Wybór butów narciarskich to najistotniejsza czynność w procesie kompletowania sprzętu – to właśnie od niej zależy przyjemność z jazdy. Źle dobrane buty, potrafią kompletnie zepsuć najpiękniejszy zimowy urlop. W drugim odcinku Stacji Narciarskiej opowiemy o tym jak kupić buty narciarskie i co można zrobić, gdy ich używanie powoduje dyskomfort.

Postęp technologiczny, który dokonał się na przestrzeni ostatnich kilku lat w segmencie butów narciarskich jest niesamowity. Przede wszystkim dotyczy nie tylko produktów dla zawodników – inżynierowie wymyślają coraz łatwiejsze systemy dopasowania butów dla narciarzy amatorów. W audycji rozprawimy się też z kilkoma mitami, które krążą na internetowych stronach.

Do rozmowy zaprosiłem Wojciecha Fronczaka – człowieka, który codziennie pomaga ludziom wybrać odpowiednie buty narciarskie i tym samym zwiększa przyjemność z uprawiania narciarstwa. Mój gość to współzałożyciel warszawskiego Super Serwisu NTN – miejsca, gdzie z butami można zrobić prawie wszystko.

Czego dowiesz się z tego odcinka podcastu?

  • Dlaczego tak wielu narciarzy jeździ w za dużych butach?
  • Jakie najczęściej problemy mamy z butami narciarskimi?
  • Ile czasu powinniśmy przeznaczyć na zakup butów narciarskich?
  • Czym się kierować przy zakupie butów narciarskich, a na co nie zwracać uwagi?
  • Co to jest sztywność (flex)?
  • Ważniejszy jest komfort czy precyzja?
  • Czym różnią się buty damskie od męskich?
  • Co to są skanery do stóp?
  • Jak mierzy się stopę?
  • O co powinien zapytać dobry sprzedawca?
  • Ile modeli powinien zaproponować sprzedawca do mierzenia?
  • Ile czasu należy mierzyć buty narciarskie?
  • W jakiej pozycji należy mierzyć buty narciarskie?
  • Czy można poszerzyć buty narciarskie?
  • Co można zaradzić na haluksy?
  • Czy pięta może się ruszać w zapiętym bucie?
  • Po co wymieniać wkładki firmowe?
  • Czy można przekładać wkładki między butami?
  • Co zrobić gdy marzną stopy?
  • Czy warto zakładać dwie skarpety na stopę, by było cieplej?
  • Dlaczego tak mało narciarzy korzysta z usługi dopasowania butów narciarskich?
  • Gdzie Wojciech chciałby pojechać na narty?

Materiały uzupełniające do podcastu

Oceń podcast Stacja Narciarska

Jeśli podoba Ci się podcast, to będę Ci bardzo wdzięczny, za pozytywną ocenę oraz krótką recenzję w iTunes. Jeśli to zrobisz, mój podcast znajdzie się wyżej w rankingu iTunes. Dzięki temu łatwiej będzie do niego dotrzeć innym narciarzom, którzy jeszcze nigdy go nie słyszeli. A na tym bardzo mi zależy!

OCEŃ PODCAST STACJA NARCIARSKA
WSZYSTKIE ODCINKI PODCASTU STACJA NARCIARSKA

Wersja do czytania

Cześć Wojtek.

Cześć Michał.

Czy Ty masz wygodne buty narciarskie?

W miarę. Kupiłem trochę za małe, więc musiałem je mocno rozpychać, żebym mógł w nich w miarę przyjemnie podróżować, ale już teraz jest całkiem dobrze.

To jesteś wyjątkiem, bo większość narciarzy używa butów zbyt dużych.

No tak, krążą całe mity na ten temat. Ale rzeczywiście tak jest, że wiele osób, moim zdaniem pewnie około 80% populacji jeżdżących narciarzy, ma za duże buty.

A jakie problemy jeszcze można mieć z butami oprócz tego, że są za duże?

To cała gama różnego rodzaju problemów. Trzeba by zacząć od samego początku, czyli już od doboru – na co zwrócić uwagę, żeby buty nam dobrze leżały na nodze i żeby sprawiała nam jazda przyjemność. Ale parametr długości skorupy, długości buta jest chyba podstawowym elementem i za tym idzie od razu szerokość buta, czyli naszej stopy, jak również wysokość podbicia, wysokość sklepienia, kwestie anatomii naszej stopy: wystające kostki, kość pięty. Tutaj jest bardzo dużo elementów, które wpływają na to jakie buty mamy sobie dobrać.

Właśnie, to chyba taki ucisk punktowy często też powoduje duży dyskomfort. Ja pamiętam jak byłem jeszcze dzieckiem i kupiliśmy z tatą jakieś buty na giełdzie narciarskiej. Niby na długość były dobre, ale pamiętam, że w którymś miejscu bardzo uciskały i tak naprawdę nie dało się w nich jeździć.

Tak, to jest standardowa rzecz. Spotykam się z tym bardzo często, że nawet w butach, w których osoby jeżdżą już kilka sezonów, twierdzą, że są uciski gdzieś z boku, że drętwieje im stopa. No i jakoś sobie z tym radzą, przyzwyczaili się, a można temu często bardzo łatwo i szybko zaradzić i spowodować, że ten czas spędzony na stoku będzie przyjemnością, a nie myśleniem o tym, że gdzieś w dole stopy mnie coś boli i zamiast czerpać radochę z jazdy, to ja martwię się, że jest mi niewygodnie.

A czy jazda w takich starych, zużytych butach też może powodować dyskomfort czy jak już kupimy buty, to możemy w nich jeździć przez najbliższych 15 lat?

Nie, wydaje mi się, że to jest tak samo jak z samochodem, który się zużywa, zużywają się części. Podobnie jest z butami, że ten but wewnętrzny, liner, również ulega rozbiciu i wtedy nie mamy precyzji prowadzenia nart przez to, że stopa nie jest dokładnie trzymana przez but. W związku z tym buty też co kilka sezonów należy po prostu wymieniać. Oczywiście zależy to od intensywności użytkowania, bo bardzo często takim narciarzem podstawowym to jest osoba, która jeździ tydzień w ferie na narty. Ale są też osoby, które wyjeżdżają trzy, cztery czy sześć razy w roku i wtedy ten stopień zużycia butów postępuje dużo szybciej. I też zauważyłem taką analogię, że im buty tańsze, z niższej półki, tym szybciej się zużywają. Wyraźnie wskazuję tu na jakość materiałów, które są użyte do produkcji tych butów.

Będziemy mówić dzisiaj nie tylko o jakości materiałów, ale też o samej jakości procesu doboru tych butów. Chciałbym, żebyśmy pokazali naszym słuchaczom, że proces doboru butów jest czynnością, na którą warto poświęcić czas. Tak jak powiedziałem we wstępie, od tego zależy komfort całego urlopu narciarskiego, więc nie opłaca się pójść do sklepu i wybrać buty w 15 minut, bo to nie będzie raczej trafiona decyzja. Oczywiście może się zdarzyć, że one będą dobre, ale chciałbym, żebyśmy dzisiaj opowiedzieli o tym jak powinno to wyglądać tak rzeczywiście rzetelnie zrobione. Powiedz w takim razie ile czasu powinno się poświęcić na zakup butów.

To dobre pytanie, dlatego że niektóre osoby będą potrzebowały tego czasu mniej, niektóre więcej. To oczywiście zależy od tego jakie mamy stopy – czy mamy jakieś anomalia duże czy też, nazwijmy to potocznie, stopy normalne. Tak średnio musimy przyjąć, że od godziny do dwóch godzin powinniśmy poświęcić i zarezerwować sobie na to, żeby w miarę dobrze dobrać buty. Ten czas poświęcony w punkcie, gdzie te buty będziemy kupować, poświęcony na przymierzenie, na odstanie swoje w tychże butach spowoduje, że mniej będziemy mieli problemów na stoku. Także tutaj myślę, że dwie godziny to jest taki dobry moment, żeby w miarę rzetelnie dobrać buty.

Ja często spotykam się z opiniami moich kursantów, których uczę jeździć na nartach i dostaję taką informację, że: „Słuchaj, ja byłem w sklepie, te buty mi nie pasowały za bardzo. Sprzedawca powiedział: to proszę numer większe przymierzyć, może one będą dobre”. W ten sposób, mam wrażenie, dosyć szybko pozbywa się klienta, jednocześnie sprzedając mu buty. Właściciel sklepu jest zadowolony, bo doszło do transakcji, można sprzedać tych par więcej. Ale czy to jest dobra droga przy wyborze butów?

Jeżeli właściciel punktu, w którym kupujemy, sam dobiera buty, to na pewno tak nie podejdzie do sprawy. Dlatego, że to jest bardzo krótka droga do tego, żeby zniechęcić każdego do zakupu w tym punkcie. Musimy poświęcić ten czas po to, aby wykluczyć możliwie wszystkie elementy, które w butach są niewygodne, po prostu które dyskwalifikują je już na początku. I nie ma tutaj innej drogi jak czas, który w butach będziemy po prostu stać na specjalnych przyrządach, które będą imitowały pozycję narciarską i wykluczały lub też potęgowały właśnie dolegliwości w miejscach, w których nasze stopy są bardzo wrażliwe.

Dobrze, to czym się w takim razie kierujemy, wybierając buty? Czy znaczenie ma kolor, firma, cena, opinie znajomych, opinie z internetu od osób przypadkowych?

Tutaj każdy z tych elementów, które wymieniasz, ma znaczenie. Przyjdzie pani, która będzie chciała mieć buty w kolorze niebieskim z zielonymi klamrami, a przyjdzie druga osoba, załóżmy pan, który powie, że on chce mieć tylko czarne buty. Więc kolor, estetyka oczywiście ma znaczenie. Ale jest cała rzesza klientów, dla których kolorystyka nie ma znaczenia i to najczęściej są osoby, które miały doświadczenie ze źle dobranymi butami. Tutaj preferują zdecydowanie to, żeby dobrać im jak najbardziej precyzyjnie, jak najbardziej komfortowo. Bo te dwa parametry: komfort i precyzja są kluczowe. I dla osoby, która jeździ rekreacyjnie tydzień w roku, na pierwszym miejscu będzie komfort, precyzja jest gdzieś tam na drugim planie. Często nawet nie zdaje sobie sprawy, że ta precyzja jest tak ważna. Ale dla osób, dla których narciarstwo jest czystą przyjemnością, tutaj na pierwszym miejscu będzie właśnie precyzja. Komfort oczywiście, ale gdzieś dalej. Także to są dwa parametry najważniejsze.

Bardzo ważnym parametrem jest też sztywność buta, czyli tak zwany flex. Jeszcze kilka lat temu ten parametr nie był ustandaryzowany, różne firmy miały różne oznaczenia i w ogóle było ciężko się w tym połapać. Teraz jest lepiej nieco w tym temacie. Powiedz proszę od czego zależy dobór sztywności buta. Czy tylko od masy narciarza, czy jeszcze coś innego też jest tu istotne?

Oczywiście, że to jest więcej parametrów, ale jeszcze wrócę do początku twojej myśli – dalej to nie jest tak do końca ustandaryzowane dlatego, że flex różni się pomiędzy firmami. Firmy dalej nie porozumiały się co do sposobu mierzenia tego flexu. To jest bardzo prosta czynność, jednakże firmy w różny sposób mierzą ten flex i buty firmy A, mimo oznaczenia flexu załóżmy 100, w stosunku do firmy B, gdzie też będzie oznaczenie 100, ten flex będzie się różnił. I musimy mieć tego świadomość. Nie są to może różnice kolosalne, ale są. Także klienci, którzy mówią, że: „A ja miałem buty takiej i takiej firmy 130, a te pan mi daje 110, a one są prawie tak samo sztywne lub dużo mniej sztywne”. Tak, bo tak będzie i trzeba się do tego przyzwyczaić. Do czego ten flex nam służy? No tak naprawdę to jest parametr, który decyduje o tym jak buty będą pracowały podczas ugięcia, zarówno do przodu, jak i na boki, ale przede wszystkim chodzi o to, żebyśmy dobrali buty, jeśli chodzi o flex, na tyle precyzyjnie, żeby one współgrały z nartami. Czyli sztywność poprzeczna nart jest podstawowym parametrem, który pry doborze również butów ma znaczenie. I jeżeli ktoś będzie miał buty z bardzo wysokim flexem, typu 130 czy nawet więcej, a narty będą z segmentu nart marketowych – miękkie, mało sztywne, no to niestety, jazda tutaj jest, nie powiem, że niemożliwa, ale jest małą przyjemnością.

Czyli tutaj też duża rola sprzedawcy, żeby zrobił taki wywiad: jak jeździsz, jakich nart używasz i czego oczekujesz tak naprawdę. Potrzeba tej informacji zwrotnej od klienta, prawda?

Oczywiście. To jest standardowa rzecz, że zanim zaczniemy zakładać buty na nogę dla danej osoby, to chcemy wiedzieć gdzie jeździ, jak dużo jeździ w roku, jakie ma narty. Jeżeli nie ma, to w jakim segmencie nart się porusza – czy woli narty slalomowe, gigantowe czy jakieś allmountain. To wszystko są informacje, które musimy zebrać, oprócz tych parametrów takich czysto metrycznych jak szerokość stopy, długość stopy czy wysokość podbicia, po to, żeby móc dopasować buty nie tylko wielkością, ale właśnie też flexem i do tego do jakiej jazdy służą. Teraz coraz popularniejszy jest na przykład touring, freeride i tu też są oddzielne kategorie butów dedykowane dla tych klientów.

A istnieją buty specjalnie przeznaczone dla kobiet?

Oczywiście. Tutaj chyba wszyscy producenci mają całą gamę butów dla pań. Podyktowane jest to anatomią i podstawowym parametrem w przypadku pań jest wysokość butów. Buty dla pań są niższe niż buty męskie, z racji tego jaki jest kształt kobiecej łydki.

Na rynku pojawiły się maszyny, które mają w bazie wbudowane różne standardowe stopy. Bo tu jesteśmy winni wyjaśnienia słuchaczom, że każda firma, a nawet każda linia butów danej firmy jest tworzona na podstawie jakiegoś jednego odlewu i kształt tego odlewu od razu determinuje już możliwości wyboru dla konkretnego klienta do kształtu jego stopy. I istnieją takie maszyny, które skanują stopę i próbują dobrać na tej podstawie odpowiedni but. Zasugerować, że ten powinien być dobry. Jak uważasz, czy takie rozwiązanie się sprawdza, korzystasz może z takiego rozwiązania?

Nie, nie korzystamy z takiego rozwiązania. Natomiast rozmawialiśmy z takim znanym bootfitterem ze Szwajcarii, który opowiadał nam jak to w swoim sklepie posiada również tego typu urządzenia. Dodam jeszcze i uprzedzę, że to jest bardzo znamienita postać w branży bootfitterów. W związku z tym powiedział krótko: „Jak ktoś zdejmie skarpetki, pokaże mi swoją nogę, jak ja na to zerknę, ja z grubsza, w 90% będę wiedział jakie buty dla tej osoby są dobre. Nie muszę posługiwać się tymi wszystkimi urządzeniami”. To oczywiście jest pomocne, ale jest też bardzo dużo marketingu w tym wszystkim, bo oczywiście są to pewne narzędzia, które zachęcają klienta, bo to są wielkie czary mary dookoła. Aczkolwiek można również bez tego rodzaju urządzeń, takich dokładnych skanerów, dobierać buty. Oczywiście byłbym nieuczciwy, gdybym powiedział, że nie wykorzystuje się tego typu dodatków, ale tutaj wchodzimy w sferę butów personalizowanych bardzo precyzyjnie. To są często buty dla zawodników. Tam rzeczywiście wszystkie kąty, wszystkie nachylenia są tak istotne, że nie można dopuszczać do najmniejszych nawet błędów przy doborze. W związku z tym tam tak, ale przy doborze butów nawet dla dobrze jeżdżących amatorów myślę, że nie jest to coś, bez czego nie można sobie poradzić.

O bootfittingu, o dopasowaniu butów do konkretnej stopy, powiemy za chwilę. Ale wiem o tym, że są już systemy pozwalające klientowi dopasować but do stopy w domu, wygrzewając go nie wiem czy w piekarniku? Jak to wygląda, powiedz. Na ile można samemu dopasować but do swojej stopy?

Myślę, że nasza stopa dopasuje się do buta podczas pierwszych dwóch, góra trzech dni jazdy. To również dotyczy butów już nowoczesnych, gdzie są te systemy, gdzie jest możliwość wygrzewania butów zarówno wewnętrznych, jak i skorup. Natomiast żeby dobrze to zrobić, to uważam, że należy korzystać z urządzeń, które producenci butów zapewniają bootfitterom czy sprzedawcom butów i takimi urządzeniami można się wesprzeć już przy sprzedaży. Czyli wygrzewamy buty wewnętrzne po to, żeby dopasować je do nóg, wygrzewamy często, teraz są też takie możliwości, buty zewnętrzne, skorupy również po to, żeby je dopasować. W tym momencie oklejamy stopy specjalnymi rodzajami pianek, o różnej sztywności, gęstości po to, aby miejsca powiększone na stopie potem, po założeniu buta na nogę, powiększyły nam but. Także to są rzeczy, które wchodzą i wszyscy producenci prześcigają się teraz w różnego rodzaju nowinkach po to tylko, żeby jak najbardziej precyzyjnie dobrać buty.

Myślę, że po tym wprowadzeniu wiele osób już zachęciliśmy do tego, żeby poświęcić trochę czasu na ten proces i że jest to ważne. Chciałbym się wcielić w takim razie na moment w rolę takiego klienta, który przychodzi do ciebie. Przychodzę, mówię: „Dzień dobry panie Wojtku, ja po buty.” Jakie czynności będziemy wykonywać?

Tak jak wspomniałem wcześniej, to najpierw przeprowadzimy sobie krótki wywiad. Zapytam się ciebie: „Ile ty Michał czasu spędzasz na nartach w roku?”

No ja odpowiadam, że „Jeżdżę po trasach czerwonych, kupiłem sobie nowe narty i teraz chciałbym do tego dobrać odpowiednie buty. Mam wystające kostki, które powodują dyskomfort właściwie we wszystkich butach, które mierzę. No i chciałbym, żeby było mi ciepło w butach.”

Trudny przypadek ten nasz Michał, ale pewnie jakoś poradzimy. „Michał, a jakie narty masz?” Bo to jest też bardzo ważne, też o tym mówiliśmy.

No to powiem tak jak większość narciarzy w Polsce: „Uważam, że nieźle jeżdżę, kupiłem sobie slalomki”.

„Świetnie. I w skali od 0 do 10, gdzie 10 to jest zawodnik Pucharu Świata, gdzie się plasujesz?”

No to powiem pewnie… Tutaj Wojtek pokazuje mi, że na ogół klienci zawyżają nieco swoje umiejętności, czyli mówią: „No jeżdżę spokojnie mocne 8”.

Tak, więc jeżeli ktoś jeździ mocne 8, to znaczy że jest najlepszym zawodnikiem w Polsce na przykład. Tak, to jest standardowa rzecz. Ale jest też mnóstwo osób, które z dużą pokorą podchodzą do swoich umiejętności i pewnie nawet mimo że jeżdżą dużo lepiej, to podają niższy parametr. Ale to jest tylko jeden z wyznaczników. Michał, ja akurat wiem jak ty jeździsz, więc tutaj jest trochę łatwiej mi doradzać tobie jakie buty powinieneś wybrać, zresztą znam twoje buty, trochę przy nich pracowaliśmy. Ale jeżeli przyszedłeś do mnie, jesteś nowym klientem, no to gdy już wiem jakich używasz nart, że są to załóżmy slalomki sklepowe i jesteś facetem, który jest wysportowany, dużo czasu spędza na świeżym powietrzu i też dużo na nartach, no to wyjdziemy teraz do części gdzie mamy buty, zaprezentujemy to co mamy i zaczniemy się zastanawiać nad flexem. No w twoim wypadku wiemy, że jest to flex około 120-130 i wtedy buty będą dla ciebie i komfortowe i precyzyjne, więcej nie potrzebujesz, ale też mógłbyś jeździć i w sztywniejszych. No i to jest jakby początek. Bo gdy określimy z jakiego segmentu butów będziemy robić przymiarki, no to zaczynamy dalej od mierzenia stopy.

Może właśnie opowiedz jak wygląda mierzenie stopy. To jest tylko długość, czy też szerokość?

Nie, to wcześniej też wspomniałeś o tym, że producenci tworzą różnego rodzaju urządzenia do pomiaru stóp. Takim podstawowym urządzeniem, bez którego nie można się obyć w żadnym sklepie z butami, jest miarka, która mierzy, ale nie tylko długość stopy, mierzy również jej szerokość w najszerszym miejscu. I to są dwa parametry, które są kluczowe. Dlatego, że producenci butów w swojej ofercie, w danej grupie mają buty o różnej szerokości. Ta sama długość, ale różna szerokość. Właśnie po to, żeby dopasować je do naszych nóg, które są różne. I tutaj miarka do szerokości jest nieodzowna. Oczywiście mierzymy również wysokość podbicia, bo to jest też parametr, który nam mówi również z którego segmentu buty będą dla nas lepsze, bo uciski na wysokości podbicia są najbardziej dotkliwe dla naszych stóp. Powodują różnego rodzaju dyskomfort, od mrowienia, marznięcia, drętwienia i jeżeli tutaj nie wyeliminujemy ucisków czy też nie dobierzemy butów, które tych ucisków nie będą powodowały, to będziemy ciągle mieli do czynienia z tą samą osobą, która będzie miała duży dyskomfort.

Dobrze, obejrzałeś moje stopy, zmierzyłeś, przeprowadziłeś wstępny wywiad. Ile modeli butów mi zaproponujesz do przymierzenia?

Tobie zaproponuję jeden albo dwa i to jest wystarczające, żebyś miał już dobre buty. I najczęściej tak to się kończy, przynajmniej u mnie, dlatego że jeżeli widzę już jaka jest stopa, wiemy jaki chcemy mieć flex, wiemy jaka jest szerokość, jaka wysokość podbicia, wiemy jaki jest odcisk stopy, co jest niebagatelne, bo tutaj nie wspomnieliśmy wcześniej o wkładkach, ale to na czym nasza stopa stoi w bucie, to jest rzecz podstawowa i dobieramy również wkładki. O tym możemy powiedzieć później. W każdym razie moim zdaniem w zupełności wystarczą dwa modele, na których się już skupiamy, nad którymi pracujemy. No oczywiście tutaj bardzo często wchodzą jeszcze względy estetyczne i często nie skończy się na dwóch modelach, bo po 15 czy 20 minutach stania nagle ktoś stwierdzi, że: „Nie, no jednak jak patrzę z góry na te buty, to nie podobają mi się klamry. Wolałbym mieć tamte, które ma pan na ścianie, one są takie czarno-czerwone, bardzo ładne.” No więc albo jesteśmy w stanie takie buty zaproponować albo po prostu przekazuję klientowi, że: „To nie są buty dla Pana czy dla Pani, bo zdecydowanie nie pasują.” Tutaj nie ma się co, moim zdaniem, skupiać do końca na estetyce, bo najważniejsze jest to, żeby było nam wygodnie, miło i precyzyjnie.

Wspomniałeś przed chwilą o 15 minutach. To jest właśnie taki czas, który powinniśmy spędzić w butach, które mierzymy?

To jest pierwszy moment. Tak naprawdę spędzimy tego czasu sporo więcej. Jeżeli już na początku przymierzania nie ma żadnego dyskomfortu, wszystko jest dobrze, takich klientów miałem dosłownie kilku, którzy rzeczywiście po bardzo krótkim czasie twierdzili, że wszystko jest świetnie i po dłuższym czasie, powiedzmy po pół godzinie, dalej było świetnie, no to rzeczywiście tutaj nie mamy się czego doszukiwać. Ale u większości osób te 15-20 minut to jest taki moment, w którym już bardzo dużo wiemy czy przy butach dalej będziemy musieli pracować, gdzieś je odbarczać, rozfrezowywać, czy tylko wystarczy włożenie odpowiedniej wkładki i tą wkładką dopasujemy również bardzo dobrze but. Nie ma prostej odpowiedzi na to pytanie. Trzeba sobie zagwarantować po prostu czas i ten czas spokojnie poświęcić. Można czytać książkę, w telefonie się bawić. No stoimy po prostu.

A jeśli przez te pierwsze 15-20 minut czujemy ucisk, to to jest sygnał, że dyskwalifikujemy już ten model, czy jeszcze możemy nad nim popracować?

Absolutnie nie dyskwalifikujemy. Taka dygresja: wczoraj była u mnie znajoma, która kupiła w zeszłym sezonie buty i mówi: „Wojtek, ja przez pierwszy dzień cię przeklinałam. Natomiast od drugiego dnia wiedziałam, że ja już innych butów nie chcę”. No i tak to jest, że ten pierwszy moment, gdzieś te pierwsze uciski mogą się pojawić. Jeżeli jesteśmy w stanie je wyeliminować to świetnie, ale często jest tak, że te buty są nowe, w związku z tym one też się muszą ułożyć. Tak jak mówiłem wcześniej, większość producentów w swojej ofercie ma buty, które są termoformowalne, czyli te linery, wewnętrzne buty można wygrzewać i one już wstępnie zapamiętują kształt naszej stopy. Od takich podstawowych modeli, gdzie jest to zapamiętanie na poziomie 40-60% do modeli bardzo zaawansowanych z wkładami intuition, które zapamiętują kształt idealnie. To są wkłady customowe. Tutaj można bardzo dużo również uzyskać miejsca, bo nawet do 7 milimetrów w niektórych modelach. I to są rzeczywiście buty, które dają nam szalenie duży komfort.

A często się zdarza, że to uczucie ucisku mija po kilku dniach jazdy? Czy jednak modyfikacja jest najczęściej tam konieczna?

Bardzo różnie. Nieraz jest tak, że to poczucie ucisku mija po 15 minutach jak już jesteśmy w sklepie i zupełnie przenosi się w inny punkt. Nieraz jest tak, że wychodzimy ze sklepu w przekonaniu, że wszystko jest dobrze i rzeczywiście było dobrze, natomiast w momencie jak korzystamy z tych butów na stoku, pierwszego, drugiego dnia, buty są rozgrzewane przez nasze nogi, wieczorem je suszymy, następnego dnia proces się powtarza, buty układają się, liner dokładnie układa się do kształtu naszych kostek, naszych pięt, naszych palców i wtedy mogą się pojawić jakieś punkty, które nam przeszkadzają. Ja przy sprzedaży bardzo często sugeruję klientom, aby zaznaczali markerem na butach punkty, które im przeszkadzały. „Bo wówczas, tak to przekazuję, jak wrócicie państwo do nas, to jest dużo łatwiej zlokalizować punkt i sobie z nim, mówiąc kolokwialnie, poradzić, wyeliminować dotkliwe miejsca”. I to się sprawdza. To z doświadczenia mówię i to jest bardzo dobry sposób na to, żeby szybko i sprawnie pozbyć się problemu.

A co robisz w sytuacji gdy obsługujesz klienta, który jeszcze nie jest doświadczonym narciarzem, wkłada but i mówi: „Nie, jest za ciasno”. Chociaż zmierzyłeś stopę, wiesz, że ten rozmiar powinien być dobry, ale jest takie wrażenie, szczególnie gdy nie jeździsz na nartach od wielu lat, że „tutaj dotykam palcami do końca, nie mogę ruszać – chyba są za małe.”

Oczywiście. To jest pierwsza rzecz, którą większość osób mówi gdy założy buty: „Co pan mi dał? To są za małe buty”. Więc najczęściej odpowiadam, że: „Proszę mi dać szansę, te buty za chwilę urosną”. I rzeczywiście tak jest. Jeżeli zakładamy but, to stopa ma swoją pozycję gdy dotykamy palcami do końca buta. Natomiast jeżeli naciśniemy mocno piszczelem na przód buta, na język, jak my to mówimy, wówczas stopa wycofuje się w tył buta, pięta dochodzi do końca buta i uzyskujemy przestrzeń, która jest wystarczająca żebyśmy nie dotykali palcami do końca. To, że buty są bardzo ścisłe czy też z miarki wynikało nam, że to jest ten rozmiar, to nie znaczy, że będziemy się upierali, że to ten rozmiar musi być. To nie jest tylko miarka, mierzymy również w inny sposób wielkość skorupy, czyli dla nas ważnym parametrem jest ilość miejsca między piętą a skorupą jeżeli wyjmiemy but wewnętrzny. Ten pomiar pokazuje nam ile tego miejsca tak de facto naprawdę w bucie jest dla danej osoby. Bo proszę pamiętać o tym, że nasze stopy, co zresztą Michał sam wiesz dobrze, jedni mamy jedną dłuższą, drugą krótszą, grubszą, cieńszą – sytuacje są bardzo różne. Wiele osób ma bardzo duże haluksy. To są punkty, które wszystkie wpływają na duże odczuwanie często bólu, często małego dyskomfortu, ale w każdym razie jakieś zmiany, które powodują uciski. I tutaj musimy być bardzo otwarci na to, żeby dobierać buty nie tylko super dokładnie do rozmiaru, ale też oceniać jaka jest rzeczywista potrzeba. Bo może trzeba wziąć rzeczywiście numer większy, a dać grubszą wkładkę, która ograniczy przestrzeń w bucie i dzięki temu też będzie dobrze. To jest to, co powiedziałeś o początkujących. Bo dla osoby, która zaczyna przygodę z nartami, nie będziemy dobierać bardzo precyzyjnych butów, dlatego że szybko możemy taką osobę zniechęcić, bo rzeczywiście te uciski wszystkie, które mogą się pojawić, będą dyskwalifikujące. Więc trzeba to z dużym rozsądkiem i rozwagą po prostu dobierać.

Tak, zawodnik może rozpiąć buty, amator na ogół tego nie robi, jeździ cały dzień w zapiętych, prawda?

Oczywiście. Amator jeździ w zapiętych, chce wejść do knajpy i tam odpocząć, też tych butów nie rozpinać. A dla zawodnika jest na pierwszym miejscu ważna precyzja i to jest ten parametr, o którym przed chwilą mówiłem, o pomiarze miejsca za piętą. Dla zawodnika często buty między piętą a skorupą to jest centymetr. Wierz mi, to jest tak mało, że to są szczęki, trzymają te buty jak szalone, tam nie ma miejsca na nic. A dla amatora tam będą 2 centymetry luzu i to będzie wtedy w porządku. Także trzeba to wszystko robić z rozwagą. Dlatego ten pierwszy wywiad, ten pomiar, to wszystko jest szalenie istotne i stąd się to przekłada potem na czas, bo tu stoimy, tu mierzymy, oczywiście w międzyczasie rozmawiamy. Różne sytuacje się zdarzają. No nasz najbardziej znany klient miał 6 numerów za duży but. No więc to jest przepaść po prostu – tam stopa hasała po tym bucie we wszystkie możliwe strony. Także takie sytuacje też się zdarzają.

A w jakiej pozycji mierzymy buty? Stoimy, siedzimy?

Mierzymy i na siedząco i na stojąco. To wszystko zależy od tego też jakie buty wybieramy, dla kogo. Ale te dwa parametry mierzenia: siedzący i stojący są bardzo ważne, dlatego że gdy stajemy nasza stopa zdecydowanie powiększa swoją objętość. To każdy z nas zaobserwuje gdy podniesie nogę i ją nagle postawi, wstanie, to bardzo dużo powiększa się ta objętość stopy, powierzchnia i dlatego musimy to wszystko zbadać, żeby mieć pewność, że te buty są dobre.

A widziałem u was w sklepie taki specjalny podest do mierzenia, który jest pod kątem nachylony do podłoża.

Tak, to na jednym ze szkoleń dla bootfitterów, gdy byliśmy, podejrzeliśmy takie urządzenie bardzo proste i zastosowaliśmy u nas w sklepie. Na dzisiaj nie wyobrażam sobie pracy bez tego podestu. To jest po prostu element, który wymusza na nas pozycję narciarską. Ta pozycja jest o tyle istotna, że właśnie będąc w pozycji narciarskiej nie powinniśmy dotykać palcami do skorupy buta gdy mamy je na nogach. Natomiast w momencie gdy staramy się tak jakby wychylić do tyłu i usiąść na tyłach nart jakby, to wtedy ta stopa nam wyjeżdża do przodu i wtedy możemy mieć styk palców z butem. A ten stojak wymusza na nas pozycję i w sumie cały dobór butów odbywa się u nas już potem, po pierwszym, wstępnym, właśnie na tym stojaku.

No dobrze, to z twoich propozycji wybrałem już odpowiedni model i posłużę się tutaj prawdziwą historią, czyli powiem o problemach, które mnie dotykały przy wyborze butów i ich dopasowaniu. Mianowicie mam wystające kostki, które naprawdę bardzo dokuczają i nie mogę jeździć w butach takich fabrycznych, potrzebuję modyfikacji. Ale oprócz tego, również w prawym bucie szerokość była nieodpowiednia, czułem ucisk z prawej strony stopy. Jaki jest następny etap w doborze takich butów? Co możemy zrobić teraz?

Tutaj mamy całe spektrum możliwości. Szeroka stopa – bardzo częsty przypadek. Buty na szerokość rozszerzamy. Od wewnątrz wkładamy specjalny przyrząd, z zewnątrz but jest blokowany taką kontrą do tego przyrządu, but jest nagrzany w tym miejscu, przyrząd również jest nagrzany i wypychamy buty termicznie od środka na zewnątrz, poszerzamy w miejscu, które jest za wąskie. But wystygnie, zapamiętuje kształt nowy, mamy buty dopasowane w tym miejscu. Podobna sytuacja jest z kostkami. To jest sposób, który nazywamy odbarczaniem. Innymi metodami są metody frezowania butów, ale to dotyczy generalnie butów sportowych, gdzie ilość tworzywa we wszystkich miejscach jest bardzo duża, po prostu nawet do centymetra, w związku z tym tam możemy bardzo dużo miejsca uzyskać poprzez wyfrezowanie i to jest radykalna metoda, ale w 100% skuteczna. To jest bilet w jedną stronę – jak już raz wyfrezujemy, to to miejsce pozostaje. Zdarza się, że buty, które są odbarczane, są rodzaje tworzyw, jest kilka takich modeli, które znam, które wracają pamięcią do pierwotnego swojego kształtu. Nie dzieje się to pierwszego czy drugiego dnia po zabiegu odbarczenia, ale w przeciągu kilku miesięcy te buty wracają. Mamy klientów, którzy wracają do nas co 3, 4 miesiące na odbarczenie. To są osoby, które bardzo dużo jeżdżą i rzeczywiście te buty wracają, ale lubią je i chcą jeździć w nich dalej.

Czyli frezowanie jest bardzo skuteczne, ale musimy być pewni co do miejsca.

Tak jest, oczywiście. Ale to miejsce oznaczamy. Pamiętasz pewnie jak robiliśmy twoje buty, to również oznaczyliśmy ci kostki, przenosiliśmy to oznaczenie na but i dopiero potem były wypychane. Ale powiem ci, że nie jesteś wyjątkiem, bo mam znajomego, który ma tak dalece wystające kostki, że jak wypchnąłem mu buty, to myślałem, że już dalej w ogóle nie powinienem tego dotykać, wrócił na przymiarkę i mówi: „Wojtek, za mało”. No i teraz jego buty wyglądają po prostu karykaturalnie, ale jest mu wygodnie.

A problemy typowo kobiece: haluksy. To jest też sprawa, z którą możecie sobie poradzić?

Oczywiście. Haluks to jest podobnie jak to co wspomniałeś o szerokości stopy, tutaj jest to bardzo szybki sposób na to, żeby się tego pozbyć. Bardzo często u pań, ale również i u panów, jest kwestia odrywającej się pięty w dnie buta. To jest dyskwalifikujące dla precyzyjnej jazdy. Pięta, która nam się odrywa podczas przenoszenia wszystkich impulsów przekazywanych na narty powoduje, że tak naprawdę to te narty nas wiozą, a nie my jedziemy tam gdzie chcemy. I na to też są sposoby – oklejamy buty wewnętrzne specjalnymi reduktorami, które obciskają achillesa i powodują, że pięta nie może się oderwać. No takich punktów jest dużo i jest dużo różnych sposobów na to, żeby sobie z tym radzić i to robimy na co dzień.

Wspomniałeś wcześniej o tym, że do butów można dobrać specjalne wkładki. Czym one różnią się od wkładek fabrycznych i czy nie można jeździć wyłącznie na tej wkładce od producenta?

Oczywiście, że można jeździć, większość osób pewnie jeździ. Natomiast wszyscy ci, którzy spróbowali wkładek indywidualnych albo jeszcze lepiej – wkładek, które są personalizowane, dobierane do stóp, jest pobierany odcisk stopy, już wtedy z reguły nie wrócą do wkładek, które są oryginalnie w butach. Różnica jest kolosalna. Jeżeli wyjmiesz wkładkę z buta, tą gotową, no to jest to po prostu najczęściej kawałek filcu, jakichś dwóch, trzech sklejonych ze sobą rodzajów pianki. Może niektóre są trochę wyprofilowane, mniej, bardziej, ale generalnie jest to płaski kawałek filcu, jak ja to mówię. Natomiast wkładki customowe czy wkładki też gotowe dobrych producentów to są wkładki, które rewelacyjnie podpierają nam stopę, trzymają piętę, również wypierają dobrze sklepienie. To wszystko powoduje, że każdy impuls jaki przekazujemy na narty jest bardzo precyzyjny. Przekazujemy go całą stopą, nie tylko standardowymi punktami podparcia jakim jest duży palec, mały i pięta. No a na to wszystko nakładają się jeszcze nasze cechy anatomiczne: wiele osób ma platfusa popularnego, wiele osób ma szpotawość. No różne są sytuacje i do każdego rodzaju stopy są też gotowe wkładki dedykowane i takimi można się wesprzeć. U nas najczęściej wygląda to tak, że wkładki, które są w butach nowe, lądują w koszu, a zamiast nich wkładamy wkładki właśnie do konkretnego rodzaju stopy lub też customowe. To jest już taki najwyższy model jaki można sobie wyobrazić.

A czy te wkładki, które na przykład zrobisz konkretnie do jakiejś stopy, można używać również w kolejnych butach narciarskich? Czy to jest tylko do jednego modelu przygotowane?

Oczywiście, że można używać. No tutaj jedyny przypadek, gdzie wydaje mi się, że byłoby ciężko, to jeśli ktoś ma za duże buty i do tych butów ma dorobione wkładki, bo wtedy gdy będzie miał następne buty i zakładam, że są dobrze dobrane, jeżeli to jest różnica numeru, nie ma problemu, dotniemy te wkładki, które miał zrobione. Natomiast jeżeli jest różnica trzech numerów, a takich klientów mamy też bardzo wielu, no to wtedy już docięcie samego przodu nie do końca się sprawdzi, dlatego że miejsca wzmocnień tych wkładek, które są w części śródstopia i pięty, będą przesuwały się zbyt do przodu i należałoby wtedy zrobić nowe. Ale generalnie, jeżeli jest dobrze dobrana skorupa buta, wielkość, rozmiar buta, te wkładki jak najbardziej można przekładać i korzystać z nich wiele sezonów.

A czy one mogą również pomóc w uprawianiu innych sportów, na przykład w rolkach, w butach rowerowych?

Są specjalne wkładki dla narciarzy, są specjalne wkładki dla biegaczy, dla tych, którzy jeżdżą na rowerze, także do każdej dyscypliny są wkładki. Bo jak sam wiesz najlepiej, buty na rower są bardzo małe i wkładka w bucie rowerowym musi być bardzo, bardzo cienka. W związku z tym nie wykorzystamy takiej jaką jest wkładka narciarska. Przynajmniej ja stosuję wkładki narciarskie w sześciu różnych modelach, one różnią się również właśnie grubością. Więc do każdej dyscypliny są predysponowane wkładki.

Rozmawiając o wkładkach, przypomniała mi się jeszcze historia marznących stóp. Wiem, że są specjalne wkładki, które mogą pomóc na ten problem. Czy sugerujesz coś osobom, które cierpią z tego powodu?

Na szczęście współczesne buty są z tak dobrych materiałów, że proces marznięcia czy też ten cały etap marznięcia jest zniwelowany bardzo. Ale oczywiście, są osoby, które mają bardzo nisko postawiony próg i marzną szalenie i tutaj tak, są różne możliwości również. Można zastosować wkładki, które mają specjalny system grzania od spodu. Na zewnątrz buta wisi wtedy mały akumulatorek połączony kabelkami właśnie z tą wkładką i to jest wystarczające. Moja żona jest takim przykładem, od wielu lat jeździ, jest strasznym zmarzluchem. Można zrobić również wkładki customowe, które będą miały taki system zamocowany. Można również pokusić się o skarpety, które mają systemy grzania. Także jest całe spektrum i tylko kwestia zasobności portfela decyduje o tym na co się zdecydujemy.

O, skarpeta – kolejny temat. Mam wrażenie, że pokutuje jeszcze taki mit z przeszłości. Narciarze zakładali kiedyś dwie skarpety z owczej wełny, wobec czego kupowali buty również odpowiednio duże, żeby mieściła się taka objętość wewnątrz. Powiedz czy ma to sens?

Ja cały czas spotykam się z taką sytuacją: „Nie, te buty są dobre na mnie, proszę pana. Ja założę sobie grubą skarpetę i będzie super”. Tylko po co? Pytanie po co zakładać grubą skarpetę? Moim zdaniem nie ma to sensu. Są teraz skarpety na rynku, które są i bardzo cienkie i bardzo ciepłe zarazem. A jeżeli chcemy czerpać z tego narciarstwa pełnymi garściami, to mamy mieć buty precyzyjne, co tak jak wcześniej mówiłem, nie wyklucza komfortu. Ale wystarczą skarpety o przeciętnej, nazwijmy to, grubości. Jest wielu producentów, którzy mają naprawdę wyśmienite skarpety i tutaj jest z czego wybierać i odradzałbym grube, zdecydowanie.

A powiedz proszę może jako ciekawostkę jakie jeszcze modyfikacje można wykonać w butach dla narciarzy zawodowców.

Tutaj są dosyć duże wymagania, ale jednym z takich parametrów, który dla zawodników jest szalenie istotny, to jest to jak wysoko stoi na wiązaniu w bucie. I żeby podnieść tę pozycję, specjalnie do butów przykręca się od spodu takie liftery, takie podkładki, one są grubości od 3 do 5 milimetrów. Oczywiście jest to wszystko znormalizowane, bo zawodnik nie może stać wyżej niż dopuszcza norma. Ale w związku z tym, jak przykręcimy taką podkładkę pod but, to wtedy ten element, który wpinamy do wiązania, jest zbyt gruby i musimy wtedy buty od góry sfrezować, żeby doprowadzić je do takiego parametru grubości, na który zezwala norma na wpięcie. No i takie grindowanie, taką usługę robimy właśnie dla zawodników, zarówno wtedy podnosi się przód i tył buta i frezuje od góry element buta. Natomiast mam też taką ciekawą historię: na jednym ze szkoleń we Francji była sytuacja, że opowiadał nam bootfitter o butach jednego z zawodników Pucharu Świata i jeden z tych butów nam pokazał i to było dosyć interesujące, bo na bucie był firmowo wybity numer, rozmiar, było to 23,5, pamiętam to doskonale, natomiast ręcznie było dopisane 25,5. Więc ten but był rozciągnięty aż o dwa numery na długość. I proszę sobie wyobrazić jaka tutaj jest szalona precyzja potrzebna. Tam nie można w ten but włożyć stopy. Ja pamiętam, że gdy włożyłem dłoń do środka tej skorupy i nacisnąłem na przód buta, to on się po prostu uginał. Tam cieniutka warstewka plastiku została tylko. Ale aż tak dużo był powiększony. Także to jest dosyć interesująca sprawa.

No tak, to jest ta różnica między sportem zawodowym a sportem amatorskim. Tam precyzja i dokładność to są cechy, które buty muszą spełniać, natomiast dla amatorów skupiamy się na tym, żeby te buty były dobrze dobrane, w dobrym rozmiarze i żeby przede wszystkim nie powodowały dyskomfortu, który może zepsuć nam ferie zimowe.

Tutaj znowu posłużę się przykładem mojego małego syna, chyba miał wtedy 6 lat i byliśmy na stoku i oczywiście buty miał dobrane, wszystko świetnie, ale po dwóch godzinach powiedział, że już skończył z narciarstwem, ponieważ bolą go nogi. Więc ja oczywiście pewien, że wszystko jest dobrze, nie chciałem mu odpuścić, no i się okazało, że rzeczywiście miał rację i skończyło się na tym, że no nie miałem ze sobą żadnego sprzętu, żeby mu pomóc tak na szybko, więc wypożyczyliśmy mu nowe buty. Buty rentalowe, które są zupełnie oddzielną kategorią butów. Są duże, są bardzo miękkie, mają dużą ilość pianki. No i było mu szalenie wygodnie. Ale to moje niedopatrzenie. Także tak było.

A nie masz takiego wrażenia, że tych możliwości dopasowania butów już do stopy jest tak dużo, a nadal jeszcze świadomość narciarzy jest zbyt mała i nie wiedzą, że w ogóle można coś takiego zrobić. Cierpią dlatego, że jeżdżą w niewygodnych butach, zamiast pójść do odpowiedniego punktu i wykonać kilka tak naprawdę prostych zabiegów, które zupełnie zmienią postrzeganie narciarstwa.

Tak, odpowiedź na to jest jedna: to są osoby, które trafiają do nas po zakupie butów i wracają, mówiąc: „Po co tyle lat się męczyłem?” Oczywiście, można tak wiele zrobić przy butach, żeby było wygodnie, przyjemnie i naprawdę nie trzeba się męczyć. Zdarzają się sytuacje trudne, oczywiście, bo to nie ma tak, że wszędzie wszystko jest różowo i są sytuacje gdy wracają do mnie klienci kilkukrotnie, ale to może też z tego się bierze, że staramy się nie robić czegoś na wyrost i zawsze robimy wszystko małymi krokami, bo uważam, że lepiej mniej na przykład wyfrezować i zrobić na dwa czy trzy etapy, żeby nie stracić precyzji i tylko z tego się to bierze. Ale generalnie z większością przypadków można sobie poradzić.

Ja mam nadzieję, że między innymi nasza audycja zwiększy świadomość klientów w tym temacie, bo rzeczywiście możliwości jest sporo. Też dostępność się zwiększa. Bo ja pamiętam, jeszcze kilka lat temu musiałem wykonywać takie operacje we Włoszech lub w innym mieście, w Warszawie nie było takich punktów. Teraz wiem, że już w całej Polsce powstają odpowiednie stacje, gdzie doskonale można pomierzyć stopy, można wykonać różne operacje związane z wkładkami. Zwiększa się poziom tych usług. Sprzedawcy, serwisanci mają coraz większą wiedzę w tym temacie i mogą pomóc po prostu.

Oczywiście. I tutaj tak jak mówisz, że w Warszawie nie było. Teraz w Warszawie jest co najmniej kilka punktów, w których można znaleźć pomoc w tym zakresie, w całej Polsce również i wydaje mi się, że po prostu trzeba korzystać. Internet daje nam takie możliwości, wystarczy wejść i poszukać, a na pewno znajdą się miejsca, gdzie można dosyć precyzyjnie lub nawet bardzo precyzyjnie dobrać buty. Dodatkowo producenci robią teraz buty, które dają naprawdę szeroki wachlarz możliwości i trzeba z tego korzystać. Warto się często pożegnać z butami starymi na korzyść nowych, nawet jeżeli to jest jakiś wydatek, który nas w pierwszym momencie boli, ale komfort jazdy i precyzja potem jest tak duża, że tylko się cieszymy z tego, że taki krok podjęliśmy.

Czyli co? Zachęcamy wszystkich. Akurat odcinek zostanie opublikowany w samym środku ferii, więc po wyjeździe jeśli ktoś będzie czuł dyskomfort, to sugerujemy udać się do takiego punktu i zobaczyć co można zrobić z butami, prawda?

Zapraszam serdecznie do nas. Myślę, że wszyscy, którzy takie usługi świadczą, również będą zadowoleni jeżeli państwo traficie do takiego punktu. Natomiast rzeczywiście nie warto się męczyć. Niech to będzie konkluzja: korzystajmy z narciarstwa z przyjemnością, a nie myślmy o tym, że coś nas boli, bolą nas nogi.

To na zakończenie jeszcze, w ramach podsumowania, wymieńmy największe błędy jakie można wykonać podczas zakupu butów.

Pośpiech to jest pierwszy błąd, druga rzecz to niezmierzenie stóp i buty za duże. Oczywiście za małe również nie są wskazane, ale buty za duże są głównym problemem. Źle dobrana szerokość i źle dobrany flex. To są trzy tak naprawdę elementy, na które trzeba zwrócić uwagę. Zaufajcie państwo tym wszystkim, którzy się w tym specjalizują, powierzcie swoje stopy w ich dłonie, a na pewno będziecie zadowoleni.

Wojtek, to na koniec pytanie, które zadaję gościom audycji: gdzie pojechałbyś na tygodniowy urlop na narty, niezwiązany zupełnie z twoją pracą zawodową?

Byłem teraz przez jeden dzień, jeździliśmy na nartach, testowaliśmy buty zresztą na przyszły sezon jednej z firm i byłem w Alta Badia we Włoszech. I wyjeżdżając stamtąd powiedziałem sobie, że zabieram rodzinę i tam muszę pojechać. Podobało mi się szalenie wszystko, po prostu wszystko.

Dobrze, Wojtka umieszczamy w takim razie w Południowym Tyrolu. Serdecznie dziękuję za rozmowę, mam nadzieję, że skorzystacie z wiedzy, którą Wojtek dzisiaj przekazywał.

Dziękuję Michał, dziękuję bardzo.

O Autorze

Fotograf, autor artykułów, redaktor Magazynu NTN Snow & More, właściciel strony skifoto.pl. Ścigał się na nartach w AZS Wintercup, Akademickich Mistrzostwach Polski, FIS Carving Cup oraz zawodach FIS. Jego największym sukcesem sportowym jest zdobycie srebrnego medalu Akademickich Mistrzostw Polski FIS w slalomie w 2008 r.

Podobne posty