście w większości wino podczas degustacji się wypluwa, co nie do końca w głowie może się zmieścić…) i rozmawiano, rozmawiano. Swoją drogą wypluwanie wina jakoś tak brzmi pospolicie. Ciekawym, czy środowisko winiarzy stosuje jakąś bardziej wyszukaną nazwę tę czynności…
My byliśmy zaproszeni przez Południowy Tyrol, ale również “z zewnątrz” można było wziąć udział w degustacji. Bilet uczestnictwa kosztował 15 euro + 5 euro kaucji zwrotnej za kieliszek. Legrein, Gewuerztaminery, Vernatsch… to tylko niektóre szczepy winorośli, z których produkty kosztowaliśmy. Pewnie było ich znacznie więcej, ale przyznaję, od ilości nazw, anegdot, a przede wszystkim wrażeń smakowych (i nie tylko) kręciło się trochę w głowie.

Coby nie nadużywać cierpliwości osób, które mają o winie więcej do powiedzenia (a szczególnie napisania), niż ja, pozwolę sobie przytoczyć fragment informacji prasowej nt. Dé dl vin – Wine Ski Safari: Korzystny klimat, żyzna ziemia i pasja ludzi sprawiają, że wina z Południowego Tyrolu są doskonałej jakości. 20 marca Alta Badia, wybierze najlepsze spośród nich i zabierze je na wysokość 2000 m n.p.m., gdzie odbyła się degustacja. Winom towarzyszyły inne lokalne produkty oznaczone znakiem “Quality Südtirol” m.in. Speck Alto Adige PGI, chleb, czy sery. Cztery górskie chaty zostały wyznaczone do prezentacji każdego z regionów: doliny Isarco, doliny Merano-Adige, doliny Venosta, Bolzano i Bassa Atesina-Oltradige. Degustacje odbyły się w chatach Club Moritzino, Bioch, Col Alt oraz Punta Trieste. Wydarzenie zostało zorganizowane wspólnie przez Biuro Informacji Turystycznej Alta Badia i Konsorcjum Win Alto Adige. Byli członkowie narciarskiej reprezentacji Włoch (Kristian Ghedina, Much Mair, Kurt Ladstätter i Werner Perathoner), sponsorowani przez BMW, towarzyszyli narciarzom podczas górskiego safari między chatami.

Po prawdzie, musiałem zmienić nieco ostatnie zdanie, bo nie spotkaliśmy żadnej z gwiazd południowo-tyrolskiego narciarstwa. A liczyliśmy szczególnie na Ghedinę…

Mimo że w słońcu temperatura rozgrzewała termometry do 23 stopni (mamy na to dowody), jazda była wspaniała. Wiosna na nartach jest najwspanialsza porą dla tego sportu. Jeździliśmy od rana do godziny piątej, czyli do oporu. O tej bowiem godzinie zamykane są wyciągi w Alta Badia. Na deser zostawialiśmy sobie zjazd po prostu niesamowitą trasą, na której rozgrywany jest w grudniu Alpejski Puchar Świata mężczyzn w slalomie gigancie. Gran Risa na długo pozostaje w pamięci. Poza tym jej profil (dla przeciętnego narciarza wydaje się niewiele odchylony od pionu) magnetyzuje widokiem imponującym z niemal każdego miejsca w La Vill, w której mieszkaliśmy. Również hotel Antines, do którego nas zaproszono miał okna wprost na ten stok, więc wyobraźnia pracowała non stop. No, ale zachować ładną linię jazdy na krawędziach na całej długości tej trasy nie sposób, przynajmniej przy moim stopni zaawansowania…

Drugi dzień również powitał nas pogodą idealną, w dosłownym tego słowa znaczeniu. Doskonała widoczność, krajobrazy zapierające dech w piersiach i śniadanie o świtaniu, a potem jazda po dziewiczych, sztruksowych stokach. Śniadanie zjedliśmy i ruszyliśmy w stronę San Cassiano, skąd autokarem na przełęcz Falzarego. Bilet kilka euro, ale warto, bo obowiązują tam te same skipassy. Potem gondolą na szczyt Lagazuoi. Kilka razy góra dół (mijaliśmy patrol policyjny sprawdzający trzeźwość narciarzy!) i odbiliśmy na niesamowitą trasę – ponad siedmiokilometrową Armentarolę. Bardzo przyjemna jazda na niezbyt zaludnionych stokach. Co warte podkreślenia, mimo wysokich temperatur, śnieg przygotowany był wybornie. Jeździliśmy w większości na nartach gigantowych lub slalomowych i jazda na dużych prędkościach była po prostu rozkoszą. Przy okazji skorzystaliśmy z możliwości podwózki końskim wyciągiem. Egzotyka pełna, a jaka frajda!

Ten nieco przedłużony weekend w Dolomitach wokół Alta Badia zapamiętamy na długo. To pewne. Narciarstwo, wspaniała ladyńska kuchnia i południowotyrolskie wina… czego chcieć więcej?

Znaczniki:
Podziel się:

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli chcesz dostawać informacje o nowościach na stronie, nowych odcinkach podcastu, transmisjach live na facebooku, organizowanych przez nas szkoleniach i ważnych wydarzeniach oraz mieć dostęp do niektórych cennych materiałów na stronie (np. wersji online Magazynu NTN Snow & More) wcześniej niż inni, zapisz się na newsletter. Nie ujawnimy nikomu tego adresu e-mail, nie przesyłamy spamu, a wypisać możesz się w każdej chwili.

Dodaj komentarz

Magazyn NTN
za darmo

Tylko subskrybenci naszego newslettera (bez spamu, wyłącznie informacje o dużych nowościach na stronie, transmisjach live, naszych szkoleniach i ważnych wydarzeniach) dostają dostęp do nowych wydań Magazynu NTN Snow & More w wersji online kilka dni po ukazaniu się numeru na rynku. Zupełnie za darmo. Pozostali mogą oglądać tylko wydania archiwalne. Zapisz się – to się opłaca!