Kiedy myśmy świętowali, oni się ścigali…

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter

Zaraz po świętach Bożego Narodzenia rozegrano kilka interesujących zawodów zaliczanych do Alpejskiego Pucharu Świata. Panie ścigały się w konkurencjach technicznych, tradycyjnie już o tej porze roku w austriackim Lienzu. 28.12. ciągle jeszcze 2015 roku rozegrano tam bardzo trudny gigant, który po dwóch przejazdach na swoją korzyść rozstrzygnęła Szwajcarka Lara Gut wyprzedzając Tinę Weirather (LIE) i Victorię Rebensburg (GER). Tym samym Lara umocniła się na pozycji liderki APŚ i prowadzi w klasyfikacji generalnej ze znacząca już przewagą nad Lindsey Vonn. Ta ostatnia giganta w Lienz nie ukończyła wypadając z pierwszego przejazdu. Na miejscach tuż poza podium uplasowały się Eva Maria Brem i Federica Brignone, czyli wszytko po staremu. Niestety nie obyło się bez upadków, a niektóre z nich miały przykre konsekwencje. W pierwszym przejeździe sezon zakończyła Szwedka Nathalie Eklund zrywając więzadło krzyżowe w kolanie. Również nasza zawodniczka Maryna Gąsienica-Daniel zaliczyła spektakularną “glebę”. Zrobiła to na tyle widowiskowo, że Marco di Marco redaktor naczelny zaprzyjaźnionego z nami włoskiego Magazynu Sciare opublikował zdjęcie ze zdarzenia na swoim FB. Cóż, jak wiadomo Marco zawsze miał słabość do Polski i Polek.

Dzień później panie ścigały się w slalomie, a w nim zdarzyło się już trochę więcej niespodzianek. Wgrała – można powiedzieć “wreszcie” – Frida Hansdotter (SWE), ale na miejscu drugim z minimalną stratą zameldowała się Szwajcarka Wendy Holdener, która w swoim kraju traktowana jest jak mega-talent. Trzecią pozycję zajęła rewelacja tego sezonu Petra Vhlowa (SLK). W dziesiątce zmieściła się także młodziutka Katharina Truppe z Austrii, której kariera rozwija się błyskawicznie dosłownie na naszych oczach. Po poważnym błędzie do drugiego przejazdu nie zakwalifikowała się Erin Mielżyńska (CAN), która – jak się wydaje – jeździ wszystko, albo nic.

Lindsey Vonn – po niepowodzeniach w gigancie, slalom odpuściła (gdzie te czasy, kiedy wygrywała i w tej konkurencji?) i pojechała pozjeżdżać dla przyjemności z Lewisem Hamiltonem (on na snowboardzie). W końcu ciągle jeszcze są święta.

Panowie ścigali się na “damskiej” trasie nazwanej “Deborah Compagnioni” we włoskim Santa Caterina. Pomimo to większość zawodników miała spore problemy z dotarciem do mety. Niewielka ilość sztucznego śniegu pokrywającego nierówności, bardzo zlodowaciałe podłoże i słaba widoczność sprawiły, że byliśmy świadkami niezwykłego widowiska. Norwegowie pojechali z lekko zaciągniętymi hamulcami, a najlepszym z nich był Aksel Lund Svindal na pozycji siódmej (Jansrud dopiero 27.). Na treningach szalał Christof Innerhofer, ale i on nie miał szczęścia w zawodach. Po bardzo ryzykownej jeździe w górnej części trasy spóźnił jeden z wiraży i wpadł głową pomiędzy tyczki jednej z płacht. Ponieważ narty i stopy prawidłowo przecięły światło bramki, Christof kontynuował szaleńczą jazdę tyle tylko, że wraz z nim pojechała wspomniana płachta i jedna z tyczek. Dodatkowo, uderzenie przekrzywiło zawodnikowi gogle, wiec jeden z progów skakał nie widząc prawie nic. Dopiero po przejechaniu 1/3 trasy zawodnikowi udało się zgubić dodatkowy balast w postaci tyczki. Płachta dojechała z nim do mety powiewając, jak pelerynka supermena. Pomimo to, Christof zaliczył czwarty czas dnia… Kto nie widział zdarzenia, niech koniecznie wyszuka sobie wideo na YouTube – jest co oglądać. Na mecie włoski zawodnik był bardzo niepocieszony. W tej sytuacji swoje szanse wykorzystał Adrien Theaux (FRA) wyprzedzając Hannesa Reichelta (AUT) i kolejnego Francuza Davida Poissona. A mówili, że w Santra Caterina będzie nudno, jak w zeszłym sezonie…

Znaczniki:
Podziel się:
Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on email
Email

Podobał Ci się ten artykuł?

Jeśli chcesz dostawać informacje o nowościach na stronie, nowych odcinkach podcastu, transmisjach live na facebooku, organizowanych przez nas szkoleniach i ważnych wydarzeniach oraz mieć dostęp do niektórych cennych materiałów na stronie (np. wersji online Magazynu NTN Snow & More) wcześniej niż inni, zapisz się na newsletter. Nie ujawnimy nikomu tego adresu e-mail, nie przesyłamy spamu, a wypisać możesz się w każdej chwili.

Dodaj komentarz

Magazyn NTN
za darmo

Tylko subskrybenci naszego newslettera (bez spamu, wyłącznie informacje o dużych nowościach na stronie, transmisjach live, naszych szkoleniach i ważnych wydarzeniach) dostają dostęp do nowych wydań Magazynu NTN Snow & More w wersji online kilka dni po ukazaniu się numeru na rynku. Zupełnie za darmo. Pozostali mogą oglądać tylko wydania archiwalne. Zapisz się – to się opłaca!