Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter

To już doprawdy końcówka. Jedne z ostatnich zawodów APŚ sezonu 2018/2019 rozegrano na chemicznie utwardzanym śniegu. Jedni – jak na przykład Henrik Kristoffersen – lubią takie warunki, inni – jak Marcel Hirscher – wręcz przeciwnie. Wszystkim nie dogodzisz… Pewne jest tylko to, że astronomiczna wiosna zbliża się wielkimi krokami.

Panowie ścigali się w Kranjskiej Gorze, jednej z miejscowości, która na zacnej i stromej trasie prawie od samego początku jego istnienia gości zawodników APŚ. O paniach tym razem pisać nie będę, gdyż ich bardzo emocjonujące zmagania w niemniej emocjonujący sposób prosto ze Szpindlerowego Młyna relacjonował nasz specjalny korespondent Antonio Zalewski.

Wróćmy więc do panów, po których – co tu dużo ukrywać – widać już zmęczenie sezonem. Pomimo, iż na stok wysypano setki kilogramów salmiaku, wysoka temperatura utrzymująca się w Alpach przysparzała organizatorom niemało problemów. Na wymagającej trasie sobotniego giganta z warunkami, ustawieniem i konkurencją najlepiej poradził sobie Henrik Kristoffersen. Fajnie, że pod koniec sezonu Norweg odzyskał wiarę w siebie, formę i chyba także radość z jeżdżenia na nartach. Być może zapowiada to ciekawy następny sezon (o ile Marcel zdecyduje się startować, co wcale pewne nie jest). Na miejscu drugim i trzecim same niespodzianki w osobach kolejnego Norwega Rasmusa Windingstada i Szwajacara Marco Odermatta. Ten drugi (znaczy trzeci) w drugim przejeździe wykręcił najlepszy czas i awansował z miejsca piętnastego. Rasmus miał trzeci czas przejazdu i na drugi stopień podium wskoczył z siódmej pozycji. Na uwagę zasługuje postawa belgijskiego zawodnika Sama Maesa, który po pierwszym przejeździe zajmował miejsce 23., by później awansować na dwunaste z drugim czasem przejazdu. Szacun. Marcel Hirscher finiszował szósty, ale chyba nie podjął maksymalnego ryzyka. Takie warunki po prostu mu nie służą.

Niedzielny slalom również obfitował w niespodzianki, choć nieco mniejszego kalibru. Ostatecznie, po wspaniałym i ryzykownym drugim przejeździe zwyciężył Szwajcar, dwumetrowy drągal, Ramon Zenhäusern, dla którego jest to pierwsze pucharowe zwycięstwo w slalomie. Ciekawe, że pierwsze miejsce na podium w tej konkurencji wywalczył dokładnie rok temu na tej samej trasie. Ramon oczywiście był w siódmym niebie, a na mecie uradował licznie zgromadzonych lokalesów słowami:

Zastanawiam się, czy nie przenieść się na stałe do Słowenii. Ten kraj, ci ludzie, ta atmosfera sprawiają, że daję z siebie wszystko. Nie wiem, gdzie zdobyłem przewagę. Czułem, że jadę szybko, ale popełniałem także błędy. Wspaniały doping dodawał mi skrzydeł.

Na miejscu drugim Henrik Kristoffersen, który w drugim popełnił po prostu zbyt wiele błędów. Trzeci dość zadowolony z siebie Marcel, który w wywiadzie nie ukrywał, że nie lubi jeździć wiosną. Szkoda tylko, że w drugim przejeździe wypadł Popov. Chłopak ma spore możliwości…

Zawody w Kranjskiej Gorze kończyły cykl dla wszystkich zawodników. W finałach w Soldeu wystartuje tylko trzydziestka, a punktować będzie najlepszych piętnastu. W konkurencjach technicznych i klasyfikacji generalnej nie ma to jednak większego znaczenia, gdyż karty zostały już rozdane.

Znaczniki:
Podziel się:

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli chcesz dostawać informacje o nowościach na stronie, nowych odcinkach podcastu, transmisjach live na facebooku, organizowanych przez nas szkoleniach i ważnych wydarzeniach oraz mieć dostęp do niektórych cennych materiałów na stronie (np. wersji online Magazynu NTN Snow & More) wcześniej niż inni, zapisz się na newsletter. Nie ujawnimy nikomu tego adresu e-mail, nie przesyłamy spamu, a wypisać możesz się w każdej chwili.

Dodaj komentarz

Magazyn NTN
za darmo

Tylko subskrybenci naszego newslettera (bez spamu, wyłącznie informacje o dużych nowościach na stronie, transmisjach live, naszych szkoleniach i ważnych wydarzeniach) dostają dostęp do nowych wydań Magazynu NTN Snow & More w wersji online kilka dni po ukazaniu się numeru na rynku. Zupełnie za darmo. Pozostali mogą oglądać tylko wydania archiwalne. Zapisz się – to się opłaca!