schwarz

Chwilka przed mistrzostwami świata

Przedwczoraj, zaraz potem, jak prowadzący po pierwszym przejeździe Manuel Feller wypadł z trasy nocnego slalomu w Schladming zmorzył mnie głęboki i całkiem zasłużony sen. Broń Boże nie z powodu nudy na stoku. O nie, po prostu byłem zmęczony po całym dniu pracy.

Wypadnięcie Fellera nie jest niczym nadzwyczajnym, choć facet na pewno ma wielki talent, to jednak musi jeszcze od czasu do czasu dowozić zawody do mety. Tym samym słynny slalom na Planai wygrał dość nieoczekiwanie dla siebie samego (szósty po pierwszym), ale za to po bardzo dobrej i technicznie prawie doskonałej jedzie Marco Schwarz – obecny lider klasyfikacji slalomowej.

W drugim przejeździe jedynie Alexis Pinturault był nieznacznie szybszy od Austriaka (0,02 sekundy). Francuz – aktualny lider klasyfikacji generalnej – po raz kolejny pokazał, jak mocny potrafi być w slalomach. Niestety nie do końca udał mu się przejazd pierwszy, gdyż Pinturault atakował z pozycji dopiero 11. Ostatecznie miejsce trzecie. Tak na marginesie, o ile zdrowie nie zawiedzie i Alexis nie ulegnie kontuzji to ciężko będzie odebrać mu liderowanie w klasyfikacji generalnej. Część konkurentów się wykruszyła, a znajdujący się na pozycji drugiej Marco Odermatt, choć błyszczy talentem, jest chyba jeszcze trochę zbyt młody (czytaj niedojrzały) aby poważnie zagrozić Francuzowi. Na miejscu drugim w Schladming, po dwóch solidnych, ale nie rewelacyjnych przejazdach na podium stanął Clément Noël. Pech nie opuszcza Sebastaiana Foss-Solevaaga z Norwegii. Po bardzo dobrej jeździe w pierwszym przejeździe zajmował bowiem drugą pozycję. W górnej części przejazdu drugiego jedna z tyczek tak nieszczęśliwie trafiła Sebastaiana w twarz, że z ramki jego gogli wypadła szybka. A śnieg walił w Schladming zacny! Pomimo to Norweg do mety dotarł, choć dopiero z 17. czasem i spadł tuż poza podium. Spróbujcie pojechać szybko, ot tak w jeździe dowolnej, w gęsto padającym śniegu bez gogli. Doprawdy jest to bardzo trudne zadanie. Szacun!

Wcześniej tego samego dnia (we wtorek znaczy) panie ścigały się w gigancie na fenomenalnej trasie Erta w Kronplatz w Południowym Tyrolu. To, że trasa jest fantastyczna nie ma wątpliwości. Uwagi można mieć co do stanu jej przygotowania. Czy wpływ na stan trasy miał fakt, ze ośrodki Południowego Tyrolu nie pracują z powodu Covid-19 (trasa nie była regularnie walcowana), czy w grę weszły inne czynniki, nie dowiemy się nigdy. Dość powiedzieć, że w przejeździe pierwszym po przebyciu trasy przez pierwszych mniej więcej dziesięć zawodniczek na jej najbardziej stromej części pojawiły się bardzo głębokie dziury. Większa część zawodniczek zagrzebywała się w nich beznadziejnie i nie była w stanie zabrać prędkości na płaski odcinek przed metą. Przydarzyło się to także Marynie Gąsienicy Daniel, która po bardzo dobrym, mocnym i pewnym początku przywiozła do mety stratę 3,13 sekundy w stosunku do czasu Michelle Gisin. Cóż, tak czasem bywa… Atakując z 24. pozycji Maryna wykorzystała lepszą trasę i w drugim przejeździe ponownie po bardzo dobrej technicznie jeździe ustanowiła czas, którego nie pobiła żadna inna zawodniczka. Tak, dobrze słyszycie – Polka uzyskała najlepszy czas drugiego przejazdu na trudnej, częściowo bardzo stromej trasie Erta. Michał Okniański będzie jeszcze o tym pisał ze szczegółami. My póki co, gratulujemy z całego serca. Myślę, a w zasadzie mam nadzieję, że ten występ w Kronplatz na bardzo trudnej i ciężkiej trasie będzie miał przełomowe znaczenie. A kiedy Maryna wejdzie jeszcze (wkrótce) do pierwszej piętnastki do losowania będziemy świadkami rzeczy pięknych.

Ach prawie zapomniałem. Ostatecznie na podium stanęły: Tessa Worley, Lara Gut-Behrami i Marta Bassino. Żal Michelle Gisin, która jeszcze przy ostatnim międzyczasie przed metą miała przewagę 0,59 sekundy, ale krótki uślizg krawędzi i w rezultacie postawienie nart w poprzek stoku, aby zmieścić się do następnej bramki kosztował ją pierwsze możliwe zwycięstwo w gigancie. Ostatecznie pozycja szósta. Fajnie, że Lara Gut-Behrami zadaje kłam wymysłom dziennikarzy mediów brukowych. W Szwajcarii jeszcze przed sezonem media te spekulowały, że Gut jest sportowo skończona, gdyż jej małżeństwo z Valonem Behrami jest nieudane (co zapewne jest wierutną bzdurą). Piłkarz Behrami nie ma w Szwajcarii wielu fanów: pochodzi z Kosowa i jest lekko ekscentryczny (piłkarska fryzura, tatuaże itp.). Lara natomiast prezentuje formę, jakiej dawno nie miała i oby było tak dalej.

W poniedziałek odbył się jeszcze supergigant panów Kitz, ale oglądałem go jedynie jednym okiem w pracy i nie będę się wypowiadał. Zwyciężył (w końcu) Vincent Kriechmayr, wyprzedzając Marco Odermatta i Matthiasa Mayera. Tym samym Mayer stanął na podium we wszystkich trzech zawodach rozgrywanych na Streifie. To tyle…

Czekamy na tekst redaktora Okniańskiego o kulisach sukcesów Maryny.

Znaczniki

Podobało się? Doceń proszę atrakcyjne treści i kliknij:

Share on facebook
Share on twitter
Share on whatsapp

Dodaj komentarz

Zobacz także

Inne artykuły

motocykl adventure

Motocyklem po drogach i bezdrożach

Pomimo, iż prowadzenie motocykla od dawna nie powoduje już u mnie uczucia wiatru we włosach (obowiązek jeżdżenia w kasku, cóżby innego?) nadal jest zajęciem bardzo ekscytującym. Nie chodzi tu jedynie o technikę

azs winter cup

Gadające Głowy – finał AZS Winter Cup 2020/2021

Kiedyś przez awarię dysku ostatnie „Gadające Głowy” z finału AZS Winter Cup pojawiły się dopiero w kwietniu. Przez przypadek okazało się, że to wcale niegłupie rozwiązanie, bo można z łezką w oku cofnąć

pinturault

No to po zawodach

Musiałem jeden dzień ochłonąć po emocjach ostatnich czterech konkurencji technicznych alpejskiego Pucharu Świata 2020/2021. Oczywiście po bajecznym pod względem widoczności i pogody piątku sytuacja w sobotę trochę się pogorszyła. Nie na tyle

slalom równoległy

Cień pana Hujary

W piątek przy przepięknej pogodzie w ramach finałów alpejskiego Pucharu Świata w szwajcarskim Lenzerheide rozegrano zawody drużynowe w gigancie równoległym. Do walki stanęło ileś tam zespołów narodowych składających się głównie

pinturault

Robi się naprawdę ciekawie

Do końca dziwnego, naznaczonego obostrzeniami, trudnościami w podróżowaniu i organizacją zawodów bez udziału publiczności sezonu alpejskiego 2020/2021 pozostał już tylko ostatni tydzień zmagań. Od poniedziałku w Lenzerheide, miejscowości, gdzie odbędą się finały sezonu

Newsletter

Dołącz do nas – warto

Jeśli chcesz dostawać informacje o nowościach na stronie, nowych odcinkach podcastu, transmisjach live na facebooku, organizowanych przez nas szkoleniach i ważnych wydarzeniach oraz mieć dostęp do niektórych cennych materiałów na stronie (np. wersji online Magazynu NTN Snow & More) wcześniej niż inni, zapisz się na newsletter. Nie ujawnimy nikomu tego adresu e-mail, nie przesyłamy spamu, a wypisać możesz się w każdej chwili.