Gigant Masters

Gigant jest najpowszechniej uprawianą konkurencją narciarstwa alpejskiego. Niektórzy uważają, że jest także najtrudniejszą i najlepiej rozwijającą technikę. Sportowe narty gigantowe przeszły w ostatnich kilkunastu latach kilka istotnych zmian w większości wymuszonych przez – moim zdaniem – mało rozgarniętych działaczy FIS. Najpierw – w sposób naturalny – z prostych długich desek zrobiły się carvery, gdyż po prostu były szybsze. Następnie działacze ograniczyli promień zawodniczych nart gigantowych do 21 m. Po kilku sezonach zwiększono promień do 27 m, szerokość pod butem do 67 mm, a długość minimalną do 185 cm. Minęło kilka lat i światowy związek po raz kolejny zmienił przepisy, ograniczając szerokość pod butem do 65 mm, zwiększając długość do 195 cm i promień do 35 m (wszystkie dane dla nart męskich). O ile zawodnicy poziomu APŚ jako tako poradzili sobie z nowym sprzętem, choć za cenę zwiększonego obciążenia kolan i przede wszystkim kręgosłupa, o tyle deski te stały się niedostępne dla zawodników amatorów i narciarzy ekspertów. Powstała potrzeba wytworzenia nart o konstrukcji desek sportowych, ale o bardziej przyjaznej geometrii. Pierwsze na rynku były Rossignole Master, a wkrótce i inne firmy podążyły tą drogą. Cała też kategoria tych nart przejęła nazwę od Rossignoli. Dzięki budowie i mniejszym promieniom skrętów niż wymagany przez FIS nadają się one nawet do szybkich, „prawdziwych” gigantów dla zawodników startujących w seriach amatorskich lub Masters. Mogą być też używane przez instruktorów i narciarzy ekspertów jako bardzo szybkie i skuteczne cruisery na maszynowo przygotowane, długie stoki.

Gigant

Sklepowe narty gigantowe przeznaczone są dla narciarzy ekspertów, którzy najchętniej jeżdżą łukami o dużym promieniu, przemierzają wielkie dystanse w obrębie przygotowanych maszynowo tras. Duża część prezentowanych modeli nadaje się dla narciarzy amatorów jako narty do startów w branżowych zawodach narciarskich, które w ogromnej większości wypadków rozgrywane są w formie łatwego giganta. Wszystkie deski gigantowe powinny charakteryzować się bardzo dobrym trzymaniem na twardym, stabilnością w skrętach na krawędziach przy dużej prędkości oraz dynamiką na końcu każdego wirażu.
Wśród testowanych modeli znajdziecie zarówno narty bardzo łatwe, idealne do rozpoczęcia przygody z nartami dłuższymi i o większym promieniu, jak i konstrukcje bardzo przypominające sportowe. Potencjalni użytkownicy tych ostatnich powinni mieć świadomość, że bez należytego przygotowania technicznego i kondycyjnego mogą im nie sprostać. Po przeczytaniu komentarzy wszystko stanie się jednak jasne.

Slalom FIS

Narty z grupy Slalom Sport (tak zwane komórkowe) to bardzo specjalistyczne deski przeznaczone do pokonywania tras slalomów podczas zawodów i treningów. Slalomista pokonuje trasę ustawioną z pojedynczych tyczek w rytmie szybszym niż jeden skręt na sekundę. Oprócz wyjątkowo szybkich i silnych nóg oraz nienagannej techniki jazdy potrzebuje do tego specjalnych nart, które umożliwią mu sprostanie zadaniu. Bzdurą jest dość powszechne stwierdzenie, że dobry narciarz zjedzie na wszystkim. Główne cechy, jakimi powinny się charakteryzować takie deski, to: trzymanie na twardym podłożu oraz skrętność, poręczność. Istotna jest również nieznana w innych grupach bardzo duża dynamika. Narty slalomowe trzeba też dobierać do indywidualnych potrzeb samych zawodników. Niektórzy wybierają bardziej bezpośredni tor jazdy i potrzebują do tego stabilniejszych, sztywniejszych desek. Inni jeżdżą bardziej „na okrągło” i co za tym idzie powinni używać nart bardziej elastycznych, które zwykle są też nieco bardziej nerwowe.
W naszym kraju slalomowe narty sportowe używane są także przez narciarzy-amatorów, którzy nigdy nie jeżdżą miedzy tyczkami albo tylko okazjonalnie. Z sobie tylko wiadomych powodów wybierają oni narty z tej grupy, choć są one mało uniwersalne i szczególnie nieprzyjazne w warunkach miękkiego śniegu i źle przygotowanych tras. Jednak jeśli już zdecydowaliście się na slalomowe narty sportowe, dokładnie przeczytajcie wyniki, gdyż w żadnej innej prezentowanej grupie oceny niepunktowe nie były tak podobne. Jednocześnie ze słownych opisów można doskonale ocenić charakter prezentowanych konstrukcji i wybrać idealną parę dla siebie.

Slalom

Na pierwszy rzut oka slalomowe narty sklepowe niewiele różnią się od tych sportowych. Często mają nawet taką samą geometrię. Jak jednak powszechnie wiadomo, „diabeł tkwi w szczegółach” i właśnie one odróżniają produkty z tych dwóch jakże podobnych grup. Sklepowe narty slalomowe przeznaczone są dla wszystkich tych, którzy lubią poruszać się po dobrze przygotowanych trasach w obrębie średnich prędkości i skrętami o średnich i małych promieniach. Ich większa w stosunku do konstrukcji z grupy SL FIS przyjazność bierze się z mniejszej sztywności poprzecznej i zwykle większej elastyczności (choć zdarzają się wyjątki). Dzięki temu sklepowe slalomki nadają się dla byłych sportowców, narciarzy ekspertów, a nawet bardzo ambitnych średniozaawansowanych. Również z tego powodu dostępne długości nart sklepowych to nie tylko przypisane przez FIS 165 cm dla panów i 155 cm dla pań. Często zdarza się, że mocno zbudowani mężczyźni, którzy lubią jeździć krótkimi wirażami, wybierają długość 170 cm, aby w ten sposób nieco podnieść stabilność w łuku i tym samym wszechstronność swoich nart. Sklepowe slalomki są też mniej dynamiczne od swoich fisowych odpowiedników i dzięki temu narciarze-amatorzy są w stanie łatwiej je okiełznać. Prezentowane modele można podzielić na dwie podgrupy: typowe narty przeznaczone dla amatorów oraz deski, którym całkiem blisko do sportowych odpowiedników. Wybór należy do was, choć najpierw należy zadać sobie pytanie o sens posiadania nart do krótkich skrętów, a odpowiedź wcale nie musi być taka jednoznaczna.

VIP (specjalne)

To nasza ulubiona grupa testowa. Nasi piloci nie tylko muszą sprawdzić jakość nart, ale także określić, do czego najbardziej się nadają i jaką mają charakterystykę. W żadnej innej z grup oceny nie są tak rozbieżne. Osobiście uważam, że testowanie nart z grupy VIP to najciekawsze zajęcie na teście. Kiedyś, w ubiegłym stuleciu, takie najbardziej zaawansowane technologicznie narty nazywano High Performance i już sama nazwa bardzo precyzyjnie określała odpowiednią dla nich grupę docelową. Niestety macherzy od marketingu uznali tę nazwę za przestarzałą i zastąpili ją innymi. Tak czy inaczej deski należące do grupy nazwanej przez nas VIP są całkiem niezwykłe. Wybieramy do niej najbardziej technologicznie zaawansowane i często też najdroższe modele z kolekcji każdego producenta. Przeznaczone są one w pierwszym rzędzie dla wszystkich dobrych i bardzo dobrych narciarzy, którzy cenią sobie osiągi i jakość, ale nie za cenę całkowitej utraty komfortu. W tej grupie znajdziecie więc nie tylko bardzo ciekawe i szalenie sprawne narty, ale przede wszystkim deski o bardzo różnej charakterystyce. Moim zdaniem w tej grupie większość niejeżdżących sportowo czytelników „NTN Snow & More” powinna wyszukać swoje narty. Można też mieć pewność, że wszystkie przedstawione tu produkty będą działały zgodnie z opisem. Wyniki grupy przeczytać należy jednak szalenie uważnie, aby na sto procent wybrać parę nart idealną do swoich potrzeb.

Allmountain

Czy znacie szwajcarskie powiedzenie o mlecznej krowie znoszącej jajka? Zapewne nie. Nic nie szkodzi, chodzi o to, że bardzo ciężko połączyć ogień z wodą bez utraty właściwości jednego lub drugiego. Od bardzo wielu sezonów konstruktorzy na próżno starają się wykonać deski „jedne do wszystkiego”. Zawsze któraś z cech dominuje. Taką krową znoszącą jajka miały być narty z grupy allmoutain, które w założeniach konstruktorów równie dobrze miały nadawać się do jazdy po trasach wirażami ciętymi, jak i w terenie i nawet głębokim śniegu.
W rzeczywistości stworzono grupę nart dublujących deski allround, tyle tylko, że nieco szerszych na odcinku pod butem i lepiej nadających się do bardzo okazjonalnych wypadów poza trasy, ale w ich najbliższą okolicę (o żadnym freeride nie ma tu nawet mowy). W gruncie rzeczy narty z grupy allmountain najlepiej nadają się do jazdy po trasach, ale w cięższych warunkach śniegowych (opady śniegu, rozmiękłe podłoże, firn itp.). Tak czy inaczej deski allmountain na pewno znajdą swoich entuzjastów wśród narciarzy średniozaawansowanych i lepszych, którzy jeżdżą w sposób okazjonalny (na przykład tydzień lub dwa w sezonie). Ich odbiorcami będą osoby, dla których komfort jest ważniejszy niż dynamika i zdolność do bardzo szybkiej jazdy.
Jeśli tylko uważnie przeczytacie wyniki naszego testu w tej grupie, z łatwością zauważycie, że deski tu prezentowane są albo bardzo dobre w terenie, albo znakomite na trasach. W grupie tej są też bardzo wyraźne różnice punktowe, więc trzeba się skupić przy lekturze i wyborze.

Lady

Dla kogo nadają się narty z grupy Lady? Noooo, zapewne dla kobiet. W zasadzie jedynie dla kobiet i to wcale nie za sprawą technologii, ale damskiego wzornictwa. Chyba że ono komuś nie przeszkadza, a o to w dzisiejszych czasach nietrudno. Żarty na bok. W początkowych latach rozwoju narciarstwa wszystkie deski były typu unisex, czyli nie rozróżniano nart męskich i damskich. Dopiero w latach 70. ubiegłego stulecia zaczęto produkować modele damskie, ale zwykle od jednego do góra dwóch w kolekcjach każdej z firm. Prawdziwy boom nastąpił dopiero na początku naszego stulecia, kiedy każda z firm za punkt honoru postawiła sobie stworzenie pełnych damskich kolekcji. Konstruktorzy nart dla pań uważali, że deski dla tej grupy odbiorców powinny być po pierwsze lekkie, a po drugie w kwiatki. Efektem tych działań była cała masa konstrukcji z rdzeniem wykonanym z przysłowiowego siana i o infantylnej szacie graficznej. Dopiero stosunkowo niedawno narty damskie zaczęły dorównywać męskim odpowiednikom. Nadal są lżejsze, ale często stosuje się w ich konstrukcjach pełnowartościowe, drewniane rdzenie i wymyślne systemy tłumienia drgań. Wreszcie deski damskie nie służą jedynie do dojazdu do najbliższej knajpy z leżakami, ale do zabawy i przygód przez cały dzień w obrębie tras i – w przypadku niektórych modeli – poza nimi. Nasza grupa jest dość zróżnicowana i warto dokładnie przyjrzeć się wynikom i charakterystyce.

Freeride Small

Niewielu jest narciarzy, których po osiągnięciu pewnego poziomu zaawansowania technicznego nie zaczyna ciągnąć poza wytyczone trasy. Mniej ambitni kupują sobie deski allmountain i próbują swych sił w bezpośrednim pobliżu wyciągów. Ambitniejsi idą na kurs lawinowy, zaopatrują się przynajmniej w detektor, szukają partnerów i wybierają dla siebie deski Freeride Small. Ustanowiona przez nas granica przynależności do tej grupy wynosi 110 mm pod butem. Wydaje się rozsądna, gdyż w dzisiejszych czasach nikt się już chyba nie obawia zbyt szerokich nart. Maksimum 110 mm pod butem daje też praktycznie gwarancję, że na takich deskach da się całkiem sprawnie pojeździć w obrębie przygotowanych tras, a takiej jazdy w europejskich górach na pewno nie zabraknie. I w ten sposób dotarliśmy do clou sprawy. Deski Freeride Small – moim zdaniem – przeznaczone są do jazdy pozatrasowej w europejskich warunkach, gdzie świeży śnieg jest szybko rozjechany, a w celu dotarcia do nietkniętych połaci białego puchu trzeba często i daleko trawersować w dziurach i twardym śniegu. Europejski freeride’owiec często spotka się ze śniegiem typu gips lub szreń, a nawet wylodzonymi odcinkami tras. Małe narty freeride są wystarczająco wszechstronne, aby sprostać tym wymaganiom. Zobaczcie wyniki. Będziecie zaskoczeni, co piszą nasi testerzy na temat ich przydatności w twardych lub mało idealnych warunkach.

Freeride Big

Nietknięte połacie alaskańskich ścian, ogromne przestrzenie gór Kaszmiru, bezdenne puchy Japonii, Gruzja na prognozę. Jeśli jeździsz choćby czasami w takich warunkach, jedna para desek z grupy Freeride Big przyda ci się na pewno. Ponieważ czasami przydaje się też w Europie (a nawet w rejonie Kasprowego Wierchu, ale cicho sza, bo usłyszy Świstak), nie wyobrażam sobie, aby na narciarski wyjazd nie mieć ze sobą takiej pary nart – „just in case” – jak mawiają Anglicy. Oczywiście w puchu można zjechać prawie na wszystkim, ale nic nie daje takiej frajdy, jak jazda na megaszerokich deskach. Uczucie surfowania jest wtedy bardzo realne, a skuteczność jazdy i wysiłek odpowiednio maksymalizowana i zminimalizowany. To na pewno nie są deski wszechstronne i próby jazdy na nich slalomów skończą się niepowodzeniem, ale wiele z prezentowanych modeli jest wystarczająco sprawnych na trasach, aby bez lęku przejechać dojazdówki. Zobaczcie wyniki, jest w czym wybierać, a charakterystyki są czasami skrajnie różne. Dla każdego stylu jazdy i dla każdego narciarza eksperta.

O Autorze

Tomek Kurdziel

Redaktor naczelny, założyciel i pomysłodawca Magazynu NTN. W dzieciństwie otarł się o WKN, przez wiele lat był członkiem AKN. Po roku 1981 przez 18 lat przebywał w Norwegii i Szwajcarii. Założył i przez wiele lat prezesował UIK Alpin na Uniwersytecie w Oslo. W latach 1985-1989 startował w zawodach FIS. Na początku lat 90. startował w zawodach snowboardowych (konkurencje alpejskie). Od 1997 roku pasjonat i promotor carvingu w Europie. Członek komitetu organizacyjnego FIS Carving Cup. W chwilach wolnych komentator Eurosportu. Obecnie entuzjasta freeride'u, motocyklowego enduro i windsurfingu.

Podobne Posty