tre cime

Swojego czasu, kolega podzielił się ze mną ciekawą refleksją – żadna kampania społeczna, reklama czy inna forma promocji nie zrobiła tak wiele dla popularyzacji sportu i zdrowego trybu życia jak Decathlon. Niedługo potem nadarzyła się dla mnie nie lada okazja, żeby zobaczyć zza kulis jak wygląda praca u giganta z Francji. W Megève, znajdującego się u podnóża Mont Blanc odwiedziliśmy flagowy sklep firmy Decathlon, czyli Mountain Store – główną kwaterę osób odpowiedzialnych za marki Wed’ze, Simond oraz Quechua. W rozmowach z inżynierami oraz menadżerami dowiedzieliśmy się w jaki sposób projektowane i testowane są narty oraz jak wygląda dalszy proces ich produkcji.

Po zeszłorocznym Niezależnym Teście Narciarskim, gdzie po pierwszy raz miałem okazję jeździć na nartach Wed’ze, ciekaw byłem najnowszej kolekcji. Decathlon na przyszły sezon zaplanował sporą sprzętową ofensywę. W ofercie oprócz odświeżonej linii odzieży narciarskiej w przyjemnej dla oka kolorystyce, znajdziemy duży wybór nart. Obok typowych grup nart on-piste, allmountain oraz lady, francuska firma idzie z duchem czasu i stawia na nowy, coraz popularniejszy kierunek – nart do jazdy poza trasami oraz nart skitourowych. W trakcie testów deski wypadały bardzo dobrze, radząc sobie nawet w trudniejszych, twardszych warunkach. W parze z obfitym wyborem nart off-piste i freestyle, Decathlon do kompletu proponuje akcesoria własnej produkcji niezbędne do uprawiania górskiej turystyki, takie jak lawinowe ABC czy foki.

W nowościach sprzętowych najciekawszą propozycją są Boost 300 Archtec, których proces tworzenia – jak deklaruje product menager – trwa zaledwie 12 minut. Narty stworzone są z pięciu komponentów, które zgrzewane są w specjalnej formie. Są lekkie i przyjemne w jeździe. Przyjemna jest przede wszystkim ich cena – w Polsce 499 zł. Jest to propozycja Decathlonu dla narciarzy, którzy nie chcą wydawać fortuny na swoje pierwsze deski. Nowością również jest nowy rodzaj linera w butach marki Wed’ze – zamiast przedniej części wkładu, prowadzonej wzdłuż kości piszczelowej, postawiono na dwa boczne płaty nakładające się na siebie.

Jedno jest pewne – francuski gigant nie składa broni i coraz śmielej zaczyna się przebijać na narciarskim rynku, stawiając już nie tylko na atrakcyjną cenę ale przede wszystkim jakość oferowanych produktów, zwracając się w stronę bardziej wymagających klientów. O tym jak wypadają w akcji będziemy mogli się przekonać już w sezonie 2018/19 oraz na Niezależnym Teście Narciarskim w Kauntertal.