tre cime

Widzieliście już filmik z Lindsey Vonn w roli głównej, kiedy w narciarni demoluje wiązania swoich niegdyś najlepszych nart zjazdowych? Nie? To warto zerknąć. Szczerze mówiąc myślałem, że jest rozsądniejsza. Nie, nie myślałem – to złe słowo. Miałem nadzieję, że jest rozsądniejsza. Nie musiałaby teraz przepraszać swojego dostawcy sprzętu za niestosowne zachowanie. Szczególnie, że tym razem sprzęt nie ponosił najmniejszej winy. A było to tak…

W piątek na zupełnie nowej trasie zjazdowej dla pań położonej we włoskiej miejscowości La Thuile, rozegrano zawody AŚP. Faworytką była oczywiście Lindsey Vonn, ale rywalizująca z nią o ostateczne zwycięstwo Lara Gut też świetnie radziła sobie na treningach. Obie panie mają wielki apetyt na Wielką Kulę na koniec sezonu i dają z siebie wszystko. Zanim jednak wystartowały najznamienitsze, poprzeczkę najpierw bardzo wysoko postawiła Nadia Fanchini (ITA), a chwilę potem jeszcze wyżej (o 0,01 s) Cornellia Hütter (AUT). Startująca z numerem 18. Lara nie dała jednak obu wymienionym najmniejszych szans dystansując je o nieco ponad sekundę. Rozstrzygnięcie należało do Vonn. Amerykanka popełniła jednak na trasie poważny błąd. W kładącym się na zewnątrz, długim lewym łuku nie dociążył prawej (zewnętrznej) narty. Znając zdolności Vonn pewnie potrafiłaby pojechać ten łuk na wewnętrznej, ale akurat w tym miejscu było dość nierówno. W konsekwencji nieobciążona prawa deska podskakiwała po kalafiorach, jak piłeczka pingpongowa. Takiego traktowania nie wytrzymało wiązanie i wypięło… Uwolniona narta zatoczyła w powietrzu wyyysssoooki łuk i zajumała z rozmachem dziobem o wylodzony stok. W końcowym efekcie, deska miała największy dziobowy rocker, jaki widziałem. Mówiąc krótko, przypominała nieeuropejskiego banana, a Lindsey straciła punkty. Stąd wyładowanie frustracji na bogu ducha winnym wiązaniu. Drugi zjazd w sobotę nieco wyrównał szanse. Lara popełniła spory błąd, w wyniku którego wydryfowało ją mocno na zewnętrzna wirażu i przestała liczyć sie w stawce (ostatecznie miejsce 11.). Vonn nie wykorzystała jednak pecha konkurentki i zajęła drugie miejsce za rewelacyjną Nadią Fanchini i przed kolejną Włoszką Danielą Merighetti. W jednej sekundzie straty do liderki znalazła sie jeszcze Larissa Yurkiw.

Niedzielny supergigant to srogi rewanż Lary, która wykorzystała swoje szanse i znowu pokonała Vonn, tym razem w bezpośredniej walce. Obie panie odpowiednio na miejscach drugim i trzecim. Wygrała filigranowa reprezentantka filigranowego księstwa Lichtenstein Tina Weirather. Godny odnotowania fakt to szóste miejsce Fede Brignone (najlepsza z Włoszek). Wygląda na to, że Federica wybrała jednak supergiganty… (szczegóły w wywiadzie z zawodniczką w numerze 3/2015 Magazynu NTN Snow & More z grudnia ubiegłego roku). Ponownie punkty APŚ zdobyła moja ulubienica, Czeszka Ester Ledecka zajmując w drugim zjeździe i supergigancie miejsca odpowiednio 23. i 24.

Sytuacja wśród pań jest napięta do tego stopnia, że obie pretendentki do korony Lindsey i Lara, zdecydowały sie na start w slalomie równoległym w Sztockholmie. Fajnie by było, jakby trafiły na siebie (choć mało to możliwe).
Panowie ścigali się w malowniczym Chamonix, którego rodowici mieszkańcy wypowiadają nazwę swojej miejscowości używając litery x na końcu. U stóp Mont Blanc w piątek rozegrano superkombinację, a w niedzielę zjazd. W kombinacji ostatnio dominują Francuzi i ponownie dwóch z nich znalazło się na podium. Na miejscu pierwszym Alexis Pinturault, a na trzecim Thomas Mermillod Blondin. Pomiędzy nich wcisnął się Dominik Paris (ITA), którego podziwiam za jazdę slalomów. Facet waży 115 kg, a sypnął znanemu specjaliście kombinacji Maciejowi Bydlińskiemu ponad 2 sekundy w jednym przejeździe na krótkich nartach. W zjeździe dołożył kolejne trzy. Na dodatek Dominik jest jednym z najmilszych chłopaków w biznesie, nie stroniącym od dobrej zabawy. Party, jakie w ubiegłym sezonie wydał po zwycięstwie w super gigancie w Kitz przeszło do historii miasteczka. Swoje pięć minut miał w Chamonix Michał Kłusak zajmując w zjeździe do kombinacji 32. miejsce i wyprzedzając Bydlińskiego o 10 miejsc i 0,69 sekundy. Ostatecznie jednak po obu częściach zawodów lepszy był Bydliński plasując się na miejscu 34. Kłusak dopiero 45. Slalom to jednak nie jego bajka.

W sobotę w Chamonix rozegrano zjazd, który wygrał… Dominik Paris wyprzedzając fantastycznie w tym sezonie dysponowanego Stevena Nymana i Beta Feuza (SUI). Na miejscu ostatnim ze stratą ponad 5 sekund zameldował sie Michał Kłusak, ale przynajmniej się odważył pojechać zjazd otwarty (skoro już był na miejscu). I tak to nadal niezbyt różowo dla nas wygląda.

O Autorze

Tomasz Kurdziel

Redaktor naczelny, założyciel i pomysłodawca Magazynu NTN. W dzieciństwie otarł się o WKN, przez wiele lat był członkiem AKN. Po roku 1981 przez 18 lat przebywał w Norwegii i Szwajcarii. Założył i przez wiele lat prezesował UIK Alpin na Uniwersytecie w Oslo. W latach 1985-1989 startował w zawodach FIS. Na początku lat 90. startował w zawodach snowboardowych (konkurencje alpejskie). Od 1997 roku pasjonat i promotor carvingu w Europie. Członek komitetu organizacyjnego FIS Carving Cup. W chwilach wolnych komentator Eurosportu. Obecnie entuzjasta freeride’u, motocyklowego enduro i windsurfingu.

Podobne posty