Różowe okulary, spękane i ciasne

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter

Jak skomentować skład reprezentacji Polski na zawody narciarstwa alpejskiego podczas igrzysk w Soczi? Na pewno obudzi się w Was instynkt komentatorów tego wyboru. Dokonał go PZN, a zatwierdził PKOl. Każdy z nas będzie miał inną wizję i zachęcamy do dania temu merytorycznego upustu w komentarzach.

Moim zdaniem, a uzurpuję sobie prawo do wygłaszania takowego, igrzyska olimpijskie to najważniejsze święto w życiu sportowców. No chyba, że ktoś jest powyżej i celuje gdzie indziej (wyobrażam sobie, że np. zawodowi żeglarze mogą celować w Puchar Ameryki). Cel życia. Dla niektórych niestety okazuje się zgodny z zasadą twórcy igrzysk nowożytnych barona Pierre’a de Coubertina, mówiącą o wyższości znaczenia samego startu nad zajętym miejscem. Dziś tylko przegrani pocieszają się udziałem, choć to znakomita większość olimpijczyków. Domyślni “wygrani” to mistrzowie olimpijscy, a jest ich znacznie mniej niż olimpijczyków. Będąc jeszcze zawodnikiem marzyłem choćby o udziale. Dlatego wiem, jak bardzo są wygrani ci co zrealizują to marzenie-minimum: udział.

Niestety lada chwila znów będzie słychać o olimpijskim biurze podróży, bo start niektórych będzie się wydawał nonsensowny. Skoro mamy już reprezentację Polski, uwierzmy, że to wszystko na co nas stać i bądźmy dumni z naszych narciarzy, bo po prostu w Polsce lepszych nie ma. Najgłośniej mówi się o szansach na sukces Karoliny Riemen-Żerebeckiej. Fakt, że liczba skicrossowców nie jest równa liczbie narciarzy alpejskich. Nieważne. Kala wdarła się do czołówki i regularnie potwierdza, że stać ją na wszystko. Miałem okazję komentować w telewizorze PŚ z jej udziałem. Zajęła w nim ósme miejsce i to po dwakroć (San Candido/Inichen). Wie jak stanąć na podium PŚ. To niezwykle ważne.

Gorzej to wygląda z naszymi alpejczykami. Nie ważę się tutaj szafować szansami, bo widząc co się dzieje na stokach pucharowych, o hurraoptymizm raczej w tym przypadku trudno. To co mi się rzuca w oczy, to dwójka doświadczonych zawodników: Ola Kluś i Maciek Bydliński. Ich zadaniem będzie nie tylko walka na trasie, ale i wsparcie młodzieży, która stanowi trzon tej grupy. To będzie niezwykle ważne. Rozmowa, umiejętność zachowania odpowiedniego poziomu spokoju olimpijskiego.

Marynę Gąsienice Daniel uważam za wartą wszelkich inwestycji, a jeśli w tym naszym dzikim, “tatrzańskim” kraju nie znajdzie się nikt (choćby z importu, za grubą bułę), kto wdroży sposób na oszlifowanie tego diamentu, niech sczezną Tajner, każdy jego poprzednik, jak i następca. Wierzę też w Karolinę Chrapek, bo znajduję w niej masę radości z narciarstwa. To musi się w końcu przełożyć na dobry wynik. W podobnym tonie łudzę się, że asa w rękawie trzyma Ola Kluś i w końcu nim przebije argumenty malkontentów oraz “forumowych troli”.

Nie wiem na co stać Michała Jasiczka, bo oprócz spektakularnego mistrzostwa Iranu z ubiegłego sezonu, niczym jeszcze mnie nie przekonał. Abstrahuję od sekcji dętej w Daddy’s Cash. Wiadomo nie od dziś, ze Michał podąża własną ścieżką wytyczoną możliwościami nieosiągalnymi dla większości naszych kadrowiczów. Nazwa bandu wydaje się być tutaj nieprzypadkowa. Nomen omen. Pytanie, czy PZN miał faktycznie okazję poznać się na jego umiejętnościach? Widziałem go w akcji w telewizji. Na Uniwersjadzie. Piorunującego wrażenia na mnie nie zrobił.
Postawienie na Mateusza Garniewicza może wprawić w zdziwienie. Mnie też zaskoczyło, nie przeczę. Wchodził w ten sezon z kontuzją pleców. W ubiegłym sezonie również głośniej nieco było o starcie w MŚ ze złamaną ręką, niż o samych wynikach. Podziwiałem go kilkakroć na AMP-ach i bardzo mi się podobała jego walka. To jednak wciąż światowy zaścianek i choć nasze studenki (Maryna GD i Karolina Chrapek) na Uniwersjadzie zarządziły, jednak akurat one do bywalczyń AMPów nie należą. Wracając do Jasiczka i Garnka, obaj zaliczyli start w Schladming, co – jak wnoszę z perspektywy czasu – miało być próbą generalną nerwów przed Soczi, lecz na pewno wspominają mistrzostwa świata 2013 w kategorii samego udziału, a niekoniecznie miejsca. W jakimś tam wątpliwym stopniu, mimo wszystko przekonuje mnie (a może bym po prostu chciał, aby mnie to przekonało?) to, że ktoś tam z narciarskiej centrali kierował się jakąś odległą wizją, majakiem takim przymglonym, który ma zwieńczyć program przygotowań i zakończyć go czymś porządnym. Oby to nie było porządne lanie.

Oddzielny rozdział stanowi Maciej Bydliński, albowiem to nasz najlepszy aktualnie alpejczyk. Ponoć żyje niemal jak mnich, rezygnuje z życia prywatnego na rzecz treningu, na rzecz sukcesu w narciarstwie alpejskim. Przepracował okres przygotowań jak nigdy dotąd, nie nękają go kontuzje, które miały go usprawiedliwiać w ostatnich latach. Nie narzeka również na sprzęt, co po kradzieży busa wyładowanego (nie tylko) nartami wisiało w powietrzu… Dlatego też próbuję znaleźć w sobie odrobinę nadziei, że pewne okoliczności, dajmy na to w superkombinacji, odpowiednio się zazębią i będziemy mogli z czystym sumieniem powiedzieć, że to będzie naprawdę dobry występ naszego alpejczyka. Bez naciągania. W innych konkurencjach w jego przypadku nie zdobędę się na spojrzenie na świat przez tak różowe okulary.

Nie chcę nikomu odbierać szans, bo przede wszystkim jestem kibicem, a dopiero później dziennikarzem. Nie zamierzam też mydlić oczu i dmuchać balonika, bo mierzę siły naszych narciarzy na ich realne możliwości. Powyżej pewnego poziomu ciężko podskoczyć, lecz igrzyska rządzą się własnym prawem. Po tych w Soczi oczekuję, aby były przede wszystkim bezpieczne, bo ciągle słychać o jakichś niepokojach. A sport to nie tylko zwycięstwa, również porażki. Cieszę się, że jedzie więcej naszych narciarzy niż się spodziewałem. Bałem się, że PZN wyśle dwie osoby, mimo że szef szkolenia alpejskiego Adam Klimek już kilka miesięcy temu nie ukrywał, że pojedzie dwójka na pewno, może nawet trójka z każdej płci.

Jeszcze jedno. Dziwić może fakt przeforsowania systemu wewnętrznych kwalifikacji z początku sezonu. Większość opinii jakie słyszałem raczej chwaliła pomysł, choć z wykonaniem było znacznie gorzej. Miały one ustalić hierarchię naszych zawodników do startów w Pucharach Świata i Pucharach Europy. Tutaj pojawiły się sławetne plusy i minusy. Plus: niby ustaliły. Minus: chyba nie za bardzo. Pytanie, czy na tej kanwie nie powinno się zrobić adekwatnych kwalifikacji olimpijskich? Na podstawie czego ustalono listę reprezentantów?

Na koniec już, cieszę się, że mamy głównie młody skład. To największy plus. Obyśmy po zakończeniu igrzysk mieli też inne powody do radości.

Znaczniki:
Podziel się:

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli chcesz dostawać informacje o nowościach na stronie, nowych odcinkach podcastu, transmisjach live na facebooku, organizowanych przez nas szkoleniach i ważnych wydarzeniach oraz mieć dostęp do niektórych cennych materiałów na stronie (np. wersji online Magazynu NTN Snow & More) wcześniej niż inni, zapisz się na newsletter. Nie ujawnimy nikomu tego adresu e-mail, nie przesyłamy spamu, a wypisać możesz się w każdej chwili.

21 komentarzy do wpisu „Różowe okulary, spękane i ciasne”

  1. Brak najważniejszej osoby w kadrze, psychologa. Dziwi brak Ilewicza ? ( może ktos nie lubi ojca).
    Serwisant, hmm tylko jeden topowy przychodzi mi do głowy Malczewski.

  2. Śmiech na sali !!! z wyborem dziewczyn się zgodzę jest OK wykazały się na uniwersjadzie niech to będzie dla nich nagroda w końcu uniwersjada to nie byle co :) natomiast wśród panów nie pasuje mi akademicki oraz irański miszcz ! ja się pytam za co ? oprócz Maćka nie ma w czym wybierać! trza było zrobić kwalifikacje !

  3. jak was dziwi brak ilewicza to sprawdzcie liste olimpijską na stronie FIS. i bedziecie wiedziec ze ilewicz byl na 6 miejscu w polsce na olimpiade.

  4. ja już podaję wyniki Panów ze slalomu: Maciek ok 35 miejsca a dwóch pozostałych asów DNF 1 ! popatrzcie na fis-ski ostatnie wyniki ze slalomu irańskiego mistrza :D ja tam prócz DNF nic innego nie widze ! jak już płacę podatki to chciałbym uczciwych kwalifikacji !!!

    • Żeby mówić o zakupie medalu trzeba by było najpierw dojechać do mety :D a to nie lada wyczyn dla …. irańskiego postrachu

  5. Jeżeli zawodników wybierali tak przypadkowi ludzie jak ten Pan piszący artykuł, to gratuluje. Znalazłem na Googlach, ze to jakiś żeglarz. Stad chyba chciał się dowartościować porównując IO do zawodów żeglarskich.

  6. Uniwersjada pokazała gdzie jesteśmy na świecie w męskim akademickim ściganiu a gdzie do Pucharu Świata ?. Jeśli chodzi o powołania dla dziewczyn to się zgadzam. Z facetów powinien jechać tylko Maciek bo on jako jedyny coś sobą reprezentuje wśród najlepszych w super-kombinacji. Garnek i Jasiczek jada na wczasy i może coś podpatrzą od najlepszych. I to cały sens ich wyjazdu. Większy sens miałoby wystawienie Michała Kalwy, który już ładnych parę lat się nie ściga(ciekawe co by było gdyby dalej jeździł:) a regularnie objeżdża nasza “czołówkę” w mistrzostwach Polski czy tez fisach w Austrii na ktore przyjezdza towarzysko.(lol) Nie da się formy zrobić na ampach i zmobilizować się tylko na sezon olimpijski mimo mojej wielkiej prywatnej sympatii do Ciebie Baton;) i wierze ,ze kiedyś się uda nie tylko pojechać ale i powalczyć. Pozdro

    • Witam,
      Byłem na komisji zjazdów po poprzedniej olimpiadzie , nie należymy do potentatów narciarstwa alpejskiego ale do k…wy róbcie pogrzebu, z naszej konkurencji jeśli ją kochacie , wszystkich krytykujecie , wyzywacie od mistrzów Iranu itp. ale oni wszyscy (nasi olimpijczycy) na chwilę obecną są najlepszymi alpejczykami . Po poprzedniej olimpiadzie mieliśmy duży dyskomfort ,że nie pojechało więcej zawodników niż można było. Mamy limit mogą jechać niech jadą to doświadczenie a dla niektórych spełnienie kariery. Pomóżmy młodym , bądźmy razem (alpejczycy) pomagajmy sobie , więcej optymizmu mamy super młodych z których jeszcze bedziemy dumni.

  7. michał kałwa powinien jechać!!!!!!
    garnek i michał są gorsi od miśka.
    michał kałwa jest tak dobrze przygotowany że bylem w szoku.
    Dobrze michał zap…aj.na MP pokarzesz na co cie stać!!!!!

  8. panie darku michał super jezdzi slalomy ,więc nie wiem o co panu chodzi???????
    pisze pan:”niczym jeszcze mnie nie przekonał.”michal zjechał 22 i 24 fis punkty na NOR-AM CUP.dla mnie to dobry wynik,który pokazuje że stać go na wiele.

    • Pan Roberto próbuje mnie przekonać, że sam jest przekonany. Dobrze. Faktycznie niezły to wynik 24 pkt. Czuję się przekonany. Kolejne starty, coraz bliżej Soczi, udowadniają, że forma Michała zwyżkuje. Przekonałem Pana?

    • to może niech Michaś zjedzie coś w końcu w europie, bo z tego co się orientuję to ostatnio coś nie może dojechać

  9. Bez jaj. Ten Garniewicz prezentuje poziom niewiele wyższy od Vanessy Mae.
    Jego najwyższe Fis punkty to około 36 ale ma też multum wyników na poziomie więcej niż 100. Vanessa Mae zjechała ostatnio w Słowenii 103 fis punkty więc poziom na moje oko jest podobny. (mam nadzieję, że porównanie do jednej z najlpeszych skrzypaczek świata ćwiczącej intensywnie od miesiąc nie uwłacza temu Panu).

    • jeb*** się pan w łeb, może najpierw warto zgłębić troszkę bardziej wiedzę o fis pkt. a potem pisać głupoty, w tym sezonie może rzeczywiście Garnek jeszcze nie zjechał “szału” ale myślę że z dnia na dzień jego forma będzie rosła co udowadnia w każdym kolejnym starcie.

  10. Życzę powodzenia wszystkim olimpijczykom, ale Garnkowi i Michałowi Jasiczkowi w szególności. PZN zrobił im jak na moje oko niedźwiedzią przysługę powołując ich do olimpijskiej kadry. Nawet gdyby zjechali swój sufit na IO to byłoby to o dużo za mało w stusunku do naszych oczekiwań – taka sytuacja. Trochę im jednak też zazdroszczę. Sam bym chciał mieć w swoim sportowym CV udział w IO , a i foteczki z ceremonii otwarcia pewnie będą super.

    Wolałbym żeby po naukę jeździli jak dotychczas na Puchary Świata, czy Europy, tam pokazali regularną dobrą jazdę i próbowali sił na kolejnych IO. Chciażby tak jak się podziało z Bydlińskim.

    Baton – nie ma tego złego co by na dobre nie wyszło. Również powodzenia i mam nadzieję, że nie poddasz walki o następne OWG.

    A że Dudka nie wzięli na Mundial.

  11. Moim zdaniem na IO zasłużyły panie Chrapek i Gąsienica, a z panów jedynie Bydliński. Jesteśmy biednym krajem i nie stać nas na wysyłanie sportowców na 2tygodniową wycieczkę za pieniądze podatników.

    • Pani Kluś jedzie w nagrodę za wytrwałość, taki prezent na zakończenie “kariery”. Może to i moralnie słuszne, tyle razy była ostatnia w PŚ że może warto sprawić jej nagrodę na koniec.

  12. Ja osobiście będę kibicowała Vanessie Mae w gigancie. Kobieta jest w dobrej formie i bezbłędnym technicznie przejazdem powinna zdeklasować Marynę.

Dodaj komentarz

Magazyn NTN
za darmo

Tylko subskrybenci naszego newslettera (bez spamu, wyłącznie informacje o dużych nowościach na stronie, transmisjach live, naszych szkoleniach i ważnych wydarzeniach) dostają dostęp do nowych wydań Magazynu NTN Snow & More w wersji online kilka dni po ukazaniu się numeru na rynku. Zupełnie za darmo. Pozostali mogą oglądać tylko wydania archiwalne. Zapisz się – to się opłaca!