Maryna o krok od punktów PŚ

Przed nami drugi weekend z Pucharem Świata w sezonie 2012/2013. Tym razem elita światowego narciarstwa alpejskiego spotka się w fińskim Levi, by rozpocząć rywalizację slalomową. W sobotę (10.11) ścigać się będą kobiety, a w niedzielę mężczyźni. Wszystko wskazuje na to, że Polskę w gronie slalomistek reprezentować będzie Aleksandra Kluś, którą do startów w tej konkurencji wytypowali trenerzy. Podczas inauguracji sezonu z entuzjazmem śledziliśmy poczynania Maryny Gąsienicy Daniel, która wystąpiła w Sölden. Uzyskała 46. czas pierwszego przejazdu i, co oczywiste, nie zmieściła się do czołowej trzydziestki. Zabrakło jej dwóch sekund z niewielkim haczykiem, a dostałaby szansę na udział w finałowej rozgrywce i pierwsze punkty PŚ (pod warunkiem ukończenia). Gdybać możemy jeszcze długo, ale nie o to chodzi. Dość powiedzieć, że Maryna ma osiemnaście lat. Po zawodach udało mi się zabrać jej chwilę i porozmawiać.

Jak się czujesz po tak ważnych zawodach?

Ja mogę się cieszyć i być zadowolona, ale tylko z faktu, że wystartowałam. Na tej trasie jechałam pierwszy raz. A jest to jedna z najtrudniejszych tras w Pucharze Świata, dla kobiet zwłaszcza. Wiele ekip trenowało tam wcześniej na tydzień przed startem. Jakbym miała taką możliwość, choćby tylko jeden przejazd, na pewno na zawodach byłoby lepiej. Nawet nie chodzi o jakiś szczególny respekt dla tej trasy, ale brakowało mi wyczucia. Nie dość, że jest ona bardzo nachylona, to stromizna jest jeszcze bardzo długa. Zatem zadowolona jestem, że zjechałam i że poszło mi nie najgorzej. Co prawda trenerzy nie są do końca zadowoleni, bo liczyli na lepszy wynik.

Na jaki wynik zatem liczyli trenerzy?

Oni wierzyli, że mogłam lepiej zjechać, bo trasa była bardzo dobrze przygotowana. Warunki po prostu były super. Mówili mi, że mam jechać na całość, agresywnie od samego początku. Potem, porównując czasy, stwierdzili, że stać mnie było na wejście do czołowej trzydziestki.

To te dwie sekundy, których ci zabrakło?

Tak naprawdę to były dwie sekundy, ale jakbym pojechała tak jak na treningu, albo nawet jak na rozgrzewce, to w porównaniu z dziewczynami, które nie jechały nic rewelacyjnego, trzydziestka była w zasięgu. Zabrakło doświadczenia. Następnym razem jeśli tutaj wystartuję, będę wiedziała, że muszę zaatakować, puszczać narty ile i gdzie się da. O starcie dowiedziałam się w przeddzień o godzinie piątej. Na odprawie dopiero okazało się, że jestem zgłoszona i startuję. Wcześniej w ogóle się nie stresowałam, nie przygotowywałam się szczególnie. Dobrze, że byłam na jeździe luźnej i dzień wcześniej zjechałam sobie luźno. Inaczej to nie wiem co by było…

Obserwowałaś drugi przejazd swoich starszych koleżanek? Jak twoim zdaniem to wyglądało? Nas przed telewizorami nie odpuszczało wrażenie jazdy nad nartami, nieco zachowawczej, momentami na granicy kontroli nart. Jak to wyglądało z bliska? Czy to kwestia słabej widoczności, czy nowych nart?

Warunki były super, ale widoczność bardzo słaba. Na pewno na długich nartach jeździ się trudniej. Dla mnie osobiście te narty są lepsze. Nigdy nie miałam problemów na długich deskach i zawsze takie wolałam mieć na nogach. Po prostu wolę dłuższe niż krótsze. Może ktoś narzeka, lecz dziś to była kwestia ograniczonej widoczności. Podczas mojego przejazdu warunki panowały super, a trasę przygotowano ekstra. Jednak nie było wiele widać, to znaczy podłoża. Bardzo słabe światło powodowało „zlewanie się” terenu, brak kontrastu. Jak zdarzały się jakieś wyrwy, wszystko brałam na czucie. Nie mogłam się dobrze przygotować.

Twierdzisz, że o starcie dowiedziałaś się kilkanaście godzin przed zawodami. Czy jesteś w stu procentach przygotowana do sezonu?

Przygotowania przebiegły świetnie, bo trafialiśmy dobrą pogodę na lodowcach. Ten start nie znajdował się w moim planie. Miała startować moja siostra. Oczywistym było, że ona ma tutaj jechać. Ona najlepiej wypadała na treningach. Agnieszka szykowała się na ten start.

Dlaczego więc nie zobaczyliśmy jej na liście zawodniczek?

Agnieszka się rozchorowała. Złapała ją chyba grypa, bo miała gorączkę i takie objawy grypowe. Trzy dni wcześniej już ją łamało, a dzień przed zawodami czuła się już fatalnie.

Puchar Świata rozpoczęty. Jakie są plany twoje i twoich trenerów wobec Ciebie?

W Levi ma startować Ola Kluś, bo najlepiej jeździ slalom. Do Aspen poleci tylko Aga. My z Olą pojedziemy do Skandynawii na Puchar Europy i FIS-y.

Brąz mistrzostw Polski w supergigancie zobowiązuje… Czy planujesz wystartować również na długich nartach?

Supergigant prawdopodobnie pojadę w Kvjetfil na Pucharze Europy. Tam mają się odbyć supergigant, superkombinacja i gigant.

Czy odgórne wprowadzenie nowej specyfikacji sprzętowej do slalomu giganta wpłynęło na sam trening? Czy musiałaś jakoś specjalnie ingerować w technikę?

Te narty wymagają włożenia znacznie więcej siły. Są dłuższe i mają większy promień, dlatego trzeba się bardzo angażować w każdy skręt. Są bardziej męczące. W Sölden zmęczenie poczułam dopiero na mecie, bo byłam bardzo mocno skoncentrowana, więc nie zastanawiałam się nad tym, że nie mam siły. Na mecie poczułam, że mnie bolą nogi. Widziałam, że jak Riesch dojechała do mety, też się trzymała za uda. Więc chyba nie tylko mnie bolały. W technice nie ma radykalnej różnicy. Cały czas wprowadzamy pewne korekty, próbujemy nowych rzeczy, ale nie jest to jakaś rewolucja…

Znaczniki

Podobało się? Doceń proszę atrakcyjne treści i kliknij:

Dodaj komentarz

Zobacz także

Inne artykuły

maryna

Mini wywiad z Maryną po supergigancie w Lenzerheide

A teraz obiecany mini-wywiad z Maryna Gąsienicą-Daniel przeprowadzony w rejonie linii mety po supergigancie w Lenzerheide. Wiem, że trochę późno, ale pomimo to przeczytać warto. Cześć. Ponownie spotykamy się po zawodach. Tym razem prawie

maryna gąsienica daniel

Ostatnie pchnięcia

To był długi i ciekawy sezon. Na pewno ciężki dla większości zawodników, a w szczególności dla tych, którzy jeżdżą wszystkie konkurencje. Dużo podróżowania, mnóstwo startów i wszyscy są już bardzo zmęczeni. Niemniej, końcówka

AMP Narciarstwo Alpejskie

AMP 2022: Dwa oblicza wielkiego finału

Zuzanna Czapska i Paweł Pyjas (oboje AWF Katowice) zdobyli tytuły akademickich mistrzów Polski w gigancie. W slalomie zwyciężyli Maja Chyla (UJ Kraków) oraz Przemysław Białobrzycki (AWF Katowice). W Zakopanem zakończyły się

AMP Narciarstwo Alpejskie

AMP 2022: Bez dotykania tyczek

Zwycięzcami eliminacji slalomowych zostali ci sami zawodnicy, którzy byli najlepsi we wczorajszym gigancie. Na zachodzie dominacja Zuzanny Czapskiej i Pawła Pyjasa (oboje AWF Katowice), a na wschodzie zwycięstwo Mai Chyli (UJ Kraków) i Antoniego

maryna gąsienica-daniel

W Lenzerheide po dwóch latach…

Obiecałem relację, wiec być musi… Czas i sytuacja na świecie, co prawda nie napawają mnie chęcią do pisania o narciarstwie, ale życie toczy się dalej pomimo niezbyt miłych wieści stąd i zowąd. Wreszcie

Newsletter

Dołącz do nas – warto

Jeśli chcesz dostawać informacje o nowościach na stronie, nowych odcinkach podcastu, transmisjach live na facebooku, organizowanych przez nas szkoleniach i ważnych wydarzeniach oraz mieć dostęp do niektórych cennych materiałów na stronie (np. wersji online Magazynu NTN Snow & More) wcześniej niż inni, zapisz się na newsletter. Nie ujawnimy nikomu tego adresu e-mail, nie przesyłamy spamu, a wypisać możesz się w każdej chwili.