Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter

Mistrzostwa świata ruszyły z kopyta. Dziś supergigant kobiet z udziałem Maryny Gąsienicy Daniel. Jutro super-G facetów. Jedyna Polka na starcie uplasowała się na 32. miejscu ze stratą 4,11 sekundy do (nieoczekiwanej) zwyciężczyni Nicole Schmidhofer. Jak ocenić przejazd Maryny? Pojechała na tyle, na ile ją obecnie stać. Po Pucharze Świata w Garmisch trudno było ukryć ekscytację, kiedy do czołowej trzydziestki zabrakło dosłownie setnych. Dziś straciła do najlepszej podobnie. Wtedy niespełna cztery sekundy, dziś nieco ponad. Widziałem przejazd Maryny, mimo że Eurosport ciachnął przekaz chwilę wcześniej. Podoba mi się jej styl. Nie pęka na robocie. Pozwala nartom jechać. Ma jakąś taką kocią miękkość w sobie. Myślę, że jest czego gratulować, choć naturalnie miejsce w czwartej dziesiątce jakiejś szczególnej chluby nie przynosi. Mimo wszystko kosztuje to ogrom pracy i to nie tylko samej zawodniczki, ale sztabu… Pamiętajmy jednak, żyjemy w kraju, w którym nie ma kadry narodowej. W związku z tym w jutrzejszym supergigancie wystartuje dwóch reprezentantów Polski. Paradoks goni paradoks i paradoksem pogania, czy jakoś tak się kiedyś mówiło. Maciek Bydliński po oglądaniu trasy napisał, że dużo dzieje i trochę się lata. A dokładnie, oto cytat:

Przyznam, że nie było łatwo wyrobić się z półtora godzinnym oglądaniem. Trasa ciekawa, dużo się dzieje, 7 większych skoków i Free Fall czyli start na którym w 100 metrów osiąga się prędkość 130km/h.

*************

Ostatnio modny się zrobił temat gum naszych reprezentantów. Zaczęło się od Pawła Babickiego, który zjazd na Saslongu pokonał w gumie reprezentacji Włoch. Strój na St. Moritz 2017 zaprezentował Maciek Bydliński.
Barwy: biało-czarne-biało-czerwone.
Godła nie ma.
Jego prawo.
Są za to sponsorzy: Rigips, Tauron, Quadrum i Berdax. Oraz napis Poland. Fajna guma. Może kiedyś trafi na charytatywną aukcję?

*************

Ważną rzecz powiedziała dziś w transmisji Tina Maze. Trasa w St. Moritz premiowała ekipy, które mogą naprawdę dobrze rozplanować taktykę na jazdę (tu w domyśle liczniejsze niż dwuosobowy zespół Maryny). Widzieliśmy w kilku przypadkach pozornie drobne błędy “nawigacyjne”, które powodowały poważne straty czasowe. Poziom mimo wszystko niebotyczny. Dziesięć czołowych zawodniczek zmieściło się w sekundzie. Lindsey Vonn nie ukończyła wyścigu. Zdekoncentrował ją kijek, który wypuściła z ręki i próbowała go jakoś łapać. Może powinna użyć srebrnej taśmy? Ponoć się sprawdza w dorywczych naprawach.

*************

Stacja narciarska Czarny Groń opublikowała heheszkowy filmik (na fejsbuniu). Pewnie się świetnie klika, lajczki lecą, kciuki w górę i serduszka. Składa się z posklejanych scenek uchwyconych przez kamery usytuowane przy kołowrotkach wpuszczających na wyciąg krzesełkowy i z tej, która obejmowała peron do wsiadania. Niby śmieszne, ale w sumie tragiczne. Z jednej strony bowiem kuriozalne zachowania ludzi, którym w momencie zapięcia butów na nogach odcina pracę szarych komórek pod kaskiem. Z drugiej słabo reagująca obsługa. Sami oceńcie. Dla mnie to obraz nędzy i rozpaczy. Nie chciałbym bowiem spotkać takich ludzi na stoku. To znaczy, nie chciałbym aby oni mnie spotkali. Mnie, moje dzieci, kogokolwiek. Życie mi miłe, a i kolan byłoby żal.

*************

Kurier mi książkę przywiózł w prezencie od wydawnictwa Sine Qua Non. Autor: Rafał Urbanelis. Tytuł: Poza Trasą. Dodam, że niedawno z bólem serca musiałem odmówić Rafałowi poprowadzenia z nim spotkania autorskiego. Powód: pokrywający się termin z meczem Legii. (Szkoła, praca, dziewczyna, rodzina…) Po przeczytaniu kilku rozdziałów wiem, że z chęcią bym Rafała posłuchał jak o tym opowiada. Może nie wszystkie historyjki spisał? Może ma jeszcze coś w zanadrzu? Pisze o narciarstwie. Jeździ na Rossignolach S7 i to chyba wiele wyjaśnia. Podróżuje w magiczne miejsca, takie jak Chile, Japonia, Tienszan, Alaska czy Laponia. Jeździ poza trasami, poznaje ludzi i miejsca. Język reportażowy, przyjazny, otwarty, momentami serio, czasem z przymrużeniem oka. Czyta się inspirująco. Ogląda też, bo zdjęć z podróży sporo. Chce się żyć i jeździć. Polecam każdemu, kto lubi się czasem zapuścić w szeroko rozumiany off piste. Najbliższe spotkanie z autorem odbędzie się 16 lutego w miejscu zwanym “Szczyt Wszystkiego” (na tyłach hotelu Sobieski) o godz. 19.00. W kwestiach zakupowych i poznawczych – blog Rafała Urbanelisa.

*************

Ride “The Horse”, ski with “The Eagle”. Nie, nie, to już kolejny temat. Mimo że o przyrodzie ożywionej, w tym o koniach, w “Poza Trasą” też coś się znajdzie. Tym razem o beznadziejnym skoczku narciarskim Eddiem “Orle” Edwardsie. Co ciekawe, to autor książki (chyba) będącej na delikatnej kontrze do tej napisanej przez Rafała Urbanelisa, bo nosi tytuł “On the piste”. Pamiętacie go, tego Orła? Chyba najlepiej z igrzysk olimpijskich Calgary 1988. Można z nim spędzić uroczy tydzień w kurorcie Kicking Horse w Calgary właśnie. I to dobrowolnie. 2350 funtów kosztuje taki wyjazd. Ponoć Edek na nartach jeździ lepiej niż skakał.

*************

Skoro już o sławnych ludziach mowa, otrzymałem oto informację prasową z samiuśkiej Alta Badii. A tam zaproszenie na World Stars Ski Event z udziałem His Majesty Albert II, Prince of Monaco. Ponoć niezwykle prestiżowe wydarzenie. Zawody biathlonowe w sobotę (24 marca), a następnego dnia narciarskie (na Gran Risie!). Do tego uroczysta kolacja z udziałem Księcia. Cena 250 euro (do 15 marca), a potem 350. Uczestnictwo całym programie to koszt 600 euro. Jeśli kogoś przeraża cena, niech uspokoi oddech, bo to impreza charytatywna organizowana przez działającą na rzecz potrzebujących dzieci fundację Księcia Alberta.


Smacznego niedźwiedziego mięsa w górach życzę.
Do zobaczenia w górach i usłyszenia na Legii oraz w Eurosporcie.

Znaczniki:
Podziel się:
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli chcesz dostawać informacje o nowościach na stronie, nowych odcinkach podcastu, transmisjach live na facebooku, organizowanych przez nas szkoleniach i ważnych wydarzeniach oraz mieć dostęp do niektórych cennych materiałów na stronie (np. wersji online Magazynu NTN Snow & More) wcześniej niż inni, zapisz się na newsletter. Nie ujawnimy nikomu tego adresu e-mail, nie przesyłamy spamu, a wypisać możesz się w każdej chwili.

Dodaj komentarz

Magazyn NTN
za darmo

Tylko subskrybenci naszego newslettera (bez spamu, wyłącznie informacje o dużych nowościach na stronie, transmisjach live, naszych szkoleniach i ważnych wydarzeniach) dostają dostęp do nowych wydań Magazynu NTN Snow & More w wersji online kilka dni po ukazaniu się numeru na rynku. Zupełnie za darmo. Pozostali mogą oglądać tylko wydania archiwalne. Zapisz się – to się opłaca!