Czy wiecie, że tak duży margines na rzecz zwycięzcy zanotowano w olimpijskim gigancie ponad 50 lat temu? Dziś Marcel Hirscher wygrał z drugim na mecie Henrikiem Kristoffersenem o 1,27 sekundy udowadniając, że jest prawdopodobnie najwybitniejszym narciarzem wszech czasów. To mówię ja – wielki fan Ingemara Stenmarka. Hirscher miał trudny początek sezonu. Rozpoczął go później ze względu na kontuzję nogi, ale chyba nigdy jeszcze nie jeździł z taką pewnością. W gigancie należy do zupełnie innej ligi niż pozostali zawodnicy. W slalomie zresztą też. Wygląda na to, że po raz kolejny z rzędu rozstrzygnie klasyfikację generalną APŚ na swoja korzyść. No i do tego zdobył dwa złote medale igrzysk olimpijskich, a we czwartek może jeszcze dołoży trzeci. Po prostu gość niesamowity.

Dla porządku, miejsce trzecie i brązowy medal zdobył Alexis Pinturault.

O Autorze

Tomasz Kurdziel

Redaktor naczelny, założyciel i pomysłodawca Magazynu NTN. W dzieciństwie otarł się o WKN, przez wiele lat był członkiem AKN. Po roku 1981 przez 18 lat przebywał w Norwegii i Szwajcarii. Założył i przez wiele lat prezesował UIK Alpin na Uniwersytecie w Oslo. W latach 1985-1989 startował w zawodach FIS. Na początku lat 90. startował w zawodach snowboardowych (konkurencje alpejskie). Od 1997 roku pasjonat i promotor carvingu w Europie. Członek komitetu organizacyjnego FIS Carving Cup. W chwilach wolnych komentator Eurosportu. Obecnie entuzjasta freeride'u, motocyklowego enduro i windsurfingu.

Podobne posty