O 32. Bazie Lotnictwa Taktycznego w Łasku zrobiło się głośno w ciągu ostatnich miesięcy. Wszystko za sprawą amerykańskich myśliwców F-16, które przyleciały do Polski w związku z kryzysem na Ukrainie. My udaliśmy się do Łasku w sprawie zupełnie niezwiązanej z lotnictwem, wojną i wielką polityką. Naszą misją było sprawdzenie kondycji fizycznej żołnierzy podczas 1. Wojskowego Testu Coopera.

Do bazy przyjeżdżamy kilka minut po ósmej. Oczywiście nie obywa się bez wydania przepustek. Mężczyzna odpowiedzialny za tę czynność dopytuje się o szczegóły naszej akcji. Jest żywo zainteresowany udziałem. Opowiada o przebiegniętych maratonach i z żalem stwierdza, że służba nie pozwoli mu dziś na start. W tym momencie pojawia się Janusz Milczarek z żołnierskiej sekcji biegowej „Jastrząb” – pomysłodawca całego przedsięwzięcia. Wita nas i wskazuje drogę do stadionu. Po chwili docieramy do przepięknego, nowoczesnego kompleksu sportowego z tartanową bieżnią. Za drutem kolczastym znajdują się potężne „garaże” dla F-16, które zwiększają atrakcyjność tego miejsca. Rozstawiamy biuro zawodów, a wokół zbiera się coraz więcej wojskowych, chętnych do sprawdzenia swoich możliwości.

W trakcie rozgrzewki, prowadzonej przez instruktorki z jednostkowego fitness clubu, Janusz Milczarek opowiada skąd w ogóle wziął się pomysł na imprezę.

Wszystko zrodziło się w mojej głowie w tym roku. Udzielam się w sekcji biegowej „Jastrząb” oraz w klubie „Łódź Running Team”. Słyszałem o akcji „Test Coopera dla Wszystkich” organizowanej przez AZS Środowisko Warszawa w całej Polsce i pomyślałem, że wspaniale byłoby zrobić coś takiego u nas w bazie. Ideę podchwycił dowódca jednostki – pułkownik Ireneusz Nowak, który osobiście zaangażował się w to, aby test odbył się właśnie tutaj.

Ostatnie prace organizacyjne są już na wykończeniu, a pierwsza grupa dziesięciu śmiałków stoi na linii startu i jest gotowa do zmierzenia się z wyzwaniem, jakim jest 12 minut biegu. Pada strzał i żołnierze ruszają do walki nie z przeciwnikiem, ale z własnymi słabościami. Już podczas początkowych metrów od stawki odłącza się Sylwester Rębacz. Różnica między nim, a pozostałymi jest taka, jak między wojskowym odrzutowcem a rolniczą Wilgą.

Nikt nie ma szans go pokonać. Chyba, że pojawi się jakiś amerykański zawodnik, którego nie znam.

– opowiada Mariusz Wasilewski, który dziś pełni funkcję sędziego. Ja liczę na to, że wszystkie karty nie zostaną odkryte już na początku zabawy, ale gdy po komendzie „stop” dowiaduję się o wyniku szybkonogiego Sylwestra nie mam złudzeń. 3470 m pokonane w 12 minut, to naprawdę wysoko zawieszona poprzeczka.

Pierwszy kilometr pobiegłem za szybko, bo w trzy minuty i później trochę opadłem z sił. Popełniłem błąd taktyczny. Nigdy nie brałem udziału w teście Coopera. Dwa lata temu biegłem na trzy kilometry i miałem czas 9:47, więc myślę, że następnym razem uda mi się poprawić wynik.

– mówi tuż po próbie, nie do końca zadowolony zawodnik.


Sylwester Rębacz i Andrzej Szczepański podczas 1. Wojskowego Testu Coopera


Zawodnicy pokonują pierwszy łuk bieżni


W jednostce pracują też kobiety. Na zdjęciu Monika Koziróg, która w bazie jest instruktorką fitness.

Rafał przez mikrofon gorąco zachęca stacjonujących tu Amerykanów do wzięcia udziału w zabawie. Nikt z nich jednak nie przychodzi.

Pewnie pakują na siłowni. Oni wolą tam siedzieć.

– przekonuje mnie szykujący się do biegu Arkadiusz Wronka. Po kilku minutach zjawia się Zac z USA. Niestety nie zamierza sprawdzić swoich możliwości w teście – mówi, że jest zmęczony po treningu. Okazuje się, że w ogóle nie słyszał nigdy o próbie wytrzymałościowej wymyślonej przez lekarza Kennetha Coopera w 1968 roku, nomen omen na potrzeby amerykańskiej armii. Obiecuje, że zawoła kolegów i znika między budynkami bazy.

Chociaż żołnierz to zawód typowo męski, w Łasku stacjonują również kobiety. Dopadam Joannę Jarek – jedną z sześciu kobiet, które zdecydowały się na bieg. Joanna pełni funkcję lekarza w bazie. Pytam więc o aspekt zdrowotny.

Nasi żołnierze są w świetnej kondycji. Ćwiczą, biegają – nie mam do nich żadnych zastrzeżeń.

– opowiada łapiąc oddech po swojej próbie. Tego samego zdania jest Marta Michalska, instruktorka fitness – autorka najlepszego rezultatu wśród przedstawicielek płci pięknej (2755 m).

Mamy stałą ekipę, która pojawia się na zajęciach i widzę, że z miesiąca na miesiąc poprawiają wyniki na egzaminach z WF-u.

– z radością chwali swoich podopiecznych.

Robi się niemiłosiernie gorąco. Kilkudziesięciu zawodników, którzy zaliczyli start, opuszcza stadion i wraca do swoich codziennych zajęć w jednostce. Na mecie trochę osób wciąż wymienia się wrażeniami, część zdjęła buty i robi masaż stóp, wykorzystując do tego szorstki tartan. Sielankową, wakacyjną atmosferę przerywa przeraźliwy huk. Na niebie pojawia się formacja złożona z czterech myśliwców F-16. To Amerykanie sprawdzają możliwości ich maszyn w powietrzu. Może dlatego nie mogą wziąć udziału w naszej imprezie.

Po serii biegów, w której startuje po dwóch, trzech zawodników, zjawia się całkiem spora grupa chętnych. Pod bramą startową stają nawet Janusz Milczarek i Mariusz Wasilewski, którzy wcześniej pełnili rolę sędziów. Jednak nawet oni nie zbliżają się do rezultatu Sylwestra Rębacza. Test Coopera dobiega końca, ale mamy jeszcze jeden mocny akcent. Pokaz wytrzymałości pokazuje Sławomir Gajda, który pokonuje 3105 m, co jest drugim rezultatem dnia.

Od rana imprezie przygląda się szef Sekcji Wychowania Fizycznego i Sportu, major Artur Bąk. Sam nie może niestety zaprezentować swoich możliwości ze względu na gips usztywniający jego rękę, ale jest zadowolony z przebiegu rywalizacji.

Za pierwszym razem żołnierze trochę niechętnie do tego podeszli, ale uważam, że frekwencja nie była wcale taka zła. Wystartowało i ukończyło test Coopera około 80 osób. Rozmawiałem z uczestnikami i bardzo im się podobało. Myślę, że następnym razem znacznie więcej osób zdecyduje się na udział.

– optymistycznie podsumowuje major. Odnosi się także do absencji żołnierzy z USA.

Amerykanie przylecieli tu wykonywać zadania w powietrzu. Dziś akurat mieli loty i pewnie to ich powstrzymało. Ale może jest w tym odrobina prawdy, że przestraszyli się naszych chłopaków.

– dodaje z uśmiechem na twarzy.

Na koniec dnia mamy na liście wyników 74 rezultaty. Tabele, które skonstruował Kenneth Cooper, pozwalają ocenić kondycję fizyczną w zależności od wieku i płci. W jakim stanie są żołnierze z 32. Bazy Lotnictwa Taktycznego w Łasku? Bardzo dobry wynik osiągnęło 37 osób. 32 startujących zasłużyło na dobry rezultat, cztery na średni, a jedna osoba przebiegła dystans, który świadczy o tym, że należy popracować nad formą. Żaden uczestnik nie zasłużył na ocenę bardzo złą. Średnia na całą jednostkę to 2,65 km, które żołnierz jest w stanie pokonać w 12 minut, co daje tempo 4:32 min/km.


Mariusz Szustakiewicz łapie oddech po ukończonym biegu


Cztery myśliwce F-16 przelatują nad głowami uczestników testu Coopera


Wojciech Mizera odpoczywa po dużym wysiłku


Roman Miksa przyjmuje gratulacje od majora Artura Bąka

Po części sportowej Artur, Janusz i Mariusz pokazują nam fragment jednostki. Podziwiamy odrestaurowane muzealne samoloty, ale największe wrażenie robią F-16 widziane z bliska. Oglądamy trzy takie maszyny w hangarze, gdzie mechanicy pracują nad różnymi konfiguracjami wyposażenia myśliwców. Mamy nawet możliwość popatrzenia na kokpit pilota, ale zdjęć nie można tam robić – to już miejsce, gdzie urządzenia rejestrujące obraz nie są mile widziane. Zaglądamy jeszcze na chwilę do nowoczesnej sali sportowej, z której żołnierze mogą korzystać w godzinach pracy. Robi wrażenie, podobnie jak koszt samolotu F-16, który wart jest tyle co zwiedzany przez nas obiekt. Żegnamy się z naszymi przewodnikami i z nadzieją na to, że test Coopera zagości w Łasku za rok, ruszamy w drogę powrotną do Warszawy.

Wyniki 1. Wojskowego Testu Coopera dla Wszystkich Żołnierzy
Galeria zdjęć z imprezy