Za nami kolejne zawody alpejskiego Pucharu Świata. Tym razem panowie rywalizowali w czwartek i piątek w Saalbach-Hinterglemm w konkurencjach szybkościowych. Zawody te odbyły się w zastępstwie próby przedolimpijskiej w Chinach.

To źle, gdyż nadal nie wiadomo, jak wyglądają stoki w okolicach Zhangjiakou. Wszystkiemu winien wirus z Wuhan, choć niektórzy złośliwi twierdzą, że nie tylko. Góry okolic Zhangjiakou nie widziały większych opadów śniegu już od kilku lat. Podobno bliskość pustyni Gobi nie pomaga…

W Austrii też nie było łatwo, gdyż tegoroczna, dość kapryśna alpejska zima akurat postanowiła się trochę ocieplić. Czwartkowy zjazd, choć przeprowadzony w dość – jak na warunki APŚ – miękkich warunkach i na nie bardzo równej trasie wyglądał na regularny. Wygrał ponownie Thomas Dressen z Niemiec, który po raz pierwszy w historii narciarstwa zrealizował zwycięstwo „back to back” dla swojego kraju (wśród panów). Na kolejnych miejscach zameldowali się grupowo Szwajcarzy w kolejności: Beat Feuz, Mauro Caviezel, Carlo Janka i Niels Hintermann. Dopiero na miejscu szóstym finiszowali Kjetil Jansrud i pierwszy z Austriaków Vincent Kriechmayr. Tym samym Szwajcarzy bardzo już odjeżdżają w klasyfikacji narodowej niepokonanym od dwudziestu lat Austriakom. Oczywiście przedstawiciele austriackiego związku starają się bagatelizować sprawę, twierdząc, że klasyfikacja narodowa nie ma większego znaczenia. Gołym okiem widać jednak, jak bardzo czerwono-biało-czerwonym brakuje Marcela Hirschera.

Piątkowy supergigant przekładany był kilka razy. Wszystko za sprawą mgły i deszczu. Wreszcie, wczesnym popołudniem i z obniżonego startu udało się rozpocząć konkurencję. Trasa przypominała miniaturowy zjazd z niewielką liczbą miejsc kluczowych. Jednym z nich była ukryta za przełamaniem bramka, w światło której nie zmieściło się kilku zawodników (w tym Beat Feuz). Tym, którym dane było dotrzeć do mety co i raz narty grzęzły w wiosennym „cukrze”. Aż ciarki przechodziły po plecach, gdyż w każdej chwili skończyć się mogło poważną kontuzją. Na szczęście nic poważnego się nie stało. Najlepiej z trudami trasy poradził sobie Aleksander Åmodt Kilde, realizując pierwsze zwycięstwo w tym sezonie. Jego radość była podwójna, gdyż dzięki setce punktów wysunął się na czoło klasyfikacji generalnej pucharu. Na miejscu drugim zameldował się coraz lepiej jeżdżący, ale pozostający nadal bez zwycięstwa Mauro Caviezel, a na trzecim Thomas Dressen. Indagowany przez szwajcarską telewizję Beat Feuz powiedział:

Trasa była trudna. Raz było twardo, raz miękko

– po czym zaraz się poprawił –

nie, nie było twardo i miękko, tylko miękko i bardzo miękko. Jeśli nie umiem jeździć w jakichś warunkach, to właśnie w takich.

Zawody pań także przeniesiono, ale nie tak daleko, gdyż zaledwie z Mariboru do Kranskiej Gory. O tradycyjny tytuł Złotej Lisicy kobiety walczyły wiec na męskiej trasie. Dla nas to akurat trochę szkoda, gdyż trasa w Kranskiej Gorze jest znacznie bardziej wymagająca z najbardziej stromym odcinkiem tuż przed metą, kiedy w nogach siedzi już kilkadziesiąt skrętów. Mówię dla nas, gdyż po raz pierwszy od dłuższego czasu mieliśmy w gigancie naszą reprezentantkę Zuzannę Czapską. Na pewno Zuza miałaby trochę łatwiejsze zadanie w Mariborze. Na ostatnim odcinku przed metą było wyraźnie widać, jak bardzo brakowało jej sił. Cóż, „pierwsze śliwki – robaczywki”, jak mówi stare powiedzenie i możemy mieć tylko nadzieję, że następnym razem będzie lepiej. Tak, czy inaczej Zuzanna finiszowała wyprzedzając trzy zawodniczki. Do mety nie dojechało dwanaście pań.

Ostatecznie zwyciężyła, po niesamowitej jeździe w drugim przejeździe, Nowozelandka Alice Robinson, zaliczając swoje drugie zwycięstwo w gigancie APŚ. Druga na metę przybyła Petra Vlhová, a na trzecim zobaczyliśmy dwie zawodniczki: „lokaleskę” Metę Hrovat i Wendy Holdener.

Niedzielny slalom to walka trzech zawodniczek: Anny Swenn-Larsson, Petry Vlhovej i Wendy Holdener, choć zabawę chciały im popsuć jeszcze Nina Haver-Løseth i Katharina Truppe. Zwyciężyła dość szczęśliwie Petra, gdyż Anna Swenn-Larsson jadąc w zasadzie pewnie po swoje pierwsze pucharowe zwycięstwo i mając 1,17 sekundy przewagi na ostatnim międzyczasie przed metą upadła na cztery bramki przed czerwoną linią. Pech, ale Szwedka prezentuje coraz lepszą formę. Na miejscu drugim ukończyła Wendy Holdener, a na trzecim Katharina Truppe. Zabrakło Mikaeli Shiffrin, która po niespodziewanej śmierci ojca ciągle jeszcze nie jest gotowa na rozpoczęcie treningów i powrót do ścigania.

Znaczniki:
Podziel się:

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli chcesz dostawać informacje o nowościach na stronie, nowych odcinkach podcastu, transmisjach live na facebooku, organizowanych przez nas szkoleniach i ważnych wydarzeniach oraz mieć dostęp do niektórych cennych materiałów na stronie (np. wersji online Magazynu NTN Snow & More) wcześniej niż inni, zapisz się na newsletter. Nie ujawnimy nikomu tego adresu e-mail, nie przesyłamy spamu, a wypisać możesz się w każdej chwili.

Dodaj komentarz

Magazyn NTN
za darmo

Tylko subskrybenci naszego newslettera (bez spamu, wyłącznie informacje o dużych nowościach na stronie, transmisjach live, naszych szkoleniach i ważnych wydarzeniach) dostają dostęp do nowych wydań Magazynu NTN Snow & More w wersji online kilka dni po ukazaniu się numeru na rynku. Zupełnie za darmo. Pozostali mogą oglądać tylko wydania archiwalne. Zapisz się – to się opłaca!