svindal

Ostatni wyścig Aksela Lunda Svindala

Na zjazd panów w Åre czekałem z wielką niecierpliwością. Nie tylko z powodu bardzo ciekawej trasy, ale także ze względu na ostatni występ jednego z moich ulubionych narciarzy, czyli Aksela Svindala.

Norweg jeszcze w Kitzbühel zaanonsował, że ze względu na dokuczające mu kolano, nie jest w stanie kontynuować kariery na poziomie, który go interesuje. Mistrzostwa świata w Åre miały stać się jego ostatnimi w karierze. Aksel przewidywał tylko dwa starty: w supergigancie i zjeździe. Sprawy w bardziej technicznej z dwóch konkurencji szybkościowych nie ułożyły się po myśli Norwega. Zawodnicy z początkowymi numerami startowymi jechali przy bardzo złej widoczności. Svindal, choć startował z jedenastką też narzekał, że niewiele widział. Ostatecznie zameldował się na miejscu 16. O wiele poniżej oczekiwań.

W sobotnim zjeździe wszystko wyglądało zgoła inaczej. Ze względu na opad śniegu i słabą widoczność ogłoszono przesunięcie startu na godzinę 13.30 i rozegranie go na skróconej trasie. Wielu zawodnikom i trenerom taka decyzja nie przypadła do gustu, ale cóż, wpływu na to nie mieli. Obserwując zjazd, który do łatwych nie należy miałem wrażenie, że jury trochę przesadziło. Panowie pędzili dobrze ponad 100 km/h w gęsto padającym śniegu i często trudno było ich wypatrzeć na ekranie telewizora. Tym razem jednak widoczność była zła dla wszystkich z czołówki. W tych naprawdę trudnych warunkach Norwegowie pojechali najodważniej. Pierwszy na mecie zameldował się Kjetil Jansrud, który wyprzedził Aksela Svindala o zaledwie 0,02 sekundy. Na miejscu trzecim Vincent Kriechmayr.

Svindal na pożegnanie wygrywając medal nie mógł sprawić większej radości sobie i swoim fanom. Rzecz znamienna, złoto powędrowało do człowieka, którego Aksel był opiekunem, promotorem, a później także przyjacielem i doradcą. Czasami życie pisze lepsze scenariusze niż niejeden autor powieści sensacyjnych. Najszybsi z okazywaniem radości poczekać musieli aż do numeru 45., z którym startował Hannes Reichelt. Austriak miał początkowo startować jako pierwszy, ale zupełnie mu to nie pasowało i nie odebrał numeru. Decyzją jury przesunięty został aż o 44 oczka w dół. Przez chwilę wydawało się, że doświadczony zawodnik zdoła jeszcze zamieszać w czołówce, szczególnie że widoczność poprawiła się znacząco. Jednak poważny błąd uniemożliwił Hannesowi zajęcie czołowego miejsca.

Teraz czekamy na start pań i ostatni występ Lindsey Vonn. Czy uda się jej powtórzyć wyczyn Aksela? Raczej wątpię, ale przecież historia sportu pełna jest zdarzeń wyjątkowych.

Znaczniki

Podobało się? Doceń proszę atrakcyjne treści i kliknij:

Dodaj komentarz

Zobacz także

Inne artykuły

maryna

Mini wywiad z Maryną po supergigancie w Lenzerheide

A teraz obiecany mini-wywiad z Maryna Gąsienicą-Daniel przeprowadzony w rejonie linii mety po supergigancie w Lenzerheide. Wiem, że trochę późno, ale pomimo to przeczytać warto. Cześć. Ponownie spotykamy się po zawodach. Tym razem prawie

maryna gąsienica daniel

Ostatnie pchnięcia

To był długi i ciekawy sezon. Na pewno ciężki dla większości zawodników, a w szczególności dla tych, którzy jeżdżą wszystkie konkurencje. Dużo podróżowania, mnóstwo startów i wszyscy są już bardzo zmęczeni. Niemniej, końcówka

AMP Narciarstwo Alpejskie

AMP 2022: Dwa oblicza wielkiego finału

Zuzanna Czapska i Paweł Pyjas (oboje AWF Katowice) zdobyli tytuły akademickich mistrzów Polski w gigancie. W slalomie zwyciężyli Maja Chyla (UJ Kraków) oraz Przemysław Białobrzycki (AWF Katowice). W Zakopanem zakończyły się

AMP Narciarstwo Alpejskie

AMP 2022: Bez dotykania tyczek

Zwycięzcami eliminacji slalomowych zostali ci sami zawodnicy, którzy byli najlepsi we wczorajszym gigancie. Na zachodzie dominacja Zuzanny Czapskiej i Pawła Pyjasa (oboje AWF Katowice), a na wschodzie zwycięstwo Mai Chyli (UJ Kraków) i Antoniego

maryna gąsienica-daniel

W Lenzerheide po dwóch latach…

Obiecałem relację, wiec być musi… Czas i sytuacja na świecie, co prawda nie napawają mnie chęcią do pisania o narciarstwie, ale życie toczy się dalej pomimo niezbyt miłych wieści stąd i zowąd. Wreszcie

Newsletter

Dołącz do nas – warto

Jeśli chcesz dostawać informacje o nowościach na stronie, nowych odcinkach podcastu, transmisjach live na facebooku, organizowanych przez nas szkoleniach i ważnych wydarzeniach oraz mieć dostęp do niektórych cennych materiałów na stronie (np. wersji online Magazynu NTN Snow & More) wcześniej niż inni, zapisz się na newsletter. Nie ujawnimy nikomu tego adresu e-mail, nie przesyłamy spamu, a wypisać możesz się w każdej chwili.