W niedzielę w telewizji ORF był wywiad z Marcelem Hirscherem. Austriak ma po zawodach w Kranskiej Gorze taką przewagę punktową, że tylko Pinurault i Kristoffersen – czysto teoretycznie – mogliby odebrać mu zwycięstwo w generalce i do tego Marcel musiałby do końca sezonu już nie punktować. Sprawa zamknięta. Hirscher po raz piąty z rzędu zdobędzie Alpejski Puchar Świata i dopisze kolejną kartę historii narciarstwa. To, co mówił Marcel Hirscher jednak nie napawało entuzjazmem. Zawodnik stwierdził, iż nie ma pewności, że zobaczymy go na alpejskich trasach w następnym sezonie. Wszystkiemu winna jest spora urazowość sportu alpejskiego. W mało dyplomatycznych słowach Hirscher stwierdził że większość tegorocznych zawodów ocierało się o „gladiatorkę”. Dla przykładu przytoczył ustawienie sobotniego pierwszego przejazdu w Kranskiej.

Ten przejazd był bardzo szybki i niebezpieczny, ale zarówno ustawiacze, jak i delegaci techniczni zezwalają na taką brawurę. Nie może być tak, że cały sezon poruszamy się po cienkiej linii.

Austriak odniósł się także do wielu tegorocznych wypadków zaznaczając, że sezon mógłby wyglądać inaczej jeśli Aksel Lund Svindal nie odniósłby kontuzji w Kitz. Kontuzji zawinionej przez organizatorów.

Reporter pytał też Marcela o jego plany związane z konkurencjami szybkościowymi.

Zjazdów musiałbym sie nauczyć, wszak większość z nich rozgrywana jest corocznie na tych samych trasach To z kolei znaczy słabe miejsca w ciągu kilku sezonów. Nie sądzę, żebym był na to gotowy.

– rezolutnie odpowiedział alpejczyk.

Jeśli rzeczywiście nie zobaczymy Marcela w następnym sezonie (mam nadzieję, że tylko tak flirtuje z mediami) byłaby to niepowetowana strata dla sportu. Hirscher – pomimo ogromnych sukcesów – jest jeszcze zawodnikiem całkiem młodym, a jego cudowne przejazdy slalomów i gigantów są prawdziwą ucztą dla oka. Konkludując: FIS musi coś zrobić w kwestii bezpieczeństwa. Ja proponuję wam drodzy czytelnicy, odtworzyć sobie wyszukując na Youtube jakiś gigant z czasów Stenmarka, Tomby lub nawet Von Gruenigena i porównać szybkość poruszania się narciarzy ówczesnych i dzisiejszych. Jakieś kompletne szaleństwo ogarnęło ustawiaczy, którzy pozwalają sobie na naprawdę zbyt szybkie przejazdy konkurencji technicznych. Posłużę sie słowami nie byle kogo, bo Marca Giradelli:

Dla widza nie ma różnicy, czy zawodnik jedzie 100 albo 120 km/h. W przypadku kraksy, dla zawodnika ma to ogromne znaczenie.

Dla porządku: piątkowy gigant wygrał po raz trzeci z rzędu Alexis Pinturault, drugi finiszował Phillip Schoerghofer, a trzeci Marcel Hirscher. W sobotę wreszcie tryumfował Marcel Hirscher przed Alexisem Pinturault (który jest w „strasznym gazie”) oraz Henrikiem Kristoffersonem. Niedzielny slalom ponownie padł łupem Hirschera, który wyprzedził Kristoffersena i Stefano Grossa.

Panie ścigały się w Jasnej na Słowacji. Niestety pogoda nie dopisała i sobotni gigant musiał zostać przełożony na poniedziałek. Rywalizacja rozpoczęła się więc od niedzielnego slalomu. Mikaela Shiffrin ponownie zdeklasowała konkurentki pokonując Wendy Holdener o 2,36 sekundy. Trzeci czas ze stratą 2,77 sekundy do liderki wykręciła „lolaleska” Weronika Velez Zuzulowa. Ta Shiffrin jest jednak niesamowita…

W poniedziałek na niełatwej trasie giganta tryumfowała Eva-Maria Brem przed Viktorią Rebensburg i Federicą Brignone. Lara Gut finiszowała czwarta, co pozwoliło jej na objęcie prowadzenia w klasyfikacji generalnej APŚ pań. W międzyczasie Lindsey Vonn poskarżyła się na fb, że do tej pory Lara jej nie przeprosiła. Cóż panie się nie lubią. Wystarczy jednak przypomnieć sobie gry psychologiczne, jakie prowadziła Vonn przed igrzyskami w 2010 i mistrzostwami w 2011, żeby nieco rozgrzeszyć Larę.

W zawodach w Karnskiej i Jasnej na starcie stanęli również nasi reprezentanci. W piątek Adam Chrapek zajął 61. miejsce, w sobotę i niedzielę zaliczył DNF. Wśród pań w niedzielę Maryna Gąsienica Daniel DNF, a w poniedziałek miejsce 45. ze stratą 5,36 sekundy. Nie bardzo jest więc co komentować. Wyniki „bronią się” same.

O Autorze

Tomek Kurdziel

Redaktor naczelny, założyciel i pomysłodawca Magazynu NTN. W dzieciństwie otarł się o WKN, przez wiele lat był członkiem AKN. Po roku 1981 przez 18 lat przebywał w Norwegii i Szwajcarii. Założył i przez wiele lat prezesował UIK Alpin na Uniwersytecie w Oslo. W latach 1985-1989 startował w zawodach FIS. Na początku lat 90. startował w zawodach snowboardowych (konkurencje alpejskie). Od 1997 roku pasjonat i promotor carvingu w Europie. Członek komitetu organizacyjnego FIS Carving Cup. W chwilach wolnych komentator Eurosportu. Obecnie entuzjasta freeride'u, motocyklowego enduro i windsurfingu.

Podobne Posty