tre cime

Przy całym tym zamieszaniu związanym z przygotowaniem 14. numer Magazynu NTN Snow & More czasem człowiek zapomina się pośmiać. Aż tu nagle, za oknem piękna pogoda, akuratna coby rowerem do redakcji przejechać. Chwilę po odpaleniu komputerów przez szum informacyjny przedziera się nagle informacja o stuletnim Fauja Singhu, który to przebiegł maraton w Toronto. Hindusowi pokonanie trasy trasy maratońskiej zajęło ponad osiem godzin. Cieszą takie wiadomości. Bardzo. Szczególnie, że staruszek na mecie oznajmił, że ukończenie biegu jest porównywalne z powtórnym ożenkiem… Co ciekawe senior Fauja pierwszy swój maraton pokonał w wieku 89 lat. Teraz z wielkim sentymentem wspomina udział w sztafecie olimpijskiej przed igrzyskami Ateny 2004. Marzy o niesieniu pochodni olimpijskiej w 2012 roku…

Chwilę później napatoczyłem się na film pt. „Polscy instruktorzy w Passo Tonale”. Mógłbym tutaj zacząć streszczać fabułę, ale po co? Naprawdę warto obejrzeć tę produkcję przygotowaną, zmontowaną i skręconą przez pana Michała Rażniewskiego. Pan Michał wystąpił również w roli rozczulonego lektora. Wielka brawa. Proszę zwrócić uwagę na trzy rozdziały filmu. Po prawdzie uwaga sama się zwróci, zapewniam. Pierwszy to „W głębokim śniegu”. Kawał porządnego freeride’u w wykonaniu polskich instruktorów SiTN. World Freeride Tour czeka. Drugi z rozdziałów nosi tytuł „Potrafimy skakać!”. Wszystko można z niego wywnioskować, tylko nie to, że chłopaki (sic!) potrafią skakać. Część trzecia pt. „Zabawa, zabawa!”. Walczyłem ze sobą długo, aby tego fragmentu nie skomentować i wygrałem.

http://www.youtube.com/watch?v=7Ib1caNi5mI

Kiedy już ochłonąłem patrzę ja w sieć, a tu kolejny pozytywny obraz. Ogorzałek Carving Scool prezentuje film instruktażowy. Zainteresować może on także slalomistów, którzy dowiedzą się tutaj jak oddychać. Kiedy wdech, a kiedy wydech? Wystarczy obejrzeć.
No a jeszcze autohipnoza, „jestem lekki (lepki?), jestem lekki (lepki?)!” to majstersztyk mówiąc wprost…

http://www.youtube.com/watch?v=x-RFep6I8bA

Zastrzegam jednak, że lepiej się uczyć od profesjonalnych instruktorów na żywca, a nie przez internet…

O Autorze

Dziennikarz prasowy, radiowy, internetowy; komentator sportowy, spiker Legii Warszawa, a do tego narciarz-amator; żeglarz, ex-pięcioboista i wioślarz. Dziennikarstwo sportowe traktuje jako przedłużenie kariery zawodniczej. Organizator rajdów przygodowych. Lubi sobie pojeździć na rowerze i ogólnie się trochę zmęczyć. Autor prowadzi swój prywatny blog pod adresem zonaurbana.pl.

Podobne posty

  • W sumie to nie wiem, czy się śmiać, czy płakać.

  • Smutny obraz narciarstwa…

  • Tiger

    Zrobiliby wersje czarno białą „polscy instruktorzy w Passo Tonale 1907” i nikt by się nie obczaił :D

  • Wojtek

    Gwiazdy swiatowego lansu.

  • JakubGG

    odlot! szczegolnie marek ogorzalek…

  • Myślałem że to klub seniora przyjechał do Tonale.
    Wstyd coś takiego pokazywać.

  • jan_niezbedny

    no i git:) hehe.. tacy goscie trzepia kase bo cala masa ludzi-kursantow na to pojdzie.. ..”bo gosc mowi cos innego” niz cala reszta ktora i tak mowi glupoty…

  • Szafa

    Trzymałem jako prywatną perełkę! Nie udostępniałem….
    Piękne….
    Podoba mi sie komentarz żeby dać czarno białe 1907 i będzie cacy

  • Panie Redaktorze. Rozczulił mnie Pan do łez swoim zainteresowaniem. Nareszcie ktoś z „profesjonalistów” napatoczył się na mój film. Oto potęga internetu. „Instruktorów” znaleziono w jego przepastnych zakamarkach. Pańska niesłychanie wnikliwa i konstruktywna analiza filmu z Passo Tonale umacnia mnie w przekonaniu, że muszę się jeszcze dużo uczyć. Dziękuję (Pański artykuł motywuje mnie oczywiście do dalszej pracy nad filmikami :)) i oczywiście życzę powodzenia w produkowaniu kolejnych artykułów. Pozdrawiam serdecznie.