FIS knebluje sportowców

W Korei Płd. trwa kongres Międzynarodowej Federacji Narciarskiej, z którego docierają do nas niepokojące wieści. Wygląda na to, że działacze tej szacownej organizacji chcą do końca zruinować sport narciarski na świecie. Pierwsza sprawą jest sztywne ograniczenie powierzchni logotypów na goglach i kaskach do rozmiarów niemożliwych do zaakceptowania przez sponsorów. Tym samym zawodnicy utracą źródło dochodów w sporcie, który i tak jest bardzo słabo płatny w porównaniu do innych, o znacznie mniejszym stopniu ryzyka utraty życia lub zdrowia (np. golf, tenis). Kolejna sprawa to próba założenia kagańców na usta zawodników. Planowane jest wprowadzenie kar za negatywne wypowiedzi dotyczące FIS lub organizacji zawodów. Ustosunkował się do tego odpowiednio sarkastycznie Ted Ligety na własnym profilu facebook. Wygląda na to, że działacze FIS chcą wprowadzić skrajną formę dyktatury.

Czy jeszcze ktoś wierzy, że FIS pracuje dla dobra sportu narciarskiego?

Mamy nadzieję, że tak radykalne posunięcia federacji spowodują oddolny ruch wśród zawodników i sponsorów, co poskutkuje stworzeniem alternatywnego cyklu zawodów o zasięgu światowym, który z czasem zastąpi zawody organizowane przez FIS. Takich przykładów w sporcie jest aż nadto. Wystarczy spojrzeć na pięściarstwo amatorskie, które zostało zmarginalizowane przez boks zawodowy. Międzynarodowa federacja nie ma nic do powiedzenia, bo walką na pięści rządzą pieniądze i telewizja. Boks amatorski przy nikłym zainteresowaniu (nawet na poziomie olimpijskim!!!) egzystuje jedynie w wykonaniu juniorów i młodzieżowców, którzy i tak przy byle okazji podpisują kontrakty zawodowe. A tam malują sobie napis „kasyno wojskowe” na plecach. Bo chcą, bo mają z tego środki do życia.

Narciarzom jednak nie będzie można posiadać gumki do gogli z napisem o większym wymiarze niż dozwolony. Pierwotny pomysł był taki, by bezwzględnie dyskwalifikować delikwenta gwałcącego święte prawo marketingu FIS. Lepszym rozwiązaniem ponoć ma być kara w wysokości stu tysięcy euro.

Znaczniki

Podobało się? Doceń proszę atrakcyjne treści i kliknij:

13 komentarzy do “FIS knebluje sportowców”

  1. A może warto napisać że decysja ta nie podoba się Tedowi, bo jest współwłaścicielem firmy Shred, produkującej kaski i gogle? Jest więc reklamodawcą i z tego punktu widzenia ograniczenie powierzchni jest dla niego niekorzystne. Warto by o tym też wspomnieć :)

    Odpowiedz
  2. Przepraszam za literówkę w komentarzu powyżej- oczywiście maiło być napisane „decyzja”.
    A żeby komentarz nie był pusty, to z tego co przeczytałem, FIS nie wprowadza nowych reguł, zapowiada tylko twarde egzekwowanie istniejących, które były do tej pory olewane przez wszystkich. Można mieć jedynie wątpliwości czy kara (czyli dyskwalifikacja za złamanie reguł) jest stosowna.

    Odpowiedz
    • Decyzja „twardego” egzekwowania reguł zaboli nie tylko Teda. Dotyczy ona również logotypów indywidualnych sponsorów, czyli np.: banków, regionów, telefonii cyfrowej itp i dotknie wszystkich ze światowej czołówki. Łamiący reguły zawodnik będzie mógł wybrać dyskwalifikację lub 100 tys. kary grzywny. Biorąc pod uwagę, że np. trzeci na mecie giganta w Adelboden zarabia 1500,- euro (a wszak ryzykuje życie) to panowie z FIS maja dość wygórowany cennik mandatów. Póki co, nie mam najmniejszych przesłanek, aby wierzyć, że Federacja pracuje dla dobra zawodników.

      Odpowiedz
      • To oczywiste że każda organizacja pracuje głównie na swoje dobro- ale tego raczej się nigdy nie zmieni :) Co do kar za wypowiadanie złych opinii o FIS się nie wypowiadam, bo to absurd ale… proszę przeczytać aktualne ograniczenia co do umieszczania materiałów marketingowych na sprzęcie narciarskim. To nie są jakieś drastyczne ograniczenia, na pewno nie pozbawią zawodników dochodów. Do zobaczenia tu:
        http://www.fis-ski.com/data/document/edition-2011-12.pdf
        od strony 44. Przytoczony dopuszczalny rozmiar loga na gumce od gogli to dwa razy po 15 cm kwadratowych, czyli dwa loga po 3×5 cm (przy nierozciągniętej gumce). Po rozciągnięcie zrobi się z tego 2,5x10cm, czyli rozmiar, który w relacji TV będzie doskonale widoczny (Szerokość paska gogli standardowych to około 4cm). Jest o co drzeć szaty?
        To, czy reklamodawcy ustawią się w kolejce, zależy głównie od oglądalności całej dyscypliny i od rozpoznawalności zawodniczki/zawodnika. Najlepsi dalej sobie spokojnie mogą reklamować rejony narciarskie, tym z dalszej części rankingu będą musiały wystarczyć kontrakty federacji narodowych.

        Odpowiedz
  3. No i właśnie trafiłeś w sedno! Jak mówią niemieckojęzyczni tutaj jest przysłowiowy „Hund begraben”. Od bardzo wielu lat w „środowisku” mówi się, że FIS pracuje dla Austriaków. Jeśli dostęp do pieniędzy będzie zależał w dużej części od nakładów federacji narodowych, to w Austrii, gdzie narciarstwo jest sportem nr 1, tej „mamony” będzie najwięcej. Innym, których państwa pomagają znacznie mniej (USA, Kanada, Szwecja, Czechy, Słowacja, Słowenia, Chorwacja itd. ) nie bardzo taka sytuacja odpowiada. Zawodnicy tzw. „małych” (narciarsko) państw woleliby mieć więcej możliwości zorganizowania gotówki bez pomocy słabo działających federacji narodowych i właśnie dlatego protestują.

    Odpowiedz
    • Racja. Pytanie- czy to jest fakt, z którym można walczyć? Zainteresowanie sponsorów jest bardziej zależne od popularności dyscypliny. W Austrii narciarstwo to sport narodowy, więc federacja pewnie nie ma problemów ze znalezieniem sponsorów, także indywidualni zawodnicy mogą też podpisywać kontrakty reklamowe (za zgodą macierzystej federacji i z ograniczeniami wynikającymi z reguł FIS- czyli nie mogą reklamować wyrobów tytoniowych, alkoholu itd, nie może to być product placement itp). W krajach gdzie narciarstwo alpejskie nie ma wystarczającej oglądalności, liczba potencjalnych sponsorów spadnie, czy to będzie organizowane przez federację, czy też indywidualnie. Czyli dużo tu zależy od federacji narodowych, nie od FISu. Na przykład Justyna Kowalczyk też podlega tym samym regułom a w reklamach banku mogła występować. Może też pewnie i Ted Ligety :)

      Odpowiedz
      • Zgoda. Ale skoro jest już wystarczająco trudno, to trzeba zrobić sytuację jeszcze trudniejszą? Po co? Żeby zawodnicy wykazywali się hartem ducha i niezłomnością w poszukiwaniu sponsorów? Może ma to ich uszlachetnić? Od bardzo wielu lat działacze FIS nie zrobili nic w celu uatrakcyjnienia zawodów, czyniąc konkurencje jedynie coraz szybszymi. Jak mówił Marc Girardelli: „widz nie wie, czy zawodnik jedzie na wprost 90 kmh, czy 120 kmh. To co go interesuje to wiraże i tzw akcja na trasie”. Dawno już powinno się zwiększyć liczbę slalomów równoległych i uczynić giganty bardziej podkręconymi, zamiast stale je „wypuszczać”. Niebagatelną rolę odgrywa też wysokość nagród pieniężnych. Zwykli ludzie oglądają golfa – bodajże najnudniejszą z gier (do kibicowania) – bo trudno im uwierzyć, że ktoś może zarabiać miliony za machanie kijkiem. Oglądają, choć sami w golfa nie grają i nie mają pojęcia o specyfice i trudnościach tego sportu. Biorąc pod uwagę ryzyko, nagrody w narciarstwie są żenująco słabe, a to naprawdę już tylko wina Federacji.
        pozdrawiam
        t

        Odpowiedz
        • Uważa Pan że wprowadzenie zasad, jakie panują w zawodowym boksie na przykład, spowoduje zmniejszenie rozwarstwienia między najlepszymi i resztą? Moim zdaniem jeszcze bardziej te różnice by się zwiększyły. Z uatrakcyjnieniem zawodów zgoda, ale to raczej bardziej potwierdzenie mojej tezy- zwiększenie oglądalności podniesie poziom pieniędzy dostępny dla zawodników. Nieważne czy przez federacje narodowe, czy indywidualnie. Pytanie czy slalom równoległy to jest recepta? Odpowiedź znają tylko ci, którzy znają wyniki oglądalności tej konkurencji.

          Odpowiedz
          • Witam,
            Nie chodzi mi o wprowadzenie zasad takich samych, jak w zawodowym boksie. Raczej o zlikwidowanie monopolu. Czym kończy się w sporcie monopol widać w czasie Euro 2012 i poprzednich wielkich imprez piłkarskich. Ciągłe wypaczanie wyników przez sędziów, którzy – przy dzisiejszej szybkości zawodników – nawet nie mają szansy widzieć połowy tego co dzieje się na boisku naprawdę. Pomimo to FIFA z UEFA panicznie boją się wideo kontroli. Czemu tak jest, wszyscy wiemy. Konkurencja to bardzo zdrowa sytuacja. Osoby i organizacje starają się rywalizować między sobą i tworzą coraz to lepsze produkty. Bardzo żałuję, że FIS zmonopolizował narciarstwo.
            pozdrawiam
            t

  4. Alternatywna do FIS organizacja? To jak próba stworzenia konkurencji dla UEFA. Smutna prawda jest taka, że zawodnicy w wielu dyscyplinach chodzą na krótkim łańcuchu federacji. Szanowny panie autorze, przepraszam za słowa krytyki ale to porównanie do boksu amatorskiego to chyba gruba przesada. Boks amatorski w normalnym tj. nie komunistycznym wydaniu to wstęp do zawodowej kariery. Wstęp bardzo potrzebny. Niech pan sprawdzi ile legend boksu uczyło się lewego prostego w boksie amatorskim. Trudno do emerytury dostawać dla idei. Amatorzy i zawodowcy to dwie różne galaktyki. To jak porównać krzesło do krzesła elektrycznego. A co do FIS pewnie jeszcze będą rządzić i dzielić jeszcze długo. Buntownicy dostaną ciepłe posadki albo inne paciorki. Bo każdy ma swoją cenę, nawet Ted Ligety.

    Odpowiedz
    • Konstruktywna krytyka zawsze mile widziana! Moim zdaniem przykład boksu jest bardzo dobry. Niech FIS organizuje zawody dla juniorów i np. puchary kontynentalne, a narciarstwem zawodowym niech zajmą się inni (tak dzieje się w boksie). Dla przykładu: firma o mocy i fantazji Red Bulla mogłaby bardzo łatwo zorganizować alternatywny puchar z godziwymi nagrodami i odpowiednim PR-em. Niestety narciarstwo pod FIS traci na każdej linii. Kibiców też.
      pozdrawiam

      Odpowiedz
  5. Niestety odpowiedzi można zagnieżdżać tylko do trzeciego poziomu. FIS zmonopolizował narciarstwo- to fakt. Ale gdyby tylko było miejsce, to pojawiła by się inna organizacja – na 100%. To że jej nie ma, jest tylko dowodem na to, że nie ma dość pieniędzy, aby uzasadnić istnienie dwóch organizacji. Tak już działa ten świat i nie ma co drzeć szat. W jeździe na nartach mi to zresztą nie przeszkadza :)
    Pozdrawiam

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Zobacz także

Inne artykuły

maryna

Mini wywiad z Maryną po supergigancie w Lenzerheide

A teraz obiecany mini-wywiad z Maryna Gąsienicą-Daniel przeprowadzony w rejonie linii mety po supergigancie w Lenzerheide. Wiem, że trochę późno, ale pomimo to przeczytać warto. Cześć. Ponownie spotykamy się po zawodach. Tym razem prawie

maryna gąsienica daniel

Ostatnie pchnięcia

To był długi i ciekawy sezon. Na pewno ciężki dla większości zawodników, a w szczególności dla tych, którzy jeżdżą wszystkie konkurencje. Dużo podróżowania, mnóstwo startów i wszyscy są już bardzo zmęczeni. Niemniej, końcówka

AMP Narciarstwo Alpejskie

AMP 2022: Dwa oblicza wielkiego finału

Zuzanna Czapska i Paweł Pyjas (oboje AWF Katowice) zdobyli tytuły akademickich mistrzów Polski w gigancie. W slalomie zwyciężyli Maja Chyla (UJ Kraków) oraz Przemysław Białobrzycki (AWF Katowice). W Zakopanem zakończyły się

AMP Narciarstwo Alpejskie

AMP 2022: Bez dotykania tyczek

Zwycięzcami eliminacji slalomowych zostali ci sami zawodnicy, którzy byli najlepsi we wczorajszym gigancie. Na zachodzie dominacja Zuzanny Czapskiej i Pawła Pyjasa (oboje AWF Katowice), a na wschodzie zwycięstwo Mai Chyli (UJ Kraków) i Antoniego

maryna gąsienica-daniel

W Lenzerheide po dwóch latach…

Obiecałem relację, wiec być musi… Czas i sytuacja na świecie, co prawda nie napawają mnie chęcią do pisania o narciarstwie, ale życie toczy się dalej pomimo niezbyt miłych wieści stąd i zowąd. Wreszcie

Newsletter

Dołącz do nas – warto

Jeśli chcesz dostawać informacje o nowościach na stronie, nowych odcinkach podcastu, transmisjach live na facebooku, organizowanych przez nas szkoleniach i ważnych wydarzeniach oraz mieć dostęp do niektórych cennych materiałów na stronie (np. wersji online Magazynu NTN Snow & More) wcześniej niż inni, zapisz się na newsletter. Nie ujawnimy nikomu tego adresu e-mail, nie przesyłamy spamu, a wypisać możesz się w każdej chwili.