Wiem, wiem, zaraz usłyszę, że na nartach skaczą tylko chuchraki, anorektyki i inni freestyle’owcy. A prawdziwi racerzy, gatecrushersi i inni użytkownicy gum wszelakich, to tłumią skoki, bo ponieważ.
Mimo wszystko będę się upierał, że poskakać czasem warto, nawet jeśli nie jesteśmy kangurami, skoczkami pustynnymi ani innymi gryzoniami. Jak tylko wpisałem w wyszukiwarkę hasło „kangur”, coby po części chociaż przekonać Was, że fajnie sobie poskakać, znalazłem w sieci takiego oto wypłosza. Nie wiem czy to człowiek-kangur, ale wygląda bardzo obciachowo i gorszego w skutkach strzału w kolano własne trudno sobie wyobrazić. Poniżej jednak zamieszczam film, który z zupełnego nienacka byłem znalazłem na jutjubie. Film jest krótki. Montaż nieskomplikowany. Przedstawia kangura wcielonego, Andreasa Küttela, co to skacze w sposób imponujący. Chcecie to sobie zobaczcie Küttela-kangura. Nie chcecie, to uraczcie się tylko człowiekiem-kangurem zmajstrowanym w warunkach domowych niekoniecznie antypodowych.

ps
Jest taka nauka ponoć, czy też raczej metoda treningowa zwana treningiem plyometrycznym, która twierdzi, iż największe napięcie mięśni i ich wydajność siłowa trwa ułamki sekundy i poprzez bodźce różne ową siłę się egzekwuje. Nie będę się mądrzył zbytnio, gdyż teoretyków z głębsza wiedzą pewnie jest tutaj wielu. Ale coś w tym jest, prawdaż?

ps 2
Spodziewam się, że nie każdy ma wyobrażenie któż to, ach któż ów Küttel jest. A więc jest on narciarzem klasycznym, wręcz skoczkiem.

Jeśli ktoś zainteresuje się owym treningiem, co to zaczyna się trudnym słowem na p, a nie wierzy, że takie ćwiczenia mogą się przydać przed sezonem narciarskim, proszę oto kolejny obrazek będący dowodem jawnym:

O Autorze

Dziennikarz prasowy, radiowy, internetowy; komentator sportowy, spiker Legii Warszawa, a do tego narciarz-amator; żeglarz, ex-pięcioboista i wioślarz. Dziennikarstwo sportowe traktuje jako przedłużenie kariery zawodniczej. Organizator rajdów przygodowych. Lubi sobie pojeździć na rowerze i ogólnie się trochę zmęczyć. Autor prowadzi swój prywatny blog pod adresem zonaurbana.pl.

Podobne posty

  • Łukasz

    Witam, trening jest bardzo dobry i przed sezonem narciarskim warto poświęcić dwa miesiące na poskakanie na sali. Podobny trening przedsezonowy, z tego co przeczytałem stosuje Maciej Bydliński. Jestem koszykarzem i przed sezonem wiele z ćwiczeń, które widać na filmiku drugim wykonuję aby poprawić skoczność. W zeszłym roku zafascynowały mnie narty. Pierwszy raz w Alpach, pierwsze dechy na nogach, na początku jakieś allroundówki, po dwóch dniach z kolegą instruktorem, zmiana na Fishery RC 4 world cup. Kilometry przejechane i nawet małego bólu nóg. Wiecie jakie są początki i że początkujący narciarz trzy razy szybciej się męczy, oczywiście szkoląc technikę a nie ześlizgiwanie się ze stoku. Mocne nogi to podstawa, nie muszą być ze stali, ale warto wzmocnić je zanim stanie się na szczycie stoku, czego życzę Wam Nowym 2012 Roku.