Pierwszy narciarski weekend tego sezonu już za mną. Tymczasem na sucho jeszcze, czyli przed telewizorem i na targach. Emocji nie zabrakło, zapewniam! Mimo że wcześniej, bo już na początku października, dość niespodzianym opadem i stosunkowo długo utrzymującym się śniegiem kusił Kasprowy Wierch (tak, tak, jak wielu z nas z zazdrością śledziłem w sieci poczynania Piotrka Gąsiorowskiego, Jędrka Bargiela i Przemka Sobczyka, którzy ganiali góra-dół na Kasprowym z rogalami na ustach), dopiero teraz poczułem na własnej skórze ten sobotnio-niedzielny październikowy dreszczyk emocji. Oczywiście zdołowały mnie spotkania ze znajomymi, którzy już zdążyli stracić opaleniznę po powrocie z Alp, więc jesiennej deprechy tak całkiem całkiem się nie pozbyłem…

Zacznijmy jednak od początku. Sölden, czyli inauguracja sezonu alpejskiego Pucharu Świata. Te zawody elektryzują mnie wyposzczonego po lecie szczególnie (jak zapewne każdego entuzjastę), choć oczywiście potem dochodzą do głosu kolejne lokalizacje APŚ, z klasycznymi trasami na czele… Giganty w Sölden pokryły się terminami ze Snow Expo – targami branży narciarskiej w Warszawie. Czy PGE Narodowy okazał się dobrym miejscem na tego typu imprezę? Czy sam pomysł i termin się sprawdzą? Okaże się już za rok, jeśli w kalendarzu pojawi się druga edycja. Z moich obserwacji, rozmów i wniosków wynika, że z tej mąki bochen powinien wyrosnąć okazały. Wystawcy z kraju w komplecie (lokalizacją wygrał PM Sport ze stoiskiem Rossignola i Dynastara, bo wpadało się nich od razu przy wejściu). Nie zabrakło też regionów/krajów z ofertami narciarskimi dla Polaków (tu jak zwykle przyjemny postój w zaprzyjaźnionym Tyrolu), spotkań z ciekawymi ludźmi (w salach wykładowych i na scenie). Redakcja magazynu NTN i fachowcy Super Serwisu NTN zadowoleni, a to najważniejsze! Szukający porównań z ISPO będą mieli używanie. Spokojnie. Ziarnko do ziarnka…

*************

To czego mi zabrakło, to brak możliwości by wspólnie obejrzeć pierwsze zawody alpejskiego sezonu, gdzieś tam w sali kinowej (na chwilę odpoczynku od zapętlonego „Streifa”). Oczami wyobraźni widzę takie przedsięwzięcie, a potem rozmowy o ukochanym racingu, bo było z kim. Spotkałem na przykład na Snow Expo Maćka Bydlińskiego, który przecież dobrych kilka lat startował w imprezach najwyższej rangi. Z pewnością mógłby godzinami opowiadać ciekawostki, o sprzęcie, o ludziach, miejscach, o wszystkim. Wygadany chłopak jest, więc wpisałby się w ten projekt idealnie. Nie wpisała się za to Aga Gąsienica Gładczan, bo mimo że wszystkich zapraszała do Warszawy w superprodukcji filmowej, sama się nie pojawiła. Szkoda, choćby z tego względu, że miałem moderować dyskusję nt. powiązań racingu i freeride’u z nią i z Andrzejem Osuchowskim. Pogadaliśmy za to z Osuchem i Pawłem Palichlebem (o wielu aspektach freeride’u) i też było zacnie. Dla przykładu przekonałem się naocznie jak wygląda odpychanie się kijkami w puchu (dzięki Matson za wymuszenie na Osuchu powtórki tej demonstracji!). Zainteresowani mogli dowiedzieć się znacznie więcej. Fajnie się gawędziło!

*************

Wszyscy wszystko wiedzą, więc wiecie i to, że wiele wskazuje, że Maciek ścigać się już nie będzie. Koniec kariery zawodniczej! Chyba, że znajdzie się sponsor. PZN bowiem łożyć nie zamierza. Maciek rozkręca za to firmowany swoim nazwiskiem projekt szkoleniowy. Nie dziwię się naszemu najwybitniejszemu alpejczykowi ostatnich lat, że postanowił skończyć kopanie z koniem, bo ile można udawać, że się jest zawodowcem skoro okoliczności. Może faktycznie postawić na młodzież? W Sölden Polskę reprezentował Piotr Habdas. 18 lat. Mistrz Polski juniorów z Czarnej Góry 2016 w slalomie, za co dostał 39,4 fispunktów. Najlepsze punkty w gigancie zjechał FIS Junior Race w Bormio – 48,5, gdzie był 21. W debiucie w „Białym Cyrku” uzyskał 75. czas pierwszego przejazdu (startował z nr. 87). Trzymam kciuki za juniora. Wielu stawiało też na Szymona Bębenka, ale rozwalił kolano i ciąg dalszy jego kariery mocno się zagmatwał. Dopinguję też Marynę Gąsienicę Daniel, której w Sölden jednak (drugi raz z rzędu) nie było dane dojechać do mety pierwszego przejazdu. Patrząc na suche wyniki DNF wygląda bezlitośnie. Latem trenowała na antypodach, więc może w sezonie odpali.

*************

Ostatnio usłyszałem/przeczytałem określenie, które mnie rozbawiło. Mianowicie, że PZN jest „skokocentryczny”. Idealne. Jest! To oczywiste i nikt w to nie wątpi, szczególnie kiedy się słyszy (i to niekoniecznie od Maćka, bo temat znam jeszcze sprzed targów), że potężny sponsor wycofał się ze wsparcia kadry alpejskiej/systemu szkolenia narciarskiego, bo PZN dokonał dywersji na miarę piątej kolumny. Dlaczego? Gdyż to miały być pieniądze na narciarstwo alpejskie, a nie na skoki (czytaj: PZN zażądał ponoć podziałkowania się z działem skoków na nartach, jakby im było mało). Ratunek dla naszego pięknego sportu odroczony.
Rzygać się chce. Przepraszam.

*************

Usłyszałem w mojej ulubionej audycji radiowej (TSM), że na Rettenbachu nie było niespodzianek. Czyżby? Ja bym się tam kilku doszukał, ale ja to dziwny jestem i truskawki cukrem posypuję. Podium Marty Bassino. Wiem, wiem, była już nawet piąta, szósta i kilka razy w dychu. Lecz mimo wszystko… Ona ma 20 lat (zresztą wyprzedziły ją Gut »’91 rocznik« i Shiffrin ’95). A drugi przejazd Petry Vlhovej? A Eva-Maria Brem z 26. miejscem? U mężczyzn też zgodnie z oczekiwaniami? Czwarte miejsce Zana Kranjca? Tu nawet Maciek Bydliński się zdziwił. A drugi przejazd Benedikta Staubitzera? Pewnie jeszcze kilka dziur w całym by się znalazło. Tak tylko się czepiam, dla zasady ;).

*************

Na sam koniec wyznam: cieszę się, bo w tym sezonie znów mam się pojawić na antenie Eurosportu w charakterze komentatora narciarstwa alpejskiego. Zatem do usłyszenia w telewizorze. Udanej zimy wszystkim życzę i oczywiście smacznego niedźwiedziego mięsa w górach!

O Autorze

Dziennikarz prasowy, radiowy, internetowy; komentator sportowy, spiker Legii Warszawa, a do tego narciarz-amator; żeglarz, ex-pięcioboista i wioślarz. Dziennikarstwo sportowe traktuje jako przedłużenie kariery zawodniczej. Organizator rajdów przygodowych. Lubi sobie pojeździć na rowerze i ogólnie się trochę zmęczyć. Autor prowadzi swój prywatny blog pod adresem zonaurbana.pl.

Podobne Posty

  • Kürbis

    Panie redaktorze, bardzo prosze nie zblizac sie do mikrofonu Eurosportu. Niech Pan sobie pisze, jak juz Pan musi ile Pan chce ale od mikrofonu publicznego prosze z daleka.