W bardzo ciężkich warunkach rozegrano drugie eliminacje Akademickiego Pucharu Polski w Kluszkowcach. Największym wygranym zawodów w ośrodku Czorsztyn Ski okazał się Antoni Szczepanik (SGH Warszawa), który wywalczył złoto w gigancie i slalomie. Taki sam czas w slalomie uzyskał Szymon Mitan (AGH Kraków), więc zwycięzców było dwóch. W rywalizacji pań powtórka z Harendy – najszybsza w gigancie okazała się Iwona Kohut (AWF Wrocław), a slalom ponownie wygrała Magdalena Niewiadoma (UEK Kraków). Ze względu na bezpieczeństwo zawodników odwołano drugi przejazd slalomu.

Co to było!? Ale dziury! Nigdy po czymś takim nie jechałem!

To jedyne cenzuralne zwroty, które można było usłyszeć na mecie drugich eliminacji AZS Winter Cup. Reszta nie nadaje się do zacytowania na łamach naszego magazynu. Pogoda spłatała figla zawodnikom walczącym o Akademicki Puchar Polski. Dodatnie temperatury utrzymujące się od kilku dni w Kluszkowcach nie napawały optymizmem. Mimo że to początek studenckiego sezonu, alpejczycy musieli zmierzyć się z warunkami bardziej znanymi z wiosennych zawodów.

Podczas oglądania trasy z pozoru wszystko wyglądało idealnie. Lekki mróz w nocy sprawił, że na stoku utworzyła się warstwa lodu. Niektórzy z bardziej doświadczonych zawodników dokonywali jednak testu, wbijając kij w śnieg. Ten momentalnie przechodził przez cienką pokrywę i bezlitośnie sięgał aż do ziemi. To mogło zwiastować tylko jedno – dobre warunki nie utrzymają się zbyt długo. Panie jadące z początkowymi numerami startowymi nie miały jednak na co narzekać. Wręcz przeciwnie – dla nich warunki były idealne. Jednak z przejazdem każdej kolejnej zawodniczki trasa ulegała błyskawicznemu zniszczeniu. O ile płaski fragment trzymał się przyzwoicie, to na stromej części przy bramkach tworzyły się ogromne wyrwy. Nie były to klasyczne “dziury” przypominające tor bobslejowy. Bardziej wyglądało to na teren po ataku moździerzowym. Na szczęście mimo kilku upadków obyło się bez pomocy stacjonujących na starcie przedstawicieli GOPR-u.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ Z 2. ELIMINACJI AZS WINTER CUP 2017/2018 W KLUSZKOWCACH

Nie zawiodła faworytka do zwycięstwa Iwona Kohut, ale błyskiem popisała się też Anna Wróbel (UJ Kraków), która wygrała pierwszy przejazd. Za to plamę dała Agata Popieluch (PWr Wrocław), rozpoczynająca rywalizację z numerem 1 – chyba po raz pierwszy nie zakwalifikowała się nawet do drugiego przejazdu. Doskonałe umiejętności zaprezentowały natomiast dwie panie nieobecne podczas pierwszych eliminacji i z tego powodu jadące z odległymi numerami startowymi. Maria Leonowicz (UPe Kraków) i Hanna Miśniakiewicz (UWr Wrocław) zdawały się nie przejmować muldami przy tyczkach i uzyskały rezultaty dające duże szanse w walce o podium. Drugi przejazd, który odbywał się w koszmarnych warunkach, zweryfikował umiejętność jazdy po nierównościach. Wyzwaniu nie sprostały dwie pretendentki do podium – Aleksandra Malinowska (UJ Kraków) i Katarzyna Ostrowska (Politechnika Warszawska), które mimo bardzo dobrego rezultatu z pierwszej próby, nie zdołały utrzymać dobrych pozycji i spadły na 6. i 7. miejsce. Do mety nie dała rady dotrzeć liderka Anna Wróbel. Szansę wykorzystała Iwona i zwyciężając umocniła się na prowadzeniu w klasyfikacji generalnej giganta. Największą niespodziankę sprawiła Jolanta Rudel (UE Katowice). Zawodniczka debiutująca w tym sezonie w akademickich zmaganiach zajęła dopiero 9. miejsce na Harendzie, a w Kluszkowcach utarła nosa faworyzowanym koleżankom. Na mecie powiedziała nieco zdziwiona:

To dopiero mój pierwszy sezon w AZS Winter Cup, więc jestem zaskoczona drugim miejscem. Też miałam problemy na trasie i jadąc byłam przekonana, że nie będzie to czas na podium.

Drugie miejsce Jolanty i trzecie Hanny Miśniekiewicz to dobra informacja dla kibiców, ponieważ rywalizacja wśród pań nabierze kolorytu.

azs winter cup

Anna Wróbel wprowadziła nieco zamieszania do rywalizacji pań. Niestety tylko w pierwszej odsłonie.

azs winter cup

Zwycięzca z Harendy tym razem musiał zadowolić się drugim miejscem.

azs winter cup

Maciej Piasecki był jedną z ofiar zbombardowanej trasy. Z opresji wyszedł i dojechał do mety.

Panowie nie mieli tyle szczęścia i jadąc po kobietach od początku zmagali się z trudnymi warunkami. Jednak mimo wszystko zawodnicy losowani z pierwszego koszyka mieli znaczny handicap w stosunku do kolegów z końca listy startowej. Najbardziej o tym, że warto być rozstawionym przekonał się Jakub Zastawny (Politechnika Warszawska), który jechał jako 58. Mimo drugiego czasu uzyskanego w drugim przejeździe nie był w stanie nawet zbliżyć się do podium. Straty poniesione w pierwszym były zbyt dotkliwe.

Razem z Przemkiem Gałuszką wylosowaliśmy odległe numery i nie dało się szybciej zjechać. Ale są punkty, cieszę się że udało się odrobić nieco drugim przejeździe. Forma jest, mam nadzieję, że na następnych zawodach będę rozstawiony i uda się lepiej pojechać.

Po raz drugi z rzędu wewnętrzną rywalizację o medale zrobili sobie trzej znakomici zawodnicy. Antoni Szczepanik, Paweł Jaksina (AGH Kraków) i Szymon Mitan jeżdżą w tym sezonie tak dobrze, że pozostałym pozostaje na razie wyłącznie przyglądać się ich rywalizacji. Panowie po dwóch przejazdach zmieścili się w różnicy czasowej na poziomie połowy sekundy, a czwarty na mecie Mieszko Kuczański (UŚ Katowice) męczył się z dziurami niemal półtorej sekundy dłużej od zwycięzcy. Antoni Szczepanik tym razem okazał się skuteczniejszy od kolegów z AGH Kraków i cieszył się na mecie z pierwszego złota w sezonie. Najlepszy czas drugiego przejazdu dał srebro Pawłowi Jaksinie, a brązem musiał zadowolić się Szymon Mitan.

W przerwie między konkurencjami organizatorzy debatowali nad dalszym przebiegiem wydarzeń. Biorąc pod uwagę warunki atmosferyczne, zdecydowano o rozegraniu tylko jednego przejazdu slalomu. Taki scenariusz z perspektywy czasu wydaje się słuszny, aczkolwiek zawodnikom startującym z odległymi numerami na pewno nie było do śmiechu. W obliczu tej decyzji nikłe szanse na walkę o czołowe lokaty miał Mateusz Habrat (ALK Warszawa), wracający do ścigania po ciężkiej kontuzji kolana.

Odbyłem trzy treningi przed tym startem, ale w zupełnie innych warunkach. Nie nastawiam się na nic wielkiego. Dziś przyjechałem tu zdobyć jakieś punkty, bo zamierzam startować w tym roku w AMP-ach. Kalendarz nie pozwali mi na udział w całym cyklu AZS Winter Cup.

azs winter cup

Inspekcja trasy slalomowej

azs winter cup

Panie szykują się do startu

azs winter cup

Maria Leonowicz tuż przed wyruszeniem na trasę slalomu

Kilka minut po dwunastej na trasę ruszyły kobiety. Niektóre zawodniczki doskonale zdawały sobie sprawę z niebezpieczeństw czyhających na slalomie.

Problematyczny może być ten łokieć na dole. Tam trzeba będzie wyjść bardzo dobrze. Ciężki jest też wertikal, bo ostatnia podwójna stoi w dziurze. Tam jest dosłownie 40 cm miejsca, bo jak się wpadnie w tę dziurę to masakra.

– przewidywały panie przed startem. Przypuszczenia znalazły odzwierciedlenie w rzeczywistości – w newralgicznych miejscach z marzeniami o osiągnięciu linii mety pożegnało się aż 9 zawodniczek. W tym główne faworytki – Iwona Kohut i Aleksandra Malinowska. Doskonale z trasą poradziła sobie za to tryumfatorka inauguracyjnych zmagań na Harendzie Magdalena Niewiadoma. Reprezentantka Uniwersytetu Ekonomicznego odniosła drugie zwycięstwo w slalomie z rzędu i ciężko tu mówić o jakimś przypadku. Magda będzie musiała od kolejnych eliminacji zmagać się z presją, jaka ciąży na pretendentce do zdobycia Kryształowej Kuli. O ile pierwsze miejsce nie wywołało szoku, to już obecność na drugim miejscu podium debiutującej w AZS Winter Cup Aleksandry Łukaszyk (UJ Kraków) było sporą niespodzianką. Zaskoczona zdobyciem brązowego medalu wydawała się Katarzyna Ostrowska, która znana jest z lepszych występów w gigancie. Cuda działy się jednak tylko w rywalizacji pań. W stawce mężczyzn istnieli tylko trzej muszkieterowie (Szczepanik, Mitan, Jaksina). Dwaj pierwsi pokonali trasę slalomu w identycznym czasie (41,01 s), a trzeci zameldował się na mecie ze stratą zaledwie 0,28 s. Czwarty w rankingu Szymon Drużba (UMe Wrocław) był już wolniejszy o 1,95 s. Atos, Portos i Aramis bawią się w najlepsze, zostawiając rywali daleko w tyle.

azs winter cup

Po zaledwie jednym brązowym medalu na Harendzie, tym razem Antoni Szczepanik zwyciężył w obu konkurencjach.

azs winter cup

Przemek Gałuszka to jeden z lepszych slalomistów w cyklu AZS Winter Cup. Tym razem nie dotarł do mety.

azs winter cup

Szymon Mitan, Antoni Szczepanik i Paweł Jaksina byli najjaśniejszymi punktami drugich eliminacji AZS Winter Cup.

Mimo niezbyt udanego dnia Oli Malinowskiej, to jej ekipa sięgnęła po największy puchar w klasyfikacji drużynowej. Za reprezentantkami UJ Kraków znalazły się dziewczęta z UEK Kraków. Trzecie miejsce WSEwS z Warszawy zaskoczyło same zawodniczki reprezentujące barwy stołecznej uczelni, bowiem na dekoracji się nie pojawiły. U panów z gigantyczną przewagą tryumfowali przedstawiciele AGH Kraków. O drugie miejsce biły się uczelnie ze Śląska i Mazowsza. Do fenomenalnego występu Antoniego Szczepanika nie dopasowali się koledzy i ekipa SGH Warszawa musiała uznać wyższość alpejczyków z PŚl Gliwice.

ZOBACZ GALERIĘ ZDJĘĆ Z 2. ELIMINACJI AZS WINTER CUP 2017/2018 W KLUSZKOWCACH

Za dwa tygodnie kolejne starcie. Tym razem lubiana przez większość zawodników Zawoja i najdłuższy gigant w sezonie. Oby pogoda nie popsuła tego akademickiego święta!

WYNIKI KOBIET – 2. ELIMINACJE AZS WINTER CUP 2017/2018 – KLUSZKOWCE
WYNIKI MĘŻCZYZN – 2. ELIMINACJE AZS WINTER CUP 2017/2018 – KLUSZKOWCE