Kiedy zaczynałem skrobać ten felietonik w sobotę przed imprezą podsumowującą w Wierchach zdecydowanie nie miałem weny. Chłopaki mówili „Tiger poczekaj do jutra, jak będzie po wszystkiemu”. Okazało się że mieli racje, bo niedzielny poranek znacząco zmienił treść tej relacji.

33 km/h dobra średnia jak na wycieczkę rowerową. Sprawa przedstawia się znacznie gorzej jeśli chodzi o dojazd samochodem z Warszawy do Zakopanego. Razem z Nykiem i Królem Czantorii postanowiliśmy pogwałcić złotą zasadę zatrzymania się w częstochowskim Macku. Na zemstę bogów nie trzeba było długo czekać, przy Galerii Jurajskiej łożysko w prawym przednim kole zamieniło się w grzechotkę a nasza wyprawa w walkę z czasem, PKSem i zmęczeniem. Do tego dnia nie zdawałem sobie sprawy ze istnieją warsztaty samochodowe czynne do 22, a przynajmniej jeden w Częstochowie. Po odstawieniu naszego bolidu wybraliśmy się do Krakowa przez Katowice… po ponad trzech godzinach byliśmy w stolicy małopolski punkt 23:30. Niestety bus do Zako (dozo, elo, ziom) zaszczycił nas swoją obecnością dopiero o 2:30 co umożliwiło nam odwiedzenie krakowskiego rynku i pubów doń przyległych. Do Zakopca dotarliśmy o 4:20. Dojście do świata żywych zajęło naszej ekipce wiecznych podróżników pół dnia w związku z tym wtorkowy trening rozstawili i zjeździli jedynie Drzymerhoffer i Łoli. Piękny początek pięknego wyjazdu? Pożyliśmy zobaczyliśmy, ale o tym za chwile.


Adam Wójtowicz – najlepszy zawodnik Akademickiego Pucharu Polski

Środa to dzień podsumowania WC. Warunki iście wiosenne, trasa pełna garbów, bruzd i wszelkich niespodzianek tego typu. Rywalizacja toczyła się nieco inaczej niż zwykle. Stawka zawodników podzieliła się na 3 grupy. Pierwsi to zawodnicy walczący o czołowe miejsca w klasyfikacji generalnej całego sezonu. Chomik łasy na brąz w klasyfikacji slalomu należał właśnie do nich. Drudzy to zawodnicy którym spokojna jazda „na dojechanie” zapewniała rozstawienie w AMP rozpoczynających się w środę. Pozostali jak zawsze bawili się w narciarstwo i wychodziło im to jak zwykle na zdrowie. Wieczorem Zocha P.O. kierownika sekcji dzielnie wysłuchała litanię nazwisk na losowaniu numerów. Pozostało już tylko czekać na czwartek i początek mistrzostw.

OBEJRZYJ GALERIĘ ZDJĘĆ Z FINAŁOWYCH ZAWODÓW AZS WINTERCUP

AMP Dzień pierwszy
Pogoda zmienną jest. Minusowe temperatury, trasa twarda jak postanowienia noworoczne otyłych palaczy i wizja dobrej zabawy w akademickiej sportowej atmosferze. To moja pierwsza wizyta na Mistrzostwach Polski ale muszę przyznać, że nie było dla mnie wielkim zdziwieniem iż gro walczących o medale to „starzy znajomi” z WC. Oczywiście było kilka nowych twarzy liczących się w medalowej rozgrywce oraz grupa egzotycznych, niczym jamajscy bobsleiści, zawodników z odległych miast Polski bez których AMP nie byłoby tą samą imprezą.


Bob Marley na trasie

Po gigancie najważniejsza dla PW była obecność trzech naszych w trzydziestce, co przy pechowym występie Gliwic dawało naprawdę duże szanse na przysłowiowe urwanie odwiecznych rywali w walce o srebro politechnik.

OBEJRZYJ GALERIĘ ZDJĘĆ Z KWALIFIKACJI GIGANTA AMP

AMP Dzień drugi
Czas na eliminacje w slalomie, czyli zakończenie mistrzostw dla dużej grupy uczestników. 41 miejsce Szymka, urwana narta Tymona i pierwsza tyczka między nogami Łoliego, to wszystko ograniczyło finałową reprezentacje PW do Starych lisów Drzymera, Chomika i prawie młodych wilczków Marii Słetili Holmner oraz Felipe Matejaka. Zapowiadało się na epicką batalię, nawet mały błąd lub pech w finale mógł zepchnąć polibudę na trzecie miejsce.


Latający Pstruś

Wieczorem wszyscy uczestnicy WC zebrali się na podsumowaniu sezonu, wręczeniu medali i nagród. Nasz człowiek w czołówce Chomi przyjął z pokorą brąz na klatę za slalom, a drużyna panów miejsce po prawicy drużynowych zwycięzców generalki – Gliwic. Po części oficjalnej wszyscy zgromadzili się na kiełbasce przy ognisku i zajęli się samorozgrzewaniem na wszystkie znane sposoby (sposób nr 1: C2H5OH). Gwiazda wieczoru to z pewnością „Red Bull naked dancer” tego nie da się opisać to trzeba zobaczyć. Jeśli któryś z czytelników posiada takowe nagranie lub link proszę o udostępnienie go szerszemu gronu. Wszak młode talenty promować należy.

OBEJRZYJ GALERIĘ ZDJĘĆ Z FINAŁU GIGANTA AMP

Grande finale
Rywalizacja i same wyniki nie przyniosły szokujących rozstrzygnięć. Jak przewidywano Kala i Baton mogą otwierać wypożyczalnie nart, bo wywieźli z Zakopca prawie wszystkie dechy przewidziane jako nagrody. Dominacje króla i królowej akademickich nart złamała w gigancie siostra królowej małopolski – Ania Berezik.


Ania Berezik w gustownej spódniczce

Dla drużyny stołecznych inżynierów gigant okazał się wygraną bitwą zaś slalom przegraną wojną. Filip Mateja(k) pod koniec pierwszego przejazdu finałowego wykonał klasyczny skok w bok w związku z tym trzecim punktującym stał się Słeti, któremu slalom jest tak bliski sercu jak bliscy są murzyni organizacji KKK. Drugi przejazd Drzymera połączony z postojem na środku trasy i pod koniec dnia wszystko staje się jasne. Politechnika Śląska odrobiła straty z nawiązką. Do srebra zabrakło nam 7 punktów które przekładają się na 0,2s na trasie slalomu. Lekko przybici grupowo postanowiliśmy, że niedziela będzie dla nas, a właściwie przełom soboty i niedzieli w Wierchach.

OBEJRZYJ GALERIĘ ZDJĘĆ Z KWALIFIKACJI SLALOMU AMP

Wierchy party
Wersja oficjalna: Jako brać sportowców akademickich brzydzimy się alkoholem i nigdy nie stawiamy znaku równości między używkami a dobrą zabawą. Czas spędzony w klubie upływał pod znakiem świętowania sukcesów i przeżywanie porażek we wspólnym gronie trzeźwych i kulturalnych studentów.

Wersja nieoficjalna: Kto był i widział wie jak było. Kto był i widział, a nie wie jak było, nie chce wiedzieć.


Kala – królowa stoku i królowa Wierchów

Niedzielny poranek nie należał do najlepszych i nie chodzi tu o skutki długotrwałego przebywania w hałaśliwym pomieszczeniu. Razem z Zośką odnotowaliśmy brak naszych nart. Moja hipoteza dotycząca nart, które dostały nóg i poszły na poranną przebieżkę nie znalazła poparcia wśród kolegów. Pozostały jedynie dwie możliwości. Pierwsza-narty uległa dematerializacji. Druga – ktoś naprawdę mocno zapragnął naszych nart i nie oparł się pokusie. Tak czy siak opcja słaba, dopełniona słono-gorzką pizzą na obiad i pomyleniem mnie z Red Bull naked dancerem. Prawdziwą klamrą kompozycyjną okazała się awaria samochodu Szymka w drodze powrotnej. Na szczęście szeroko zakrojona akcja logistyczna Pasia umożliwiła wszystkim w miarę szybki powrót do domu. Dwadzieścia bitych godzin to czas jaki zajęło mi pokonanie trasy między Warszawą a Zakopcem w dwie strony. Ta niedziela zdecydowanie nie była dla mnie.

OBEJRZYJ GALERIĘ ZDJĘĆ Z FINAŁU SLALOMU AMP

Podsumowańsko
To już koniec sezonu dlatego w podsumowaniu nie ograniczę się jedynie do ostatniego tygodnia a pokuszę się o analizę całokształtu ostatniego półrocza. Na wstępie chce przybić piątkę całej sekcji narciarskiej PW. Grupa fajnych ludzi którzy ponad imprezowanie i topienie swojego zdrowia w morzu wódy stawiają sport i zdrową rywalizację. Szczególne podziękowania dla Chomika Drzymera i Szymka dla których był to ostatni start w AMP. Ciężko mówić o waszym wkładzie w klasyfikację drużynową bo tak naprawdę to wy jesteście drużyną PW. Piątaliszek dla Zośki ostatniej dziewczyny tłukącej punkty w klasyfikacjach kobiet. Piątka, piątka, piątka dla wszystkich którzy złożyli podpis na AMpowej koszulce, postaram się wystawić ją na aukcji podczas WOŚP. Zupełnie specjalne miejsce zajmuje piątka dla Pauli (Lochy obalonej). Jestem studentem tzw. „samochodówki” i nie umknęło mojej uwadze bezbłędne odczytanie wartości mocy na wskaźniku mocy (WTF?!) przez wyżej wymienioną osobę. Zapraszamy na SiMR!!! Wiele osób będzie w szoku, ale twarzą tegorocznych AMPów nie jest wcale szalony narciarz z rozdawanych koszulek, lecz nasz człowiek Anja Timon Paszon. Zupełnie zwariowana szczerząca zęby piątka dla niego (Łoli udostępnij to skizdjęcie szerszej publice!!)

Nie ma lekko czas minusów i trójeczek. Największa i najsowitsza trójka w historii pochodząca od lochy bez jednego palca dla nowego właściciela naszych nart. Niech niosą cię w las i urwą nogę przy dupie. Łukasz Kotuchna niech zakłada trójpalczastą rękawiczkę bo przyszykowałem już trójeczkę. Podczas upadku na gigancie zjadł tyle śniegu, iż dalsze rozgrywanie zawodów stanęło pod znakiem zapytania. Całosezonowa trójka dla Słetiego, który stara się wmówić wszystkim że chyba ich stare to Słeti. Nie Słeti ty być Słeti (prościej już tego nie wyrażę).


Kołti podczas efektownego skoku na główkę

Na koniec prośba do Dziadzi i Sztefena. Czuwajcie nad nami i chrońcie przed niebezpieczeństwami narciarskich szlaków.

Wyniki Akademickich Mistrzostw Polski w narciarstwie alpejskim dostępne są na stronie organizatora.

Autor: Der Tiger

  • paula

    piątka dla ciebie der tiger! mój brzuch jaki jest kazdy wie ,ale dzięki twoim dowcipnym komentarzom niedługo bedzie konkurował z kaloryferem schwarzeneggera!! usmiałam się do łez a moja wskazówka mocy poszła w górę!!

  • Zośka

    Ode mnie piątka dla całej naszej sekcji… Jakby nie patrzeć był to mój pierwszy sezon z Wami i naprawdę super się bawiłam, za co bardzo Wam dziękuję. Jak już wspomniałam Chomikowi, w przyszłym roku na AMP-ach postaram się zgarnąć 3 kolorowe krążki – po jednym dla Chomika, Drzymera i Szymka ;)

    jeszcze raz wielkie dzięki za ten sezon ;)

    ps oczywiście jeśli chodzi o narty, bo tak to widzimy się na sali ;)

  • Michaś

    Piąteczka za naprawdę udany felieton ! :)

  • tiger

    zocha jak kolorowe to dla kogo przewidziałaś brąz i złoto]:-> Chomik chyba jest fanem brązu na klate jednak :D