Bydliński przedstawia plany na sezon 2012/2013

Wczoraj wieczorem w siedzibie firmy AMG.net odbyło się spotkanie Macieja Bydlińskiego oraz jego sztabu szkoleniowego ze sponsorami i partnerami zawodnika. Doktor Mioduszewski opowiedział dokładnie o operacji, jaką przeszedł czołowy polski alpejczyk (pisaliśmy o niej kilka dni temu), a Marcin Szafrański przedstawił cele, jakie cały team planuje zrealizować do igrzysk w Soczi.

Wielkich niespodzianek oczywiście w planie na najbliższe dwa lata nie ma – oczekiwany jest stabilny progres i zakwalifikowanie się do igrzysk (dwa miejsca w czołowej dwudziestcepiątce PŚ biorąc pod uwagę tylko czterech najlepszych zawodników z każdego kraju). Ambicje są spore, ale według Marcina, możliwe do zrealizowania. Maciej ma punktować w Pucharze Świata (pierwsza trzydziestka), a na przyszłorocznych mistrzostwach świata w Schladming wejść do czołowej dwudziestki. Nie zmieni się dostawca sprzętu – nadal będzie to Atomic, ale różnica ma być taka, że zawodnik otrzyma wreszcie szybkie narty do zjazdu. Na razie traci czas do najlepszych nie tylko ze względu na umiejętności.

A jak się przedstawiają plany treningowe przed sezonem? Pierwsze zgrupowanie i praca nad kondycją już niedługo w Cetniewie. Jeśli z operowaną nogą wszystko będzie w porządku (a PZN znajdzie pieniądze – kilkanaście tysięcy złotych – na transport sprzętu, bo na sam pobyt budżet jest), to w lecie Maciej będzie trenować przez pięć tygodni na śniegu na Nowej Zelandii. Pierwsze starty w Pucharze Świata i pucharze Nor-Am zaplanowane są jesienią w Kanadzie. Polak na pewno pojawi się też w Wengen i Kitzbühel, gdzie będzie szukać punktów w superkombinacji. Starty w najwyższej lidze przeplatane będą udziałem w zawodach FIS oraz Pucharze Europy.

Dziękujemy za zaproszenie na spotkanie. Dobrze, że udało się stworzyć profesjonalny team opiekujący się Maciejem. Oby zdrowie dopisywało, a sponsorzy hojnie wspierali 24-letniego zawodnika. Pomysł na działanie jest, założenia postawione, czas na realizację. Życzymy powodzenia!

Znaczniki

Podobało się? Doceń proszę atrakcyjne treści i kliknij:

9 komentarzy do “Bydliński przedstawia plany na sezon 2012/2013”

  1. ” Nie zmieni się dostawca sprzętu – nadal będzie to Atomic, ale różnica ma być taka, że zawodnik otrzyma wreszcie szybkie narty do zjazdu.”
    Na czym będzie polegała różnica? Jeździł na nartach fisowskich, które teoretycznie może każdy kupić a teraz będzie miał pod siebie przygotowane?

    Odpowiedz
    • Pisaliśmy już o tym wielokrotnie w „papierowym” Snow & More. Narty nartom nie równe i w konkurencjach szybkościowych zdarzają się deski, które „jadą” lub „nie jadą”, pomimo identycznej konstrukcji. Przed sezonem serwisanci firm testują narty – zwykle w hali narciarskiej. Najszybsze egzemplarze dostają najlepsi zawodnicy, gorsi nieco słabsze itd. Chodzi o to, aby Maciek miał dostęp do nart przynajmniej szybkich jeśli nie bardzo szybkich, a to wymaga pewnych „układów”.

      Odpowiedz
    • Dokładnie jest tak, jak pisze TomekK. To, że kupujesz narty „komórkowe”, nie oznacza, że masz taki sam sprzęt, jak zawodnicy z PŚ. To zupełnie inne narty. Teraz jest podobno szansa, żeby Maciek dostał naprawdę szybki sprzęt.

      Odpowiedz
      • Witam,

        Wszędzie słyszy się o tym, że narty nartom nie równe, że nawet te dostępne narty komórkowe to ciągle przepaść pomiędzy tym na czym jeżdżą zawodnicy pucharu świata.
        Trudno się dziwić… rozwiązania z wielu dyscyplin sportu trafiają dopiero po jakimś czasie do przeciętnych śmiertelników.

        Co to znaczy w przypadku nart? Czy narty zawodników są jeszcze twardsze niż te komórkowe, które możne kupić wkładając nie wiele wysiłku. Czy wsadzone do nich są jeszcze nowsze technologie?
        Jeśli tak, jakie my… amatorzy mamy opóźnienie w otrzymywaniu tych technologi?
        Dla przykładu… Analizując NTN, można było wyczytać o technologii Duck Stance w nartach Hendrix Ski, to technologia która teraz wchodzi do nart popularnych, a gdzieś natknąłem się na informację, że zawodnicy już od kilku sezonów mają ustawione wiązania na kaczkę…

        Pozdrawiam
        MK

        Odpowiedz
    • Wiosna jest i pracujemy dużo”w terenie”. O nartach Hendryx i ich twórcy będzie sporo w najbliższym wydaniu papierowego NTN. Rzeczywiście, zawodnicy używają „offsetowej” pozycji wiązań od dawna, a Salomon i Atomic robią wiązania, których przody można przesunąć o pewien kąt (niewielki) od osi podłużnej desek.(pisaliśmy o tym). Są to jednak kąty w granicach 2 stopni. W Hendryxach „kaczka” jest bardzo duża, rzędu 10 stopni. Opiszemy wrażenia.
      Narty robione dla topowych zawodników są niedostępne w sprzedaży. Nie chodzi tu o sztywność (nie twardość) wzdłużną, ale o deski dopasowane do indywidualnych potrzeb i stylu jazdy. Innych gigantek używa np. potężny Svindal, a innych dość drobny Ligety. Amatorowi (nawet bardzo dobremu) niekoniecznie będą pasowały do całodziennej jazdy.
      t

      Odpowiedz
  2. Witam,

    Dziękuję za odpowiedź.
    Przyczepię się jednak do stwierdzenia: „Deski dopasowane do indywidualnych potrzeb…” bo znaczy to tyle, że zawodowi narciarze mają dopasowane taliowanie, długość, promień, pewnie jeśli mowa tutaj o budowie danego narciarza to dodatkowo jest możliwość sterowania wagą nart, indywidalnie dopasowany kąt z dokładną pewnie do 0,1 stopnia, a nie jak u amatorów 0,25 podniesienie i 0,5 bocznych krawędzi.
    Nie wspominając już o idealnym ustawieniu wysokości buta nad nartami, twardości skorupy, specjalnie tworzonych butach itd, itp…
    Ale to wszsytko nie tworzy przepaści, a tym bardziej nie są: „To zupełnie inne narty”. Owszem te narty są charakterystyczne i przygotowane pod danego zawodnika, ale to ciągle te same narty. My, amatorzy, mamy możliwość kupienia „uniwersalnych” komórek.
    Mam w związku z tym trzy podejrzenia:
    1. Budowa nart dla najlepszych jest tajemnicą…
    2. Faktycznie są narty, które jadą szybciej pomimo identycznej konstrukcji. Z punktu widzenia fizycznego takie wyjaśnienie, jako osoby dociekliwej, mi nie wystarcza mi, ale cóż… kiedyś z fabryki wyjeżdżały dwa fiaty 126p, jeden jechał 90km/h drugi 120km/h, również pomimo identycznej konstrukcji. :)
    3. Nagonka marketingowa napędzająca narciarstwo alpejskie? Bo przecież te tajemnicze narty dodają otoczce fajnego magicznego klimatu. :) Myślę, że tak nie jest, ale jednak przeszło mi przez myśl.

    Cóż.. będę drążył temat, a nóż kiedyś się dowiem na czym polega różnica… :)

    Pozdrawiam
    MK

    Odpowiedz
    • Witam,
      Oczywiście, że nie są to narty z innej planety. Mają krawędzie, rdzeń (najczęściej drewniany), warstwy tytanalu (stopu aluminium z dodatkiem tytanu), warstwy elastomerów (gumy), ślizgi itp. Rzeczywiście czołowi zawodnicy mają wpływ na wszystkie inne parametry: taliowanie, sztywność, tuning, pozycję wiązań. W książce braci Mahre pt. „No hill to fast” Phil opisuje historię, kiedy zażądał od swoich inżynierów bardzo elastycznych nart gigantowych z jedynie jedną warstwą tytanalu. Inżynier K2 odparł, że takie narty będą bardzo wrażliwe na temperaturę i nie da się na nich jeździć. „nie dbam o to” – miał odpowiedzieć Phil i narty zostały wykonane. Phil nigdy ich nie użył, ale jego brat bliźniak Steven zjechał na nich dwa przejazdy i wygrał mistrzostwo świata w gigancie.
      Konstrukcja „naszych” nart komórkowych jest bardzo zbliżona do tej, jaka używana jest w nartach czołowych zawodników, ale bez uwzględniania indywidualnych życzeń.
      Proszę przeczytać wywiad z Innerhoferem w ostatnim numerze NTN. On też nie wie, dlaczego niektóre narty są szybkie, a inne nie.
      pozdrawiam
      t

      Odpowiedz
  3. Czytałem wywiad z Innerhoferem, ale jakoś brak informacji o różnicach nie zapadł mi w pamięć. Pewnie dlatego, że nie miałem z nim okazji rozmawiać twarzą w twarz… :)
    Takie wyjaśnienie jak najbardziej rozumiem, przyczepiłem się jednak kategorycznego stwierdzenia, że to „zupełnie inne narty”.

    Natomiast krótki wstęp do książki braci Mahre stanowi jak dla mnie niezłą rekomendację, dlatego poświęcę kilka chwil na jej poszukiwanie.

    Dziękuję za poświęconych dla mnie kilka minut na odpowiedź.

    Pozdrawiam
    MK

    Odpowiedz

Dodaj komentarz

Zobacz także

Inne artykuły

maryna

Mini wywiad z Maryną po supergigancie w Lenzerheide

A teraz obiecany mini-wywiad z Maryna Gąsienicą-Daniel przeprowadzony w rejonie linii mety po supergigancie w Lenzerheide. Wiem, że trochę późno, ale pomimo to przeczytać warto. Cześć. Ponownie spotykamy się po zawodach. Tym razem prawie

maryna gąsienica daniel

Ostatnie pchnięcia

To był długi i ciekawy sezon. Na pewno ciężki dla większości zawodników, a w szczególności dla tych, którzy jeżdżą wszystkie konkurencje. Dużo podróżowania, mnóstwo startów i wszyscy są już bardzo zmęczeni. Niemniej, końcówka

AMP Narciarstwo Alpejskie

AMP 2022: Dwa oblicza wielkiego finału

Zuzanna Czapska i Paweł Pyjas (oboje AWF Katowice) zdobyli tytuły akademickich mistrzów Polski w gigancie. W slalomie zwyciężyli Maja Chyla (UJ Kraków) oraz Przemysław Białobrzycki (AWF Katowice). W Zakopanem zakończyły się

AMP Narciarstwo Alpejskie

AMP 2022: Bez dotykania tyczek

Zwycięzcami eliminacji slalomowych zostali ci sami zawodnicy, którzy byli najlepsi we wczorajszym gigancie. Na zachodzie dominacja Zuzanny Czapskiej i Pawła Pyjasa (oboje AWF Katowice), a na wschodzie zwycięstwo Mai Chyli (UJ Kraków) i Antoniego

maryna gąsienica-daniel

W Lenzerheide po dwóch latach…

Obiecałem relację, wiec być musi… Czas i sytuacja na świecie, co prawda nie napawają mnie chęcią do pisania o narciarstwie, ale życie toczy się dalej pomimo niezbyt miłych wieści stąd i zowąd. Wreszcie

Newsletter

Dołącz do nas – warto

Jeśli chcesz dostawać informacje o nowościach na stronie, nowych odcinkach podcastu, transmisjach live na facebooku, organizowanych przez nas szkoleniach i ważnych wydarzeniach oraz mieć dostęp do niektórych cennych materiałów na stronie (np. wersji online Magazynu NTN Snow & More) wcześniej niż inni, zapisz się na newsletter. Nie ujawnimy nikomu tego adresu e-mail, nie przesyłamy spamu, a wypisać możesz się w każdej chwili.