Jędrek Bargiel dokonał rzeczy (i to wielu!) niesłychanych. Przemieszcza się po górach w tempie niewyobrażalnym i zrobił z tego pożytek. Nie tylko sam na tym korzysta, ale stworzył ekipę, która razem z Bargielem stworzyła świetny produkt. Jędrek został ambasadorem Canal+ Discovery i telewizja ta wkrótce rozpocznie emisję ośmiu odcinków (ośmiu odcinków!) serialu (serialu!) o ostatniej wyprawie zakopiańczyka po trofeum „Śnieżnej Pantery”.

Niewtajemniczonych wtajemniczę. Śnieżna Pantera to tytuł nadawany zdobywcom pięciu najwyższych szczytów byłego Związku Radzieckiego. Premiera serii 14 listopada (poniedziałek) o 21.00. Wiaty przystankowe w Warszawie (zapewne w innych miastach także), a nawet billboardy zdobi wizerunek tego ekstremalnego narciarza. Każdy w miarę zainteresowany narciarstwem słyszał o dokonaniach Bargiela. Zjazdy z ośmiotysięczników są oczywiście najbardziej spektakularne. Wcześniej kadra skialpinistyczna z imponującymi i naprawdę obiecującymi wynikami w najbardziej prestiżowych zawodach, rekord podbiegu na Elbrus… Długo by wymieniać, a pewnie temat stanie się wszechobecny w najbliższych dniach i tygodniach, więc nie ma co tutaj międlić. Jestem przekonany, że projekcje będą gratką nie tylko dla miłośników gór. Nie oglądałem jeszcze, choć zdarza się, że dziennikarze otrzymują przywileje przedpremierowych pokazów, ale po kilku ultra ciekawych rozmowach z Jędrkiem wiem, że będzie to kompletny sztos. Nie mogę się doczekać.

***********

Nie tak dawno, bo na targach Snow Expo, miałem okazję spotkać się z Andrzejem Osuchowskim. Świetny pretekst do uruchomienia wspólnych wspomnień, w postaci Austrostrady – miesięcznej wyprawy sprzed kilku lat, do kilku ośrodków narciarskich w Austrii. Skład wyprawy: Osuch, Sebastian Litner (w roli prosów), Marcin Pukowiec i Dawid Krępski (wideo, montaż), Tomasz Rakoczy (foto), Tomasz Grzywiński (produkcja) oraz Krzysztof Burnetko i ja (wymiennie – jako dziennikarze). Wydawało nam się to ogromnym przedsięwzięciem logistycznym i faktycznie było. Efektem był wideoblog, dziennik spisywany na stronie plus mocne foty. Jedna z fajniejszych, narciarskich przygód mojego życia i choćby z tej perspektywy wyobrażam sobie, że film nakręcony podczas zdobywania Śnieżnej Pantery to będzie istne mistrzostwo świata. Sam fakt, że nawet na wysokości sześciu tysięcy metrów zdjęcia kręcono przy pomocy dronów i śmigłowców (!!!) pobudza, ba, rozjusza wyobraźnię!

***********

Obejrzałem „Zwarcie” – program na TVP Sport (wciąż nie mogę skumać, dlaczego „TVP Kultura” jest w otwartej telewizji, a („TVP Kultura Fizyczna” nie…, ale to na inną okazję) prowadzony przez specjalistę od sportów zimowych (komentuje m.in. biegi narciarskie) i letnich (np. lekkoatletyka) redaktora-olimpijczyka Jóźwika Andrzeja. Jakbym się czegokolwiek spodziewał, napisałbym o rozczarowaniu, ale tak nie było. Rozmowa z przedstawicielem PZN na temat dramatu narciarstwa alpejskiego i bezradności narciarskiej centrali ogólnie miała na celu jedynie poklepanie się po plecach, by nie napisać cytatu trenera Wójcika, tego o lizaniu wiadomo po czym. Szkoda czasu. Mam jeden podstawowy wniosek: nie wróżę tej ekipie odrodzenia polskiego narciarstwa alpejskiego.

***********

Zbliża się Levi – pierwszy slalom sezonu APŚ. Nie przepadam za tymi zawodami, choć muszę się przyznać, że lubię je za coś. Za jedną rzecz. Oznaczają bowiem, że wielkimi krokami zbliża się Beaver Creek. Jednym z moich marzeń jest pojeździć na Birds of Prey. Potencjalny sponsor mojego wyjazdu mile widziany.


Smacznego niedźwiedziego mięsa w górach życzę.
Do zobaczenia w górach i usłyszenia na Legii oraz w Eurosporcie.

O Autorze

Dziennikarz prasowy, radiowy, internetowy; komentator sportowy, spiker Legii Warszawa, a do tego narciarz-amator; żeglarz, ex-pięcioboista i wioślarz. Dziennikarstwo sportowe traktuje jako przedłużenie kariery zawodniczej. Organizator rajdów przygodowych. Lubi sobie pojeździć na rowerze i ogólnie się trochę zmęczyć. Autor prowadzi swój prywatny blog pod adresem zonaurbana.pl.

Podobne posty

  • Marcin Szafrański

    Na Birds of Pray die pojeździsz. Byłem, wiem co piszę. :)
    Ale do Beaver… naprawdę warto