Święta, świętami, a ścigać się trzeba (Święta Bożego Narodzenia zaznaczam, a nie sezonowych wakacji, jak chcieliby politycznie poprawni).

W przerwie pomiędzy Bożym Narodzeniem a Nowym Rokiem mieliśmy dwie premiery dotyczące tras. Panie po raz pierwszy ścigały się na super stoku w Kühtai, a panowie na przerobionej damskiej trasie zjazdowej w Santa Caterina. Stało się tak, ponieważ w Semmering nie było szans na śnieg, a w Bormio zastrajkowali właściciele wyciągów, dla których wyłączenie z ruchu kilku tras na rzecz Pucharu Świata mogłoby oznaczać katastrofę ekonomiczną.

W Santa Caterina, pomimo wysiłków architekta trasy Hannesa Trinkla, nie udało stworzyć się widowiska. Narzekali zjazdowcy, narzekali kibice. Za wyjątkiem dwóch, może trzech kluczowych, trudnych momentów było po prostu nudno. Na dodatek, ze względu na wiatr trzeba było jeszcze obniżyć start. Jak pech, to pech. W tych warunkach wygrał Amerykanin Travis Ganong pokonując Matthiasa Mayera (AUT) i świetnie w tym roku jeżdżącego Dominika Parisa (ITA). Dominator konkurencji szybkościowych Kjetil Jansrud (NOR) miał problemy na trasie i w efekcie zajął dopiero siedemnaste miejsce. Nasi nie startowali. Widocznie Santa Caterina jest za blisko i nie warto jechać…

Dla odmiany panie w Küthai stworzyły wspaniałe widowiska zarówno w gigancie, jak i w slalomie. W szybszej z konkurencji wygrała po raz pierwszy w życiu Sara Hector (SWE), przed Anną Fenninger (AUT) i Mikaelą Shiffrin (USA). Na miejscu czwartym po raz pierwszy w tym sezonie, poza podium, Eva-Maria Brem. W drugim przejeździe błysnęły atakujące z dalszych pozycji Ragnhild Mowinckel (NOR) i Adeline Baud (FRA). Reprezentująca nasz kraj i równą formę, Maryna Gąsienica-Daniel nie ukończyła (aż ciśnie się na usta – jak zwykle).

W slalomie wreszcie popis siły dała Mikaela Shiffrin (USA) wygrywając oba przejazdy. Na miejscu drugim rewelacyjna Sarka Strachova (Zachrobska), która po operacji guza mózgu (dwa lata temu) wraca do dużej formy. Bardzo mocno kibicuję tej dzielnej kobiecie. Na miejscu trzecim kolejna moja ulubienica Wendy Holdener (SUI). Drugi przejazd w jej wykonaniu to był czysty dynamit. I gdyby nie błąd na kilka bramek przed metą mogłaby nawet mocniej nacisnąć Shiffrin. W drugim przejeździe zgubiła się Resi Stiegler (USA) i skończyła daleko oraz wysoko notowana po pierwszym Marie-Michelle Gagnon (CAN). Naszych na starcie brak…

I tak proszę Państwa wkraczamy w rok 2015. W styczniu czekają nas emocjonujące klasyki, a w lutym Mistrzostwa Świata.

O Autorze

Tomek Kurdziel

Redaktor naczelny, założyciel i pomysłodawca Magazynu NTN. W dzieciństwie otarł się o WKN, przez wiele lat był członkiem AKN. Po roku 1981 przez 18 lat przebywał w Norwegii i Szwajcarii. Założył i przez wiele lat prezesował UIK Alpin na Uniwersytecie w Oslo. W latach 1985-1989 startował w zawodach FIS. Na początku lat 90. startował w zawodach snowboardowych (konkurencje alpejskie). Od 1997 roku pasjonat i promotor carvingu w Europie. Członek komitetu organizacyjnego FIS Carving Cup. W chwilach wolnych komentator Eurosportu. Obecnie entuzjasta freeride'u, motocyklowego enduro i windsurfingu.

Podobne posty

  • jez

    Brem już była w tym sezonie poza podium, w Aspen (25 miejsce).

    Wszystkiego dobrego w Nowym Roku życzę! :)

    • Marcin Szczęsny

      fakt 25 miejsce w slalomie, autorowi chodziło o gigant.
      dużo śniegu życzę wszystkim! :)