Wiele osób związanych ze sportem alpejskim zadaje sobie pytanie: co dalej zrobi Tina Maze? Słoweńska zawodniczka w poprzednim sezonie „wzięła sobie urlop” od ścigania, a w tym miała powrócić na alpejskie trasy. Już wtedy niektórzy prorokowali, że będzie to pożegnanie z karierą rozłożone na raty.

Spekulacjom nie ma końca, ale obecnie wydaje się, że najbliżej prawdy może być dziennikarz słoweńskiej gazety Ekipa – Jurij Zavrsnik. Powołując się na osoby z kręgu Team to aMaze, Jurij pisze, że Tina najprawdopodobniej wystartuje w kilku zjazdach zaliczanych do APŚ, aby przygotować się do obrony tytułu na mistrzostwach świata w St. Moritz. Jako obrończyni tytułu w zjeździe nie podlega bowiem eliminacjom w tej konkurencji. Wszystko to tylko po to, żeby pożegnać się z fanami w sposób godny. Tina trenuje już podobno po okiem swojego życiowego partnera i menadżera Andrei Massi. Przedstawiciele szwajcarskiej firmy Stöckli, która jest dostawcą sprzętu Słowenki nie zaprzeczyli, ani nie potwierdzili tych rewelacji. Sama zainteresowana milczy, jak zaklęta, ale zwołała konferencję prasową na 20.10.2016 w Sölden podczas rozpoczęcia APŚ. Wtedy zapewne wszystko się wyjaśni.

O Autorze

Tomek Kurdziel

Redaktor naczelny, założyciel i pomysłodawca Magazynu NTN. W dzieciństwie otarł się o WKN, przez wiele lat był członkiem AKN. Po roku 1981 przez 18 lat przebywał w Norwegii i Szwajcarii. Założył i przez wiele lat prezesował UIK Alpin na Uniwersytecie w Oslo. W latach 1985-1989 startował w zawodach FIS. Na początku lat 90. startował w zawodach snowboardowych (konkurencje alpejskie). Od 1997 roku pasjonat i promotor carvingu w Europie. Członek komitetu organizacyjnego FIS Carving Cup. W chwilach wolnych komentator Eurosportu. Obecnie entuzjasta freeride'u, motocyklowego enduro i windsurfingu.

Podobne Posty