Slalom pań był ekscytujący. Po inspekcji trasy przed pierwszym przejazdem wiedzieliśmy, że lekko nie będzie. Slalom postawiony został na bardzo zalodzonym fragmencie stoku i był bardzo długi. 69 bramek na stromej trasie potrafi skasować najmocniejsze nogi.
W pierwszym przejeździe wielka klasę pokazała Manuela Moelgg pokonując Lindsey Vonn i Sandrine Aubert. Obrończyni tytułu, Czeszka Zahrobska była dopiero czwarta. Poległy Szwedki, Anja była dopiero 20, a Borssen i Holmner wypadły. Honoru broniła jedynie Hansdotter na piątym. Dominatorka tegorocznego sezonu w slalomie Niemka Maria Riesch zjechała na szóste miejsce ze sporą stratą. Austriaczki Zettel i Kirchgasser wypadły, a Goergl i Fenninger finiszowały daleko.
Zaczęło pachnieć jak złoto dla Włoch lub Lindsey.
Drugi przejazd ustawiał Petr Zahrobski i pomimo zmniejszenia liczby bramek do 65 był o wiele trudniejszy. Dla wielu pań zbyt trudny…
Najpierw na prowadzenie wyszła Tanja Poutiainen i przetrzymała na mecie kilka zawodniczek. Dopiero Maria Riesch pojechała perfekcyjnie i wyprzedziła Finkę o ponad 0,7 s. To wyglądało jak medal, tylko jeszcze nie wiadomo z jakiego kruszcu.
Hansdotter i Zahrobska nie dały rady, a chwile potem na stoku rozegrały się trzy dramaty. Najpierw upadła Aubert, moment później Vonn, a na końcu z trasy po idiotycznym błędzie wyjechała Moelgg.W tej sytuacji mistrzynią świata została w pełni zasłużenie Maria Riesch przed Zahrobską i Poutiainen.
Dwie nasze panie: Karasińska i Kluś dostały się do finałowej trzydziestki. Ostatecznie zajęły miejsca 23 i 24. Warto podkreślić, że ¾ trasy pierwszego przejazdu Ola Kluś jechała naprawdę dobrze, to tyle i aż tyle.
Obecny na drugim przejeździe prezydent Francji pan Sarkozy był tak zdegustowany porażką Francuzek, że uciekł do helikoptera nie czekając na dekorację, choć zgodnie z programem miał jej dokonać. To się nazywa mieć klasę… A wy narzekacie na Kaczora!

Medalistki powiedziały:

Tanja:
Mam drugi medal i to jest dość niewiarygodne. Dziś było bardzo trudno czekać na mecie na lepsze, bo było ich tyle, a ja nie wypracowałam wielkiej przewagi. Miałam dużo szczęścia, a inne nie i to jest właśnie sport. Znowu wyprzedziłam moją koleżankę Denise Karbon i to tylko o 0,01s. Przykro mi z jej powodu, ale nic na to nie mogę poradzić. Mam dwa brązowe medale i to mnie cieszy, nie myślę wcale o pucharze świata.

Sarka:
Po trzech udziałach w mistrzostwach świata mam komplet medali. Brąz z Bormio, Złoto z Aare i teraz srebro. Jestem bardzo szczęśliwa, tym bardziej, że prasa w Czechach wywierała na mnie bardzo duże ciśnienie. Nie wiem czemu akurat na mistrzostwach idzie mi tak dobrze, w pucharze wygrałam tylko raz. Mam nadzieję, że na igrzyskach za rok też dam radę wygrać medal. Program tutaj był dla mnie bardzo męczący. Szkoda, że slalom jest ostatnią konkurencją. To nie jest prawdą, że profitowałam, gdyż drugi przejazd stawiał mój tata. On zawsze stawia bardzo trudne slalomy i ja też miewam z nimi kłopoty.

Tata Zahrobski:
Pierwszy przejazd był bardzo łatwy technicznie. Postanowiłem trochę urozmaicić życie zawodniczkom. To są w końcu mistrzostwa świata.

Maria:
Jestem bardzo szczęśliwa. po tych wszystkich stresach i dołkach w innych konkurencjach wreszcie się doczekałam. Przed mistrzostwami prasa niemiecka upatrywała we mnie zdobywczynię czterech medali. To bzdura. Tak naprawdę szanse miałam tylko w slalomie i kombinacji. Po tym jak totalnie schrzaniłam slalom do kombinacji, straciłam wiarę w siebie w tej konkurencji i to pomimo czterech zwycięstw pod rząd w pucharze. Dopiero pierwszy przejazd dzisiaj dał mi z powrotem trochę pewności. Drugi pojechałam już bardzo dobrze. Złoty medal Kathrin Hoelzl w gigancie nie był dla mnie obciążeniem, wręcz przeciwnie. Zdejmował ze mnie odpowiedzialność za wyniki na tej imprezie. Trasy tutaj nie są dla mnie zbyt przyjazne, ale za dwa lata będą mistrzostwa w Garmisch, czyli u mnie w domu. Mam nadzieję, że będzie to ukoronowaniem kariery. Dziś wypadły trzy faworytki – to się zdarza. Moje szczęście ich pech. Przykro mi z tego powodu, ale cieszę się ze złota. Nie wiem dlaczego w tym sezonie tak dobrze jeżdżę slalomy, a gorzej super giganty choć jeszcze rok temu było dokładnie odwrotnie. To stało się samo.
Moja młodsza siostra robi postępy

O Autorze

Tomek Kurdziel

Redaktor naczelny, założyciel i pomysłodawca Magazynu NTN. W dzieciństwie otarł się o WKN, przez wiele lat był członkiem AKN. Po roku 1981 przez 18 lat przebywał w Norwegii i Szwajcarii. Założył i przez wiele lat prezesował UIK Alpin na Uniwersytecie w Oslo. W latach 1985-1989 startował w zawodach FIS. Na początku lat 90. startował w zawodach snowboardowych (konkurencje alpejskie). Od 1997 roku pasjonat i promotor carvingu w Europie. Członek komitetu organizacyjnego FIS Carving Cup. W chwilach wolnych komentator Eurosportu. Obecnie entuzjasta freeride'u, motocyklowego enduro i windsurfingu.

Podobne posty