Szerszy Hirscher jest nadal bardzo szybki, ale szybszy jest Henrik. Cudowny, wspaniały drugi przejazd Norwega. Henrik jest slalomistą pierwszej klasy i może uczynić życie Marcela trochę bardziej ciężkim. Nie ostatnie to jego zwycięstwo. Trzeba jednak przyznać, że Marcel momentami jechał genialnie. Przejście z płaskiego w bardziej strome (cytat z komentarza; „piekielna stromizna” o realnym nachyleniu 27°) pojechał z tak niewiarygodną pewnością i siłą, że aż miło było popatrzeć. Wreszcie udało się też Felixowi stanąć na podium w Levi. W materiale przed zawodami nazwał fiński stok trasą dla kobiet. Felix nie lubi, kiedy jest bardzo płasko. Imponujące czwarte miejsce w wykonaniu Sebastiana Solevaaga (czytaj Suulevoog). Warto zapamiętać to nazwisko. Jest jednym z tych Norwegów, o których opowiadał mi Jansrud w Sölden. W sumie fajne zawody i tylko trochę Żampy żal… . Wierzę, że w nadchodzącym sezonie będziemy świadkami wielkich pojedynków Hirschera z Kristoffersenem i po tym, co ten ostatni pokazał w Sölden myślę, że nie tylko w slalomie. Teraz kilkanaście dni przerwy i zawody za oceanem. Wtedy będziemy mogli ocenić formę zawodników startujących w konkurencjach szybkościowych. Jakoś te niecałe dwa tygodnie przeżyjemy.

Co po zimie? Moja przygoda z wingfoilem
Sezon zimowy w Polsce trwa 3–4 miesiące. Ambitniejsi narciarze, ludzie z „zajawką” wyjeżdżają na narty od października do maja, a ich sezon może trwać nawet osiem miesięcy. Jak aktywnie wykorzystać pozostałą




