Karolina coraz wyżej i wyżej w światowej klasyfikacji, kilka narodowych federacji zgłosiło swoje Teamy do zawodów w Polsce, a tu „taki placek”! Tegoroczne Mistrzostwa Polski w skicrossie, są dobrym (chociaż mam nadzieję, że nietypowym) przykładem przewagi formy nad treścią.

Zeszłoroczne mistrzostwa, kiedy zawody trwały dwa dni (też właściwie niepotrzebnie) a liczna grupa przygotowująca „event” (tak to się teraz nazywa) mieszkała i pracowała w Jurgowie cały tydzień, kosztowały badzo dużo (w porównaniu na przykład do zawodów alpejskich) i trudno oczekiwać żeby organizowała je narciarska federacja albo któryś z regionalnych związków.

Zawody skicrossowe są drogie, wiedzą to najlepiej organizatorzy zawodów snowboardowych, budujący podobne tory.
Ale nie jest to najdroższy element „całej zabawy”

Trasa narciarskich wyścigów wymaga sporego nakładu pracy, tylko w nielicznych ośrodkach na świecie są takie miejsca specjalnie zbudowane i czynne przez cały sezon. A trasa w Krynicy miała być dłuższa od poprzedniej i dużo lepiej zbudowana. Powstał dokładny projekt, opisujący dokładnie poszczególne elementy i potrzebną do ich budowy ilość śniegu. Powstał szczegółowy „plan pracy’, godzina po godzinie i dzień po dniu „przydzielający zadania” kilku niewielkim grupom mającym go budować. Została gruntownie zmodernizowana maszyna startowa, jedyny taki sprzęt w Polsce, która, użyta po raz pierwszy w Jurgowie, pokazała sporo braków i niedociągnięć konstrukcyjnych.

Zaprojektowaliśmy nowe płachty slalomowe po doświadczeniach poprzedniego sezonu, kiedy 70 procent płacht nie wytrzymało zawodów. Po prostu się podarły. Powstał komputerowy program współpracujący z pomiarem czasu w eliminacjach i (przyszłościowo) z fotofiniszem podczas wyścigów finałowych.

Same zawody to też oczywiście koszty, ale porównywalne do kosztów zawodów alpejskich: biuro zawodów, pomiar czasu, siatki ogrodzeniowe, tyczki, start, meta, sędziowie, Delegat Techniczny i… podium ;-), no, ponieważ to konkurencja freestylowa, to jeszcze jakieś nagłośnienie, prowadzący, „didżej”, jakaś muzyka. Ano jeszcze nagrody, ale to już zależy od Sponsora. Największą, jednak coraz częściej spotykaną pozycją kosztów imprezy sportowej jest… CAŁA RESZTA.

Co to jest: tak dokładnie, to nie wiemy, ale cała oprawa na którą składa się telewizja i „partnerzy medialni” oraz „przedstawiciele Sponsorów”, akcja promocyjna itp, to (tak to wygląda z naszej strony) około 80% kosztów „eventu” (no, może 75%). Nie zawody, bo zawody mają swoje koszty, dosyć oczywiste, ale… nie da się (niestety) znaleźć sponsora który „zasponsorował by” zawody. Bo zobowiązania (nazywa się to chyba „świadczenia dla Sponsorów, Partnerów i Patronów Medialnych”) generują ogromne koszty. Wygląda to mniej więcej tak, że impreza sportowa, potrzebująca budżetu 25000 zł wymaga (aby mogło dojść do jej realizacji) co najmniej 100000 złotych od Sponsorów, a często więcej, bo na przykład Patronom Medialnym to organizator zawodów musi zapłacić za ich „medialne działania”

Tak więc, chciaż można zrobić Mistrzostwa Polski w skicrossie za około 25-30 tysięcy złotych, to samo pojawienie się potencjalnych sponsorów powoduje zwielokrotnienie potrzeb bo sponsoring to nie działalność charytatywna (dobroczynna) tylko regularny interes, który musi się przekładać na „minuty w telewizji”, liczbę plakatów czy bilbordów, albo publikacje prasowe i radiowe relacje.

Od lat próbujemy to oddać w profesjonale ręce, ale chyba profesjonaliści nas omijają z daleka bo jest wiele sportów w których zainwestowane pieniądze zwracają się łatwiej i pewniej, a narty? Kto w Polsce jeździ na nartach! :-(

A załączone zdjęcie? To dla niedoszłego sponsora tegorocznych Mistrzostw Polski, zdjęcie z Jurgowa, tam ten bilboard stał „awansem” (chyba?), albo może zapeszył? W każdym razie szkoda!

  • Mateo

    Być może w przyszłym roku Polski Związek Snowboardu nie będzie już istniał, a snowboard wejdzie pod skrzydła PZNu.
    Wtedy można by zorganizować Mistrzostwa w snowcrossie i w skicrossie na tej samej trasie, co radykalnie zmniejszyłoby koszty organizacji…