W dzisiejszych czasach na rynku nie ma złych czy wadliwych produktów. Narty z tej samej grupy przeznaczenia – owszem – różnią się od siebie znacznie charakterystyką, ale to nie znaczy, że firma „X” produkuje lepsze deski niż firma „Y”. Wszystko zależy od naszych potrzeb i indywidualnego stylu jazdy. Zanim przejdziemy do samego wyboru, musimy ustalić kilka podstawowych pojęć.

Kilkanaście lat temu w narciarstwie alpejskim zaszła totalna rewolucja sprzętowa. Na rynek weszły narty taliowane zwane carverami, a w Polsce (niesłusznie) carvingami. Carvery są sporo krótsze i mają inną geometrię niż długie narty tradycyjne. Jeździ się na nich też trochę inaczej, ale nie o technice jazdy rzecz w tym artykule. Tak czy inaczej, dziś w sklepach znajdziecie wyłącznie narty taliowane (mniej lub bardziej). W ciągu ostatnich dwóch sezonów na rynku desek do jazdy po trasach rozpowszechniła się technologia o nazwie rocker, zaczerpnięta z nart do jazdy poza trasami. Rocker to lekkie podgięcie dziobów (czasem też i piętek) na odcinku ok. 20–30 cm. Ślizgi tak zbudowanych nart położonych na płaskiej powierzchni i dociśnięte do niej w okolicach wiązań nie mają kontaktu z podłożem z przodu i z tyłu, tam gdzie zastosowano rocker. Dzięki temu tak zbudowane deski są znacznie bardziej skrętne i poręczne, kiedy prowadzi się je na płaskich ślizgach. Postawione na krawędziach wykorzystują całą ich efektywną długość i stają się stabilne w skrętach. Obecnie rocker wykorzystywany jest w konstrukcjach nart zarówno wyczynowych, jak i rekreacyjnych. Dzięki niemu udało się jakoś połączyć stabilność nart dłuższych ze sekretnością krótszych.

Powiedzmy sobie szczerze, pomimo istnienia bardzo atrakcyjnych form narciarstwa, takich jak freeride (jazda poza trasami) czy freestyle (skoki i jazda w snow-parkach) około 90% narciarzy jeździ wyłącznie w obrębie przygotowanych tras. Do nich właśnie skierowany jest ten artykuł.

Najpierw – podobnie jak w przypadku butów – potrzebna jest rzetelna samoocena. Zadziwiające, ale większość narciarzy (na świecie, nie tylko w Polsce) wybiera deski znacznie przekraczające swoje możliwości tylko dlatego, że takie mają koledzy, albo widzieli je w telewizji w rękach zawodników ze światowej czołówki.

Dla osób początkujących i średniozaawansowanych polecam najbardziej popularne deski z grupy allround. Ich największą zaletą jest to, że mając dobre lub bardzo dobre osiągi na normalnie przygotowanych trasach, znakomicie też (dzięki nie największej sztywności poprzecznej) wybaczają błędy techniczne. W dzisiejszych czasach najpowszechniejsza długość takich nart dla mężczyzn o normalnej budowie i średnich umiejętnościach to 170–175 cm. Oczywiście początkujący powinni wybrać krótsze. Deski te nadają się znakomicie do jazdy techniką ślizgową i na krawędziach, łukami o dużym lub małym promieniu w zakresie niskich i średnich prędkości. Nikomu nie zrobią krzywdy, a i postępy na nich są zwykle bardzo szybkie. Na rynku jest mnóstwo nart z tej grupy, o różnym zaawansowaniu technologicznym, jak i cenach. Jest w czym wybierać!

Narciarze zaawansowani (technicznie) i eksperci, którzy nie mają ambicji sportowych, powinni szukać swojej pary wśród zaawansowanych technologicznie nart z grupy allround, wszechstronnych nart sportowych (tzw. front-racerów) lub desek z segmentu allmountain. Takie narty są bardzo uniwersalne. Można na nich jeździć zarówno powoli, jak i szybko, każdą techniką i łukami o każdym promieniu. Dodatkowo deski allmountain, dzięki poszerzonej geometrii pod butem, nadają się do jazdy w trudnych warunkach śniegowych oraz można na nich spróbować pierwszych, niedalekich wypadów poza przygotowane trasy (z zachowaniem należytej ostrożności). Długość takich nart to wzrost +/- 5 cm. Zwykle też stosuje się w nich rockery.

Eksperci o ambicjach sportowych, ceniący sobie doskonale, „na sztruks” przygotowane, twarde jak skała trasy wybierają narty slalomowe, gigantowe (sklepowe) lub najczęściej jedne i drugie. Te pierwsze służą do wykonywania radykalnych, krótkich wiraży na krawędziach z pełnym wychyleniem sylwetki w skręcie. Trzymają na lodzie jak żyletki i… są dość męczące. Ich długość to ok. 165 cm. Choć są wymagające i mało uniwersalne, mają spore grono wielbicieli, gdyż dostarczają na stoku (pod warunkiem odpowiedniej techniki) mnóstwo radości. Narty gigantowe i tzw. racecarvery są odpowiednie do długich wiraży na krawędziach i szybkiej jazdy. Wymagają sporo miejsca na stoku, więc ich zastosowanie, szczególnie w Polsce, jest często problematyczne. Za to w Alpach… Ciężko znaleźć deski, które dają tyle przyjemności na twardych, szerokich i w miarę pustych trasach do szybkiego pokonywania sporych odległości. Ich długość to 180 cm, a czasem i więcej. Wymagają od użytkownika techniki i siły, ale potrafią odpłacić wspaniałymi osiągami.

Zawodnicy (ci prawdziwi), podobnie jak w przypadku butów, wiedzą dobrze, czego potrzebują i używają nart niedostępnych dla zwykłego śmiertelnika.

Na rynku znajduje się jeszcze całe mnóstwo nart freeride, freestyle i specjalnych (często drogich i ręcznie robionych), których opis zdecydowanie przekracza ramy tego artykułu. Dla przykładu współczesne narty freeride do jazdy w bezdennym puchu (np. na Alasce) mają nierzadko ponad 190 cm długości i mierzą ponad 120 mm pod butem. Doprawdy potężne dechy!

Czego należy się wystrzegać przy wyborze nart to porad osób anonimowych (np. na forach internetowych) lub nawet kolegów. Mają oni zwykle małe doświadczenie w testowaniu nart i polecają te deski, które sami akurat posiadają, zupełnie nie znając innych. Dobrze jest czytać testy. Na świecie jest ich mnóstwo, a w Polsce wydawane są dwa z nich. Wierzcie mi, osobom organizującym testy zupełnie nie opłaca się „ściemniać”. Kłamstwo ma zwykle krótkie nogi, a branża jest bardzo hermetyczna i wszyscy się doskonale znają. Warto przeczytać też (selektywnie) opisy producenta z zaznaczeniem, że to, co najważniejsze, napisane jest zwykle między wierszami.

Jeszcze jedno: kupić czy wypożyczyć? Dla osób, które na nartach spędzają mniej niż 10 dni w roku, sprawa wydaje się oczywista, ale czy aby na pewno wypożyczać? Większość desek nawet w bardzo dobrych wypożyczalniach pod koniec sezonu jest już bardzo zużyta. Dochodzi do tego również niezbyt optymalne przygotowanie, gdyż narty te serwisowane są masowo, bez uwzględniania indywidualnych potrzeb klienta. Przyjemność jazdy na deskach z wypożyczalni jest, delikatnie rzecz ujmując, średnia. Własne narty można zanieść do dobrego serwisu i osiągnąć naprawdę zdumiewające rezultaty za pomocą odpowiedniego przygotowania krawędzi (dobór kąta bocznego, podwieszenie krawędzi, czyli tuning).

Dla czytelników, którzy chcą dowiedzieć się jeszcze więcej o odpowiednim doborze nart, polecamy wykład w wersji filmowej – to najlepsze kompendium wiedzy na ten temat.

O Autorze

Tomek Kurdziel

Redaktor naczelny, założyciel i pomysłodawca Magazynu NTN. W dzieciństwie otarł się o WKN, przez wiele lat był członkiem AKN. Po roku 1981 przez 18 lat przebywał w Norwegii i Szwajcarii. Założył i przez wiele lat prezesował UIK Alpin na Uniwersytecie w Oslo. W latach 1985-1989 startował w zawodach FIS. Na początku lat 90. startował w zawodach snowboardowych (konkurencje alpejskie). Od 1997 roku pasjonat i promotor carvingu w Europie. Członek komitetu organizacyjnego FIS Carving Cup. W chwilach wolnych komentator Eurosportu. Obecnie entuzjasta freeride'u, motocyklowego enduro i windsurfingu.

Podobne Posty