Polskie narciarstwo alpejskie okiem laika

Nie potrafię pisać metodą „wszystko to spisek imperialistycznego lobby farmaceutycznego, próbującego pogrążyć żywą tkankę ożywczego powiewu zmian”, więc wypowiadam się w tradycyjny sposób.

Nie milkną echa powołań do reprezentowania kraju na największym „festynie Putina”, ostatniego dziesięciolecia. Odrobinę brakuje mi pokory zainteresowanych i wypowiadających się. Nasza kadra jest, jaka jest… To znaczy właściwie jej nie ma… Stąd osoby odpowiedzialne za „wytypowanie” wybrańców muszą przyjąć jakieś kryteria. Nie ma jak u Kruczka, który pracuje z szeroką kadrą, wszystkich widział, przetestował, obskakał, zbadał w jakiej fazie możliwości mentalnych są i co się stanie przy interferencji z fazą księżyca w czasie zawodów. A i tak nie brakuje tu emocji, żalów i kontrowersji. Ktoś wybrał skład i odpowiada za niego moralnie (mam nadzieję). Przeglądałem ostatnio listy FIS w kategorii slalomowej i o dziwo cała trójka męskiej reprezentacji, piastuje trzy pierwsze miejsca ze wszystkich Polaków na niej sklasyfikowanych, Maciek Bydliński jest poza wszelką konkurencją, ale on już w zeszłym roku dokonał wyboru i nastawia się przede wszystkim na „kombinację”, czemu trudno się dziwić, ponieważ tam można złapać dobre miejsce. Pomimo tego jest w dalszym ciągu czołowym polskim slalomistą, więc czapki z głów. Michał Jasiczek, którego jak odnoszę wrażenie, nie lubi całe środowisko narciarskie (prawdopodobnie dlatego, że ma „z góry”), po „wyczynie irańskim”, potwierdził swoje możliwości na zawodach Nor-Am. Wprawdzie częściej wypadał niż kończył, ale punkty FIS na poziomie 25, robią wrażenie. Zwycięstwo w mistrzostwach juniorów USA też. Nawet po „odcięciu” kontrowersyjnych wyników irańskich, pozostaje w czołówce slalomistów polskich.

Na marginesie, jak wynika z artykułu w NTN, jest to zjawisko nagminne i nie da się go zlikwidować. Myślę, że nie ma lepszego sposobu na przekonanie się o jego realnych możliwościach jak umożliwienie „wykazania się”. Jego ubiegłoroczny start w mistrzostwach świata z pewnością nie można uznać za sukces, ale jest młody, debiutował… Więc czemu nie? „Garnka” (Garniewicza) mam przyjemność znać osobiście i kibicuję mu od jakiegoś czasu, ale wyłączając sentymenty, w opinii wielu ludzi „z branży” jest to jeden w większych talentów na naszym rynku narciarskim. Tyle, że trochę pechowy (start ze złamaną ręką w debiucie na mistrzostwach świata). Każdy z zawodników trenujących narciarstwo (i nie tylko), bez względu na to czy zajmuje w rankingu miejsce pierwsze czy sto pierwsze), wkłada całą energię, zapał, ambicję, pieniądze własne, rodziców, sponsorów i czas w treningi. Może nawet ten sto pierwszy więcej, ponieważ nikt nie klepie go po plecach „wygrałeś chłopie”. Dlatego żale „nie powołali mnie, a ja tak ciężko pracowałem” są cokolwiek chybione.

Teraz trochę o dziewczynach. Pamiętam Marynę z Ligi Zakopiańskiej. Już wtedy jeździła rewelacyjnie. Agnieszka miała już sezon, w którym zdobywała punkty Pucharu Świata. Oglądałem jakieś zawody Pucharu Świata w konkurencji kobiecej i z uwagi na przesunięcie (czy też odwołanie) konkurencji męskiej, oczom naszym ukazała się reprezentantka Polski. Nazwisko nie jest ważne, ponieważ nie oceniam konkretnej zawodniczki. Sądząc z wyników, a staram się podglądać „live” na stronie FIS-u, wszystkie starty kończą się podobnie, więc styl, jak można przypuszczać jest również podobny. Przejazd był po prostu zły. Czegoś brakowało. Jechała „ze spętanymi nogami” i wyraźnie męczyła się z trasą. Sama trasa była w niezłym stanie, co udowodniły zawodniczki jadące wcześniej, załapując się do czwartej dziesiątki. Nie było księżycowych kraterów przy bramkach, jak się czasami zdarza. Nie sądzę, żeby naszej zawodniczce brakło umiejętności (w stosunku do zawodniczek startujących kilka numerów przed nią). Nie sądzę, żeby zabrakło jej ambicji czy woli walki. Sam mam córkę narciarkę i wiem ile woli i ambicji wkłada w każdy przejazd na zawodach. A więc gdzieś leży przyczyna. Może ktoś ze sztabu popełnił błąd, a może kogoś w tym sztabie brakuje. Wracamy więc do tematu „kadry” w postaci sztabu. Cóż, mamy co mamy i na obecną chwilę nie zanosi się, żeby było lepiej.

Zarówno w ubiegłym sezonie jak i w tym, kolejni zawodnicy i zawodniczki startują w Pucharze Świata i bardzo dobrze. Miejsca niestety są słabe. Przeważnie jest to końcówka stawki, choć zdarzała się czwarta dziesiątka, a więc „o mało co”. Czy należy przestać wysyłać zawodników na zawody? Absolutnie nie!!! Wręcz przeciwnie.
Chyba nawet w kategorii cudów, nie można się spodziewać sukcesu, którym jak dotychczas pozostaje złapanie punktów w Pucharze Świata (z wyjątkiem Maćka Bydlińskiego, który punktuje w kombinacjach i superkombinacjach). Co zatem zrobię kiedy będzie relacja z Soczi? Nabędę skrzynkę popularnego napoju gazowanego i będę z całych sił kibicował wszystkim naszym alpejczykom, bez wyjątku. I mam nadzieję, że cały światek alpejczyków i amatorów narciarstwa w Polsce, uczyni to samo, ponieważ jak pisałem w poprzednim roku, sukcesem będzie „oglądalność”, a nie wynik, o który będzie trudno. W końcu Olimpiada jest świętem sportowym, a w święta należy świętować. Na bok żale i osobiste animozje! Piloty od telewizorów w dłoń! Niech się grzeją serwery od ilości internautów!

No i się rozpisałem.
Pozdrawiam
Irek

Znaczniki

Podobało się? Doceń proszę atrakcyjne treści i kliknij:

Dodaj komentarz

Zobacz także

Inne artykuły

holdener

Za oceanem

Miałem nie pisać o zawodach za oceanem, gdyż roboty mam moc. Ale… zarówno w Killington, jak i w Lake Louise wydarzyło się kilka historii, o których warto wspomnieć. Zaczniemy od zdarzenia, które z naszego punktu widzenia

Jacek Nikliński

Epitafium

Dziś dotarła do naszej redakcji bardzo smutna i niespodziewana wiadomość. Dnia 22.11.2022 roku zmarł niezwykły człowiek, narciarz, zawodnik, trener, pasjonat i przede wszystkim wspaniały kumpel Jacek Nikliński. Kiedy byłem

shiffrin

Stadko Mikaeli Shiffrin

Sezon pań ruszył wreszcie z kopyta w fińskim Levi. Zbyt duży opad śniegu nie pozwolił bowiem na rozegranie giganta w Sölden, a z kolei brak tegoż w Lech uniemożliwił zorganizowanie zawodów równoległych. Wszystkim

Newsletter

Dołącz do nas – warto

Jeśli chcesz dostawać informacje o nowościach na stronie, nowych odcinkach podcastu, transmisjach live na facebooku, organizowanych przez nas szkoleniach i ważnych wydarzeniach oraz mieć dostęp do niektórych cennych materiałów na stronie (np. wersji online Magazynu NTN Snow & More) wcześniej niż inni, zapisz się na newsletter. Nie ujawnimy nikomu tego adresu e-mail, nie przesyłamy spamu, a wypisać możesz się w każdej chwili.