Witam wszystkich! Na razie skończyłem jazdę na nartach (przynajmniej w znaczeniu „zawodowym”). Obserwuję z boku co się dzieje na polskiej i międzynarodowej scenie. Po paru ciężkich dniach przemyśleń doszedłem do jakże genialnych wniosków, którymi chciałbym się z wami podzielić. Uwaga, do takich przemyśleń mógł dojść tylko i wyłącznie ktoś, kto pozjadał wszystkie rozumy i jest wszechwiedzący w jego mniemaniu. Zwykły śmiertelnik lub członek PZsN (Polski Związek Skoków Narciarskich) nie jest w stanie zrozumieć tak niesamowicie złożonych mechanizmów, którymi rządzi się świat narciarski. Dlatego też uprzejmie proszę o nieposądzanie ludzi z PZsN o celowe działanie na szkodę narciarstwa alpejskiego – oni są tego zupełnie nieświadomi.

Po krótkim wstępie, którego przekaz pewnie zrozumie niestety tylko część z was (a reszta mam nadzieję zrozumie w takcie czytania tego artykułu), przejdźmy do części gównej (sic!).

Moje „mądre mądrości” składają się z kilku punktów, które po zsumowaniu robią różnicę w okolicach 3-6 sekund na mecie.

1. Szkolenie dzieci
Niestety temat można szybko, a nawet bardzo szybko opisać. A wiecie dlaczego? Bo taki termin w Polsce jest mało komu znany. Szkolenie dzieci. Wait whaaattt? O co ci chodzi człowieku? No właśnie – kiedy mali narciarze z kraju nad Wisłą sobie bimbają po stokach, które byłyby bardziej odpowiednie do zjazdów na jabłuszkach, nasi rywale (którzy w przyszłości mają ścigać się na najwyższym poziomie) jeżdżą już po dość zaawansowanych stokach, gdzie od najmłodszych lat mogą eliminować swoje błędy i doskonalić technikę. W czasie kariery przed „fisowej” nie ma mowy o żadnych treningach siłowych! Ewentualnie w ostatnim roku juniora młodszego można zacząć lekkie treningi dostosowane do organizmu, ale na miłość boską – jak przypominam sobie co ja robiłem to była jakaś paranoja… Opiszę pokrótce co robią w Polsce dzieci na moim przykładzie. Z tego co wiem, nic się nie zmieniło, mimo iż minęło już około 8 lat od momentu gdy opuszczałem Puchar Polski na rzecz podbijania świata i pogoni za marzeniami. Treningi to jakaś przypadkowa zbieranina przypadkowych ćwiczeń, które wpadną do głowy trenerom, którzy stosują je w przypadkowej kolejności w przypadkowe dni. Przypadek? Nie sądzę… Większość trenerów, którzy zajmują się dziećmi w Polsce ma niestety zerową wiedzę z zakresu anatomii, fizjologii, biochemii czy dietetyki. Z trenerem, z którym przejeździłem cały Puchar Polski robiliśmy tzw. „akcje”. A co to było w praktyce? Otóż była to przeciekawa forma trenowania. Raz na tydzień lub dwa tygodnie, ewentualnie 10 dni, spotykaliśmy się na lodowcu i robiliśmy robotę ponad nasze siły. Coś w stylu jak zapłaciliśmy za karnet, to będziemy jeździć od ostatniej do pierwszej gwiazdy na niebie. Niestety takie postępowanie ma jedynie coś wspólnego z wykańczaniem organizmu, a nie z prawdziwym, profesjonalnym podejściem do tematu. Po takim tygodniu katorgi rozjeżdżaliśmy się do domów i hulaj duszo hulaj – niech się dziele wola nieba… Do następnej „akcji” trener nie miał pojęcia co się z nami dzieje. Na chłopski rozum – lepiej się zajechać przez tydzień, a później leżeć na kanapie dwa tygodnie czy lepiej dzień w dzień trenować według ułożonego programu przez osoby które na tym się znają? Daje do myślenia, ha? A to dopiero początek?

2. Organizacja kadr narodowych i kadr juniorskich
Drugi bardzo, ale to bardzo ważny punkt w naszej wyliczance. Komuś mogło by się wydawać że dobry zawodnik to i na jednej narcie wygra zawody. Fakt – do pewnego momentu bez odpowiedniej organizacji może wiele rzeczy się udawać. Może się nawet wydawać, że ma się szansę zaistnieć w tym sporcie i to bez ingerencji/wiązania się z PZsN. Niestety przychodzi moment płaczu i zgrzytania zębami. Wszystko jest fajne do czasu. Od pewnego momentu w pojedynkę z trenerem, czy nawet w małej grupce zawodników nie ma możliwości zrobienia tego, co duże teamy z prawdziwego zdarzenia. Możemy ustalić jedno – każdy zawodnik w normalnym państwie marzy, żeby się dostać do kadry narodowej i żeby dzięki temu podnieść swoje umiejętności na tyle, aby z sukcesami reprezentować ojczyznę w Pucharze Świata. Teraz jak zwykle kubeł zimniej wody – kadra narodowa – P.K.N.M.B., czyli Prywatna Kadra Narodowa Macieja Bydlińskiego. Przykro mi bardzo, ale tak to wygląda. Kiedyś myślałem że po prostu jestem słabeusz (ukłon w stronę Krzycha Kulczyckiego) ale po sezonie 2011/2012 oraz 2013/2014 wiem, że to nie o moje umiejętności chodzi (w 2012/2013 pauzowałem). Po ostatnim sezonie, czyli wyżej wymienionym 2013/2014, jestem najlepszym Polakiem w gigancie i drugim w slalomie – tuż po naszym mistrzu Iranu z sezonu 2012/2013. W każdej z wydawałoby się najważniejszych konkurencji dla PZsN jestem wyżej klasyfikowany niż nasz okręt flagowy – Maciej Bydliński. I co? I dupa zbita – nawet nikt nie chciał dać mi szansy bycia w kadrze… Więc jeśli nie bycie lepszym w SL i w GS od najlepszego zawodnika według PZsN, to co może dać wstęp do tego elitarnego grona? No właśnie to jest dobra łamigłówka. Ja nigdy nie błagałem ani nie prosiłem nikogo, żeby przyjął mnie do kadry, ale do jasnej cholery nie może być tak, że kadra to jeden chłopak. To jest niezbyt dobre nawet dla niego… Uważałem zawsze, że bycie reprezentantem Polski to honor oraz zaszczyt i trzeba cierpliwie czekać na takie powołanie, ale z tego co widzę, to szybciej skończy się nam piasek nad Bałtykiem, niż ktoś inny dostanie powołanie do kadry. Co z tym teraz zrobić wszystkim? Jak to naprawić? Tak powinno to wszystko wyglądać?

Mnie osobiście przekonuje system włoski lub francuski, które są dość zbliżone do siebie. Polegają na tym, że małe dzieci są szkolone w klubach na danym terenie. Przenosząc to na polski grunt – niech to będą kluby Małopolski. Dla takich dzieci rozgrywane są zawody ligi małopolskiej. Najlepsi trafiają do ogólnopolskiej kadry juniorów. Tacy zawodnicy przygotowują się w grupach 8-10 osób do najważniejszych zawodów międzynarodowych: Topolino, Abetone, Val d’Isere czy Skofja Loka. Osoby, które najgorzej sobie radzą muszą wrócić do klubów, a na ich miejsce robiony jest nabór z młodszych najzdolniejszych zawodników. Zawodnicy którzy wrócili do klubów, bo nie radzili sobie w kadrze, nie mają wcale przekreślonych szans w kadrze seniorskiej (niektórzy dorastają/dojrzewają później). Ta sama organizacja zostaje przełożona na FIS, z tą różnicą, że kadra juniorów w FIS powinna jeździć na zawody typu PE i bardzo mocne FIS-race. Do takiej kadry wybierani byliby zawodnicy raczej z wyższych roczników FIS-owych oraz młodsi z potencjałem, którzy wcześniej byli w młodszej kadrze juniorów. Osobną sprawą jest Kadra A, która skupiałaby się wokół Pucharu Świata i była nastawiona na najważniejsze imprezy narciarskie. Kadra A dysponuje proporcjonalnie najwyższym budżetem, sprzętem i zapleczem. Oczywistą sprawą jest to że na początku PZsN nie miałby wystarczającej ilości pieniędzy, aby utrzymać całą tę strukturę. Dlatego do kadr (nie licząc kadry A) zawodnicy musieliby dokładać z własnej kieszeni. Ale tutaj pojawia się ważne słowo -„dokładać”, co z definicji oznacza dorzucać coś: dodawać, dołączać, dopełniać, a nie w całości finansować samemu. Już teraz każdy zawodnik wykłada chore pieniądze na ten piękny sport, więc myślę, że to wyszłoby każdemu taniej i lepiej dla wszystkich. Bardzo szybko zauważylibyśmy wzrost poziomu w Polsce u młodszych zawodników, jak i tych starszych, którym młodzi deptaliby po piętach. Wszystko by było jasne, przejrzyste, ładne i możnaby w spokoju pracować… Achhh ważna sprawa – szefem wszystkich szefów byłby (nie, nie będzie to Krzychu Jarzyna ze Szczecina) pierwszy trener kadry A – nie mama, nie tata któregoś z zawodników, nie Pan Apoloniusz Tajner. I to trener podejmowałby najważniejsze decyzje dotyczące startów treningów itp. Ach jak miło było się rozmarzyć nad tak piękną i zorganizowaną ekipą…

3. Brak profesjonalizmu.
W poprzednim punkcie troszkę się rozpisałem, tutaj (podobnie jak w części pierwszej) pójdzie szybko. Sam doskonale pamiętam, jakie było moje podejście do treningu przez większość życia… Ogarnąłem się dopiero 2-3 lata temu i zacząłem myśleć o tym, jak być szybszym, jak lepiej jeździć, jak pokonać moich przeciwników. Niestety to było za późno. Nie mam pojęcia z czego to wynika u Polaków, że jesteśmy troszkę rozkojarzonym narodem na nartach. Niby jeździmy, niby trenujemy, ale nie wykorzystujemy 100% naszych szans i naszych możliwości. Podejrzewam, że to wszystko zaczyna się od trenerów, których często nieprofesjonalne zachowanie może przełożyć się na zawodników (np. trener który pije piwo przy bardzo młodych dzieciach na wyjeździe). Jeśli trenerzy którzy są dla nas prawie jak drudzy ojcowie, kiedy my zawodnicy jesteśmy mali, nie potrafią zaszczepić w nas genu profesjonalizmu i odpowiedzialności, to będzie bardzo trudno sprawić, żeby młody chłopak zaczął się zachowywać w sposób, w jaki powinien na treningu sam z siebie. Tracimy niepotrzebnie czas i pieniądze naszych rodziców (no bo przecież nie związkowe), a co najgorsze zdrowie, siły i zapał do trenowania. Po każdej przegranej Polacy są przygnębieni i smutni, bo mają poczucie, że są gorsi. A tak wcale nie musi być… Podejście osób związanych z narciarstwem w PZsN jest czasem karygodne, niewybaczalne i powoduje często frustrację u zawodników, którzy powinni myśleć o czymś kompletnie innym, niż problemy papierkowo-pierdółkowe.

Wymieniłem, moim zdaniem, najważniejsze przyczyny. Jest to subiektywna ocena i opinia. Po latach spędzonych w tej śnieżnej karuzeli trochę się orientuję co i jak… Niestety wszystko jest źle, a naprawdę niewiele trzeba, żeby wszystko naprawić. Nie chce się rozpisywać na temat dostępności sprzętu, wpływu rodziców, zatrudniania fizjologów, dietetyków itd… Nie ma to sensu. Możecie sobie wyobrazić całą resztę na podstawie tego, co napisałem.

Podsumowując: trenerzy do bani, brak odgórnej twardej ręki, która by to wszystko przemeblowała i zorganizowała oraz zaangażowania, pozostawiania serca i potu na każdym treningu letnim czy zimowym…

Ostatnie kilka słów ode mnie – skończyłem jeździć w zawodach FIS. Miałem pewne marzenia. Chciałem coś osiągnąć za wszelką cenę. Często popełniałem głupie błędy podczas mojej kariery. Być może gdybym nie popełnił chociaż 1/3 z nich, to przed igrzyskami nie wylądowałbym w szpitalu, a na lotnisku w Soczi. Możecie się ze mnie śmiać, możecie mnie znienawidzić po tym wpisie, ale prawdy nie zmienicie. Czy mam rację, czy się mylę w mojej własnej ocenie, to nie jest najważniejsze… Najważniejsze jest to, że w naszym narciarstwie jest źle bardzo źle. Najsmutniejsze natomiast jest to, że nie widzę na horyzoncie osoby która mogłaby to naprawić, pomóc i nastawić to wszystko na poprawne tory…

Chciałem na koniec podziękować wszystkim którzy mnie dopingowali przez cały ten czas. Dzięki wielkie! Możecie wiedzieć, że po waszych wiadomościach na FB, czy miłych wpisach na stronie NTN, chciało się wstawać rano i zapierdzielać. Szkoda, że przyplątało się też troszkę hejterów (broń Boże nie chodzi o konstruktywną krytykę), ale tak to już bywa. Na otarcie łez powiem na koniec, że być może to nie ostatnie moje słowo w FIS’ie – wciąż uważam że nie było mnie na igrzyskach olimpijskich, na których powinienem być. Kto to wie – może za cztery lata wystartuję w Korei? Jeśli PZN-u nie będzie się dało zmienić, to może trzeba będzie zmienić PZN…

Dajcie znać w komentarzach czy się ze mną zgadzacie, czy gadam głupoty. Mam jeszcze sporo ciekawych historii do opowiedzenia, których nie wypadało mi opowiadać, póki byłem aktywnym zawodnikiem FIS. Jeśli kogoś by to interesowało, to chętnie sklecę parę zdań, ale jeśli ma to być spam na stronie NTN, to bez sensu.

Trzymajcie się i byle by do zimy, a jest szansa ze już niedługo do nas zawita!!!
Filip

  • Miłosz Rebeś

    trafiłes w sedno Filip. pozdro

  • vince

    Cała prawda o patologii polskiego systemu i PZN.

  • Matson

    Dopóki leśne dziady będą decydowały o tym co ma się zmienić we współczesnym narciarstwie ( mowa tutaj o naszych wybitnych ekspertach z PZsN) nie zmieni się kompletnie nic. Dalej będziemy się pogrążac na arenie międzynarodowej i brnac w tym gównie zakopani po sama szyję !!!!! / Matson

  • KG

    Brawo za odwagę, słuszne przemyślenia i zasłużona krytyka PZsN!

  • Iwona Szafrańska

    Mądre słowa. Zawsze mnie irytowało jak każdy głupiec potrafił napisać po zawodach PŚ ze Polacy znowu dali dupy i że Polska się nigdy nie bezie liczyć i zamiast dac dobre słowo zawodnikowi, który miał w ogóle możliwość wystartowania w tych zawodach to jeszcze go bardziej zniechęcają. Niestety PZsN jest jaki jest i nie wiadomo co z tym zrobic…tzn. wiadomo co mozna by było ale jak sam FIlip napisał nie ma kto tego ogarnąć. Jedyne co możemy zrobić to trzymać kciuki że moze ktoregos pieknego dnia zdarzy sie cud i coś sie ruszy w PZN albo że Polacy zaczną wjeżdzać na punktowane miejsca. Narciarstwo nie jest łatwym sportem, w slalomie bardzo łątwo wypaść a potem kazdy tylko marudzi „oo znowu DNF, patałach nie potrafi jeździć”…. jak sie czyta takie komentarze to aż się niedobrze robi. Filip, mam nadzieje ze jeszcze jednak w jakichś zawodach FISowskich się pokazesz i zajmiesz dobre miejsca ;) Trzymam kciuki za wszystkich polskich narciarzy i wierze w nich bardzo.

  • Sebastian

    Zgadzam się z tobą filip graty odwagi!!!

  • Siwy

    Czekam na kolejne historie! Pięknie się czytało do porannej kawki! Pozdrawiam!

  • Tadeo

    Filip nie kończ kariery, dawno nie widziałem Polaka tak dobrze jezdzącego technicznie GS, jak np. w alta badia w PS. Szkoda ze Maciek Bydliński nie słucha mądrej głowy z BB. A tego wąsatego skoczka Tajnera już dawno powinno się pogonić do Afryki

  • jj

    szkoda, że tak późno padają te słowa. Niestety dopóki stołków pazurami trzymają się typki spod ciemnej gwiazdy jak Klimek i spółka nic się do przodu nie ruszy, choć obym się mylił. Skoki i biegi narciarskie bronią się sukcesami i trudno mieć do kogoś o to pretensję. Jednak w narciarstwie nagłowie stoi wszystko od początku do końca. Gdyby ktoś się trenerowi Wierietelnemu próbował wciąć w pół słowa na temat treningów Justyny, sami dziennikarze zajebali by typa w mediach. inna sprawa że naszym w narciarswie alpejskim nie ma autorytetów, bo kto ma być idolem młodzieży. Z całym szacunkiem dla pana Bachledy, ale dzieciakom to oczu nie otwiera. A jak się gdzies pojawia ktoś kto naprawdę fajnie mógł jeździć na nartach na poziomie światowym i to nie od przypadku do przypadku tylko z pełną regularnością, to nie ma jak sięoprzeć refleksji że coś zostało spierdzielone i to nie na poziome zawodnika tylko właśnie systemu.
    Filipie Rzepecki trzymam za Ciebie kciuki, może się pokażesz gdzieś na zawodach akademickich, może uda Ci się w końcu zapracować na powołanie do kadry. takie prawdziwe, wynikające z szybkiej jazdy na nartach.
    bądź pozdrowion
    jj

  • Snajper

    Święta prawda o polskich realiach! Pieniędzy na narciarstwo jest za mało, a te które są trafiają nie tam gdzie trzeba i zamiast szkolić grupę zawodników, szkolony jest tylko jeden w konkurencjach, które w Polsce z oczywistego powodu nigdy nie będą wiodącymi. Dlaczego Szwedzi mają silna kadrę SL, a DH nie ma prawie nikogo? Bo góry które mają nadają się do trenowania techniki! W Polsce mogłoby być tak samo. Zamiast tego wyrzuca się pieniądze…

    • Mariusz Woźniak

      Bardzo celny komentarz. Pozdrawiam

      • karol miśkowiec

        wkońcu snajper ;)

        • K.T

          Pieniędzy nie jest za mało, podobno na komisji zjazdów podali budżet na ten sezon i na Narciarstwo alpejskie jest ponad 1,2mln złotych. Teraz szykują plan jak te pieniądze skutecznie ukraść

  • kazek

    Filip należy ci się szacunek za ten wpis ;)trzymaj się,i nie poddawaj się bo widać ze masz poukładane w głowie!

  • Lipa

    Zgadzam się w 100%. Póki nie zmieni się władz w PZsN, nie ma co liczyć na zmiany. Należą Ci się wielkie brawa Filip od byłych i obecnych zawodników, za to co napisałeś. pozdro Lipa ;)

  • ms777566

    Starcom z PZsN mówimy odejdźcie! Cholerne zasiedziałe komuchy

  • speedskier

    Taka smutna prawda… brak profesjonalizmu i kolesiostwo panow K, T, G, S, promowanie wlasnych dzieci kosztem zdolnych ludzi… zostawienie samemu sobie z problemem patrz kontuzja …moglbym pod tym jeszcze pare rozdzialow napisac… moze kiedys bo brak mi slow

  • Irek

    Dobry i prawdziwy tekst. Gratulacje !

  • Boski Prezes PZN

    Tajner dupczy ( pytanie czy racji wieku to nie jest juz tylko petting) mloda kobitke wiec moze cos mu sie glowie zadzieje pozytywnego:) az by sie chcialo zaspiewac: pezeten pezeten je…c je…..c pezeten:) czy jakos tak to szlo

  • Kubus

    W 100% sie z tobą zgadzam Filip o PZsN, ale narzekasz na Miszcza z Iranu a sam lepszy nie byłeś . Wiec wnioskując z tego co napisałeś odnośnie ,,sposobu na bycie lepszym od rodaków” :twój sposób to przekupić lepszego zawodnika zeby chamowal i zrobić sobie lepsze FIS PUNKTY . Tylko jakie to ma przełożenie na bycie najlepszym w kraju czy bycie lepszym w rankingu FIS. Masz 25 pkt z Chile w gigancie a jeździsz w Europie na 35 tak samo jak jasiczek ma 12 z Iranu a jeździ na 25 w Europie. Wiec jak będziesz pisał następna historie to uwzględniając takie szczegóły.
    pozdrawiam

    • Mateusz

      Kubuś nie pier….ty turysto który gow…wiesz,no bo nie ma się co oszukiwać jesteś ciotą

    • Filip Rzepecki

      Jedno tylko zadam Ci pytanie jeśli mi odpowiesz na to pytanie i podasz chociaż jeden argument potwierdzający twoją odpowiedź to odszczekam wszystko a do PZsN’u pójdę z domu z Nowego Targu na kolanach. Uwaga pytanie – KOGO I KIEDY PRZEKUPIŁ LUB POPROSIŁ O WOLNIEJSZĄ JAZDĘ FILIP RZEPECKI?
      co do moich fis pkt to jest krótka piłka. Nie do końca znasz różnicę w zawodach fisowych w tym sezonie startowałem tylko w EC, SAC i pucharach włoch oraz francji. Nie istnieje w fisie kategoria pucharu krajowego więc wszystkie te zawody oznaczone są jako „fis”. Nie trudno się domyślić że takie zawody są obstawione na prawdę dobrymi zawodnikami i nie są to starty na robienie fis pkt.

      • Obywatel

        Filip czekaj na telefon od Pana Dariusza Jasiczka apropo „mistrza iranu” ;)

      • Kubuś

        I jak byłeś w tym Krakowie na Kolanach??? czy to były tylko puste słowa????

        • Filip Rzepecki

          Nie doczekałem się twojej odpowiedzi :) więc nie byłem! ale na szczęście nie martwię się o to czy będę musiał iść bo wiem że nic takiego nie zrobiłem.

  • Rodzic

    100 procent prawdy!!!! Bardzo ładnie to wszystko opisałeś .

  • tralalala

    Zgadzam się z Tobą. Młodzi narciarze na Dolnym Śląsku mają dużo możliwości ale niestety nie mają gdzie trenować.. Treningi odbywają się na tzw. oślich łączkach, gdzie wiadomo nie da się nauczyć techniki. Na treningi trzeba się wybierać do Czech bo tam są dobre warunki ale wiadomo że wiąże się to z większymi kosztami… Nie mówie już o PZN bo oni wszystko i wszystkich mają gdzieś. Znam dużo naprawdę świetnych trenerów na Dolnym Śląsku, którzy dbają o przygotowania do sezonu zimowego, dobra dieta oraz treningi ”na sucho” ale co z tego jak w zimie nie ma gdzie trenować! Jest dużo świetnych zawodników i zawodniczek którzy nigdy nie byli na żadnym lodowcu a zdobywali pierwsze miejsca. I co ? Nikt nie zwracał na nich uwagi aż w końcu odpuścili sobie totalnie. Mam nadzieje że ten artykuł trafi do władz PZN i przetrze im oczy. Niech zobaczą realia a nie tylko koniec swojego nosa. Pozdrawiam !

  • Leosław

    Roztocz zdobywa „doświadczenie” przez 4 lata, nie robiąc żadnego progresu, a jak przychodzi zjazd na IO to ma kisiel w majtach. Niech juz zakończy swoją karierę bo zaraz przegra z Szymonem z 98 :D

    • KONIEC BYDLIŃSKIEGO

      Przez 4? Chyba 8lat tyle nasz okret flagowy jezdzi na rownym wysokim poziomie i przez niego reszta jest w dupie bo chlop jest nie ogarniety. Mowi ze nie ma rywalizacji ze jezdzi sam, a kto do tego doprowadzil? Nikt z nim nie moze wytrzymac dluzej niz jeden sezon. A wszyscy wiedza ze zawodnicy wtedy podnosza najbardziej swoje umiejetnosci kiedy jest rywalizacja. RYWALIZACJA w grupie!!!

  • karol miśkowiec

    Mam nieco mieszane uczucia dotyczące Twojego wpisu Filip. Z jednej strony bardzo się ciesze, że zaczynamy mówić głośno (Twoje poprzednie wpisy + wypowiedź Matsona o sytuacji w SkiX) na temat funkcjonowania tego pierdolnika zwanym PZN. I nawet jeżeli pewne argumenty z przytoczonych przez Ciebie są naciągane (vide post Kubusia) to warto aby szersze grono wyrobiło sobie zdanie na temat tego zabetonowanego związku. Na szczęście my zainteresowani i rodzice dzieci walczących od podstawówki o prymat najlepszych gigancistów czy slalomistów wiemy najlepiej jak to wygląda ‚od kuchni’. Proponuje jednak, nie wbijać szpilek w Miszcza Iranu bo w slalomie rozłożył by Cie na łopatki. Prawdą jest, że w gigancie byś się mu odwdzięczył. I nie tylko jemu – szczere gratulacje !
    Sprawa IO jest przykra. Tak samo jak uważam że powinieneś jechać Gigant w którym nie pojechał od nas nikt (dramat), tak samo uważam że Baton również powinien spróbować swoich sił w Slalomie. Jeżeli Kuba nie pojechał slalomu w sochi to jestem pewien, że o ile będzie jeździł dalej, to w przed Koreą powiedzą że jest już za stary.. Prawdą jest że nie było tylu miejsc i bardzo mi żal Kuby ale mając trzech slalomistów na starcie, postawił bym na Ciebie w Gigancie.
    Jeszcze jedna kwestia – dla mnie nie do końca zrozumiała. Wbijasz na trenerów a jeździłeś z takim który ledwo zdjeźdżał na nartach z Panoramy. Na prawdę doceniam jego umiejętności z poprzednich dziedzin sportowych, wiedzę w zakresię fizjologii, dietetyki czy wspomnianej biochemii ale on nie spadł Ci z nieba tylko dokonałeś takiego wyboru.

    Wiesz dobrze, że zawsze Ci kibicowałem, wiedziałem że jestes utalentowany i ciężką pracą dojdziesz przynajmniej do miejsca w którym byłeś dzień przed podjęciem decyzji o zakończeniu kariery. Dalej Ci kibicuje i mam nadzieje, że Twoja decyzja nies jest ostateczna a w Korei pojedziesz przynajmniej Gigant. Serio.

    Niemniej jednak gratuluje odwagi za taki wpis i pomimo rzeczy do których się przyczepiłem (odnosząc się do Twoich słów o konstruktywnej krytyce) zawarłeś tutaj 100% PRAWDY NA TEMAT PZsN !
    BRAWO !!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

    • Filip Rzepecki

      Mój terner miał naderwane więzadło na panoramie xD hahah więc cóż jakby nie ma chyba potrzeby komentować czemu nie mógł z niej zjechać :D :D :D
      co do Michała miał 2 razy okazje mnie rozwalić ani razu tego nie dokonał :)

  • Misia

    Filip w takim razie masz szansę zostać pierwszym porządnym trenerem skoro masz takie wielkie doświadczenie i mądrość.Życzę powodzenia i zapału do pracy.

  • Popieram Filipa

    Drogi polski narciarzu!
    Pisze zza duzej wody gdzie mieszkam juz 40 lat.
    Bardzo wzruszyla mnie Twoja frustracja sytuacja w naszym alpejskim narciarstwie.
    Jako duzo starszy kolega po „fachu”, zaczynalem w Zakopanem w szkolce Pana Orlewicza ,ktora byla chyba jedyna prawdziwa Szkolka Narciarska dajaca poczatki wielu mlodym narciarzom.
    .
    ,Narty byly i sa wazna czescia mojego zycia .i chociaz serducho oraz kolana juz nie te same , kazdego roku spedzam okolo 5 tygodni nartach. w Europie .
    Tylko tam i.e: Wlochy ,Austria ,Francja mozna zobaczyc pedzace „shrimpy”
    Az radosc bierze. Dlaczego? Sa SZkoleni .
    Od wczesnych lat problem byl w klubach I nadzorujacych je organizacjach.
    Kluby jak prochno, kierowane przez panow dzialaczy,ktorzy tolerowali ,kumplostwo, skubali klubowe fundusze, sprzedawali sprzet ,ktory z przydzialu nalezal sie zawodnikom, popieraly zwykle jednego lub dwoch zawodnikow by pokazac wladzom jak jakies wyniki. Organizacja szkolenia nikt nie wiedzial o co chodzi . Na zywiol I przodu. Pamietam jak zima wbiegalismy na Nosal a potem przejazd pieciu bramek , by trenowac tzw. „uklad”. Wyniki Jakies byly.
    Jak widac po latach zostalo to samo , prochno. A wysokie wladze dalej ” bija piane”. Piszesz ze nie wszystkim Sie Twoje akcje podobaja .Nie rozumiesz? Przeciez to slynna polska ” bezinteresowna niezyczliwosc”
    Cas usunac to prochno.
    Pozdrawiam Kajtek.
    Walcz, o polskie narty, bo cel tego warty. Narty sa piekne.

  • kibol sprzed TV

    Nigdy nie jeździłem na nartach, jestem tylko sympatykiem, ale… sympatykiem od 20 lat. I to nie jest możliwe, żeby w Polsce przez tyle lat nie znalazł się ktoś np. na poziomie Ondreja Banka czy Sarki Zahrobskiej, a zatem wywnioskować można że wina w większości leży właśnie po stronie szkolenia, po stronie organizatorów tego przedsięwzięcia, po stronie PZN-u.

    Pod całością jako kibic sprzed TV mógłbym się podpisać, poza bezsensownym wspominaniem o Jasiczku, który jest dwukrotnym wicemistrzem Iranu. Nawet jeśli Bernard Vajdić specjalnie we wcześniejszych zawodach jechał baardzo wolno to chciałbym zauważyć, że miesiąc temu w zawodach w Australii Jasiczek zarobił tylko 14pkt fisowskich, tutaj też wg was zawody miałyby być ustawione? ;) Kończąc ten poboczny wątek, 10 kwietnia 2013 też Vajdić i Valencić pojechali w slalomie z udziałem Jasiczka bardzo wolno ;)

    Panie Filipie: nie kończ pan kariery, tylko trenuj i walcz o kadrę A, bo Bydliński to antytalent.

  • Michał Kurdziel

    Kiedy zaczynałem się intensywnie interesować światem narciarskim czułem się jakbym wstępował do jakiegoś elitarnego grona. Do ludzi, którzy z pasji i miłości do gór są jakąś jednością. Jestem sportowcem amatorem trafiałem w wiele kręgow ludzi róznych dyscyplin kolarze, wspinacze, pływacy, żeglarzy…
    Nie mogę uwierzyć jak dużo w tej pięknej dyscyplinie jest nienawiści, w każdą stronę. Każdy tylko swoje pretensje i roszczenia.

  • Max

    Panie Tomku odwagi, napiszcie ze Bydlinski nie ma serca ani charakteru do tego sportu. Dlaczego nikt nie walczy o lepsze jutro ?

  • Maciek Git Urban

    Dobry i niestety prawdziwy tekst – mam nadzieję, że da to do myślenia pewnym osob i zamiast obrażania, bluzgania stwierdzą, że warto nie tylko zawsze robić wszystko dla siebie ale i dla innych

  • Krzysztof Nowak

    Jest moc w tym co napisałeś cieszę się , że w ogóle poruszyłeś tą kwestię brawo ! Mam tylko jedno zastrzeżenie , dlaczego dopiero teraz ? w momencie jak ogłosiłeś zakończenie kariery … szanuję to co napisałeś , ale nie masz wrażenia , że to zbyt późno ! .
    W Polsce nigdy nie było PRAWDZIWEGO narciarstwa alpejskiego i nie będzie ! Możemy pisać ,krzyczeć,wyzywać itd , ale prawda jest taka , że do puki ktoś nie odniesie znaczącego sukcesu ale ZA WŁASNE PIENIĄDZE do puty PZN będzie przekonany o swojej wspaniałości , nieomylności , genialnych posunięciach – jeśli nie zmieni się mentalność tam u góry i nie zrozumieją , że to oni (PZN) są dla nas , a nie na odwrót to w dalszym ciągu będziemy w czarnej d…e . Osobiście uważam , że nie zmieni się nic , a temat jakże słuszny poruszony przez Filipa – pozdrawiam , umrze śmiercią naturalną !

    • Tadeo

      Jak to nie było prawdziwego narciarstwa, a siostry Tlałki, a Bachleda ?.
      Dlaczego teraz to napisał, pewnie dlatego ze w tym kraju jest pełno podpierdalaczy, gotowych rzucić kłody pod nogi.

      • Krzysztof Nowak

        Nie mam zamiaru odbierać nikomu zasług – tak więc kiedyś tam otarliśmy się (szkoda , że nie był to efekt bumerangu) o narciarstwo alpejskie , ale o tym epizodzie już dawno zapomniano (tylko takie dinozaury jak my pamiętają) , to prawda Bachleda jako jedyny polak święcił 40 lat temu triumfy i można rzec , że na tym koniec , siostry Tlałki zapowiadały się świetnie szkoda , że życie rzuciło je poza granice kraju , a nasz królujący nie podzielnie PZN spuścił je jak wodę w ubikacji … ot cała prawda o polskim narciarstwie alpejskim .

  • Ola

    nic dodać nic ująć :) powodzenia Filip!

  • DZ

    Zgadzam się w 100%! To samo dotyczy tenisa. Słuchajcie… Trafiłem kilka dni temu na trenerkę (laska 24 lata) prosto z Australii, która w 1,5 godziny nauczyła moją córkę więcej niż wszyscy trenerzy razem wzięci w naszej szkółce! Laska zna sie na fizjologii, anatomii i przede wszystkim na tenisie!
    Co tu dużo mówić!? Jesteśmy 1000 lat za wszystkimi narodami świata! A moją córkę już chce posłać do Niemiec, Irlandii a może w przyszłości do Australii, żeby ta dziewczyna ją trenowała.
    Pozdrawiam i życzę powodzenia wszystkim trenującym!! ;-)

  • Pawel Zborowski

    Moze ktos pamieta sukcesy Sióstr Tkalek i Ewy Grabowskiej? Co byli lepsi trenerzy, lepsza struktura, wiecej pieniedzy? A wyniki byly… Dlaczego tracicie czas na nrzekanie, trzeba działać, podpatrywac profesjonalistów, tworzyc strukturę i dzialac wspólnie w takich warunkach bez podziałów na układy.Wystarczy naprawiac bledy te u podstaw,a poorawa nastapi proporcjonalnie do ich realizacji. I jeszcze jedno, trzeba koniczni zadbac o narybek. W Austrii, obowiazkowe sa obozy narciarskie w szkolach podstawowych, bo moze z innych rejonie Polski pojawic sie moze talen i to tez trzeba wziąć pod uwagę (Thomas Sykora, Dolna Austria) Pisze to z doświadczenia pracy w kadrze narodowej Austri, kiedy zdobylismy zloto na IO w Lillehammer w slalomie Th. St.

    • Jakub

      Bravo Paweł! Wielu z komentujących boi się nawet ujawniać z imienia i nazwiska. A nikt nie wie nawet gdzie i jako kto pracowałeś.To przykre i smutne. Poczekam jeszcze na parę komentarzy i może coś napisze o naszym PZN bo w końcu ktoś ruszył ta sprawę :)

  • Trader

    Przykre to wszystko jest.chora polityka Pznu,finansowanie jednego zawodnika.przecież do cholery jasnej jest wiele dobrze jeżdżących zawodników np.Garnek,Adam chrapek,Starzyk,Kłusaki i ten młody Szymon z 98 i wiele innych wymieniłem tych najbardziej znanych.dlaczego nie można by poszerzyć grupy szkoleniowej???

  • Poznaniak z MaltaSki

    Kolesiostwo i tyle. Dobry tekst gratuluję !!

  • Konrad

    Niech Bydlinski powie ile dostał kasy z PKOl na przygotowania do olimpiady ?. Jak można dalej wspierać faceta który i tak juz nic nie osiągnie.

  • grzegorz bromirski

    dokładnie Filip, jak się systemu szkoleń nie zmieni i ludzi PZN to nic się nie zmieni!

  • Trader the Second

    Podziwiam Filipa za odwagę. Trzeba mieć ‚przysłowiowe jaja’ żeby napisać taki tekst. Za parę dni podłapie to Wyborcza lub TVN. Zobaczymy jakie racje wtedy wyciągnie PZN.
    Trzeba pamiętac, że działacze zwiazkowi bardzo rzadko sa w stanie wykreować sukces. Działacze najczęściej upajają sie: darmowymi wyjazdami, dietami za te wyjazdy, obrywami za umowy sponsorskie, konferencjami, wywiadami w mediach, tym że są ważni itd. Przy okazji wypatrują zawodnika, na którego sukcesie mogą sie ‚poślizgać’ Tak jest nieomalże w każdej dyscyplinie sportu.

  • j23

    Takie bicie piany nic nie daje , tylko PZN ma wplyw na to co bedzie sie dzialo w naszym narciarstwie , a jaki my mamy teraz wplyw na PZN ? Jezeli chcemy cos zrobic to musimy zmienic wladze w okregowych zwiazkach , i wtedy przy okazji nowych wyborow w PZN cos mozna zmienic , trzeba przygotowac kilka akcji spolecznosciowych ktore zacheca ludzi do wpisywania sie do PZN i trzeba poszukac ludzi ktorzy moga cos fachowego zaproponowac i wtedy ich poprzec . Obecnie PZN jest nie do ruszenia , maja wyniki – skoki , biegi , medale na olimpiadach . Jezeli chcemy zmian to my sami cos musimy konkretnego zrobic i albo to ich przestraszy i sami przeprowadza zmainy , albo czesc tych osob zostanie wymieniona . Co wy na to ?

    • Trader the Second

      Trzeba stworzyc od podstaw Polski Związek Narciarstwa Alpejskiego.
      Ilu zawodników uprawia narciarstwo alpejskie w polskich klubach? Strzelam: 10 razy więcej niż skoki?

  • simpson13579

    Głównym problemem są pieniądze, a dokładniej ich brak. Sukcesy osiągają zawodnicy sponsorowani przez sklepy, ewentualnie jeżdżący w TauronBachledaSki. Mamy w zanadrzu parę takich z potencjałem, na przykład Szymon Bębenek, Piotrek Habdas, Kuba Matulka…

    • Jakub

      Ty Simpson ton chyba nie wiesz w jakim świecie żyjesz! Tauron Bachleda Ski to tylko prywat Pana Bachledy, który znalazł świetny sposób zarobku. Tam nie ma żadnych zasad naboru do tej grupy, żadnego planu perspektywicznego, to po prostu prywatny klub Bachledy! Taka jest prawda. Kogo zaprosi Bachleda ten jedzie i tyle.

      • marek

        To fajnie działa pan Bachleda….ŻENADA!

        • Kibol sprzed TV

          Jego pieniądze = jego zasady

  • Marc

    Prawda, ale nie prawda obiawiona. Każdy o tym wie.

  • janina Kołacz

    taka jest smutna prawda o polskim narciarstwie :( :'(.Czy trzeba zmienić kraj?

  • fan111

    Nie wiem po co mydlisz ludzią oczy i udajesz poszkodowanego, skoro z tego co mi wiadomo nigdy nie zrobiłeś limitów do kadry a co do kwalifikacji na igrzyska to było chyba jasno powiedziane, że nie liczą sie punkty zrobione poza europą, tylko aktualna forma, nie odbierz mojej wypowiedzi jak tzw hejty ale lekkie sprostowanie Twojej wypowiedzi :) a co do reszty tekstu, oczywiście sie zgadzam, że brak w Polsce jakiegokolwiek systemu szkolenia, (ale to chyba wiadomo nie od dziś), a co za tym idzie to problemy jakie napotkałeś na drodze swojej kariery… .

    PS. Życzę Ci jak najlepiej i mam nadzieję, że bedziesz miał jeszcze okazje pokazać w równej walce wyższość nad Michałem Jasiczkiem.

  • tańczązy z nartami 2.

    hm !! duzo by mówic na temat twojego artykułu , jest w nim dużo niescisłosci , głównie o Tobie samym, ale trzeba przyznać ze na nartach lubiłes jeżdzić , jak mało kto !!
    system szkolenia jest ale…. na papierze !! i wiadomo już od dawna ze nie działa !!!
    takze zadna to nowość. Dziwi mnie fakt ze, tak mocno ktytykujesz trenerów , a sam wiesz ze aniołem nie byłeś!!! czas przeznaczony na trening był zawsze zamieniony na korepetycje i ciągłą walke z nauczycielami a, o jakiejkolwiek diecie nie było mowy !! . yyy A przyszłośc miałeś juz zaplanowaną zanim się urodziłeś !!!!
    Piszesz o szkoleniu w grupach , jak najbardziej jestem za , ale w grupie tez trzeba umiec sie dogadac i współpracować , siegając pamięcią , to nie było takie wcale łatwe dla ciebie !!!
    Długo by pisać , emocje juz mineły , a nasze narciarstwo dalej stoi w jendym punkcie ,
    pozdrawiam wszystkich narciarzy !!

    • fan

      Witam ,Zastanawia mnie co macie do skokow sport ktory przed Adamem był w gorszej sytuacji jak narciastwo.Prawda jest taka ze skoki zarobiły swojimi wynikami ,Narciastwo to głownie sport dla bogatych na drugi plan schodzi talent itp ,Oczywiscie wiadomo ze kazy trenuje na 100 procent ,za pieniadze na przygotowania jednego zawodnika narciarstwa przygotujemy 20 skoczkow :) Kto by ładował pieniądze w firme na którom trzeba włożyć dużą kase a dochody i tak małe

  • dzi

    0. Brak Alp
    ?

  • A

    przeczytałam wpis dopiero dzisiaj, ale to chyba nic, przecież wszystko jest aktualne. Zgadzam się z Filipem, zgadzam się z komentarzami, ale co z tego?. LUDZIE, my musimy zacząć krzyczeć!, połączyć siły, nie bać się kliki nieprofesjonalnych ludzi. Rodzice! jeśli już chcecie szkolić dzieci to uciekajcie za granicę!!! W Austrii można znaleźć wielu dobrych, wyszkolonych, przygotowanych do pracy z młodzieżą trenerów, którzy szkolą cały rok w różnych konfiguracjach! Nie wysyłajcie dzieci z klubami, które są nastawione tylko na zarabianie kasy! Warszawa, Kraków, Poznań, wielcy trenerzy…, a który z nich ma licencje trenera międzynarodowego, a który z nich uaktualnia swoja wiedzę? Kasują do kieszeni większa kasę niż ci, którzy wystawiają rachunki w Austrii… Kupa dziadostwa. Nie dajcie się zwariować! szukajcie alternatywy! Język nie jest problemem. Dzieci doskonale rozumieją angielski, niemiecki! To nie jest problemem!. Największe talenty zmarnuję się pod skrzydłami tych niby trenerów. Potrzeba jest programów, celów, wiedzy! Potrzeba walki, a wszyscy się boją!!! Myślą, że jak trafią do Tauronu, to świat stanie otworem. Aby konkurować z Europą i światem trzeba od najmłodszych lat szkolić! a nie szkolić po polsku!!