Ciągle nie milkną echa decyzji o skróceniu zjazdu w Kitz. Nawet zwycięzca – Kjetil Jansrud stwierdził, że z tygrysa zrobił się kotek i ma nadzieję na tytuł na pełnej trasie. Niektóre ekipy postanowiły protestować, gdyż według nich skrócony zjazd nie spełniał wymogów FIS (zbyt mała różnica poziomów). Nie pomaga nawet fakt, iż pomimo obniżenia startu zawodnicy rozwijali na Hausbergkante większą prędkość niż na treningach prowadzonych od samej góry. Co zdecyduje FIS? Zobaczymy. Zapewne nie anulują wyników, gdyż powstał by rumor. Z drugiej strony taka decyzja byłaby bardzo na rękę Hirscherowi, a przecież wiadomo, że FIS-em i tak sterują Austriacy. Póki co, sytuacja po Kitzbühel wygląda tak: Hirscher + 160 pkt. (tot. 996), Jansrud +129 pkt. (tot 834). Różnica niewielka. Biorąc pod uwagę fakt, że do końca sezonu pozostało więcej konkurencji szybkościowych niż technicznych Marcel będzie musiał pościgać się trochę w supergigantach.

Slalom, czyli ostatnią konkurencję mega imprezy w Kitz rozegrano w bardzo gęsto padającym śniegu. Dodatkowo, pierwszy przejazd był bardzo trudny (dwie krawędzie, na których fruwano) i choć niewielu z czołowych zawodników z niego wypadło, to różnice czasowe były dość znaczące. Pierwszy na swoje konto zabukował Hirscher jadąc, jak po szynach. Drugi na mecie zameldował się Choroszyłow, a trzeci startujący z numerem pierwszym i nieco zaskoczony trasą Hargin. Na piątym miejscu uplasował sią lider klasyfikacji slalomowej Felix Neureuther. Nasz jedyny reprezentant, wicemistrz Bośni i Hercegowiny – Michał Jasiczek dotarł do mety z prawie 6 sekundami „w plecy” i pokonał tylko Białorusina Jurija Dawidenko.

W drugim najpierw jak burza pojechał Ivica Kostelič, później Julien Lizeroux, Mario Matt, aż w końcu Alexis Pinturault (najlepszy czas drugiego przejazdu). Wspaniale pojechali Kristoffersen i Razzoli. Prawdziwa walka rozgorzała dopiero wśród pięciu najszybszych. Neureuther postawił poprzeczkę bardzo wysoko, wiec Dopfer nie dał rady (również Grossowi nie). Hargin odpalił rakietę. Jego przejazd – pełny ryzykownych momentów – na długo zostanie mi w pamięci. To był slalom w najpiękniejszej postaci. Zdeprymowany Choroszyłow spadł ostatecznie na miejsce szóste. Hirscher wybrał przejazd bez ryzyka i w efekcie miejsce drugie oraz 80 pkt. Chyba właściwa decyzja. I tak zakończyły się 75. zawody w Kitz.

Zupełnie w cieniu panów i wydarzeń w Austrii, panie ścigały się w pięknym szwajcarskim St. Moritz. W sobotnim zjeździe karty rozdawał wiatr. Wygrała co prawda lokalna faworytka Lara Gut, a na miejscu drugim znalazła się Anna Feninnger, ale trzecia na mecie Edit Miklos z Węgier sprawiła nie lada niespodziankę bukmacherom. To pierwsze w historii miejsce na podium obywatela Węgier. Lindsey Vonn ze zdziwioną miną dopiero na 23.

Niedzielny supergigant, pomimo wiatru przywrócił wszystko do normy. Pierwsza Vonn, druga Fenninger, trzecia Hosp. Do mety nie dotarło 25 pań w tym większość ominęła drugą od końca, dość dziwnie ustawioną bramkę. Edit Miklos też nie ukończyła. Nasza reprezentantka Karolina Chrapek raczej słabo, w kierunku bardzo słabo. Taki los, Węgrzy są we wszystkim lepsi…

O Autorze

Tomek Kurdziel

Redaktor naczelny, założyciel i pomysłodawca Magazynu NTN. W dzieciństwie otarł się o WKN, przez wiele lat był członkiem AKN. Po roku 1981 przez 18 lat przebywał w Norwegii i Szwajcarii. Założył i przez wiele lat prezesował UIK Alpin na Uniwersytecie w Oslo. W latach 1985-1989 startował w zawodach FIS. Na początku lat 90. startował w zawodach snowboardowych (konkurencje alpejskie). Od 1997 roku pasjonat i promotor carvingu w Europie. Członek komitetu organizacyjnego FIS Carving Cup. W chwilach wolnych komentator Eurosportu. Obecnie entuzjasta freeride'u, motocyklowego enduro i windsurfingu.

Podobne posty

  • Paw

    Jakby anulowali wyniki zjazdu w Kitz to byłby dopiero skandal…

    Podobno jeszcze Gunter H(f)ujara wraca do PŚ pań…

  • dd

    do meribel zostało 5 konkurencji speed i 4 tec