Ale były emocje! Najpierw mocno pojechała Viktoria Rebensburg, kontrowała Tessa Worley, a później co przejazd – działy się rzeczy wielkie. Presji nie wytrzymała Sara Hector, która wyraźnie okazywała złość na mecie. Za to Lara Gut nie odpuściła i po bardzo solidnym przejeździe wyszła na prowadzenie. Na niezbyt długo jednak! Chwilę potem Tina Weirather była szybsza o łącznie 0,14 sek. Nawet przez chwilę nie spodziewałem się, ze Mikaela Shiffrin może okazać tak zwanego „nerwa”. W istocie, niczym nie wzruszona Amerykanka pokazała bardzo mocne narciarstwo i zdecydowanie objęła prowadzenie. Trochę zadrżałem, kiedy na pierwszym pomiarze czasu okazało się, że Fede Brignone jedzie wolniej, ale Włoszka pojechała na stromym jak przysłowiowy profesor. Spokojnie, acz agresywnie i niesamowicie czysto. Po ściance zegar pokazał prawie sekundę przewagi. Dowiezienie tego do mety było formalnością. W ten sposób Fede Brignone zwyciężyła w Alpejskim Pucharze Świata po raz pierwszy, ale zapewne nie ostatni. Wspaniała postawa.

Nasza Zawodniczka Maryna Gąsienica Daniel wypadła w pierwszym przejeździe – koniec historii.

O Autorze

Tomek Kurdziel

Redaktor naczelny, założyciel i pomysłodawca Magazynu NTN. W dzieciństwie otarł się o WKN, przez wiele lat był członkiem AKN. Po roku 1981 przez 18 lat przebywał w Norwegii i Szwajcarii. Założył i przez wiele lat prezesował UIK Alpin na Uniwersytecie w Oslo. W latach 1985-1989 startował w zawodach FIS. Na początku lat 90. startował w zawodach snowboardowych (konkurencje alpejskie). Od 1997 roku pasjonat i promotor carvingu w Europie. Członek komitetu organizacyjnego FIS Carving Cup. W chwilach wolnych komentator Eurosportu. Obecnie entuzjasta freeride'u, motocyklowego enduro i windsurfingu.

Podobne posty