AMP Narciarstwo Alpejskie

AMP 2022: Dwa oblicza wielkiego finału

Zuzanna Czapska i Paweł Pyjas (oboje AWF Katowice) zdobyli tytuły akademickich mistrzów Polski w gigancie. W slalomie zwyciężyli Maja Chyla (UJ Kraków) oraz Przemysław Białobrzycki (AWF Katowice). W Zakopanem zakończyły się trzydniowe zmagania o medale AMP.

9 marca to już prawie wiosna, a tak białą Harendę pamiętali chyba tylko najstarsi uczestnicy Akademickich Mistrzostw Polski. W nocy spadło kilka centymetrów świeżego śniegu, jednak pod spodem wciąż utrzymywała się lodowa, twarda skorupa. Nasza reprezentantka z Pekinu nie była zachwycona, że szef trasy nie pozwolił na oglądanie trasy tuż przy tyczkach, ale Mariusz Staszel zapewnił Zuzannę, że warunki będą lepsze niż na stokach olimpijskich w Yanqing i żeby się nie obawiała. Punktualnie o 9.00 można było rozpoczynać rywalizację o medale. A ta miała dwa oblicza, bowiem w gigancie zwyciężali faworyci, a w slalomie mieliśmy niespodzianki.

GALERIA ZDJĘĆ Z FINAŁU AMP 2022 W GIGANCIE
GALERIA ZDJĘĆ Z FINAŁU AMP 2022 W SLALOMIE

Gigant kobiet

Każde inne rozwiązanie niż zwycięstwo Zuzanny Czapskiej w jej koronnej konkurencji należałoby uznać za dużą niespodziankę. W końcu jeszcze kilka tygodni temu Zuza zajęła w olimpijskim gigancie 30. miejsce. Dziś rękawicę rzuciły nie Federica Brignone, Mikaela Shiffrin, czy Lara Gut-Behrami, tylko dzielne zawodniczki reprezentujące polskie uczelnie. Niektóre z nich cieszyły się z faktu, że mogą zmierzyć się na jednej trasie z reprezentantką kraju, ale nie wszystkie zamierzały być tylko tłem w takim pojedynku. Do walki stanęły przecież obrończyni tytułu sprzed roku Zofia Zdort (SUM Katowice), zdobywczyni Kryształowej Kuli za cały sezon Julia Włodarczyk (AWF Katowice) oraz trzykrotna medalistka tegorocznych mistrzostw Polski Maja Chyla. Zuzanna jednak nie zawiodła i już w pierwszym przejeździe zbudowała ogromną przewagę nad Mają. 1,28 sek. zaliczki pozwalało pojechać jej drugi przejazd bez zbędnej brawury i sięgnąć po tytuł akademickiej mistrzyni Polski, którego brakowało jej w kolekcji narciarskich trofeów.

Wiedziałam, że warunki dzisiaj nie są łatwe i liczyłam, że będzie lepiej w drugim przejeździe, jak będę jechała jako 15., a nie z numerem 2. Niestety w trakcie przejazdu musiałam zmienić plan. Dziura i gruda wskazały na to, że jednak taktyka jest ważniejsza niż rzucenie się na tę trasę. Nie była to najczystsza jazda, bardziej tak, by dowieźć to złoto. Ustawienie drugiego przejazdu było trochę trudniejsze niż pierwszego, ze względu na więcej zmian rytmu. Bardzo się cieszę z tego zwycięstwa w gigancie na AMP, bo ostatnio na mistrzostwach Polski seniorów tak się dzieje, że omijam podium w tej konkurencji. Mimo presji udało się zdobyć złoto. Akademickie Mistrzostwa Polski to taki fajny moment w sezonie, by kilka dni dać odpocząć głowie od presji i zobaczyć się ze znajomymi, odświeżyć się i dobrze pobawić

– powiedziała na gorąco z fotela liderki.

Trzecie miejsce i brązowy medal wywalczyła Zofia Zdort, tracąc do Zuzanny 2,83 sek.

Gigant mężczyzn

Mimo, że na starcie (podobnie jak u pań) stanął olimpijczyk z Pekinu, nie można było postawić fortuny na jego zwycięstwo. Przecież Paweł był tu już rok temu i musiał wtedy uznać wyższość Antoniego Szczepanika (PW Warszawa). Poza tym do rywalizacji dołączył jego kolega z kadry Przemysław Białobrzycki (AWF Katowice). Zanim jednak o walce o medale, sprawdźmy co działo się u czarnych koni, którzy szaleli w eliminacjach. Jako trzeci na trasę ruszył Leon Blanc (PK Kraków). Jechał jak zawsze przepięknie, ale nieco przeszarżował na płaskim odcinku przed metą i zakończył przygodę z AMP-ami tuż przed nią. Podobny los spotkał wyjątkowo dobrze dysponowanego Patryka Kierlina (PŚ Gliwice). A głównym aktorom pojedynku o złoto też nie szło jak po maśle. Rozpoczął obrońca tytułu, czyli Antek Szczepanik. Już po kilku bramkach wyjechał z optymalnego toru i wpadając w sypki śnieg, odgarnięty podczas oglądania trasy, bardzo przyhamował. Chwilę grozy przeżył też faworyt Paweł Pyjas, który w środkowej części trasy na chwilę stracił równowagę i kontakt zewnętrznej narty ze śniegiem, ale udało mu się pozbierać i wykręcić najszybszy czas przejazdu. Antoni stracił 0,87 sek., co właściwie pozawalało mu już myśleć tylko o walce o srebro. Po drugim przejeździe w jego serce wlało się jeszcze trochę nadziei, bowiem był to występ znakomity. Zawodnik czuł to i z zagryzionymi wargami i zaciśniętą pięścią na mecie zademonstrował siłę.

To była dobra jazda! Jeśli nie wystarczy to co zrobiłem, to nic nie wystarczy

– powiedział siadając na fotelu lidera.

Nic sobie z tego nie zrobił, walczący w cieniu dwóch rywali, Przemysław Białobrzycki, na którym nie ciążyła presja, ponieważ dopiero pierwszy raz pokazał się akademickiej publiczności. Najmłodszy z utytułowanego klanu Białobrzyckich zaprezentował po prostu dwa świetne, pewne przejazdy. Po minięciu linii mety to właśnie on objął prowadzenie i oczekiwał na ostatni występ kolegi z kadry. Ten nie pozostawił złudzeń. Potwierdził, że biletu na igrzyska nie dostał za darmo i złoił skórę Przemkowi o ponad sekundę. Tym samym dokonał tego, co nie udało się przed rokiem. Oto co powiedział tuż po zdobyciu tytułu akademickiego mistrza Polski:

Podglądałem przejazdy moich rywali, szczególnie w końcówce – chciałem zobaczyć jak tam jadą. Dzięki temu wiedziałem, że końcowy, najtrudniejszy fragment trzeba jechać ciasno, mocno na dolnej narcie i być skupionym. Właśnie to zrobiłem. AMP-y są zawodami amatorskimi, ale z bardzo wysokim poziomem. W zeszłym roku miałem problem i pokonał mnie Antek Szczepanik, w tym roku też wcale nie było łatwo wygrać. Nie mogłem tylko za mocno się pobawić, bo przede mną jeszcze miesiąc startów, więc muszę porządnie powalczyć.

AMP Narciarstwo Alpejskie
Zuzanna Czapska nie zawiodła. Zwyciężyła bardzo pewnie, a rywalki musiały zadowolić się walką o złoto.
AMP Narciarstwo Alpejskie
Niektórym udział w AMP-ach przewrócił świat do góry nogami…
AMP Narciarstwo Alpejskie
Paweł Pyjas miał do wyrównania rachunki z Antonim Szczepanikiem za zeszłoroczny gigant. Rykoszetem oberwał Przemysław Białobrzycki, który nie był w stanie pojechać tak szybko jak Paweł.
AMP Narciarstwo Alpejskie
Ceremonia kwiatowa tuż po zakończeniu rywalizacji w gigancie. Na zdjęciu wszyscy medaliści w tej konkurencji.

Slalom kobiet

Tuż po dekoracji kwiatowej najlepszych trójek w gigancie, która jest uroczystym i wzruszającym momentem, trzeba było szybko wymienić narty na krótkie i udać się na oglądanie trasy slalomu. Zapytałem Pawła Pyjasa o ustawienie. Odparł:

jest bardzo na wprost. Będzie szybko.

Po czym odgarnął sobie fragment trasy po wewnętrznej stronie przy tyczce.

To na rękę, którą prowadzę po śniegu. Nie chcę gdzieś zahaczyć o miękki śnieg

– wytłumaczył. Zaczęły jednak panie, więc zanim mógł skorzystać z wygładzonej powierzchni, na starcie pojawiły się najszybsze slalomistki z wczorajszych eliminacji. Po przejeździe trzech pierwszych zawodniczek wiele osób zgromadzonych na mecie przecierało oczy ze zdumienia. Broniąca tytułu Julia Włodarczyk za nic miała obecność bardziej utytułowanych rywalek i zlała je w pierwszym przejeździe koncertowo. Zuza Czapska przyznała, że nie bardzo ma pomysł jak odrobić 0,82 sek. Maja Chyla była w nieco bardziej komfortowej sytuacji, bo traciła zaledwie 0,29 sek., co dawało nadzieję na walkę w drugim przejeździe. Zuzanna pojechała dobrze i zgodnie z przewidywaniami zasiadła w fotelu liderki. Ale Chyla była dziś za mocna! Poprawiła czas koleżanki i jeszcze powiększyła przewagę z pierwszego przejazdu. Na starcie pozostała już tylko zawodniczka w różowej gumie najlepszej debiutantki AZS Winter Cup. Niestety po kilkunastu skrętach Julia wypadła z trasy, a na mecie słychać było jęk zawodu z dziesiątek gardeł. Nieco kwaśną minę miała też Maja Chyla, bo zanim mogła zacząć się cieszyć ze złota, przeżywała jeszcze przez jakiś czas pecha swojej rywalki:

Jestem bardzo zadowolona z tego, że udało mi się wygrać. Już cieszyłam się po pierwszym przejeździe, a drugi pojechałam równie dobrze. Współczuję Julce której nie udało się ukończyć drugiego przejazdu, a świetnie zjechała pierwszy. Miała już w tym sezonie wiele satysfakcji, więc myślę, że mimo wszystko będzie go wspominać pozytywnie. Slalom był bardzo fajny. W drugim przejeździe łatwo było o błąd, bo przy tyczkach był lód, a pomiędzy nimi zdarzały się jakiś hopki. Mój pierwszy przejazd był bardzo dobry, więc jak Julka wpadła na metę, to byłam zaskoczona, że jeszcze poprawiła czas. Po upadku boli ją trochę łokieć, więc jest mi przykro z tego powodu. Zaczęłam cieszyć się ze złota dopiero jak wstała. Szkoda, że nie możemy razem dzielić podium.

Na problemach Julii najbardziej skorzystała Katarzyna Wójcik (AGH Kraków), która co prawda straciła aż 3,57 sek. do Mai, ale była najszybsza z pozostałych dziewcząt walczących dziś na trasie. Nie kryła wielkiej radości z brązu mistrzostw Polski:

Jestem bardzo zaskoczona! W tym roku przyjechałam tu czysto dla zabawy, bo skończyłam już moją zawodową przygodę z nartami. Dziewczyny to moje koleżanki – jak byłyśmy młodsze, to ścigałyśmy się razem, ale wiadomo – gdzie teraz są one, a gdzie ja. Bardzo się cieszę. Szkoda, że to trzecie miejsce wywalczone kosztem wywrotki Julii, ale medal to medal – jest super! W ogóle świetna impreza w tym roku, fajnie że wszystko się udało.

Slalom mężczyzn

Ostatnim aktem przedstawienia była rywalizacja panów. Na starcie pojawił się, osłabiony gorączką i nieobecny podczas giganta, Juliusz MItan (AGH Kraków). W pierwszym przejeździe nie wyglądał tak dobrze jak podczas najlepszych występów w Akademickim Pucharze Polski, który wygrał. Zajmował pozycję czwartą. Tuż przed nim uplasował się Michał Czerwiński (PK Kraków), który złapał fantastyczną formę na zakończenie sezonu. Jeszcze lepiej poradził sobie Antoni Szczepanik, który postanowił powalczyć w slalomie o najwyższe cele. Najlepszym przejazdem popisał się Przemysław Białobrzycki, który potrzebował 0,42 sek. mniej niż Antek by dotrzeć do mety. Wielką niespodzianką było szybkie pożegnanie się z rywalizacją Pawła Pyjasa, który nie wykorzystał tak pieczołowicie przygotowanej gładkiej powierzchni na trzeci punkt kontaktowy ze śniegiem. Faworyt złapał tyczkę w górnej części trasy i w ten smutny sposób pożegnał się z AMP-ami. No cóż, slalom to taka konkurencja. O ile walka o złoto zarezerwowana była raczej dla czołowej dwójki, to o brąz mogło spokojnie bić się jeszcze przynajmniej pięciu zawodników, którzy mieli niewielkie różnice czasowe między sobą. Marzenia o podium wszystkich pretendentów rozwiał jednak Juliusz, który w drugim przejeździe popisał się najlepszym czasem ze wszsytkich i wyrzucił z trójki Michała. Przejazd Antoniego nie był idealny, ale zapas z pierwszego był na tyle duży, że zasiadł na fotelu lidera. Ostatnie słowo należało jednak do Przemka. Jak słusznie zauważył komentujący wydarzenia na stoku Antoni Zalewski, lider uwijał się między bramkami slalomu zwinnie jak pantera. Bardzo pewnie zbliżał się do mety, a po przekroczeniu kreski zegar wskazał upragnioną jedynkę. Tym samym najmłodszy z braci Białobrzyckich nawiązał do pięknych momentów Sebastiana i Dominika, którzy zapisali się złotymi zgłoskami w kronikach AMP. Przemysław nie ukrywał wielkiej radości na mecie zarówno z medalu, jak i z obecności na tak zacnej imprezie:

Zostać akademickim mistrzem Polski to fantastyczne uczucie! Chciałem nawiązać do sukcesów braci i też pojawić się tutaj, bawić się, bo wiele słyszałem o tych zawodach. Zdecydowanie rzeczywistość potwierdziła moje oczekiwania. Atmosfera świetna, fajna rywalizacja, wysoki poziom – super, ekstra! Stojąc na starcie widziałem, że Antek miał problemy w górnej części trasy, pamiętałem, że Paweł wypadł w pierwszym przejeździe. Trzeba było to pojechać taktycznie. Wiedziałem, że solidny przejazd da mi złoto i taki też wykonałem, bez zbędnego ryzyka. Jestem przeszczęśliwy!

AMP Narciarstwo Alpejskie
Zwinny jak pantera. Przemysław Białobrzycki w drodze po tytuł mistrza Polski.
AMP Narciarstwo Alpejskie
Ależ najmłodszy z braci Białobrzyckich cieszył się na mecie drugiego przejazdu slalomu.
AMP Narciarstwo Alpejskie
Zuzanna Czapska, Maja Chyla, Przemysław Białobrzycki i Paweł Pyjas – zdobywcy tytułów mistrzowskich AMP 2022

Po opadnięciu emocji związanych z zawodami wręczono puchary, medale oraz Kryształowe Kule dla nowych mistrzów. Po zsumowaniu punktów (i kilkukrotnym sprawdzeniu wyników) okazało się, że najlepszą uczelnią w stawce mężczyzn jest… Śląski Uniwersytet Medyczny! Jakub Jasiński, Adam Smolik i Szymon Drużba odebrali puchar przebrani w piękne tyrolskie stroje i odgryźli się za cały sezon dominacji AGH Kraków, której przedstawiciele musieli zadowolić się miejscem trzecim. Między nimi znaleźli się reprezentanci katowickiej AWF z mistrzami Polski w składzie. U pań zwyciężyły zawodniczki AWF Katowice przed alpejkami z Uniwersytetu Jagiellońskiego oraz AWF Kraków. Ceremonia była momentem bardzo miłym, a jednocześnie zwieńczyła piękny czas Akademickich Mistrzostw Polski i wszystkich nas w mgnieniu oka przeniosła z trzydniowego narciarskiego święta na Harendzie do brutalnej rzeczywistości. Oby przyszłoroczne zmagania odbywały się w spokojniejszych czasach.

Wyniki Akademickich Mistrzostw Polski 2022 znajdują się na stronie organizatora.

Znaczniki

Podobało się? Doceń proszę atrakcyjne treści i kliknij:

Zobacz także

Inne artykuły

maryna

Mini wywiad z Maryną po supergigancie w Lenzerheide

A teraz obiecany mini-wywiad z Maryna Gąsienicą-Daniel przeprowadzony w rejonie linii mety po supergigancie w Lenzerheide. Wiem, że trochę późno, ale pomimo to przeczytać warto. Cześć. Ponownie spotykamy się po zawodach. Tym razem prawie

maryna gąsienica daniel

Ostatnie pchnięcia

To był długi i ciekawy sezon. Na pewno ciężki dla większości zawodników, a w szczególności dla tych, którzy jeżdżą wszystkie konkurencje. Dużo podróżowania, mnóstwo startów i wszyscy są już bardzo zmęczeni. Niemniej, końcówka

AMP Narciarstwo Alpejskie

AMP 2022: Dwa oblicza wielkiego finału

Zuzanna Czapska i Paweł Pyjas (oboje AWF Katowice) zdobyli tytuły akademickich mistrzów Polski w gigancie. W slalomie zwyciężyli Maja Chyla (UJ Kraków) oraz Przemysław Białobrzycki (AWF Katowice). W Zakopanem zakończyły się

AMP Narciarstwo Alpejskie

AMP 2022: Bez dotykania tyczek

Zwycięzcami eliminacji slalomowych zostali ci sami zawodnicy, którzy byli najlepsi we wczorajszym gigancie. Na zachodzie dominacja Zuzanny Czapskiej i Pawła Pyjasa (oboje AWF Katowice), a na wschodzie zwycięstwo Mai Chyli (UJ Kraków) i Antoniego

maryna gąsienica-daniel

W Lenzerheide po dwóch latach…

Obiecałem relację, wiec być musi… Czas i sytuacja na świecie, co prawda nie napawają mnie chęcią do pisania o narciarstwie, ale życie toczy się dalej pomimo niezbyt miłych wieści stąd i zowąd. Wreszcie

Newsletter

Dołącz do nas – warto

Jeśli chcesz dostawać informacje o nowościach na stronie, nowych odcinkach podcastu, transmisjach live na facebooku, organizowanych przez nas szkoleniach i ważnych wydarzeniach oraz mieć dostęp do niektórych cennych materiałów na stronie (np. wersji online Magazynu NTN Snow & More) wcześniej niż inni, zapisz się na newsletter. Nie ujawnimy nikomu tego adresu e-mail, nie przesyłamy spamu, a wypisać możesz się w każdej chwili.