W tym sezonie miałem zaszczyt uczestniczyć w dwóch najbardziej prestiżowych zjazdach w Pucharze Świata. Celem jakim sobie stawiałem przed sezonem to osiągnąć w Super Kombinacji w Wengen 30-stkę, a w Kitzbühel pokazać się z jak najlepszej strony i „dojechać” historyczną kombincje składającą się ze zjazdu i 2-óch przejazdów slalomu.

Wengen:
Po zjeździe zaliczanym do SC w Szwajcarii byłem 50-ty ze stratą 6.5sek. Ciężko było myśleć o czołowej 30stce po zjeździe w kombinacji, gdyż slalom w Wengen nie jest bardzo ciężki, dużo zawodników dojeżdża do mety i osiągnięcie zaplanowanego celu było praktycznie niewykonalne! (jeden z lepszych slalomistów PŚ Filip Trejbal, był za mną po DH, a w slalomie osiągnął 11 czas i w konsekwencji awansował jedynie na 37 miejsce! Super Kombinacja stała się już konkurencją mocno obsadzoną, coraz więcej osób startuje, zjazdowcy podszkoli umiejętności w slalomie i o wynik jest podobnie ciężko jak w innych konkurencjach alpejskich!) slalom jechałem dobrze w 3/4 trasy strata 1.8sek, lecz 2 bramki przed metą nogi wyjechały z pod ciała i nie ukończyłem konkurencji.


Wengen – Kernen S

Kitzbühel:
To właśnie tam najbardziej liczyłem, że uda mi się wypełnić rygorystyczną kwalifikacje na olimpiadę – a była ku temu duża szansa, którą niestety zmarnowałem.
Pierwsze wrażenia po treningach DH pozytywne! 1szy trening pojechałem bez ryzyka, oswajając się z trasą, na 2gim treningu starałem się jechać normalnie czyli tak jak na zawodach – przegrałem 7.6sek. Trasa bardzo się spodobała, szczególnie górna część trasy wraz ze skokiem „Mausenfalle”, gdzie zawodnicy wykują skok ok. 40-60 metrów na grapie o nachyleniu 85%. Problemem na tej trasie są tworzące się lodowe nierówności jak również dla osób jadących z dalszymi numerami padający cień w ostatniej części trasy – również ekstremalnej.
W zawodach od początku poszedłem pełnym ogniem osiągając niezłe międzyczasy. Za połową trasy traciłem do najszybszego 3.4sek. Po około 1:15sek zaliczyłem wypadek lądując w siatkach. Poszedłem za bardzo na wprost na bramkę, uderzając za mocno w tyczkę, obróciło mnie 2 razy i na szczęście oprócz rozwalonego wiązania nic się nie stało.
Po zawodach byłem nie zadowolony z siebie, gdyż cel zawodów był ukończyć DH, a następnie dojechać 2x przejazdy slalomu do kombinacji co pozwoliło by na zakwalifikowanie się na Igrzyska Olimpijskie Vancouver 2010.
Dlatego „dojechać” bo zawody ukończyło jedynie 19 zawodników co było wcześniej do przewidzenia… (i tak zdziwiłem się, że aż tylu!)


Kitzbühel – „Hausbergkante”

Po Kitzbühel jeszcze liczyłem na dokooptowanie mnie do Olimpijskiej Reprezentacji, gdyż tydzień przed ogłoszeniem nazwisk padły z ust prezesa PKOL słowa o zmodyfikowaniu limitów dla młodszych zawodników (tj. do 23 lat, którzy mają spełnione kryteria międzynarodowe) do których również się zaliczałem, no ale niestety nie ty razem…


Kitzbühel – „Mausenfalle”


Kitzbühel – „Hausbergkante i Ziel”

PS Przez dłuższy okres czasu nie pisałem nic na moim blogu, za to przepraszam tych, którzy wchodzili na stronę! Byłem trochę zdołowany tym, iż nie udało mi się zakwalifikować na Igrzyska Olimpijskie w Vancouver co było moim celem przez kilka wcześniejszych lat ciężkiej pracy.
Mam nadzieję, że przed przyszłym sezonem nastąpią zmiany w naszej grupie i będzie można wszystko lepiej poukładać tak, aby zawodnikom pomagać, a nie przeszkadzać… w odnoszeniu wyników w narciarstwie alpejskim, których na dzień dzisiejszy NIE MA i ciężko, aby jeszcze w tym sezonie były…

Pozdrawiam
Maciek

O Autorze

Zawodnik, członek kadry narodowej w narciarstwie alpejskim w latach od 2004 do 2010 r. Pięciokrotny Mistrz Polski seniorów (slalom, gigant), 23m Super Kombinacja MŚ Val d'Isere 2009, 6m Kombinacja Uniwersjada Harbin 2009, 3m GS Mistrzostwa Świata Kadetów Bardonecchia 2005, 23m Super Gigant MŚJ Formigal 2007.

Podobne posty

  • Janek

    Wreszcie coś na poziomie! Ciekawie się czyta przeżycia gościa, który posmakował narciarstwa na najwyższym światowym poziomie! Wreszcie relacje i wrażenia z PŚ, a nie tylko fisy w Czechach, treningi w Krynicy Pana Kotuchny, czy kataklizmy śnieżne w Słowenii Pana Ilewicza.. Jak sam dośwadczyłeś czołówka jest daleko przed Tobą, ale szczerze Ci kibicuję i wierzę, że w końcu zaczniesz się łapać do tej wymarzonej 30tki regularnie! Zebrałeś kolejne doświadczenia i jestem pewien, że w nastepnych sezonach wyniki będą coraz lepsze! Może też ktoś wreszcie pomyśli i stworzy team funkcjonujący na podobnych zasadach co Kadra Pań, z zagranicznym trenerem na czele?
    Pozdrawiam i życzę spełnienia narciarskich marzeń!
    Kibic z Łodzi.

  • Ślązak

    Bardzo fajny i rzetelny artykuł. Jako kibicowi jest mi również bardzo przykro ze nie mogłem ogladać zmagań polaków w dyscyplinach alpejski, tylko jakies nudne biegi (z całym szacunkiem dla justyny).
    Życze ci maćku dużo sukcesów w przyszłym sezonie i może cos jeszcze w tym sezonie uda sie osiągnąć.
    pozdrawiam!