tyrol

Buciki na miarę skrojone cz. I

Mam nowe buty narciarskie. Może to nie takie wielkie wydarzenie, biorąc pod uwagę, że w życiu miałem już kilkanaście par. Tym razem jednak, na własnych stopach postanowiłem sprawdzić, co tak naprawdę oferuje nam Fischer i jego nowa technologia Vacuum.

Dzięki uprzejmości importera nart i butów marki Fischer, firmy Sport&Freizeit z Warszawy uzyskałem parę narciarek Soma Vacuum RC4 PRO 130 w rozmiarze 25.5. Już samo to okazało się wielkim szczęściem, gdyż nowe buty Fischera cieszą się taką popularnością, iż występują okresowe trudności z zaspokojeniem wszystkich zamówień. Normalnie jak z szynką w PRL. Oczywiście buty zaraz przymierzyłem (bez wygrzewania) i okazały się bardzo niewygodne – ale tak właśnie ma być. Te buty dobieramy wyłącznie na podstawie pomiarów stopy, czyli wybieramy rozmiar – i już. Resztę załatwi bootfiter i jego skomplikowane oraz drogie zabawki.

Kiedyś znalezienie bootfitera w Warszawie zakrawało na cud. Obecnie jest ich już kilku, ale tylko w salonie SkiTeam na ul. 17 Stycznia dysponuje on potrzebną do wygrzania skorup maszyną.
Obsługujący ją pan Robert jest znakomicie przeszkolony i “zna swój fach”. Zaraz na początku pyta, czy mam zrobione na zamówienie specjalne wkładki pod stopy. Mam – firmy SIDAS.
Pan Robert twierdzi, że robienie butów na miarę z pozostawionymi w środku fabrycznymi wkładkami mija się z celem. Ma facet rację – wkładka poprawia niesłychanie komfort na nartach, gdyż stoimy w butach na całych stopach, a nie tylko na kilku punktach. Wkładka poprawia też głębokie czucie, a tym samym precyzje prowadzenia. Jednym słowem bez customowej wkładki, ani rusz.

Mając już swoją spersonalizowaną wkładkę zaczynamy procedurę:

Krok pierwszy:
Najpierw zakładamy zimne jeszcze buty, gdyż trzeba ustawić maszynę do naszych warunków fizycznych. Pan Robert ustawia wysokość specjalnych podpórek pod kolana oraz – co niezwykle ważne – szerokość pozycji. Ma być naturalnie, czyli na szerokość bioder.
Krok drugi:
Zdejmujemy buty, wyjmujemy wkłady. Skorupy zostają włożone do specjalnego grzejnika, gdzie przez następnych kilka minut będą rozgrzane do 80º C. W tym czasie na kostki, haluksy i zewnętrzne krawędzie stóp przyklejamy gąbkę oraz zakładamy na palce specjalną nakładkę. Te zabiegi pozwolą na osiągnięcie minimalnego luzu w newralgicznych punktach stopy.
Ostrożnie zakładamy cienką narciarską skarpetkę w taki sposób, aby nie przesunąć naklejonych i nałożonych elementów. Równie ostrożnie zakładamy wkłady i mocno je sznurujemy.
Krok trzeci:
Wkładamy stopy do gorących i bardzo plastycznych (jak z plasteliny) skorup. Zapinamy klamry najlżej – na pierwszy ząbek (uwaga! – gorące). Wchodzimy na przygotowane w punkcie pierwszym stanowisko. Teraz pan Robert zakłada na buty pokrowce ze specjalnym żelem chłodzącym w środku. Następna warstwa to zapinany na suwak i rzepy rodzaj kieszeni, do których podłącza się przewody doprowadzające sprężone powietrze. Zadaniem tych kieszeni jest dociśnięcie plastiku do naszych stóp. Można wybrać trzy poziomy w zależności od stopnia zaawansowania i potrzeby precyzyjnego przekazywania impulsów. Ja wybrałem poziom trzeci, czyli maksymalny.
Krok czwarty:
Powietrze jest tłoczone, stoimy spokojnie i czekamy. Proces formowania nie jest wcale nieprzyjemny. Owszem, czuć pewien ucisk na stopy, ale całkowicie do zniesienia. Po 10 minutach buty są gotowe. Trzeba zdjąć je ostrożnie i znowu zapiąć na pierwszy ząbek. Nie można ich też od razu wypróbować, gdyż plastik nadal jest dość plastyczny. Pierwsza prawdziwa przymiarka następuje po 24 godzinach od wygrzania.

Pan Robert ze Ski Teamu wykonał swoją pracę na medal i moje nowe Fischery są bardzo wygodne – przynajmniej w domu, gdzie miałem je na nogach przez dłuższy czas.

Wrażenia ze stoku w następnym odcinku…

Znaczniki:
Podziel się:

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli chcesz dostawać informacje o nowościach na stronie, nowych odcinkach podcastu, transmisjach live na facebooku, organizowanych przez nas szkoleniach i ważnych wydarzeniach oraz mieć dostęp do niektórych cennych materiałów na stronie (np. wersji online Magazynu NTN Snow & More) wcześniej niż inni, zapisz się na newsletter. Nie ujawnimy nikomu tego adresu e-mail, nie przesyłamy spamu, a wypisać możesz się w każdej chwili.

8 komentarzy do wpisu „Buciki na miarę skrojone cz. I”

  1. Z satysfakcją konstatuję, że pan redaktor też należy do klubu małostopych ;-). Mam cichą nadzieję, że czytają również dystrybutorzy butów i zauważą, że mężczyźni mają czasami stopy mniejsze niż rozmiar 26. Znalezienie w Polsce nawet w dużych sklepach butów (męskich) o rozmiarze 25 i 25,5 graniczy z cudem. Na szczęście dla mnie taki cud się zdarzył w 2010 roku i nie muszę jeździć w damskich ;-)).

    Odpowiedz
  2. Panie Tomku, czy mógłby Pan podpowiedzieć gdzie można wykonać wkładkę do butów narciarskich. Poczytałam o tym wynalazku i jestem skłonna sobie zafundować wkładki i ocenić czy faktycznie jest lepszy komfort w czasie jazdy, ale niestety nigdzie nie mogę doczytać, gdzie takie urządzenia są w Polsce.
    Będę wdzięczna za pomoc i wskazówki:)

    Pozdrawiam serdecznie

    Odpowiedz
  3. Pani Moniko,
    wkladki mozna zrobic w wvielu miejscach. Najlepsze znane mi adresy to:
    Windsport w Krakowie, Skiteam w Warszawie, Rossignol Pro Shop w Warszawie (w klubie De Ski), serwis Janka Pieli na warszawskich Szczesliwicach. Postaram sie dowiedziec, gdzie dobrze robia w Katowicach, Lodzi, Trojmiescie itp. Przepraszam za brak polskich znakow.
    pozdrawiam
    t

    Odpowiedz
  4. Buty takie jak moje kosztują w sklepie np. Windsport w Krakowie 2199,- pln. W cenę wliczona jest usługa wygrzania skorupy do stopy. Dodatkowa wkładka najlepszej jakości wraz z usługą wygrzania to koszt miedzy 350,-, a 400,- pln.
    Wkładkę można używać przez wiele sezonów i zabrać ją do ewentualnych nowych butów. Trzeba tylko uważać podczas suszenia na tzw sztycach (popularne w Austrii), żeby nie zdeformować wkładki.
    pozdrawiam
    t

    Odpowiedz
  5. Panie Tomku mam pytanie odnośnie wkładki wewnętrznej firmy Sidas, chodzi o wkładkę pod stopę czy cały but wewnętrzny.Cena 400 zł za wkładki to trochę drogo.

    Odpowiedz
  6. Witam,
    Chodzi o samą wkładkę pod stopę. Warto zrobić najlepszą, gdyż służy potem ona przez wiele lat i można ją przenosić do kolejnych butów. Ja mam dwie pary i te starsze robiłem ok ośmiu lat temu. W ostatecznym rozrachunku – naprawdę warto , pomimo ceny wyjściowej.
    pozdrawiam
    t

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

NOWY NUMER

Magazyn NTN
za darmo

Tylko subskrybenci naszego newslettera (bez spamu, wyłącznie informacje o dużych nowościach na stronie, transmisjach live, naszych szkoleniach i ważnych wydarzeniach) dostają dostęp do nowych wydań Magazynu NTN Snow & More w wersji online kilka dni po ukazaniu się numeru na rynku. Zupełnie za darmo. Pozostali mogą oglądać tylko wydania archiwalne. Zapisz się – to się opłaca!