Dziś Ted Ligety udowodnił wszystkim, że można nauczyć się jeździć na nartach carvingowych, a potem być mistrzem na tych prostych jak kredki. Cieszę się podwójnie, gdyż bardzo lubię tego zawodnika. Po drugie utarł nosa wszystkim tym, którzy śmieli twierdzić, iż zaangażowanie się Ligety’ego w opór przeciwka FIS wynika z jego partykularnych interesów, a on sam na prostych nartach jeździć nie umie. Cieszę się również z trzeciego miejsca Marcela Hirschera, gdyż… sypnął Raichowi – pupilkowi Hujary.

Te małe radości przyćmione są jednak ogólnym obrazem zawodów w Sölden. Wygrali moi ulubieńcy – przegrało narciarstwo. Bardzo proszę powiedzcie, komu – tak z ręką na sercu, nie dla przekory – dzisiejszy gigant bardziej się podobał, był bardziej emocjonujący niż te z lat ubiegłych? Nie wspomnę o początku ery carvingowej. Wystarczy mi porównanie do desek 27-metrowych.

Mnie się nie podobał. Archaiczna „uniwersalna” technika, brak płynności, podskakiwanie, nożycowe przejścia z narty na nartę, jakbym oglądał braci Mahre. Uważam, że FIS na dłuższą metę nie ugra nic, a popularność narciarstwa zmaleje. Jak przekonać młodych ludzi do uprawiania archaicznego sportu, który na dodatek jest bardzo ciężki (10 miesięcy na śniegu) i kontuzjogenny oraz słabo płatny? Może pan Hujara ma odpowiedź – ja nie. Pewne jest, natomiast, że pan Hujara ma swoje, a nie nasze i zawodników interesy. Nie sądzę również, aby wzrosło bezpieczeństwo zawodników, ale o tym w następnym numerze NTN Snow & More. …Wpadło mi w ręce ciekawe i naukowe opracowanie na temat nowych desek.

O Autorze

Tomek Kurdziel

Redaktor naczelny, założyciel i pomysłodawca Magazynu NTN. W dzieciństwie otarł się o WKN, przez wiele lat był członkiem AKN. Po roku 1981 przez 18 lat przebywał w Norwegii i Szwajcarii. Założył i przez wiele lat prezesował UIK Alpin na Uniwersytecie w Oslo. W latach 1985-1989 startował w zawodach FIS. Na początku lat 90. startował w zawodach snowboardowych (konkurencje alpejskie). Od 1997 roku pasjonat i promotor carvingu w Europie. Członek komitetu organizacyjnego FIS Carving Cup. W chwilach wolnych komentator Eurosportu. Obecnie entuzjasta freeride'u, motocyklowego enduro i windsurfingu.

Podobne posty

  • Kuba

    Zgodzę się w 100%, to jest porażka sportu nad biznesami. Szkoda, że ucierpiała atrakcyjność, bo dzisiejszy GS wyglądał jak walka o życie współczesnych gladiatorów a nie sport pełen emocji i pozytywnych przekazów.

    Pozostaje się cieszyć, że sezon wystartował na dobre i warunki pozwolą na rozegranie wszystkich konkurencji zimowych.

  • Szymon

    Ja też się zgodzę że widowiskowość spadła…

    Dawniej dynamika narty powodowała że niektóre pozycje wydawały się niemożliwe a i tak z nich leciutko narty „same” wychodziły do następnego skrętu (no może nie same, ale kopały na tyle że zmiana była megawidowiskowa)

    a teraz ? -> ześlizg ześlizg jak za dawnych lat… no i walka z długą dechą…
    męskiego giganta co prawda nie oglądałem (oglądałem damski) ale zgadzam się z tym, że w zeszłym roku giganta się lepiej oglądało

  • miki

    na razie po zmianie parametryzacji nart mam wrażenie ,że cofamy się z techniką. naprawdę trudno się ogląda GS , to już gołym okiem widać – TO BYŁ BŁĄD już możemy po pierwszych zawodach zdefiniować zmianę.

  • tomus

    Nie jestem wstanie zrozumiec o co chodzi dialaczom, wiem swoje i moje ulubione dechy to SL9 o R-11,5m L-150, a jak na rynku beda tylko „zapalki” to sobie sam cos wystrugam , i …(niedomowienie) FIS.