Drugi przejazd podczas niedzielnego Pucharu Świata w gigancie mężczyzn rozpoczął się od długiej przerwy. Spowodował ją Kalle Palander. Fin po efektownym upadku nie mógł wyplątać się z siatek. Mimo że chwilę później zjechał o własnych siłach. Jednak pojawiły się podejrzenia o stan kolana fińskiego weterana. Na szczęście nic mu nie dolega:

Myślę, że z kolanem wszystko jest ok, może trochę naciągnąłem więzadła. Narta najpierw uśliznęła się, a potem nagle złapała. To straszne wpaść w siatki. Teraz boli mnie tylko tyłek. Pierwsza myśl, to że zerwałem więzadło krzyżowe. W pierwszym przejeździe jechałem bardzo spokojnie. Z tak wysokim numerem nie jechałem od dziesięciu czy jedenastu lat. W drugim przejeździe postanowiłem pojechać trochę ostrzej i wylądowałem w siatkach. To nie jest zbytnio zabawne.

O Autorze

Dziennikarz prasowy, radiowy, internetowy; komentator sportowy, spiker Legii Warszawa, a do tego narciarz-amator; żeglarz, ex-pięcioboista i wioślarz. Dziennikarstwo sportowe traktuje jako przedłużenie kariery zawodniczej. Organizator rajdów przygodowych. Lubi sobie pojeździć na rowerze i ogólnie się trochę zmęczyć. Autor prowadzi swój prywatny blog pod adresem zonaurbana.pl.

Podobne posty