tre cime

ISPO … i już po ISPO. Rzeczywiście było, co oglądać i – jak pisał już Darek – nie tylko w kontekście nowości narciarskich. Zapraszam do obejrzenia naszej robionej na gorąco galerii z ciekawymi eksponatami (od piątku na stronie ntn.pl w dziale galerii, tutaj tylko część z naprawdę ogromnej ilości fotografii, które przywieźliśmy z Monachium). Do rzeczy…

Wahnięcie w kierunku desek free jest bardzo duże. Nie widać tego aż tak bardzo, kiedy ogląda się kolekcje renomowanych i zasiedziałych na rynku firm. Kiedy jednak spojrzy się na liczbę małych manufaktur wykonujących ręcznie niewielkie serie nart, to proporcje zaczynają być zachwiane. Tych małych firm jest znacznie więcej niż przed rokiem, czy dwoma i jest ich znacznie więcej niż firm tworzących jądro rynku. Małe manufaktury – głównie ze Stanów – ale także ze Skandynawii, Polski, Niemiec, a nawet z Chin produkują prawie wyłącznie deski free. Zapewne, dlatego że ich wykonanie jest znacznie łatwiejsze niż np. działających gigantek, ale również ze względu na zaspokajanie potrzeb lokalnych rynków, a do młodzieży dotrzeć jest najłatwiej. Obawiam się, że narciarstwo czeka droga, która podążył snowboard i stanie się ono bardziej sposobem na życie i szeroko pojęty młodzieżowy „lans” niż sport. Patrząc na młodych snowboardzistów czasem mi żal, że tak mało jeżdżą, a tak wiele czasu zajmuje im stylizacja własnego wizerunku. Może i tak musi stać się w narciarstwie. Zobaczymy. Póki co, duże firmy zarzucają nas nowościami na i poza trasy.

Rocker Rules – taki wniosek można wysnuć oglądając narty i to nie tylko te do jazdy poza trasami. Firma K2 nie ma w swojej kolekcji ani jednej pary bez wspomnianego patentu. Rossignol i Dynastar wprowadziły specjalne, nowe linie nart Allround zaopatrzone w podniesione dzioby. Co więcej, Dynastar Speed Course FIS też ma całkiem wyraźny rocker, choć służy do sportowej jazdy. Na najbliższych testach będzie ciekawe porównanie tych nart z modelem GS FIS Rossignola, który ma identyczną budowę i geometrię, ale nie ma rockera. Obie gigantki zaopatrzono w Cascade Nose uelastyczniający konstrukcję w okolicach dziobów i redukujący masę tamże. Skoro jesteśmy już przy Rossi i Dynastarze to przyznać trzeba, że obie firmy wykazują tendencję zwyżkową. Dużo nowych i interesujących modeli. Mnie najbardziej podobała się linia Expierience firmy Rossignol odpowiadająca w pełni współczesnym trendom uniwersalnych nart Allmountain dla bardzo dobrych narciarzy. U Dynastara uwagę zwraca seria Outland. Völkl też ma w swojej kolekcji szybkie sportowe racecarvery z rockerem. Nazywają się Code i wyglądają bardzo bojowo. W kolorystyce niemieckiej firmy nastąpiła wielkie odmłodzenie spowodowane zmianą partnera od butów na Dalbello. Zieleń króluje.

Tradycyjnie u Völkla bardzo mocna jest też – obok trasowej – kolekcja freeride’owa o fantastycznej szacie graficznej. Blizzard ponownie zdobył nagrodę Narty Roku za bardzo westernowo wyglądający model Conchise. Fama głosi, że narty dają się prowadzić wyjątkowo lekko dzięki innowacyjnej technologii odwróconego rdzenia. Szczegóły i wrażenia z jazdy opiszemy w Magazynie Snow & More na jesieni. Blizzard stosuje w swoich modelach FIS (slalom i gigant) tłumiącą wibrację konstrukcję R-Power znaną w tym sezonie z modeli racecarve i allround kończąc tym samym dyskusję o jej celowości. Zawodnicy nigdy nie używają gadżetów. Nordica szokuje kolorami i nowymi liniami nart uniwersalnych. Również ta firma stosuje w swoim modelu GS FIS płytę EDT znaną z tegorocznego Spitfire w celu poprawienia sztywności poprzecznej dziobów. Narty wyglądają interesująco. U Salomona hitem jest opisywany już model BBR, a my wprost nie możemy się doczekać prób na śniegu. Deski są już uznawane za legendarne przez tę wąską grupę ludzi, która miała szanse na nich jeździć.

Head – jak zwykle – idzie trochę pod prąd dodając do kolekcji linię X-Shape. Dla mnie, patrząc na te deski, to nic innego jak powrót funcarverów. 12 metrów promienia przy długości 170 cm. Ale Head nie byłby Headem, gdyby nie model GTO, czyli narty dla prawdziwych mężczyzn. 200 cm długości, 17 metrów promień skrętu i 62 mm pod butem. Myślę, że jazdy testowe będą bardzo interesujące. Dodatkowo prześliczna graficznie, poprawiona linia Peak, aż zachęca do wyjścia na śnieg. Stöckli ma w kolekcji zupełnie nową linię nart sportowych. Zmieniona została geometria i materiały oraz szata graficzna. Wyścigowe narty szwajcarskiej firmy są białe z delikatnymi niebieskimi oraz czerwonymi zdobieniami i bardzo pięknie się prezentują. Elan jest bardzo dumny ze swojej linii Amphibio (pisaliśmy już o nich po próbach na śniegu). Dodatkowo Słoweńcy mają chyba najładniejszą linię damską oraz coraz poważniej traktują deski free. Mają ich w kolekcji całe mnóstwo, a my możemy z własnego doświadczenia polecić je z czystym sumieniem. Fischer i Atomic – jak zwykle w przypadku tych firm – prezentują spójne bogate i bardzo zachowawcze kolekcje, które na pewno znajdą nabywców wśród narciarzy, którzy nie gonią za szokującymi nowościami. Uwagę zwraca jedynie bardzo rozbudowany system D2 u Atomica, który zaczyna nieco przypominać płytę EDT. Fischer zaszalał w dziale buty, ale to już historia na jutro…

PS. Kneissl żyje. Pomimo nieobecności na ISPO oraz plotkom o „zanurzeniu się pod wodę”, firma Kneissl pokonała trudności i będzie nadal produkować swoje wspaniałe deski. I bardzo dobrze…

O Autorze

Tomasz Kurdziel

Redaktor naczelny, założyciel i pomysłodawca Magazynu NTN. W dzieciństwie otarł się o WKN, przez wiele lat był członkiem AKN. Po roku 1981 przez 18 lat przebywał w Norwegii i Szwajcarii. Założył i przez wiele lat prezesował UIK Alpin na Uniwersytecie w Oslo. W latach 1985-1989 startował w zawodach FIS. Na początku lat 90. startował w zawodach snowboardowych (konkurencje alpejskie). Od 1997 roku pasjonat i promotor carvingu w Europie. Członek komitetu organizacyjnego FIS Carving Cup. W chwilach wolnych komentator Eurosportu. Obecnie entuzjasta freeride'u, motocyklowego enduro i windsurfingu.

Podobne posty