Witam – będąc na targach ,,Zima” w Kielcach miałem okazję przyglądać się nartom różnych producentów – proszę o wyjaśnienie następującej kwestii: narty slalomowe zawodnicze Rossignol Slant Nose były tak miękkie w zgięciu jak moje sklepówki z przed 5 lat – Dynastar ten sam był już sztywniejszy (jedna rodzina nart), na podobnym poziomie jak Atomic,Volkl Speedwall oraz Fischer, natomiast najsztywniejszą nartą był Salomon 3V (z jednej stajni z Atomiciem) oraz zawodniczy Head. Zagadką pozostaje Rossignol SL. Wszystkie oglądane modele to slalomki o długości 165 cm. I jeszcze jedno – dlaczego tylko jeden oglądany model – właśnie te slalomki Rossignola posiadały przód wiązania – full diagonal. Czym jest to podyktowane (bezpieczeństwo wskazywałoby na stosowanie takich wiązań). Obecnie konia z rzędem temu kto znajdzie w sprzedaży narty z full diagonalem z przodu i z tyłu (sprawdzone na tychże targach). Ja mam jeszcze stare narty – proste nie talkowane, które posiadają takie wiązania firmy Look. Większość obecnych wiązań wypina przody na boki (a nie do góry co chyba ogranicza poziom bezpieczeństwa, może eksperci, producenci nart stwierdzili że nie ma takiej potrzeby. Jeśli się mylę proszę o podpowiedź.

Witam,
Nie do końca wiem, o jakich nartach pan pisze: sklepowych, czy tzw. komórkowych. Jest jednak kilka uniwersalnych zasad. Przestrzegam przed wyginaniem nart w sklepach i ocenianiu na tej podstawie ich sztywności. To tak, jak ocena stanu zawieszenia samochodu po kopnięciu w oponkę. Wszyscy to robią i nic z tego nie wynika. W Polsce panuje powszechne przekonanie, że sztywne narty (większość mówi „twarda narta”, co samo w sobie świadczy o wysokim poziomie dyletanctwa) nobilitują na stoku narciarzy o zacięciu sportowym. W rzeczywistości na dynamikę, trzymanie na twardym, szybkość z krawędzi na krawędź ma wpływ cała masa czynników. Konstruktorzy też od wielu lat starają się jak mogą, aby uelastycznić swoje konstrukcje. Rossignol robi swoje komórkowe deski w dwóch sztywnościach. Mnie osobiście bardziej podobają się (na śniegu) te bardziej elastyczne. Tak do końca sztywność i jej wpływ na zachowanie desek można ocenić dopiero na śniegu – i po to właśnie robimy testy. Co do wiązań to nie ma pan racji. Funkcja wypinania przodów do góry jest od wielu lat standardem we wszystkich firmach. U Rossignola zawodnicy najczęściej używają modelu FKS o dość archaicznym wyglądzie, ale za to obdarzonym wyjątkową elastycznością. Na innych wiązaniach nie jest to po prostu napisane Tyrolia Freeflex Pro na pewno wypina do góry (przód), Rossignol Axial WC (zarówno S, jak i MFX) też, u Markera wszystkie wiązania mają tzw. Triple Pivot system (nawet freeride), Salomon też otwiera do góry. Nie wiem, kto, „sprzedał” panu takie informacje.
Pozdrawiam TK.

O Autorze

Tomek Kurdziel

Redaktor naczelny, założyciel i pomysłodawca Magazynu NTN. W dzieciństwie otarł się o WKN, przez wiele lat był członkiem AKN. Po roku 1981 przez 18 lat przebywał w Norwegii i Szwajcarii. Założył i przez wiele lat prezesował UIK Alpin na Uniwersytecie w Oslo. W latach 1985-1989 startował w zawodach FIS. Na początku lat 90. startował w zawodach snowboardowych (konkurencje alpejskie). Od 1997 roku pasjonat i promotor carvingu w Europie. Członek komitetu organizacyjnego FIS Carving Cup. W chwilach wolnych komentator Eurosportu. Obecnie entuzjasta freeride'u, motocyklowego enduro i windsurfingu.

Podobne posty