H+H
zrinka ljutic

Podsumowanie Pucharu Świata 2025/2026 i mistrzostw świata

Tonio: W poprzednim podsumowaniu, w którym – dość wielkopańsko, jak na warszawiaka zresztą przystało – stwierdziłem niedosyt emocji, ten sezon mógłbym porównać jedynie do narciarskiej dionizji, swoistej wieczerzy: doskonałego, acz przełamującego stereotypy dania. Mieliśmy w tym sezonie przede wszystkim plejadę kolorowych flag na podiach, a niektóre zagościły po raz pierwszy – jak chociażby Albanii czy, oczywiście, Brazylii. Dodatkowo sezon obfitował w sporą liczbę debiutów i objawień, zarówno tych wyszarpanych, jak i tych należących się „jak psu buda” zwycięstw. Oprócz tego nie zabrakło, jakżeby inaczej, spektakularnych niedowożeń i niezliczonych przypadków złapanych tyczek. Po raz kolejny puchar zdominowany był przez grających zupełnie jak w innej lidze Marco Odermatta (trzy kulki: GS, DH, generalka) oraz Federicę Brignone (kulka w GS i DH), która – mimo koszmarnej kontuzji pod koniec sezonu – już zdaje się nucić „Fratelli d’Italia” z nadziejami na medal na igrzyskach na swojej ziemi. Kulkę nad kominkiem postawiła również Lara Gut-Behrami (SG), która zapowiedziała zbliżający się sezon olimpijski jako swój ostatni. Henrik Kristoffersen, poobijany po sezonie jak po dwunastu rundach bokserskich, wrócił na swoje należne miejsce na slalomowym tronie, a spuściznę po nieobecnej przez drugą część sezonu Mikaeli Shiffrin przejęła Zrinka Ljutić, która pewnie nigdy oficjalnie się do tego nie przyzna, ale z całą pewnością w pamięci ma nasze złote narciarskie porady, które jej zaserwowaliśmy w Szpindlerowym Młynie. Co w następnym sezonie – to jak z pogodą w Tatrach. O ile w przypadku hegemonii Odermatta rywale mogli liczyć jedynie na jego potknięcia (których, swoją drogą, trochę było), to w slalomie panów ubiegły sezon po raz kolejny pokazał nam, że niczego nie możemy być pewni. Podobnie zresztą u pań, tylko odwrotnie: tutaj wszystko jest niepewne oprócz slalomu, gdzie stawka – mimo kilku przebłysków – wielokrotnie przekonywała się, że jest zdana na łaskę i niełaskę Shiffrin.

Macio: Generalnie to był fatalny sezon Marco Odermatta! Ciekawe, czy chłop się podniesie po czymś takim! Wygrać tylko trzy razy w gigancie – no kto to widział, taki prymus, a takie wyniki! A to tylko pokazuje, w jakich czasach jego absolutnej dominacji przyszło nam żyć. Marco, mimo zdobycia najmniejszej liczby punktów w gigancie od sezonu 2019/2020, spokojnie zgarnia kulkę gigantową. W generalce wygląda to jakby klasa 6A grała na przerwie z 3C. No i nic nie wskazuje na to, by miało się to zmienić. U kobiet jest choć trochę ciekawiej, ale to chyba głównie z powodu kontuzji, bo gdyby nie to, to Mikaela dalej obijałaby rywalki jak kiedyś Mike Tyson. Gdybym jednak miał przygotować pocztówki z poprzedniego sezonu, to ozdobą byłaby dla mnie rywalizacja Fede z Alice Robinson w gigancie. Te dwie zawodniczki wspięły się na stratosferyczny poziom, szkoda tylko Alice, bo pełniła rolę Adasia Miauczyńskiego. Z rywalizacji panów wybiorę dwa wydarzenia. Zawsze świętuję, kiedy zawodnicy „dziwnych” nacji zdobywają wysokie miejsca, tym bardziej gdy jest to malutki, dynamiczny Bułgar, a w dodatku na mojej ulubionej trasie w Madonnie. Lepszego scenariusza nie mógłbym sobie wymarzyć. Zapadło mi też w pamięć zwycięstwo Thomasa Tumlera. Niesamowita historia, gdyż gość jest z nami od dawna, ale – z wyłączeniem ostatnich dwóch lat – raczej w roli szarego przeciętniaka. Wspaniały materiał na anegdoty dla coachów, że nigdy nie jest za późno i uda nam się, jeśli wierzymy!

Podsumowanie Mistrzostw Świata i czy cokolwiek nam to mówi przed Cortiną

Tonio: Zacznijmy od tego, że takie mistrzostwa aż chciało się oglądać. Cudne trasy i wspaniała atmosfera narciarskiego święta – naprawdę godna tego sportu. Gorąco było na trasach dosłownie i w przenośni, bo temperatury były mocno wiosenne.
Rozstrzygnięcia nieoczywiste – konia z rzędem dla śmiałka, który typowałby Haasera do złota w GS czy Breezy Johnson w DH. No i umówmy się: Tanguy Nef, Marc Rochat, Giorgia Collomb, Fabian Ax Swartz – to wszystko ludzie, którzy mogą się tytułować medalistami mistrzostw świata. Niezłe jaja.
Do tego nowa konkurencja, a z nią całkiem spore i nieznane emocje. Jak zawsze na mistrzostwach – niespodzianka za niespodzianką. Przerażająca pozostaje potęga Szwajcarów, którzy wygrali klasyfikację medalową i mają napakowaną prawie każdą konkurencję dwoma–trzema świetnymi nazwiskami. W niektórych mogliby spokojnie zebrać i szóstkę.
Czy coś to nam mówi przed Cortiną? Bądźmy poważni – nie mówi nam nic. Ale to chyba w narciarstwie jest najlepsze.

Macio: Najbardziej w wielkich imprezach lubię to, że z reguły z kapelusza wyskakuje jakiś śmieszek, który znajduje magiczny sok z gumijagód i czasowo zyskuje supermoce przy jednoczesnej indolencji faworytów. Oczywiście, że miło się ogląda największych herosów, gdy dokładają brakujący medal do skrzyni trofeów, która już nie mieści się w domu, ale najbardziej lubię oglądać euforyczną radość. Liczę, że – podobnie jak kiedyś na mistrzostwach – pojawi się kolejna Laurence St-Germain czy jakiś AJ (koniecznie z niealpejskiego kraju!). Dodatkowo liczę na piękne widoczki, bo Dolomity należą do najbardziej widowiskowych miejsc, gdzie goszczą narciarze.

stalkant

Niniejszy tekst jest drugim z cyklu „Narciarska rosyjska ruletka”, który publikujemy w odcinkach. Codziennie, aż do inauguracji Pucharu Świata w Sölden, Antoni Zalewski i Maciej Żabski przybliżą tematykę związaną z wielkim narciarstwem. Dzięki temu dobrze nastroicie się przed nadchodzącym sezonem. Cały artykuł, testy 109 par nart oraz wiele innych treści znajdziesz w najnowszym numerze Magazynu NTN Snow & More, który możesz zamówić w wersji papierowej lub e-wydania PDF tutaj.

Zobacz wszystkie artykuły chłopaków z radyjka Stalkant FM z cyklu „Narciarska rosyjska ruletka”.

Znaczniki

Dodaj komentarz

Zobacz także

Inne artykuły

azs winter cup

Gadające Głowy – AZS Winter Cup #2 Rytro

Hitem drugich eliminacji AZS Winter Cup było na pewno niekonwencjonalne ustawienie slalomu. Antek zrobił to na tyle perfidnie, że konfiguracja była nie do przejechania. Tytus chciał wzywać delegata technicznego, ale skończyło się

mikołaj sosnowski

AZS WC: Mikołaj Sosnowski Superstar

Mikołaj Sosnowski (UW Warszawa) zdominował II eliminacje AZS Winter Cup w Rytrze, wygrywając w obu konkurencjach. Magdalena Bańdo (UŚ Katowice) zwyciężyła w gigancie, a Maja Woźniczka (UW Warszawa) w slalomie. Styczniowe zawody Akademickiego

azs winter cup

Gadające Głowy – AZS Winter Cup #1 Czarna Góra

Przedświąteczne zawody AZS Winter Cup już po raz drugi zostały rozegrane w Czarnej Górze w ośrodku Grapa Ski. Zaskakująco dobre były warunki, chociaż mgła ograniczała widoczność. Na starcie rekordowa

Newsletter

Dołącz do nas – warto

Jeśli chcesz dostawać informacje o nowościach na stronie, nowych odcinkach podcastu, transmisjach live na facebooku, organizowanych przez nas szkoleniach i ważnych wydarzeniach oraz mieć dostęp do niektórych cennych materiałów na stronie (np. wersji online Magazynu NTN Snow & More) wcześniej niż inni, zapisz się na newsletter. Nie ujawnimy nikomu tego adresu e-mail, nie przesyłamy spamu, a wypisać możesz się w każdej chwili.