Nie ma co narzekać, pomimo niewielkiej ilości śniegu w Europie, pięknie nam się rozkręca Alpejski Puchar Świata w tym sezonie. Po trzech zawodach pań w konkurencjach szybkościowych nie ma najmniejszych wątpliwości, kto jest zawodniczką obdarzoną przez naturę najlepszym czuciem śniegu. Lindsey Vonn od piątku do niedzieli zwyciężyła trzy razy, powiększając liczbę wygranych do 69. Teraz w celowniku Amerykanki znalazł się już tylko rekord Ingemara Stenmarka (86 wygranych zawodów APŚ). Jeśli Lindsey pojeździ jeszcze tak ze dwa sezony dłużej, to wszystko jest możliwe. Za plecami niesamowitej Lindsey Vonn trwała zażarta walka o drugie i trzecie miejsca. Ostatecznie z tej walki najbardziej obronna ręką wyszły młode zawodniczki austriackie: Cornelia Huetter, Ramona Siebenhofer i Tamara Tippler. O części z nich już trochę słyszeliśmy, ale ich wyniki w Lake Louise dowodzą, że usłyszymy jeszcze nie raz. W końcu wszystkie trzy panie nie przekroczyły jeszcze 24 lat. Nieprawdziwą okazała się więc pogłoska, że Austria po odejściu wielu ze swoich gwiazd na całe lata „nie ma zespołu”. Okazuje się, że – co było jednak do przewidzenia – zarówno w konkurencjach szybkościowych, jak i technicznych bliskie zaplecze jest duże i mocne. Dobrą formę pokazały też Szwajcarki, o których niezbyt miło napisała ich rodzinna prasa, cytuję:

były lepsze niż opinia o nich.

Cóż, Szwajcarzy przyzwyczajeni są do dobrych wyników w narciarstwie alpejskim, ale nie są gotowi na wspieranie tego sportu taką ilością pieniędzy, jak na przykład Austriacy, czy Norwegowie. W rezultacie zespół narodowy Helwetów wcale nie ma nadmiaru gotówki. Dziwne prawda? A przecież nasza gwiazda nie tak dawno stwierdziła, że gdyby miała pieniądze to ho, ho. Pokazałaby wszystkim, gdzie raki zimują. Osobiście nadal myślę, że pieniądze – choć bardzo pomocne – to w sporcie jednak nie wszystko.

Panowie zaliczyli niesamowite zwody w Beaver Creek w USA. W piątkowym zjeździe, zgodnie z wynikami treningów dominowali Norwegowie. Wygrał Aksel Lund Svindal przed Kjetilem Jansrudem. Trzeci finiszował, znowu znakomicie jeżdżący w Stanach, Francuz Fayed. Mimo wszystko skończyło się bez niespodzianek. Za to w supergigancie to się naprawdę nieźle porobiło. Wiem, że trasa był krótka i dość techniczna, wiem, że pogoda nie bardzo sprzyjała i warunki były trudne, ale kto – tak z ręką na sercu – obstawiał zwycięstwo Marcela Hirschera? Facet jest bardziej niesamowity niż nam się wydaje i można go lubić lub nie, ale trzeba docenić talent. Marcel wygrał supergigant, drugi był Ted Ligety, a trzeci Andrew Weibrecht. Kto typował takie podium, został milionerem. W gigancie prawie wszystko poszło za to utartymi szlakami. Znowu tryumfował Marcel, ale tym razem najgroźniejsi konkurenci w osobach: Fanara, Ligety, Pinurault upadli nieco ograniczając emocje. W drugim przejeździe o krok od sprawienia niespodzianki był Stefan Luitz, ale poważny błąd kosztował go, zdawałoby sie pewne miejsce na podium. Ostatecznie na kolejnych stopniach poniżej Hirschera stanęli: Victor Muffat-Jeandet i Henrik Kristoffersen. Z czego morał, że nawet jak dwóch najlepszych upadnie, to Francuzi w rękawie mają kolejnego asa, przynajmniej w gigancie. Na marginesie, upadek Alexisa Pinturaulta był na tyle poważny, że zawodnik spędził parę godzin w szpitalu i będzie musiał pauzować przez kilka dni. Jego start w Val d’Isere stoi pod wielkim znakiem zapytania.

Cóż, po emocjach w Stanach i Kanadzie wracamy do Europy. W najbliższy weekend w Alpach ma padać śnieg, co nie powinno przeszkodzić w przeprowadzeniu giganta i slalomu w Val d’Isere. Starty pań w Aare nie są zagrożone (póki co).

A w piątek 04.12.2015 Didier Cuche został tatą. Maleńki synek znakomitego zjazdowca ma na imię Noe.

O Autorze

Tomek Kurdziel

Redaktor naczelny, założyciel i pomysłodawca Magazynu NTN. W dzieciństwie otarł się o WKN, przez wiele lat był członkiem AKN. Po roku 1981 przez 18 lat przebywał w Norwegii i Szwajcarii. Założył i przez wiele lat prezesował UIK Alpin na Uniwersytecie w Oslo. W latach 1985-1989 startował w zawodach FIS. Na początku lat 90. startował w zawodach snowboardowych (konkurencje alpejskie). Od 1997 roku pasjonat i promotor carvingu w Europie. Członek komitetu organizacyjnego FIS Carving Cup. W chwilach wolnych komentator Eurosportu. Obecnie entuzjasta freeride'u, motocyklowego enduro i windsurfingu.

Podobne posty