Maja Woźniczka (UW Warszawa) odniosła podwójne zwycięstwo w III eliminacjach AZS Winter Cup. Złote medale wśród mężczyzn odebrali Michał Żyto (PW Warszawa) w gigancie oraz Mateusz Bucki (AKF Kraków) w slalomie.
23 stycznia 2026 roku zapisujemy w kalendarzach jako dzień debiutu nowego stoku w historii Akademickiego Pucharu Polski. Sport Arena Myślenice dołącza do grona miejsc, w których studenci rywalizowali o medale i punkty do klasyfikacji generalnej. Wybór okazał się ze wszech miar udany i chyba ciężko znaleźć zawodników, którym nie podobała się trasa na górze Chełm. Równe, umiarkowane nachylenie praktycznie na całej długości stoku, las po obu stronach, dużo widać z mety – myślę, że jeszcze nie raz AZS Winter Cup będzie rozgrywany w tym miejscu.
Mariusz Staszel ustawił giganta dość ciasno w centralnej części trasy. Wszystko po to, by ewentualne upadki nie zakończyły się bliskim kontaktem z drzewem – nic to przecież przyjemnego. Zawodnicy podczas oglądania zwrócili uwagę, że zbyt szybko dziś nie będzie i raczej trzeba nastawić się na solidne dokręcanie skrętów oraz pilnowanie optymalnej linii. Odległości między bramkami nie były może duże, ale za to całość wyglądała bardzo rytmicznie, wręcz fragmentami „jak od linijki”. Może to jedyny mankament tego miejsca – próżno spodziewać się tu zakrętów, przełamań terenu i innych „bajerów” konfiguracyjnych, ale jeszcze takie atrakcje w tym sezonie przed nami.
W rywalizacji pań nie uświadczyliśmy przesadnych niespodzianek ani wielkiej dramaturgii. Zwyciężyła wyśmienicie jeżdżąca w tym sezonie Maja Woźniczka. Strata 0,82 sek. musiała mocno zaboleć triumfatorkę sprzed dwóch tygodni, Magdalenę Bańdo (UŚ Katowice), ale zapewne nie jest to ostatnie słowo najlepszej debiutantki minionego sezonu. Trzecie miejsce, podobnie jak w Rytrze, padło łupem Mai Chyli (UJ Kraków), którą koleżanki wkręciły, że z taką jazdą może się zacząć obawiać o czas antenowy w „Gadających Głowach”. Trzeba brać się do roboty, Pani Maju, ale kamera przecież i tak Panią kocha. Na pozycjach czwartej i szóstej mocne uderzenie Aleksandry Kwaśniewskiej (UAFM Kraków) oraz Anny Skarbek-Malczewskiej (PK Kraków), które po raz pierwszy w tym sezonie zdecydowały się na start w AZS Winter Cup. A między nimi Patrycja Florek (AWF Katowice), która zapewnia, że na AMP-y szykuje taką formę, jaką przywiozła kiedyś na swój debiut w imprezie.
Przejazd panów nie przebiegł tak płynnie jak pań. Po przejeździe Mikołaja Sosnowskiego (UW Warszawa) start wstrzymano na 40 minut. Podwójny zwycięzca z Rytra był niesamowicie zdeterminowany do powtórzenia sukcesu.
Za ciosem
– motywował się przed wyruszeniem na trasę.
Niestety w końcowej części giganta za bardzo pochylił się do środka skrętu, narty odjechały w drugą stronę, a on upadł tak niefortunnie, że uszkodził sobie bark. Potrzebna była interwencja GOPR, a Mikołaj będzie walczył o powrót na akademickie zawody jeszcze w tym sezonie. Honoru stolicy musiał bronić przyjaciel kontuzjowanego, Michał Żyto. Zrobił to nad wyraz skutecznie, wykręcając najlepsze czasy obu przejazdów i pewnie sięgając po złoto. O 0,79 sek. wolniejszy był Kamil Koralewski (AGH Kraków), który jeszcze w tym sezonie nie zaznał smaku zwycięstwa, a brąz wywalczył Mateusz Bucki, który o 0,01 sek. pokonał lidera klasyfikacji generalnej, Macieja Schielego (AKF Kraków).
Oj, ciążyła mi ta czerwona koszulka
– przyznał Schiele. Za dwa tygodnie będzie mu lżej, bo ciężar zdjął z niego Michał Żyto, który pojedzie w czerwieni w Zawoi.






Slalomu też nie udało się przeprowadzić w trybie ekspresowym, do którego przyzwyczaiła zawodników ekipa S-Time. Ponownie musieliśmy poczekać, aż ratownicy medyczni zajmą się poszkodowaną. Tym razem trasy o własnych siłach nie była w stanie opuścić Andżelika Drygała (WAT Warszawa). Poza tym nie było większych sensacji. W czołówce prawie „kopiuj-wklej”, bowiem trio Woźniczka/Bańdo/Chyla ponownie zgarnęło medale i to w tej samej kolejności. „Prawie”, ponieważ tym razem Maja Woźniczka postanowiła dobić rywalki, odjeżdżając im odpowiednio na 3,13 i 4,16 sek. Niesamowite!
W rywalizacji mężczyzn było za to wybitnie ciekawie. Po raz pierwszy na „pudle” zameldował się Krzysztof Chowaniec (AGH Kraków). Jeszcze szybszy okazał się Juliusz Kierkowski (AWF Katowice), ale królem slalomu został Mateusz Bucki. Zawodnik AKF Kraków prowadził już po pierwszym przejeździe. Wytrzymał presję w budce startowej i jeszcze dołożył rywalom w drugim, przekonująco wygrywając o 0,54 sek.
W rywalizacji drużynowej, podobnie jak przed dwoma tygodniami, „pozamiatały” dziewczyny z Uniwersytetu Warszawskiego. Drugie i trzecie miejsca dla Krakowa – reprezentantek Uniwersytetu Jagiellońskiego i Uniwersytetu Andrzeja Frycza Modrzewskiego w Krakowie. U panów ponownie najwyższy stopień podium zapełniła drużyna pod flagą Akademii Górniczo-Hutniczej w Krakowie. W stosunku do Rytra ekipy Akademii Kultury Fizycznej w Krakowie i Politechniki Warszawskiej zamieniły się miejscami i tym razem lepsi okazali się studenci ze stolicy.
Myślenice, wrócimy tu jeszcze!
Za dwa tygodnie akademicki klasyk, czyli najdłuższy gigant sezonu. Zapraszamy do Zawoi.
Wyniki kobiet i mężczyzn dostępne są na stronie www.wintercup.pl.






